Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Gdy BOR traci "Jedynkę"

Formacja, której jedynym zadaniem jest zapewnienie VIP-om bezpieczeństwa, nie ustrzegła przed śmiercią osoby najważniejszej, określanej jako „Jedynka”. To kompromitacja na skalę światową. Odpowiada za nią przede wszystkim szef BOR-u, a w dalszej kolejności jego przełożony, minister spraw wewnętrznych - pisze red. Anita Gargas na łamach portalu www.niezalezna.pl. I to oni powinni w pierwszym rzędzie znaleźć się na celowniku prokuratury.






Milczenie ofiar

Kierujący BOR-em jeszcze w stopniu pułkownika Marian Janicki kluczył w sprawie katastrofy od samego początku. Kłamał, że borowcy zrobili rekonesans na lotnisku Siewiernyj, podczas gdy w ogóle ich nie wpuszczono. Kłamał, że na lotnisku na głowę państwa czekało dwóch funkcjonariuszy ochrony, podczas gdy nie wydelegowano żadnego. Kłamał, że zabezpieczenie lotnisk wykracza poza kompetencje BOR-u, choć odpowiednie instrukcje podają czarno na białym coś innego. Kłamał wreszcie, że wizyta prezydenta w Smoleńsku była przygotowana perfekcyjnie.

Fakty są brutalne: mimo statusu HEAD, czyli najwyższego, jaki może mieć statek powietrzny, przelot tupolewa z prezydentem na pokładzie od początku zlekceważono. Dowodów na rażące zaniedbanie obowiązków przez szefa BOR-u i nadzorującego go ministra jest wystarczająco wiele. Sam Janicki publicznie wyznał, że jego podwładny, płk Jarosław Florczak, dwa miesiące przed uroczystościami w Katyniu sygnalizował mu swoje zaniepokojenie stanem przygotowań i „był sfrustrowany niekompetencją osób współpracujących z BOR-em”. Szef biura nic z tym nie zrobił? Ale płk Florczak nie poda szczegółowych powodów swojej frustracji. Zginął w katastrofie.

Wytyczne i zatajenia

W raporcie komisji Millera badającej okoliczności katastrofy smoleńskiej nie ma ani słowa o BOR-ze i ministrze spraw wewnętrznych i administracji. Skąd to „taktowne” przemilczenie? W „Gazecie Polskiej” i „Codziennej” pisaliśmy wielokrotnie, że Jerzy Miller, szef komisji, był sędzią we własnej sprawie. Jako szef MSWiA ponosi bowiem odpowiedzialność za zabezpieczenie wizyty prezydenta przez BOR, które było niewystarczające i niezgodne z obowiązującymi przepisami ustawy o BOR-ze oraz instrukcjami resortowymi.

Zespół parlamentarny kierowany przez Antoniego Macierewicza upomniał się o tę odpowiedzialność. W „Białej księdze katastrofy smoleńskiej” czytamy: „BOR i MSWiA obciąża uzgodnienie ze stroną rosyjską powierzenia ochrony prezydenta Federalnej Służbie Ochrony bez zapewnienia stronie polskiej koordynacji działań”.

Tymczasem w „Instrukcji organizacji lotów statków powietrznych o statusie HEAD” czytamy: „W odniesieniu do lądowania na terenie innym niż stałe lądowiska w zakresie organizacji bezpieczeństwa miejsca lądowania lub startu oraz organizacji ochrony statku powietrznego w czasie postoju odpowiada Biuro Ochrony Rządu”. Lotnisko w Smoleńsku było incydentalnym lądowiskiem, bo zamkniętym od wielu miesięcy.

Odpowiedzialność jako abstrakcja

Płk. Marianowi Janickiemu nie przeszkadzało, że BOR nie miało żadnej wiedzy na temat stanu lotniska ani jego personelu (na Siewiernym nie było stałej obsady wieży kontroli lotów ani ekipy obsługującej płytę lotniska). BOR nie zażądało także umieszczenia swojego funkcjonariusza w wieży kontroli lotów.

W normalnym kraju po dopuszczeniu do tragicznej śmierci głowy państwa szef ochrony i jego przełożony natychmiast podaliby się do dymisji sami albo zostaliby odwołani. W Polsce szef ochrony dostaje generalskie szlify, a minister ląduje na posadce wojewody. Ale to kraj, w którym odpowiedzialność związana z zajmowanym stanowiskiem to byt abstrakcyjny. Nie dziwmy się więc, że zarzuty postawione zostaną tylko wiceszefowi BOR-u.

www.niezalezna.pl



Autor: Piotr Dudała | 09/02/2012
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney