Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Sondażowa niewiadoma

PO prowadzi przed PiS. O ile punktów – zależy od badania. W Sejmie znajdzie się pięć partii – przewidują eksperci

Kto wygra wybory? Na to pytanie trzy dni przed głosowaniem sondaże nie dają jednoznacznej odpowiedzi. Co prawda w badaniach wszystkich ośrodków opinii publicznej prowadzi Platforma Obywatelska, ale jej przewaga nad PiS waha się od kilku do kilkunastu punktów procentowych.

W najnowszym sondażu TNS OBOP dla "Gazety Wyborczej" PO ma 31 proc. poparcia, PiS – 18 (25 proc. wyborców jest niezdecydowanych). Ale w najświeższym badaniu Instytutu Homo Homini obie partie szły łeb w łeb: PO 30,4 proc., PiS 30.



– Aż takie rozstrzelenie wyników sprawia, że powinniśmy do nich podchodzić wyjątkowo ostrożnie i z komentarzami poczekać do zakończenia głosowania 9 października – mówi "Rz" dr Bartłomiej Biskup, politolog z UW.

Jednak prezes TNS OBOP Andrzej Olszewski zwraca uwagę, iż mimo różnic badania konkurencyjnych instytutów pokazują wiele zbieżnych prawidłowości. – We wszystkich od wielu miesięcy na czele jest PO, a na drugim miejscu PiS. Praktycznie wszystkie pokazują, że do Sejmu wejdzie pięć partii: PO, PiS, SLD, PSL i Ruch Palikota. Różnią się tylko w prognozowaniu poparcia dla poszczególnych ugrupowań – mówi "Rz". Podkreśla, że w tej sytuacji nie należy przywiązywać wagi do pojedynczych badań, ale zwracać uwagę na tendencje w ostatnich tygodniach.

Eksperci zwracają uwagę na kilka punktów zwrotnych w tej kampanii. – Przede wszystkim jej start. Do tego momentu przewaga PO nad PiS była olbrzymia, a Donald Tusk mówił, że nie ma z kim przegrać wyborów. Jednak kiedy partie opozycyjne zabrały się do pracy, okazało się, że dystans zaczął się szybko zmniejszać – mówi "Rz" dr Jacek Kloczkowski, politolog z Ośrodka Myśli Politycznej.

Kolejnym przełomem był skok poparcia dla Ruchu Palikota. – Jeszcze na początku września wydawało się, że nie ma on szans na wejście do Sejmu. Po kilku tygodniach okazało się, że to poparcie jest znacznie powyżej progu wyborczego. To na razie największa niespodzianka tej kampanii – uważa dr Biskup. Jego zdaniem wzrost poparcia dla Ruchu Palikota to efekt wyrazistej kampanii tego ugrupowania i częstej jego obecności w mediach. – Partia ta zyskała też na problemach z kampanią PO i SLD – dodaje.

Zwraca również uwagę na zaostrzenie tonu w końcówce kampanii ze strony Platformy. – Sięgnięcie po metodę straszenia PiS i jego wyborcami zahamowało spadek poparcia dla PO – uważa politolog.

Eksperci nie potrafią stwierdzić, w jakim stopniu PiS zaszkodziło zamieszanie wokół słów Jarosława Kaczyńskiego o kanclerz Angeli Merkel. – Zamieszanie, jakie w tej sprawie uczyniły media, z pewnością zraziło do PiS część wyborców, ale mogło też część jego zwolenników zmobilizować – mówi dr Kloczkowski.

Mimo że do wyborów pozostało kilka dni, wciąż wielu wyborców nie wie, na kogo zagłosuje. – Waha się jeszcze ponad 20 proc. badanych – ocenia Olszewski.

Zdaniem dr. Kloczkowskiego to zwiększa szanse PiS na dobry wynik, bo to wyborcy tej partii najczęściej nie ujawniają w sondażach, na kogo zagłosują.

– Z moich doświadczeń wynika, że większość z niezdecydowanych nie pójdzie głosować – mówi dr Biskup. – Ale nawet jeśli tylko część z nich zagłosuje, mogą np. sprawić, że miejscami zamienią się SLD, PSL czy RP, a nawet, że do Sejmu wejdzie PJN.

www.rp.pl





Autor: Redakcja | 07/10/2011
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?