Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Katastrofa Smoleńska

Pełen tekst wywiadu Prof. Biniendy dla tygodnika Wprost z 21 stycznia 2011

Czy kiedykolwiek badał pan jakąkolwiek katastrofę lotniczą?

Nigdy nie pretendowałem do roli głównego badacza katastrofy lotniczej. Jeśli chodzi o katastrofę smoleńską, to moje badania dotyczyły tylko jednego aspektu tej sprawy. Przedstawiłem analizę uderzenia skrzydła TU 154 w brzozę o grubości 40-44 centymetry.

Do jakich pan doszedł wniosków?

Tu-154 nie mógł stracić skrzydła po uderzeniu w brzozę. Symulacja tego zjawiska pokazuje, że uszkodzenie skrzydła w wyniku kontaktu z brzozą jest ograniczone do krawędzi, bez uszkodzenia części nośnej skrzydła.



Jakie ma pan kompetencje, by wyjaśniać katastrofę smoleńską?

Od prawie 30 lat zajmuję się problematyką odkształcania i pękania materiałów oraz struktur.
Mam doktorat w dziedzinie wytrzymałości materiałów. Od 12 lat kieruję Wydziałem Inżynierii
Cywilnej na Uniwersytecie Akron w Ohio. Od wielu lat współpracuję z NASA a w 2004 roku
zostalem uhonorowany przez NASA specjalną nagrodą "Turning Golas into Reality." Nadano mi
też status członka honorowego prestiżowego stowarzyszenia American Society of Civil
Engineers. Niedawno zostałem wybrany na redaktora naczelnego kwartalnika naukowego
„Journal of Aersopace Engineering”.
Jestem też dyrektorem laboratorium do badań zachowania materiałów i struktur pod wpływem
zderzeń wysokiej energii, jedynej poza NASA placówki naukowej do badań wytrzymałości
nowej generacji silników odrzutowych. W swoim laboratorium testowałem materiały użyte do
produkcji komponentów najnowszego modelu silnika GE, który został zastosowany w samolocie BOEINGA “Dreamliner.”

Stał się pan jednym z najważniejszych ekspertów sejmowego zespołu Antoniego
Macierewicza. Czy zostawił panu pełną wolność badań, czy zespół oczekiwał konkretnego
rezultatu?

Nie miałem jeszcze okazji osobiście spotkać pana Antoniego Macierewicza. Oferując swoją
pomoc zespołowi parlamentarnemu, wyjaśniłem, jaką ekspertyzę posiadam oraz jakie badania
jestem w stanie wykonać.

Jakie daje pan gwarancje, że wnioski, do których pan doszedł są stricte naukowe, a nie
polityczne?

Przeprowadziłem badania, używając najnowszych narzędzi naukowych dostępnych w USA. Do
programu komputerowego symulującego wpływ wysokiej energii wprowadziłem dane
producenta samolotu TU 154 oraz dane zawarte w raporcie MAK i komisji Millera. Wynik
otrzymałem na podstawie tych danych. Nie ma więc możliwości ingerowania w wyniki.
Może wprowadził pan do komputera błędne dane.
Po pierwszej prezentacji wyników, we wrześniu zeszłego roku, dostałem lawinę sugestii, czego
nie uwzględniłem, co źle zrobiłem, co należy dodać, a co odjąć. W kolejnej prezentacji, w
listopadzie 2011 r., uwzględniłem wszystkie racjonalne sugestie i zbadałem wszystkie możliwe
tzw. najgorsze przypadki zwiększające prawdopodobieństwo urwania skrzydła. Zbadałem
przypadki przy różnym kącie uderzenia, różnej prędkości samolotu, grubszej średnicy brzozy,
zmieniłem też gęstość brzozy smoleńskiej na tyle, że zatonęłaby w wodzie. W żadnym
przypadku skrzydło się nie urwało w wyniku zderzenia z brzozą.
Badał pan nie tylko możliwość urwania się skrzydła po zderzeniu z brzozą.
Przy współpracy z prof. Braunem, który jest ekspertem od aerodynamiki, badałem też jak daleko poleciałby urwany kawałek skrzydła, gdyby rzeczywiście oderwał się na brzozie. Fragment ten powinien spaść w odległości nie większej niż 12 metrów od brzozy. Natomiast - jak wiadomo oficjalnie - kawałek ten został znaleziony w odległości 111 metrów od brzozy.
Wszyscy polscy eksperci mówią, że skrzydło musiało się urwać po uderzeniu w brzozę.
Niedwuznacznie sugerują, że twierdzenie przeciwne jest bzdurą.
Wszyscy moi przeciwnicy jak do tej pory opierają się wyłącznie na wierze, intuicji i demagogii.
Otrzymuje od nich obelgi oraz szokujące zdjęcia dramatycznych uszkodzeń samolotów w
wyniku zderzeń z ptakiem. Żadna z osób, które dyskredytują moje wyniki, nie zaprezentowała
naukowych badań, a w szczególności nie zrobiła żadnych symulacji.

Czy oznacza to, że 20 polskich ekspertów lotniczych się myli, pan natomiast ma rację?

dnosi się pan wyłącznie do ekspertów, którzy mają interes w tym, aby bronić tezy o oderwaniu części skrzydła przez brzozę, gdyż albo się pod tą tezą własnoręcznie podpisali, albo ją publicznie poparli i nie stać ich na zmiane stanowiska.
Były pilot major Fiszer powiedział, że Tu 154 jest zbudowany z lekkiego aluminium i nie
jest pancerny. Gdyby miał być pancerny, to blachy musiałyby być grubości pancerza
czołgu.
W wyniku uderzenia samolotów w World Trade Center 11 września 2001 taka „lekka
aluminiowa konstrukcja skrzydła” przecięła stalowe belki. Myślę, że każdy winien wypowiadać
się w zakresie swoich kompetencji. Mam wielkie uznanie dla polskich pilotów w dziedzinie
kierowania samolotem. Mam nadzieję, że oni również uszanują kompetencje ekspertów od
wytrzymałości materiałów i struktur.
Inny polski były pilot powiedział, że ptak wielkości gołębia jest w stanie zniszczyć w
samolocie ster kierunku. Więc jego zdaniem brzoza jest w stanie zniszczyć skrzydło.
Pilot ten formułuje opinię na podstawie intuicji, tak jak zrobily to komisje MAK i Millera.
Zniszczenia spowodowane przez ptaki dotyczą powłoki i zewnetrznych części samolotu, a nie
jego szkieletu czy struktury nośnej.

Pan porównuje w swoich badaniach katastrofę Tu 154 i promu Columbia. Czy to nie
absurdalne?

Z pewnością da się porównać procedury postępowania po katastrofie wahadłowca Columbia z
procedurami stosowanymi po katastrofie smoleńskiej. Analizę katastrofy każdego statku
powietrznego bez względu na to, czy jest to Columbia czy Tu 154 rozpoczyna się od tego, że
odnajduje się szczątki, dokładnie oznaczając ich pozycję za pomocą GPS i fotografuje się każdą, nawet najmniejszą, cześć samolotu. Jest to systematyczna, żmudna i długotrwała praca, żeby nie zgubić niczego, bo nawet najmniejsze fragmenty mogą wskazać przyczynę. Następnie wszystko to zbiera się pod dachem w hali, i bada się za pomocą urządzeń analitycznych, mikroskopów, etp. Każda pęknięta powierzchnia mówi coś inżynierom i naukowcom.

Twierdzi pan, że uderzenie w jedno drzewo nie mogło odebrać Tu 154 siły nośnej. Wiemy
jednak, że tupolew uderzył w wiele drzew. Może kolejne uderzenia zmniejszały siłę nośną
samolotu?

Samolot najprawdopodobniej był na wysokości 26 metrów nad ziemią i ok. 70 metrów za brzozą w momencie oderwania się skrzydła. Wstępne wyniki profesora Nowaczyka, ktory analizuje trajektorie poziomą i pionową, czas sygnału z radiolatarni, miejsce położenia koncówki skrzydla oraz parametry aerodynamiczne beczki autorotacyjnej wskazują, że samolot miał małe szanse zderzenia z brzozą na wysokości 6 metrów.

Jeśli nie brzoza, to co zniszczyło skrzydło Tu 154?
Nasz zespół nie ukończył jeszcze prac więc nie jestem gotowy odpowiedzieć na to pytanie.
Nadal pozostają bez odpowiedzi najważniejsze pytania: dlaczego po wydaniu komendy odejścia samolot gwałtownie zanurkował w smoleńską mgłę, oraz dlaczego zasilanie wszystkich systemów elektrycznych ustało na wysokości 15 metrów. MAK i komisja Millera nie szukały odpowiedzi na te fundamentalne pytania.

Czy któryś z polskich naukowców odniósł się do pana ustaleń?

Niektórzy koledzy z Polski twierdza, że „nie mają czasu” się tym tematem zajmować. Jednak
większość wyraża uznanie i wdzięczność.

Czy komisja Millera albo polski rząd w jakiś sposób odniósł się do pana ustaleń?

Prokuratorzy prowadzący śledztwo smoleńskie oświadczyli na konferencji prasowej 9 stycznia
2012 r., że oczekują więcej informacji w sprawie badań, jakie przeprowadziłem. W najbliższym
czasie planuję udzielić wszelkich dodatkowych informacji w tej sprawie polskiej prokuraturze.

Jak pan ocenia profesjonalizmu i jakość badania przez polską stronę przyczyn katastrofy
smoleńskiej?

Bardzo źle, żeby nie powiedzieć więcej. Chciałbym usłyszeć, dlaczego manipulowano
nagraniami z „czarnych skrzynek”, podając do wiadomości publicznej wypowiedzi typu „dzień
dobry, generale”? Dlaczego niszczono dowody, cięto wrak i przewody hydrauliczne,
manipulowano położeniem statecznika pionowego, dlaczego wycierano nagrania video, dlaczego świadomie zaniżano kompetencje pilotów?

Jakie były największe błędy?

Zarówno MAK jak i komisja Millera przygotowywały swoje ekspertyzy wyłącznie pod kątem
hipotezy błędu pilota działającego pod naciskiem zwierzchników. W efekcie badania, które
bezpośrednio nie wspierały hipotezy błędu pilota zostały pominięte bądź zaniedbane. Jak
twierdzi komisja Millera, nie interesowało ich nic poniżej 100 metrów wysokości, gdyż błąd
pilota na wysokości 100 metrów doprowadził do katastrofy. Dlatego w ogóle nie badano
hipotezy usterki samolotu bądź udziału osób trzecich.

Dlaczego nie udało się umiędzynarodowić śledztwa? Może dlatego, że inni naukowcy nie
widzą nic zagadkowego w przyczynach katastrofy?

Jest to pytanie tendencyjne, ale odpowiem. Śledztwa nie udało się do tej pory
umiędzynarodowić, gdyż obecni przedstawiciele zarówno rządu polskiego jak i rosyjskiego robią wszystko, żeby takie śledztwo zablokować.

Czy należy wznowić badanie przyczyn katastrofy?

Problem polega na tym, że Państwo Polskie zupełnie nie radzi sobie ze śledztwem smoleńskim.
Uważam, że w najlepiej pojętym interesie społeczności międzynarodowej jest powołanie
niezależnej międzynarodowej komisji do spraw zbadania katastrofy smoleńskiej po kątem
wszystkich możliwych hipotez. Rząd Polski ma narzędzia, które umożliwiają powołanie takiej
komisji, ale z nich nie korzysta. Wierzę jednak, że nawet Rosjanie nie chcieliby doprowadzić do sytuacji, w której Smoleńsk staje się drugim Katyniem.

Czy polska opinia publiczna ma pełną wiedzę o przyczynach i okolicznościach katastrofy?

Polska opinia publiczna jest całkowicie zmanipulowana i zdezorientowana w tej sprawie.
Tych, ktorzy w tym stwierdzeniu upatrują teorii spiskowej odsyłam do polskich uwag do raportu MAK z 19 grudnia 2010 roku. Jest to oficjalny dokument Rzeczypospolitej Polskiej, ktory został zignorowany w raporcie Millera.

Kto lub co utrudnia opinii publicznej otrzymanie pełnej wiedzy?

Merytoryczną dyskusję w sprawie katastrofy smoleńskiej blokują ośrodki władzy, które każdą
dyskusję na ten temat dyskredytują jako grę polityczną. Jest nie do pojęcia, dlaczego polski Sejm poparł oddanie śledztwa smoleńskiego w ręce rosyjskie, dlaczego osoby noszące polski mundur bezpodstawnie oskarżały swych kolegów na oczach całego świata. W efekcie prezydent jednej z amerykańskich uczelni niedawno stwierdził publicznie, że strzelano do siebie „jak w polskiej armii”. To jest wizerunek Polski, jaki idzie w świat dzięki obecnej polityce elit rządzących.

Wielokrotnie wskazuje Pan na błędy polskich ekspertów. Ale czy jest pan gotowy służyć
także swoją hipotezą przyczyn katastrofy?

Przez prawie dwa lata obracamy się w oparach teorii spiskowej błędu pilota poddanego
naciskom pijanego generała za sprawą dyskredytowanego prezydenta. Temat sprawności
technicznej samolotu Tu 154M w ogóle nie zaistniał na łamach czołowych polskich mediów.
Tymczasem wszyscy wiemy, że samolot ten przeszedł w Rosji remont generalny niecałe cztery
miesiące przed katastrofą. Wiemy też, że po tym remoncie miał całą serię bardzo poważnych
usterek. Głęboko wierzę, że Polacy w końcu otrzeźwieją i doprowadzą do rzetelnego śledztwa
pod kątem usterki technicznej czy działania osób trzecich.

Jaki jest pana stosunek do teorii „zamachu” na Tu 154?

W każdym normalnym śledztwie publicznie wygłaszane groźby pod adresem osób, które zginęły w niewyjaśnionych okolicznościach powinny być wzięte pod uwagę z mocy prawa. W wypadku katastrofy smoleńskiej mamy wiele takich gróźb wygłaszanych zarówno w Polsce jak i za granicą. Chociażby więc z tego powodu należy zbadać wątek udziału osób trzecich.



Autor: Jerzy Jarosz | 01/02/2012
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney