Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


"Towarzyszu generale, podchodzi do trawersu. Wszystko włączone"

W wywiadzie dla portalu Rebelya.pl, oprócz innych istotnych wątków, Antoni Macierewicz kładzie wyraźny nacisk na fakt niezrozumiałej wręcz koncentracji rosyjskich służb specjalnych wokół terenu lotniska Siewiernyj.

A jakie jest źródło informacji, że pierwszą jednostką na miejscu katastrofy był specnaz?

To bardzo ważna informacja, niezwykle intrygująca. Wiemy to z zeznań świadków, którzy 10 kwietnia byli na miejscu katastrofy.



Wydaje mi się, że pierwszym źródłem tej informacji byli miejscowi chłopcy, którzy byli w pobliżu lotniska i którzy zostali przepędzeni stamtąd przez żołnierzy specnazu. Jest taka ich wypowiedź zanotowana bodajże przez angielskiego dziennikarza. Słowa kilkunastoletnich chłopców można próbować podważać.

Jest jednak i druga relacja świadcząca o tym, że jako pierwsi na miejscu byli żołnierze specnazu i jest już bardzo wiarygodna. Pochodzi od funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu.

Skąd tam wziął się specnaz?



Ze strony rosyjskiej tłumaczenie było typowo rosyjskie: w tym czasie były ogłoszone i przeprowadzone ogólnorosyjskie ćwiczenia specnazu. I, że w związku z tym ściągano poszczególne jednostki i taka jedna "zaplątała się" w Smoleńsku. Tak to tłumaczył gubernator tego miasta.

Chcę się jeszcze podzielić refleksją i informacją, która nie przebiła się do opinii publicznej, a uważam ją za istotną.

Sam teren lotniska, wokół lotniska tego dnia był niesłychanie nasycony różnymi służbami rosyjskimi. Tam była ogromna mobilizacja milicji, OMON-u, różnych jednostek wojskowych w tym również specnazu. Z relacji jakie znamy wynika, że inna sytuacja była w tym samym miejscu 7 kwietnia.

A przypomnijmy, że wtedy w Smoleńsku był premier Władimir Putin. Były zachowane istotne środki ostrożności,ale koncentracja była wokół cmentarza w Katyniu, gdzie odbyły się uroczystości. 10 kwietnia było odwrotnie."

Wydaje sie byc pewne że owym oficerem BOR który zeznał w prokuraturze o tym iż pierwszą rosyjską formacją na miejscu pobojowiska były odziały Specnazu był kierowca ambasadora Bahra, Gerard K.

Był na miejscu wiele minut przed przybyciem BORowców z Katynia - on ich zresztą poinformował o "katastrofie", a dodatkowo jako człowiek pracujacy w Rosji doskonale odróźnia wszelkie rosyjskie formacje.

Co ciekawe w jedynym medialnym wywiadzie wymienia a to milicje, a to FSO, a to OMON - ale o formacji specjalizujacej sie w dywersji i przeznaczonej do działań wyłacznie ofensywnych - nie wspomina. Zatem nalezy chyba przyjać że owa "relacja" to nie medialny występ, ale zeznanie złozone w prokuraturze.

Niebywałą koncentracja rosyjskich służb wokół lotniska Siewierny zdumiała i pracujacą w jego okolicach polską nauczycielkę.

W relacji dla Naszego Dziennika wspomina ona:

"Z opisu nauczycielki wynika, że mgła wypełzła z jaru i przemieściła się w kierunku szosy w stronę lotniska Siewiernyj. Opary ustąpiły równie szybko, jak się pojawiły. Zdaniem kobiety, około godziny 10.00 wiadomo było, że coś złego się dzieje, ludzie, usłyszawszy wybuch, zaczęli biec w kierunku szosy.

Kobieta ruszyła za nimi. Kiedy wszyscy dobiegli do szosy, co nastąpiło zaledwie kilkanaście minut od upadku polskiej maszyny, stał tam już kordon funkcjonariuszy OMON, którzy nikogo na miejsce katastrofy nie dopuszczali.

Zgodnie z relacją kobiety, w kordonie odgradzającym teren katastrofy znajdowali się też młodzi kadeci ze smoleńskiej szkoły oficerskiej.

Warto przy tym zauważyć, że najbliższa tego typu szkoła, skąd mogliby oni przybyć, znajduje się w odległości około 7 kilometrów od lotniska Siewiernyj.

Czy można pokonać taką odległość w kwadrans? Teoretycznie mogliby oni pokonać ten dystans w czasie około 15 minut. Aczkolwiek trzeba też wziąć pod uwagę, że jakiś czas musiałoby zająć im przygotowanie się do wymarszu, a więc musieliby się ubrać czy też zabrać niezbędny sprzęt. Dopiero wtedy mogliby wyruszyć w drogę.

Tymczasem z relacji świadka wynika, że znajdowali się w kordonie, który był ustawiony niemal natychmiast, tuż po tym, jak świadkowie usłyszeli huk, jeszcze zanim zawyły syreny."

Warto porównać tę relacje z wiedzą jaką dziś mamy o sytuacji jaka zapanowała w smoleńskiej wieży.

Tam nikt nie wiedział gdzie sie podział samolot, gdzie spadł.

Kiedy padały soczyste przekleństwa i domysły, w tym samym czasie rosyjskie służby już ogradzały teren. Był OMON, przydali się i kadeci którzy widać kilka minut przed katastrofą, już umundurowani, siedzieli w samochodach które najpewniej grzały juz silniki.

Z kolei w okolicach pasa wałesają się jakieś formacje wojskowe, kontroler lotniska Siewierny wpada we wsciekłość i doptyje "co oni tam robią".

Macierewicz:

"Chciałbym zwrócić uwagę, że w słowach i zachowaniu Krasnokutskiego, ale także Plusnina widać bardzo wyraźnie, że mamy tam do czynienia z dwoma albo trzema ośrodkami decyzyjnymi. Na obszarze lotniska znajdują się różne formacje, a niektóre z nich nie są podporządkowane ani Krasnokuckiemu ani Plusninowi. W pewnym momencie, któryś z nich, zaczynając oczywiście od przekleństwa, mówi "ale co oni robią na tym pasie, weźcie ich z tego pasa".

Samolot IŁ-76 który teoretycznie, wg zapewnień Rosjan, miał przywieźć rosyjska ochrone dla prezydenta RP, po nieudanej próbie ladowania odlatuje w siną dal co nie wywołuje najmniejszej reakcji ze strony osoby którą wyznaczono do organizacji tej wizyty - Tomasza Turowskiego.

Turowski zachowuje się tak jakby wszystko przebiegało zgodnie z planem.

Krasnokutski, który chwile wczesniej złamał opór kontrolera Plusiana który sugerował odesłanie TU-154 na inne lotnisko, relacjonując mu rozmowę z generałem Bieniediktowem: " [sprowadzamy] do 100 metrów, bez dyskusji"

I wówczas, w warunkach tego pozornego bałaganu pada meldunek:

"Towarzyszu generale, podchodzi do trawersu. Wszystko włączone".

Teren potencjalnej "katastrofy" okazał się swietnie zabezpieczony, ze wszelkich stron.

Żródla milczą o jakimkolwiek rosyjskim zabezpieczeniu cmentarza w Katyniu gdzie miał udać się prezydent RP.

Rosjanie czekali na prezydenta tam, gdzie samolot upadł.

www.niepoprawni.pl



Autor: Barbara Gołębiowska | 18/12/2011
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney