Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Wczoraj w programie "Bliżej": Czy to ppłk Robert Benedict "rozpoznał" głos gen. Błasika? Dlaczego zmieniono zapisy stenogramów sejmowych?

Gośćmi programu 2 lutego 2012 r. byli:
Andrzej Stankiewicz - Newsweek
Paweł Lisicki - Uważam Rze
Anita Gargas - Gazeta Polska
Marek Pyza - wPolityce.pl

Prowadzący – Jan Pospieszalski – zadał pytanie, jak zareagować na kłamstwa i dezinformacje dotyczące tragedii smoleńskiej, ze względu na krzywdę, jaką wyrządziły one różnym ludziom, szczególnie krewnym ofiar katastrofy. Następnie zaprezentowano fragment filmu Joanny Lichockiej i Marii Dłużewskiej „Pogarda”, w którym wypowiedziały się: Małgorzata Wypych (wdowa po śp. Pawle Wypychu, Sekretarzu Stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego) i Ewa Kochanowska (wdowa po śp. Januszu Kochanowskim, Rzeczniku Praw Obywatelskich) oraz Ewa Błasik (wdowa po śp.gen. Andrzeju Błasiku). Mówiły o tym, że śledztwo było prowadzone tak, jakby był do niego ułożony wcześniej scenariusz. Zapytały, dlaczego Polska dopuściła do tego, aby kłamstwo o pijanym polskim generale obiegło świat.



Jako pierwsza spośród dziennikarzy goszczących w programie zabrała głos Anita Gargas. Oskarżyła ona „czwartą władzę”, że nie patrzy rządzącym na ręce, nie sprawdza, czy rząd pilnuje polskiego interesu na arenie międzynarodowej. W sprawie katastrofy smoleńskiej rząd polski nie zdał egzaminu. Prawda dotycząca tej tragedii została "otoczona kordonem” rosyjskich dezinformacji. Tuż po wypadku prezentowano w mediach oczywiste „wrzutki”, np. te o czterokrotnym podchodzeniu do lądowania. Przez długi czas podawano również błędny czas katastrofy.

Z Anitą Gargas nie zgodził się Andrzej Stankiewicz. Stwierdził, że na początku nieprawdziwe informacje w mediach były wynikiem panującego chaosu. Jego zdaniem, z celową kłamliwą propagandą rosyjską mieliśmy do czynienia dopiero po 21 kwietnia 2010 roku, kiedy to Rosjanie odsunęli wszystkich Polaków od prac w miejscu katastrofy. Stankiewicz zwrócił uwagę, że polskie władze wiedziały już od jesieni 2010 roku o planowanym zniesławieniu śp. gen. Andrzeja Błasika w raporcie MAK-u i nie zapobiegły temu. Akredytowany Edmund Klich okazał się być „postacią z tragifarsy”: blokował rozszerzenie polskiego składu komisji badającej przyczyny tragedii smoleńskiej. Polska nie była też przygotowana do „szybkiej reakcji” na tezy z raportu MAK-u.

Paweł Lisicki zaprotestował przeciwko wypowiadaniu się przez Anitę Gargas w stylu, jak to określił, „my – czwarta władza”. Stwierdził, że nie ma sensu „występowanie w roli podmiotu zbiorowego”. Media w tamtym czasie były, jego zdaniem, po prostu podzielone w kwestii przyczyn katastrofy. Poza tym trzeba odróżnić celowe kłamstwa od „fałszywych hipotez” przyjmowanych przez różnych dziennikarzy. Zdaniem Lisickiego – i tu różni się ze Stankiewiczem – machina propagandowa ruszyła natychmiast po wypadku. Przeważająca część mediów zaczęła lansować tezę, że przyczyną tragedii były naciski Lecha Kaczyńskiego na pilotów. Nastąpiła seria prasowych publikacji, przypominających słynny lot Lecha Kaczyńskiego do Gruzji i odmowę pilotów na zmianę miejsca lądowania, której chciał prezydent . Od tej pory na lot do Smoleńska zaczęto patrzeć przez pryzmat tamtej podróży. Pojawiły się też wrzutki o „debeściakach” i inne kłamstwa.

Zdaniem Marka Pyzy, część mediów wręcz przygotowała Polaków na raport MAK-u, w taki sposób, że nie był on dla nich jakoś szczególnie szokujący. Powiedział również, że płk Edmund Klich już pod koniec kwietnia mówił o rzekomej obecności gen. Andrzeja Błasika w kokpicie.

Obecni w studiu przypomnieli, że na samym początku „zmuszającym” do lądowania był w oczach mediów śp. Mariusz Kazana. Potem mówiono, że to Jarosław Kaczyński telefonicznie wywierał naciski na brata. W końcu jacyś eksperci „rozpoznali” głos gen. Andrzeja Błasika.

W materiale filmowym przedstawiono wypowiedź Anny Ambroziak z „Naszego Dziennika”, która przypomniała, że raport Millera podtrzymał tezę o obecności gen. Błasika w kabinie pilotów. Podpisało się pod tym 34 członków komisji, jednak teraz żaden z nich nie chce ujawnić, kto właściwie rozpoznał głos generała.

Anita Gargas podjęła kwestię podchodzenia śledczych do ważnych w sprawie dowodów. Kuriozalne jest, że nie mamy oryginalnych zdjęć z miejsca katastrofy, nawet robionych aparatem z telefonu komórkowego. Szczątki ludzkie oraz przedmioty znajdowane przez ludzi przyjeżdżających do Smoleńska również nie zostały zaliczone do dowodów. Jerzy Miller powiedział, że nie mają one znaczenia dla śledztwa.

Andrzej Stankiewicz mówił o tym, jak Rosjanie bezczelnie niszczyli wrak Tupolewa, a Miller tłumaczył, że jest im to potrzebne „do próbek”. Zdaniem dziennikarza „Newsweeka” głos generała Błasika „zidentyfikowały” osoby, które znały go osobiście. Stankiewicz przypuszcza, że zrobił to ppłk Robert Benedict, choć sam zainteresowany nie przyznaje się do tego.

Następnie we fragmencie filmowym przypomniano wystąpienia min. Ewy Kopacz i jej różne wypowiedzi o rzetelności prac w miejscu katastrofy. Andrzej Melak (również w filmie) ujawnił, że w rozmowie prywatnej pani minister przyznała się, iż jej zapewnienia nie wynikały z osobistej pewności, ale z … zapewnień strony rosyjskiej. Z kolei Ewa Kochanowska zapamiętała, jak min. Tomasz Arabski podkreślał, że trumny na pewno nie będą otwierane – zupełnie, jakby chciał dać do zrozumienia Rosjanom, że mogą do nich wkładać, co chcą.

Zebranych w studiu szczególnie poruszyły słowa Anity Gargas i Marka Pyzy, którzy stwierdzili, że stenogram z Sejmu, zawierający słynną wypowiedź byłej minister zdrowia o „przekopywaniu ziemi”*, został zmieniony**.

Jan Pospieszalski zwrócił się z apelem do marszałek Ewy Kopacz, aby wyjaśniła, dlaczego zmieniono zapisy w stenogramie.

Paweł Lisicki wspomniał, że to, aby zastosować 13. załącznik do konwencji chicagowskiej zasugerował Edmund Klich, jemu zaś „zasugerowali” to Rosjanie. Z kolei Andrzej Stankiewicz powiedział, że nie istnieje nawet żaden dokument o tym, że Polska wybrała tę konwencję.

Anita Gargas powiedziała, że dziennikarze, którzy zadawali niewygodne pytania w sprawie katastrofy smoleńskiej, byli objęci anatemą lub wyśmiewani (np. Łukasz Warzecha, który pytał, dlaczego słowo „zamach”, w kontekście Smoleńska jest tabu). Przypomniała również, że w tygodniku „Newsweek” pisano o takich dziennikarzach jak o szkodzących polskiej sprawie. Drukowano też fragmenty książki Jana Osieckiego „Ostatni lot”. Stankiewicz odparł, że z kolei niektóre inne gazety publikowały „bzdury”, które kompromitowały całe śledztwo.

Jan Pospieszalski przypomniał, że użycie słowa „zamach” powodowało natychmiastowe ataki mediów i polityków (doświadczenia związane z projekcją filmu Ewy Stankiewicz „Solidarni 2010” w TVP). Przypomniał, że to Anita Gargas jako pierwsza ujawniła fakty fundamentalne dla prowadzenia śledztwa – niszczenie przez Rosjan wraku tupolewa. Niestety, media „wiodące” nie zainteresowały się tym tematem.

Na zakończenie Marek Pyza stwierdził, że polskie władze przyczyniły się do powstawania rozmaitych bzdurnych teorii o katastrofie smoleńskiej, ponieważ nigdy nie były tak naprawdę zainteresowane wyjaśnieniem przyczyny tej tragedii.



notowała AlicjaS






*wypowiedź zarejestrowana na filmie:





Dziś wiem, że dotrzymaliśmy słowa. Nie tylko dotyczy to ciał, które trafiły, jak państwo wiecie, po raz ostatni na nasze lotnisko w ilości 21, bodajże w piątek, ale najmniejszy skrawek, który został przebadany, najmniejszy szczątek, który został znaleziony na miejscu katastrofy. Wtedy, kiedy przekopywano z całą starannością ziemię na miejscu tego wypadku na głębokości ponad jednego metra i przesiewano ją w sposób szczególnie staranny, każdy znaleziony skrawek został przebadany genetycznie. […] chcemy przekazać, że z pełną starannością zabezpieczyliśmy wszystkie szczątki, które znaleziono na miejscu wypadku”




**stenogram:

Gdy znaleziono najmniejszy szczątek na miejscu katastrofy, wtedy przekopywano z całą starannością ziemię na głębokości ponad 1 m i przesiewano ją w sposób szczególnie staranny. Każdy znaleziony skrawek został przebadany genetycznie. Dlatego jest ta dzisiejsza informacja i to, co się dzieje na tej sali - szczera rozmowa z państwem. Szczególnie wam, bo wy prosiliście o tę informację, chcielibyśmy przekazać, że z pełną rzetelnością zabezpieczyliśmy wszystkie szczątki, które znaleziono na miejscu wypadku".

http://orka2.sejm.gov.pl/Debata6.nsf

źródło: www.solidarni2010.pl





Autor: Piotr Dudała | 03/02/2012
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney