Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Czarne skrzynki przestały działać już nad ziemią

Wszystkie urządzenia Tu-154 zatrzymały się w chwili, gdy samolot był kilkanaście metrów nad ziemią i się wznosił; wynika z danych zawartych w raporcie MAK. Jeśli liczby podawane przez Rosjan są prawdziwe, oznacza to, że tupolew uległ zniszczeniu jeszcze w powietrzu.



Z końcowego raportu MAK wynika, że samolot Tu-154M nr 101 uderzył w brzozę, która miała oderwać fragment jego skrzydła, 850 m od progu pasa startowego na wysokości 5 m (253 m npm.). Następnie 760 m od progu pasa maszyna zerwała przewody linii elektrycznej zasilającej lotnisko Smoleńsk-Siewiernyj. Tupolew był wówczas na wysokości ok. 8 m nad ziemią (ok. 260 m npm.).

Chwilę potem, 715 m od progu pasa, Tu-154 zderzył się z kolejnym drzewem. Jak czytamy w raporcie MAK, do kolizji doszło na wysokości 8,1 m (260 m npm.).

Co zniszczyło wznoszący się samolot

Znaczy to, że od uderzenia w brzozę samolot cały czas się wznosił. 635 m od progu pasa Tu-154 znów zahaczył o drzewo – tym razem jeszcze wyżej, bo na poziomie 10–15 m (ok. 270–275 m npm.). Na tej samej wysokości zetknął się z konarami 620 m od progu pasa.

Po tym ostatnim kontakcie z drzewami nastąpiło – jeśli wierzyć danym zawartym w raporcie MAK – coś dziwnego. Samolot nadal się wznosił lub utrzymywał wysokość – a następnie, w odległości 560 m od progu pasa, nastąpił zanik zasilania i zamrożenie pamięci komputera pokładowego FMS (Flight Management System) samolotu. Doszło do tego 15 m nad ziemią (273 m npm.). Dopiero potem zaczął tracić on wysokość.

Zacytujmy fragment polskiego tłumaczenia raportu MAK: „Zanik zasilania FMS nastąpił o 10.41.05 na wysokości barometrycznej skorygowanej do poziomu lotniska na wysokości około 15 metrów, prędkości podróżnej 145 węzłów, w punkcie o współrzędnych 54ľ49'483'' szerokości północnej i 032ľ03'161'' długości wschodniej”. Dodajmy, że teren pod samolotem wyrównywał się wówczas do poziomu pasa startowego (wcześniej samolot znajdował się nad zagłębieniem, czyli słynnym „jarem”) i ze schematów przedstawionych przez MAK jednoznacznie wynika, że 15 m nad poziomem lotniska to 10–15 m nad ziemią (według raportu MAK tupolew uderzył w ziemię w miejscu znajdującym się 258 m npm., czyli między 0 a 5 m nad poziomem lotniska). Dane te odczytali Amerykanie, bo w Tu-154M nr 101 zainstalowany był komputer produkcji USA – więc co do autentyczności tych badań raczej nie można mieć zastrzeżeń.

Jak to możliwe, że komputer samolotu, który był 10–15 m nad ziemią – a w dodatku się wznosił – przestał funkcjonować? Dlaczego przestał działać akurat wtedy, gdy załoga odzyskiwała szansę, aby wyprowadzić samolot z niebezpiecznego położenia i uniknąć kontaktu z ziemią oraz drzewami?

Skrzynki także przestały działać nad ziemią?

Z danych zawartych w raporcie MAK wynika jeszcze jedno: rejestratory lotu przestały działać w tym samym momencie co komputer pokładowy – a więc gdy samolot znajdował się kilkanaście metrów nad ziemią.

Dotychczas – pomimo że Rosjanie mieli dane z komputera FMS i ze swojej skrzynki QAR (Quick Access Recorder, rejestrator szybkiego dostępu) – podawano kilka różnych czasów katastrofy: 08.41.06; 08.41.05,4; 08.41.04; 08.41.02,5. Tymczasem wszystkie czarne skrzynki (prócz polskiego rejestratora ATM, czyli tzw. trzeciej czarnej skrzynki) zatrzymały się o godz. 08.41.05.

Na str. 80 polskiego tłumaczenia raportu MAK czytamy: „Pokładowy eksploatacyjny rejestrator parametrów ATM. Zakończenie zapisu tego rejestratora nastąpiło o 2,5 sekundy wcześniej niż zapisu na KS-13 i MŁP-14-5 systemu MSRP-64”. KS-13 to dane z kasetowego pokładowego rejestratora lotu KBN-1-1, czyli właśnie rosyjskiego QAR, natomiast MŁP-14-5 to tzw. pokładowy katastroficzny rejestrator parametrów znany jako FDR (Flight Data Recorder). W polskich uwagach mamy podany dokładny czas wyłączenia ATM-QAR – to godz. 08.41.02,5. Pozostałe skrzynki – jak informuje MAK – przestały pracować 2,5 sek. później, a więc o godz. 08.41.05.

Oznacza to, że czasy wyłączenia poszczególnych urządzeń rejestrujących są następujące:
‑FMS (komputer pokładowy) – 08.41.05, wysokość 15 m nad ziemią.
‑FDR (Flight Data Recorder) KS-13 – kasetowy pokładowy rejestrator lotu KBN-1-1 – 08.41.05.
‑QAR (rosyjski) MŁP-14-5 – pokładowy katastroficzny rejestrator parametrów – 08.41.05.
‑MARS-BM (CVR – zapis rozmów pilotów) – 08.41.05,4 (w tym czasie, według stenogramu rozmów z kokpitu, urwany został zapis). Rosjanie nie poinformowali, na podstawie jakich danych podali czas 08.41.05,4, który nie do końca się pokrywa z danymi zawartymi w innych urządzeniach rejestrujących.
‑ATM-QAR – tzw. trzecia czarna skrzynka (polska), jedyne urządzenie, które po katastrofie trafiło do Polski (choć na krótko, bo zaraz zwróciliśmy je Rosjanom) – 08.41.02,5. Skąd różnica 2,5 sek. między wskazaniami skrzynki ATM a innymi rejestratorami? Według polskich uwag do raportu MAK, „występujące różnice pomiędzy zapisami ATM-QAR i KBN zostały w znacznym stopniu spowodowane błędami wynikającymi z zapisu na taśmie magnetycznej KS-13”. Wyjaśnienie to może jednak budzić wątpliwości, bo nie tylko rzekomo błędnie zapisujący KS-13, ale także inne urządzenia pokładowe (FMS, MŁP-14-5) wskazały, że przerwanie ich pracy nastąpiło o godz. 08.41.05.

Niezależnie od tych niejasności kluczowa pozostaje informacja, że wszystkie urządzenia samolotu przestały działać, gdy był on nad ziemią.

60 metrów przed miejscem uderzenia o ziemię

W całej sprawie zastanawia jeszcze jedna kwestia, poruszana już kilkakrotnie przez „Gazetę Polską”. Przerwanie pracy urządzeń pokładowych nastąpiło bowiem ok. 15 nad ziemią i w odległości – uwaga – ok. 60 m przed miejscem pierwszego zderzenia z gruntem.

Według raportu MAK, samolot o godz. 08.41.05 znajdował się w punkcie o współrzędnych 54ľ49'483'' szerokości północnej i 032ľ03'161'' długości wschodniej. Właśnie wtedy nastąpiło przerwanie zasilania komputera FMS i – jak wynika z danych zawartych w raporcie – pozostałych urządzeń pokładowych. Tymczasem współrzędne miejsca, w którym rozbił się samolot (dokładnie: współrzędne środka tej strefy), to według MAK 54ľ49'450''N i 32ľ03'041''E (str. 88 polskiego tłumaczenia końcowego raportu).

– Gdy nastąpił zanik zasilania FMS oraz rejestratorów lotu, polski Tu-154 znajdował się około 60 m przed miejscem pierwszego zderzenia z gruntem i około 600 m od progu pasa. Tak wynika z danych podanych przez Rosjan i z obliczeń na podstawie podanych przez MAK współrzędnych – mówi „Gazecie Polskiej” K.M., specjalista od kontroli radiolokacyjnej przestrzeni powietrznej, ekspert zespołu sejmowego ds. katastrofy pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. I dodaje: – Podane przez MAK współrzędne miejsca, w którym rozbił się samolot, i współrzędne zatrzymania się urządzeń pokładowych dzieli ok. 140 m, choć powinno to być to samo miejsce.

Wszystkie te informacje brzmią sensacyjnie, ale mają oparcie w końcowym raporcie MAK. Albo więc dane podane przez Rosjan są błędne, albo zniszczenie samolotu faktycznie nastąpiło jeszcze nad ziemią.

– Opisana przez „Gazetę Polską” sprawa zaniku zasilania komputera pokładowego to jedna z kluczowych przesłanek uprawdopodobniających hipotezę rozpadu Tu-154 nad ziemią. Jest to bowiem jeden z niewielu faktów bezspornych, który możemy zweryfikować na podstawie badań naukowców z USA, których orzeczenie jest podstawą tej informacji. Musimy pamiętać, że we wszystkich pozostałych wypadkach dotyczących okoliczności tragedii smoleńskiej jesteśmy zdani na rosyjskich świadków i rosyjskie badania, które, delikatnie rzecz biorąc, są zawodne – mówił dwa tygodnie temu „Gazecie Polskiej” Antoni Macierewicz.

*      *      *

Na koniec warto przypomnieć słowa A.Morozowa – zastępcy szefa komisji MAK - który w czasie prezentacji raportu MAK wspominał, że niezależnie od tego, czy byłoby uderzenie w brzozę, czy nie to samolot i tak by uderzył w ziemię. Słowa te nabierają teraz nowego znaczenia.


www.niezalezna.pl



Autor: Jerzy Jarosz | 12/05/2011
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?