Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Smoleńsk - Pamiętajmy!

Sprawa smoleńskiego zamachu znikła na dobre z wiodących mediów i jakby nieco ostygł zapał wśród niezależnych komentatorów i blogerów do zajmowania się tą naszą dziejową tragedią. Oczywiście, z kilkoma wyjątkami, jak na przykład niestrudzony „FYM”.

Jeżeli temat gdzieś się pojawia na Onecie czy wp.pl to oprócz znanych nam wszystkim chamskich komentarzy ukazują się seryjnie identyczne dwuwyrazowe hasła brzmiące „Smoleńsk –Pamiętamy!”.

Przypomina to dawne „Katyń-Pamiętamy”, wypisywane za komuny na murach i płotach.



Jednak pamięć o Katyniu trwała przez dziesięciolecia, niestety nie dzięki zbiorowej pamięci całego wspaniałego narodu, jak często słyszymy od niepoprawnych optymistów, lecz głównie dzięki katyńskim rodzinom.

Skala sowieckiego mordu była tak ogromna, że matki, ojcowie, żony, siostry, bracia, córki, synowie, wnuki i prawnuki pomordowanych stanowili i stanowią olbrzymią, niezwykle liczną armię, której pamięć i świadectwa prawdy promieniowały na całą Polskę.

W przypadku smoleńskiego mordu, przy całej jego potworności, trzeba sobie powiedzieć, że dotknął on, co zabrzmi okrutnie i cynicznie, „tylko” 96 rodzin i dlatego inaczej niż w przypadku Katynia, o wiele więcej zależy od każdego z nas. Zwłaszcza, że część rodzin smoleńskich z różnych, bardziej lub mniej zrozumiałych powodów milczy lub co bardziej smutne i zaskakujące, zaangażowała się niestety po stronie zła w postaci kłamstwa.

Przecież nadal i na bieżąco docierają do nas niepokojące sygnały, które nawet, jeżeli dla niedowiarków nie stanowią stuprocentowych dowodów zbrodni to są niezwykle jednoznacznymi poszlakami.

Ich nagromadzenie jest tak intensywne, że naszym obowiązkiem jest ciągłe ich przypominanie rodakom.

Naprawdę nie trzeba być lotnikiem, fizykiem, chemikiem, mechanikiem, materiałoznawcą, meteorologiem, archeologiem, patomorfologiem i kim tam jeszcze by zrozumieć, że 10 kwietnia 2010 roku doszło do zaplanowanego mordu na polskich elitach.

Gdybyśmy mieli do czynienia z tragiczną, ale jednak katastrofą lotniczą to nikt nie czyniłby problemów, aby wrak TU-154 jak i czarne skrzynki już dawno były w Polsce.

Nikt by nie robił przeszkód, aby badali je nie tylko polscy specjaliści, ale i zagraniczni. Nie szukano by z rozmysłem takiej dziwnej ścieżki (bez)prawnej wyjaśniania przyczyn tragedii, która uniemożliwi jakiekolwiek procedury odwoławcze do instytucji międzynarodowych. Od samego początku zgodnie z faktami uznano by, że był to lot wojskowy.

Strona rosyjska w celu uzgodnienia procedur, kontaktowałaby się najpierw z polskimi władzami, a nie telefonicznie z Edmundem Klichem w jego prywatnym mieszkaniu w Dęblinie. Zwłaszcza, że w kompetencjach Klicha były tylko zadania związane z wyjaśnianiem wypadków w lotnictwie cywilnym. Nie byłoby żadnej potrzeby fałszowania protokołów sekcji zwłok oraz niedopuszczenia do nich strony polskiej.

Na terytorium Polski nie obowiązywałaby rosyjska jurysdykcja zabraniająca otwierania trumien zalutowanych w Moskwie. Nie musiano by łamać polskiego prawa organizując pospieszne pogrzeby, podczas gdy prokuratura nie posiadała dokumentów z autopsji, niezbędnych według polskiego prawa w każdym przypadku śmierci nagłej.

Nie byłoby żadnych powodów przetrzymywania do dziś w Moskwie broni i kamizelek kuloodpornych poległych funkcjonariuszy BOR. W wypadku katastrofy lotniczej nie byłoby potrzeby potajemnego przemieszczania fragmentów wraku, co udowodniły zdjęcia satelitarne, tak jak nie byłoby żadnej potrzeby ukrywania kokpitu samolotu. Nie ma żadnego wytłumaczenia dla przetrzymywanie do dziś przez ABW telefonów komórkowych, pendrivów, laptopów, aparatów fotograficznych należących do ofiar. Dlaczego Moskwa do dziś nie wydaje telefonu satelitarnego, który był w dyspozycji polskiego prezydenta?

Nie próbowano by nagle w przetargu nieograniczonym sprzedać bliźniaczego TU-154M nr 102, najprawdopodobniej Rosjanom za cenę rynkową oscylującą dzisiaj w wypadku używanych takich maszyn między dwoma a dwudziestoma milionami dolarów, skoro za jego remont w Samarze zapłacono 70 milinów dolarów. Tym bardziej, że jeszcze nie tak dawno minister obrony komunikował:

„Rząd planuje dalsze wykorzystywanie maszyny do transportu polskich VIP-ów. Powtórzę, że nic nie stoi na przeszkodzie, żeby polskie VIP-y korzystały w dalszym ciągu z Tu-154 po jego modernizacji, ponieważ jest to dobry, nowoczesny samolot, po modernizacji jeden z nowocześniejszych w Europie”.

Dlaczego Komitet Mechaniki Polskiej Akademii Nauk i Narodowe Centrum Badań i Rozwoju odmawiają kilkunastu profesorom mechaniki dofinansowania badań nad mechanizmem zniszczenia Tu-154? Ich zdaniem rozpad samolotu na tysiące elementów różnej wielkości jest faktem trudnym do wytłumaczenia z punktu widzenia mechaniki.

Jak wytłumaczyć takie oto stwierdzenie prof. Piotra Witakowskiego z Karkowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej wypowiedziane dla portalu TVP.info:

– Chciałbym tylko zaznaczyć, że po katastrofie budowlanej na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich dziennikarze często dzwonili do naukowców z prośbą o wyjaśnienia. W przypadku katastrofy smoleńskiej głos środowiska naukowego jest lekceważony

W przypadku katastrofy, w której ginie prezydent i elity kraju nawet jedna z wymienionych tu delikatnie mówiąc wątpliwości powinna wywołać medialną burzę, a władze za wszelką cenę dążyłyby do jej wyjaśnienia.

U nas cisza nawet na temat już kolejnej naukowej analizy popartej prezentacją, której dokonał zespół profesora Wiesława Biniendy, Dziekana Wydziału Inżynierii Lądowej The University of Akron w USA i specjalisty w zakresie wytrzymałości materiałów kompozytowych używanych w lotnictwie. Owa analiza całkowicie wyklucza polsko-rosyjską wersję z brzozą, która ponoć urwała skrzydło Tupolewa.

Drążmy uparcie temat morderczego zamachu w Smoleńsku. Nie dopuśćmy do tego by jak chce środowisko Gazety Wyborczej, dzień 10 kwietnia stał się dla przyszłych pokoleń Polaków historyczną datą „polsko-rosyjskiego pojednania”, kiedy to zapalamy świeczki i znicze na grobach „dzielnych czerwonoarmiejców”.

Artykuł opublikowany w Warszawskiej Gazecie, Lubelskiej Gazecie, Śląskiej Gazecie

źródło: www.niezalezna.pl





Autor: Redakcja | 04/12/2011
Komentarze
#1 | Josephhofe dnia 20.09.2015 12:18
Witam
Zobaczył ktoś tą stronę i napisał coś o jej wyglądzie? https://Awokado.c... - strona o Awokado

Wszedzie dobrze ale w domu najlepiej.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney