Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Oblężenie

Szpitalny Oddział Ratunkowy w Wojewódzkim Szpitalu św. Barbary przeżywa istne oblężenie - pisze red. Teresa Szczepanek na portalu www.esosnowiec.pl.

Tłumy jak nie przymierzając na krakowskim rynku, zmęczeni pacjenci wyczekujący długie godziny w kolejce do przyjęcia, zdezorientowane twarze tych, którzy czekają na wiadomości o ich stanie zdrowia, nieustanny gwar i dająca się odczuć nerwowa atmosfera. Od czasu do czasu da się dostrzec biały fartuch przechodzącego korytarzem lekarza. Wtedy, kto tylko zdąży, podbiega, by dowiedzieć się czegokolwiek, bo obieg informacji jest praktycznie żaden. To tylko mały wycinek tego, co stało się codziennością. Tak jest od chwili, kiedy w noc sylwestrową dyrektor sosnowieckiego Szpitala Miejskiego odesłał karetkę pogotowia właśnie do świętej Barbary. Powód?



Brak kontraktu dla izb przyjęć w sosnowieckiej lecznicy. Tak przynajmniej natychmiast podały media. Tymczasem sprawa wyglądała nieco inaczej. Kontrakt dla nas był przewidziany, ale - wedle słów dyrektora Zbigniewa Swobody - o połowę mniejszy, dlatego go nie podpisał. A skoro tak postąpił, izby przyjęć przestały działać z dniem pierwszego stycznia. I wtedy się zaczęło. Wszyscy, nie ważne czy w stanie zagrożenia życia, z bolącym brzuchem, na zastrzyk, opatrunek, czy prosto z wypadku, zaczęli trafiać do świętej Barbary. Trafiać i natychmiast przeklinać los, jaki ich spotkał, bo co jak co, ale żeby z nadciśnieniem i zawrotami głowy czekać na lekarza kilka godzin to, jak mówią pacjenci, wielkie nieporozumienie.

W mieście zawrzało. Gromy posypały się na dyrektora, który za nic ma pacjentów i zamyka im drzwi przed nosem, inwektywy spadły na szpital górniczy i panujący na SOR-ze totalny rozgardiasz. Władze miejskie (chyba nieco zbyt późno) podjęły próby ratowania sytuacji, wdając się w ponowny dyskurs z Narodowym Funduszem Zdrowia, który z 1.400 tysięcy złotych zmniejszył nam kontrakt do 770 tysięcy. Na próżno. Dyrektor Swoboda nie rozumiał jak , mimo wzrostu liczby przyjętych w minionym roku pacjentów ( tak tłumaczył dziennikarzom) można było kontrakt zmniejszyć, NFZ wyjaśniał, że szpital mógł się spodziewać takiego obrotu sprawy, bo wyliczenia robi się na podstawie sprawozdawczości za pierwsze półrocze minionego roku, a kiedy wszyscy próbowali dowodzić swoich racji, pacjenci czekali w nieustannie wydłużających się kolejkach. Zapytać by można, gdzie jest winny całego tego galimatiasu. Jednak, jak się okazuje, próżno go szukać, bo nikt winy na siebie przyjąć, co zrozumiałe, nie chce.

Izby przyjęć jak były zamknięte, tak są i nic nie wskazuje na to, by coś w tej sprawie w najbliższym czasie się zmieniło. Fundusz upiera się przy swoim, dyrektor Swoboda przy swoim. Czy coś wskóra? Nawet jeśli NFZ weźmie pod uwagę sprawozdania z czterech miesięcy działalności izby dosłane niedawno, kontrakt wyniesie 1.120 tysięcy złotych, czyli 20 procent mniej niż w ubiegłym roku. Czy to wystarczy? Czy wówczas dyrektor kontrakt podpisze, czy znów go odrzuci? Niektórzy zarzucają Swobodzie, delikatnie rzecz ujmując, brak wyobraźni, bo nie dążył do kompromisu, a zamknięcie izb przyjęć poczytują mu za skandal. Na wojnę z NFZ podobno się nie chodzi, bo nie warto. Dyrektor poszedł. Czy zapłaci za to głową? Za upór, za bezkompromisowość, czy jak to niektórzy mówią, dyktatorskie zachowania? A może ktoś zechce docenić odwagę dyrektora? W końcu dotychczas nikt nie odważył się zamknąć izb przyjęć? No właśnie, odwaga to, akt desperacji, czy nieroztropność? - opinie są różne.

Wyniki dodatkowego konkursu znane będą w marcu. Wniosek z naszej strony wpłynął. Dotychczas pacjenci trafiać będą do szpitala św. Barbary. Jak poradzi sobie oblężony SOR, oddział stworzony do zupełnie innych zadań? Jak długo sytuację tę wytrzymają trafiający tam pacjenci, którym już teraz puszczają nerwy? Czy upór dyrektora Swobody się opłaci i wszystko wróci do normy? Na te pytania nikt nie zna odpowiedzi. Przez jakiś czas przyjdzie nam jeszcze żyć w irracjonalnej rzeczywistości, bo kto tylko trafia na SOR, takie właśnie odnosi wrażenie.

Teresa Szczepanek

Napisz do autorki: redakcja@e-sosnowiec.pl



Autor: Piotr Dudała | 09/01/2012
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney