Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Rosjanie zacierają ślady po eksplozji?

Już pięć dni po katastrofie Rosjanie celowo wyrównali powierzchnię zmiażdżonego podczas katastrofy smoleńskiej fragmentu części ogonowej Tu-154. Zniszczenia tego dowodu, niezwykle istotnego dla wyjaśnienia okoliczności rozpadnięcia się samolotu, dokonano jeszcze przed zbadaniem wraku.



Na zdjęciu, wykonanym niedługo po katastrofie, widać odwróconą o 180 st. część ogonową Tu-154 ze środkowym silnikiem. Fragment ten początkowo brany był za kokpit, bo luk umożliwiający dostęp do silnika był otwarty i przypominał przód kabiny pilotów. Widoczny na fotografii mniejszy otwór to wylot dysz. Jego dolna część jest wyraźnie wygięta, tworząc odwróconą literę „V” i zasłaniając niemal połowę otworu.

Antoni Macierewicz, przewodniczący sejmowego zespołu ds. wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej, porównał to zdjęcie z fotografiami wykonanymi przez rosyjskich funkcjonariuszy w następnych dniach. Na drugim zdjęciu widać wyraźnie, że przewożona ciężarówką część ogonowa samolotu została przez Rosjan „wyklepana” (otwór już jest okrągły), a ślady świadczące o działaniu na ten fragment potężnej siły – zatarte.



To drugie zdjęcie pochodzi z 15 kwietnia 2010 r. Tymczasem według końcowego raportu MAK badanie szczątków wraku przez rosyjskich ekspertów rozpoczęło się dopiero po 16 kwietnia. Oznacza to, że wbrew wszelkim regułom zniszczono jedną z najlepiej zachowanych części Tu-154. To kolejny skandal, którym powinna zająć się polska prokuratura. Przypomnijmy, że kilka miesięcy temu wszczęto śledztwo w sprawie ujawnionego przez „Misję specjalną” niszczenia wraku tupolewa w pierwszym dniu po katastrofie.

Samolot rozpadł się w powietrzu

Zdaniem Antoniego Macierewicza, powodem, dla którego Rosjanie niszczyli wrak, może być chęć ukrycia faktu, że polski samolot rozpadł się już nad ziemią. – Coraz więcej wskazuje na to, że Tu-154 uległ zniszczeniu w powietrzu, jeszcze przed zetknięciem się z gruntem – mówi „Gazecie Polskiej” przewodniczący sejmowego zespołu ds. katastrofy smoleńskiej. – Przeanalizowaliśmy setki zdjęć z miejsca katastrofy, oglądaliśmy fragmenty wraku. Na tej podstawie mogę powiedzieć, że części samolotu, które uległy największym zniszczeniom, nie zostały zgniecione, pogruchotane czy zrolowane, lecz po prostu rozerwane.

Podobną opinię w rozmowie z „GP” wyrazili już w maju 2010 r. specjaliści od budowy płatowców. Jak twierdzili, przy zderzeniu samolotu z ziemią przed lub w chwili upadku doszło do silnej eksplozji. Gdyby tak nie było, samolot mógłby popękać, rozpaść się na kilka części, duraluminiowy kadłub mógłby powyginać się, ale nie rozerwałby się na tak drobne części. Identyczne spostrzeżenia miał prof. Mirosław Dakowski (profesor zwyczajny fizyki), który w ubiegłym roku w swoim zawiadomieniu do prokuratury napisał: „Kadłub, traktowany w obliczeniach jako rura, głównie z duralu, wzmocniona żebrami, musiał przy ślizganiu się po zagajniku pozostać w całości lub rozpaść się na dwie, najwyżej trzy części. Rozpad jego na dziesiątki tysięcy części jest sprzeczny ze znaną z mechaniki wytrzymałością materiału kadłuba. Wskazuje to na pewność, iż rozpad kadłuba nastąpił z innych przyczyn, łatwych do jednoznacznego znalezienia”.

Kolejną przesłanką wskazującą na zniszczenie samolotu nad ziemią jest rozmieszczenie i ułożenie szczątków Tu-154 na miejscu tragedii. Eksperci zespołu Macierewicza dokładnie przyjrzeli się fotografiom elementów wraku wkrótce po katastrofie. – O ile część samolotu od skrzydeł do ogona leży odwrócona o 180 st., o tyle część od skrzydeł do kokpitu znajduje się w prawidłowym położeniu. Także koła pod kokpitem, oczywiście do momentu, kiedy zostały zabrane przez Rosjan wraz z całym kokpitem, nie były odwrócone. Podobnie jak kilkunastometrowa część kadłuba z napisem „Republic of Poland”, która również w prawidłowym położeniu stała na ziemi. Jest to doskonale udokumentowane na zdjęciach, które są w posiadaniu zespołu ds. katastrofy smoleńskiej. Jedynym rozsądnym wytłumaczeniem tak niezwykłego rozmieszczenia elementów wraku jest rozpad samolotu nad ziemią – mówi Antoni Macierewicz. Tym bardziej – dodaje poseł – że w żadnym miejscu nie ma ani leja w ziemi, ani wyraźnych śladów przesuwania się (szorowania) samolotu po gruncie. Macierewicz podkreśla, że nieomal codziennie jego zespół pozyskuje nowe informacje także na temat działań Rosjan, którzy np. godzinę po katastrofie podstawili pod kokpit specjalistyczny samochód wojskowy. Czy już wówczas wymontowano z kokpitu elektronikę? – Nie wiemy tego z pewnością – mówi Macierewicz – ale na pewno nie chodziło o ratowanie ofiar, bo już na samym początku zdecydowano, że nikt katastrofy nie przeżył i zrezygnowano z akcji ratunkowej.

Awaria komputera pokładowego

Za hipotezą rozpadu samolotu nad ziemią przemawia też ujawniona przez „Gazetę Polską” informacja dotycząca przerwania działania komputera pokładowego (FMS). Według danych zawartych w końcowym raporcie MAK – przestał on funkcjonować 15 m nad poziomem lotniska, o godz. 10.41.05. Problem w tym, że w tym samym czasie miało dojść do zniszczenia samolotu wskutek... rozbicia się Tu-154 o powierzchnię ziemi. Jak to możliwe, że maszyna była 15 m nad poziomem pasa startowego i jednocześnie rozbijała się o ziemię na wysokości lotniska?

Ponadto podane przez MAK współrzędne miejsca, w którym rozbił się samolot, i współrzędne zatrzymania się komputera pokładowego FMS dzieli ok. 140 m, choć powinno to być to samo miejsce. Ważna jest też odległość. Gdy nastąpił zanik zasilania FMS, polski Tu-154 znajdował się około 60 m przed miejscem pierwszego zderzenia z gruntem i około 600 m od progu pasa. Jak zauważył na stronie Salon24. pl bloger KaNo, z awarią komputera FMS łączy się także tajemnicza sprawa przeniesienia części samolotu, którą raport MAK (str. 87, zdjęcie nr 35 w wersji angielskiej) oznacza numerem 33. Na str. 84 tego dokumentu czytamy, że chodzi o fragment lewej konsoli statecznika poziomego ze sterem wysokości. Porównując zdjęcia obszaru katastrofy z 11 i 12 kwietnia 2010 r., można zauważyć, że element ten odpadł od samolotu jeszcze przed uderzeniem w ziemię właśnie w miejscu, w którym kończy się zapis komputera FMS. Przemawia to za hipotezą eksplozji w powietrzu, zwłaszcza w obliczu zachowania Rosjan, którzy – jak wynika z porównania zdjęć z kolejnych dni – z sobie tylko znanych powodów przenieśli (między 11 a 12 kwietnia 2010 r.) opisywany element ok. 50 m w stronę pierwszego zetknięcia się samolotu z ziemią.

– Opisana przez „Gazetę Polską” sprawa zaniku zasilania komputera pokładowego to jedna z kluczowych przesłanek uprawdopodobniających hipotezę rozpadu Tu-154 nad ziemią. – Jest to bowiem jeden z niewielu faktów bezspornych, który możemy zweryfikować, opierając się na badaniach naukowców z USA, których orzeczenie jest podstawą tej informacji. Musimy pamiętać, że we wszystkich pozostałych wypadkach dotyczących okoliczności tragedii smoleńskiej jesteśmy zdani na rosyjskich świadków i rosyjskie badania, które, delikatnie rzecz biorąc, są zawodne – mówi Antoni Macierewicz.

Poseł PiS podnosi także fakt, że polskim ekspertom uniemożliwiono zbadanie wraku samolotu na skutek skandalicznej decyzji Edmunda Klicha, który w kluczowym momencie wyjechał ze Smoleńska. Rosjanie odmówili wówczas polskim ekspertom dostępu do wraku, tłumacząc, że bez osoby akredytowanej jest to niemożliwe. Relacje na ten temat przekazali pracujący w Smoleńsku polscy eksperci, a zespół parlamentarny zawiadomił prokuraturę o przestępstwie popełnionym na szkodę państwa polskiego.

Grzegorz Wierzchołowski, Gazeta Polska



źródło: www.wp.pl



Autor: Redakcja | 24/04/2011
Komentarze
#1 | Kolejny HIT dnia 26.04.2011 14:05
...Mec. Rafał Rogalski chce, by prokuratura sprawdziła, czy przed katastrofą tupolewa w Smoleńsku Rosjanie mogli rozpylić w powietrzu hel - dowiedział się "Wprost". To mogłoby wyjaśnić obecność mgły oraz szybkie opadanie samolotu - wyjaśnia...
#2 | Bohdan do AMirosława dnia 25.04.2011 18:21
A cóż poradzisz, taki jest świat.
A przez to darcie mordy to my wciąż w azji a inni idą do przodu. Oni nie poświęcą swego dobrobytu i luksusu za naszą prawdę.
Samym honorem, wspomnieniami i puszeniem się dalekośmy dotąd nie zajechali. Nawet za komuny naród nie był tak podzielony i skłócony.
Prawda zawsze w końcu wyjdzie na wierzch więc nic nie daje poganianie jej darciem mordy.
Myślę że tym co tak prawde poganiają wcale nie chodzi o prawdę tylko o dorwanie się do władzy aby znów jak za komuny była tylko jedna słuszna prawda.
#3 | AMirosława dnia 25.04.2011 17:32
czyli morda w kubeł?
#4 | Mirosława dnia 25.04.2011 16:55
Zabawne te dyskusje co by bylo gdyby. I te śledztwa też zabawne. Jak sie Blida zatrzeliła to mieszkanie wypadku wypelnilo się samymi policjantami, prokuratorami i innymi ekspertami, którzy fachowo wszystko zabezpieczyli. Po dwóch latach okazało się że gówno zabezpieczyli bo na broni nie ma żadnych odcisków a policjantka-fachowiec szybko umyła ręce i zmieniła ubranie, eksperci nie mogą ustalić przebiegu zdarzenia a całość umorzono i wszystko gra i buczy, nikt nie jest winien. I nie stało się to wszystko nie za granica tylko u nas za miedzą. Prawdę w tej sprawie szybko zagadano i nikt nie wola o śledztwo międzynarodowe?
Rosja to 130 milionowe państwo, czy ktoś z was sądzi że zachód na który tak liczymy będzie ryzykował wojnę z nimi za nasze zaniedbania? Nie tylko w takich sprawach mocniejszy może wiecej.
#5 | @Miro dnia 25.04.2011 15:03
Międzynarodowe... powiadasz. A znasz takie przysłowie - w tym najwiekszy jest ambaras aby wszyscy chcieli naraz.
Jakoś, od samego poczatku, żadne inne narody do tego międzynarodowego sledztwa specjalnie się nie paliły - więc nie pleć bzdur bo w innych krajach nie mogą zrozumieć jak można niodpowiedzialnie wysłać jednym samolotem na teren ponoć nie specjalnie przyjaznego kraju i to w dodatku na prymitywne lotnisko - elite państwa - a teraz szukać winy u wszystkich tylko nie u siebie.
Już lepiej stwierdzić - że Bóg tak chciał. Zakładam że Bóg wie co robi.
#6 | Miro dnia 25.04.2011 12:31
przecież mogło być to śledztwo międzynarodowe!
#7 | dlaczego wyłącznie polskie? dnia 25.04.2011 12:13
Nierzetelna i tendencyjna treść zaprezentowanego raportu MAK-u bez możliwości zastosowania trybów odwoławczych, namacalnie pokazuje, że przekazywane opinii publicznej przez stronę rządową informacje w przedmiocie zabezpieczenia polskich interesów niepodobnym nazwać inaczej, jak "kłamstwem chicagowskim" - pisze mecenas Rafał Rogalski w analizie stanu prawnego badania katastrofy smoleńskiej, którą napisał dla Onet.pl.

W ocenie mec. Rogalskiego to, co przez rząd polski było wskazywana jako "wręcz gwarant rzetelnych ustaleń" teraz wiąże nam ręce.

Pełnomocnik części rodzin ofiar katastrofy, w tym Jarosława Kaczyńskiego, podkreśla, że strona polska popełniła błąd dając sobie narzucić przez rząd Rosji załącznika nr 13 do Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym z dnia 7 grudnia 1944 r. (zwaną Konwencją chicagowską) jako podstawę prawną procedowania przy badaniu katastrofy samolotu Tu 154M nr 101.


Pełnomocnik byłego premiera wskazuje też na kolejne "bardzo poważne błędy" strony polskiej - w kwestii śledztw prokuratorskiego ws. katastrofy. - Możliwe było powstanie wspólnego zespołu prokuratorskiego złożonego z prokuratorów rosyjskich i polskich. To znacznie ułatwiłoby i usprawniło śledztwo - podkreśla. I wskazuje na opinię prawną dr Beaty Bieńkowskiej z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.
#8 | Śmigus dnia 25.04.2011 10:56
Jak dotąd to tylko jeden stary wpis w temacie mi się podoba - czemu nikt nie odpowiedział???
Szanowny Panie, ponieważ wyraźnie widać że fascynuje sie Pan tą tematyką - mam jedno poważne pytanie:
Czy jako znawca byłby Pan uprzejmy wyjaśnić, nam ciemnym prostym internautom - jak mogloby się odbywać polskie śledztwo w sprawie Smoleńska. Konkretnie jak - pod względem dyplomatycznym, formalnym, prawnym i proceduralnym a nawet dochodzeniowo - sądowniczym. Polskie Sledztwo tzn prowadzone tam na miejscu, przez polskich urzedników i funkcjonariuszy aparatu sledczego i ścigania, nie wspomnę już o problemach techniczno-logistycznych takich jak zakwaterowanie i wyżywienie tej conajmniej 100 osobowej grupy sledczej. Czy na czas tego śledztwa, przewidziane jest podporządkowanie wszystkich z terenu Smoleńska Polskiej judyskrycji, Polskiemu prawu i Polskim procedurom? ...to nie jest prowokacyjne pytanie - zadawałem je już poważnym osobom związanym z Katedrą Prawa UJ. Niestety, zamiast odpowiedzi... tylko tak jakoś dziwnie na mnie patrzeli... Czy spokojnie mogę uważać że to nie są prawdziwi Polacy tylko agenci KGB?
#9 | @Sulim dnia 25.04.2011 07:26
To jest rosyjska wersja. Pewnie przyjęta kilka miesięcy przed 10 kwietnia 2010r, jako wersja operacyjna. Niestety nie jest ona prawdziwa i to jest jej podstawowa wada! Gdyby była ona prawdziwa, to powinno to wykazać transparentne śledztwo, niestety rosyjskie śledztwo pomija niewygodne dowody, które tą wersję całokowicie podważają. To że mógł to być zamach, potwierdza też celowa dezinformacja, prowdzona przez odpowiednie służby!
#10 | Sulim dnia 25.04.2011 04:54
Macierewicz próbuje udowodnić, że był to zamach.
Tak! był to zamach!
W kabinie TU154M była załoga, był generał i chyba szef czegoś tam. Za oknem była mgła, ziemi nie było widać. I co? Zamiast na wysokości 100m powiedzieć "do widzenie Smoleńsk" i odlecieć z powrotem do Warszawy postanowili rozbić samolot z Prezydentem.
Gdyby odlecieli, to jaki wpływ miałaby obsługa i stan techniczny lotniska w Smoleńsku na zakończenie tego lotu? ŻADEN!!
Ludzie! dajmy sobie już spokój z tym zamachem bo dojdziemy do takich absurdów jak to co napisałem.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney