Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Rozmywanie odpowiedzialności. Raport NIK nie dotyczy przyczyn katastrofy w Smoleńsku

Co jest nowego w opublikowanym raporcie Najwyższej Izby Kontroli o bezpieczeństwie lotów VIP? Obiektywnie trzeba przyznać, że niewiele.

Błędy w szkoleniu pilotów (w różnych latach) znaliśmy od wielu miesięcy.

Odpowiedzialność szefa KPRM za koordynację działań związanych z zabezpieczeniem samolotów też była jasna i bez dokumentu NIK. Zdążyliśmy poznać zarówno porozumienie między kancelariami z 2004 roku, jak i instrukcję HEAD, więc żadne zaklęcia Tomasza Arabskiego nie zmienią tego, że nie dopełnił on swoich obowiązków (to najdelikatniejsze określenie jego roli w kontekście 10/04).



Nawet to twarde ustalenie:

To strona rządowa (nadzorująca m.in. 36. SPLT, służby dyplomatyczne oraz BOR) była gospodarzem procesu organizacji wizyt w stosunku do Kancelarii Prezydenta, Kancelarii Sejmu oraz Kancelarii Senatu

choć niezwykle istotne, nie jest przełomowe.

O wszystkich tych kwestiach pisaliśmy wielokrotnie. Raport NIK tylko to potwierdza.

Jak więc go traktować? Jako materiał pomocniczy zarówno dla polityków, jak i prokuratorów, którzy – według reguł obowiązujących w normalnym kraju – powinni zająć się wyciąganiem konsekwencji wobec osób odpowiedzialnych za naruszenie przepisów oraz naprawą państwa.

Część mediów, komentatorów („ekspert” Hypki miał swoje kolejne pięć minut) i polityków próbuje nam wmówić, że raport NIK dotyczy przyczyn katastrofy. To oczywista nieprawda. Sam prezes Jezierski stwierdził, że dokument miał na celu "pokazanie pewnego tła, na którym ta katastrofa mogła zaistnieć".

Tło ma znaczenie, należy je wyjaśnić, a winnych błędów ukarać. Jednak brak szkoleń na symulatorach czy niedotrzymywanie terminów wysyłania dokumentów do BOR i Dowództwa Sił Powietrznych miały w tragedii 10/04 znaczenie najwyżej drugorzędne. Nie zdecydowały o tym, że TU-154M, mimo zachowania wszystkich procedur przez załogę, niebezpiecznie zbliżył się do ziemi, a po kilku sekundach, z niewyjaśnionych wciąż przyczyn, rozpadł się w drobny mak.

Widzimy kolejny etap rozmazywania odpowiedzialności, kolejną brudną manipulację, którą jest próba wmówienia nam, że niedociągnięcia urzędników czy wojskowych w czasie premierostwa Kazimierza Marcinkiewicza zdecydowały o katastrofie w Smoleńsku. I to w stopniu równym z zaniedbaniami obecnej ekipy.

Może w to uwierzyć tylko ktoś, kto i 10 kwietnia i 11. i 29 lipca 2011 r. (kiedy komisja Millera prezentowała swoje domysły) wierzył w oficjalnie podawane wersje. Te zostały wszak kompleksowo obnażone.


Marek Pyza, www.wpoltyce.pl




Autor: Piotr Dudała | 09/03/2012
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?