Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Kiedy Sosnowiec uczci pamięć Nadkomisarza Konstantego Leona Strzeleckiego?

Na tzw. liście białoruskiej znajduje się sosnowiczanin Konstanty Leon Strzelecki, nadkomisarz policji państwowej, w czasie okupacji hitlerowskiej dowódca obrony cywilnej Sosnowca. Po aresztowaniu w 1940r. przez Rosjan w Białymstoku, zostaje zamordowany w Mińsku na Białorusi (Kuropaty). Od ponad trzech lat walczę o to, żeby nowa ulica obok b. KWK "Sosnowiec" nosiła jego imię. Rodzina Strzeleckich przed wojną mieszkała w pobliżu, na ul. św. Barbary na Sielcu. Mój wniosek popiera Warszawskie Stowarzyszenie Rodzina Policyjna 1939. Wniosek w tej sprawie przesłałem 6 kwietnia 2009r. mailem na adres Prezydenta Sosnowca Kazimierza Górskiego i Przewodniczącego Rady Miasta Daniela Miklasińskiego. Kilka miesięcy temu dowiedziałem się od Przewodniczącego RM Arkadiusza Chęcińskiego (obecnie I - z-cę Prezydenta Miasta), że wniosek został negatywnie zaopiniowany przez Kolegium Kierownictwa sosnowieckiego Urzędu, ponieważ Konstanty Leon Strzelecki został uznany za... antysemitę. Może czas wrócić do sprawy i spojrzeć na nią bardziej wnikliwie jeszcze jeden raz?



Jak to jest możliwe? Otóż, w biografii Konstantego Leona Strzeleckiego opracowanej przez jego wnuka Krzysztofa Konstantego Strzeleckego na podstawie wspomnień swojego ojca, zmarłego niedawno Jana Strzeleckiego znajduje się fragment o żartach, które lubił robić., który zaczyna się tak; "Był służbistą a będąc człowiekiem z natury bardzo wesołym lubił robić różne kawały i psikusy". Dalej opisano m.in scenkę, w której śmiał się w pociągu z pewnego Żyda, z jego ubioru i wyglądu. Działo się to na trasie z Sosnowca do Katowic... Żyd pobiegł w Szopienicach na Policję, krzycząc to jest rozbój. Po chwili zjawił się posterunkowy, który wylegitymował... Nadkomisarza Policji w cywilu w osobie Konstantego Strzeleckiego w towarzystwie Prezydenta Sosnowca Artura Michaela i Starosty Będzińskiego Czesława Kowalskiego. Policjant przeprosił i odszedł. "Sąd w Sosnowcu" w osobach członków Kolegium Kierownictwa sosnowieckiego Urzędu orzekł pośmiertnie, że Strzelecki jest antysemitą i w Sosnowcu ulicy ten męczennik sowieckich kaźni mieć nie powinien! No cóż, jak widać nie wszyscy znają się na żartach.

W Polsce można śmiać się z Prezydenta, z Premiera, ale nie z anonimowego przedstawiciela Narodu Wybranego, bo grozi to tym, że nawet osoba zasłużona po prawie stu latach poniesie za to surową karę. Pytanie, czy zasłużoną? Obawiam się, że nie. Sprawę znam z przekazu Przewodniczącego RM Arkadiusza Chęcińskiego. Jestem nią zbulwersowany, ale i zasmucony, ponieważ to ja, jako wnioskodawca, przekazałem ten rodzinny materiał na temat Konstantego Strzeleckiego. Nie muszę chyba dodawać - nie widząc w opisanych tam trzech "psikusach" nic złego. Nigdy bym nie przypuszczał, że ten dokument może być w ten sposób odczytany! No cóż, nie jestem osobą, którą obecne władze miasta lubią.

Pani Anna Strzelecka, wnuczka Konstantego Leona Strzeleckiego, rozmawiała już w sprawie tej jakże krzywdzącej opinii z Prezydentem Górskim. Być może po tej rozmowie zmieni on zdanie, podobnie jak całe Kolegium. Mam też nadzieję, że ten bohater narodowy znajdzie w naszym mieście w końcu należne mu uznanie!



Piotr Dudała, 6 czerwca 2011r.



Konstanty Strzelecki przed II wojną światową był znany m.in. z tego, że aresztował sowieckiego agenta, przyszłego Prezydenta Polski Bolesława Bieruta oraz Aleksandra Zawadzkiego, przyszłego Przewodniczącego Rady Państwa.




Strzelecki Leon Konstanty (1886 - 1940)

Nadkomisarz PP Konstanty Leon Strzelecki - ur. 10.03.1886 r. w Kawęczynie pow. konecki. Uczył się w Pińczowie i dalej w Piotrkowie Trybunalskim. Podjął studia w Wyższej Szkole Leśnej we Lwowie, które w 1907 roku przerwał. Następnie zamieszkał w Sosnowcu.

W 1914 roku wstąpił do tworzącej się Straży Obywatelskiej. W grudniu 1918 roku został komendantem Milicji Miejskiej, a następnie Policji Komunalnej miasta Sosnowca.

W 1919 r w stopniu kapitana przeszedł do służby w Straży Kolejowej. Po włączeniu Straży Kolejowej w struktury Policji Państwowej, został kierownikiem komisariatu Granicznego w Sosnowcu oraz I komisariatu PP w Sosnowcu. Był kolejno mianowany 01 lutego 1920 roku komisarzem, a następnie 01 czerwca 1929 roku nadkomisarzem Policji Państwowej. W 1922 roku ukończył z wynikiem bardzo dobrym Główną Szkołę Policji Państwowej w Warszawie. Od 30 maja 1926 roku pełnił funkcję Komendanta Powiatowego w Będzinie. Przeniesiony do Brześcia n. Bugiem, gdzie od 25 kwietnia1927 roku służył jako oficer inspekcyjny
w Komendzie Wojewódzkiej Policji Państwowej. 31 października 1929 roku został przeniesiony w stan spoczynku.

Przed wybuchem wojny Konstanty Strzelecki został mianowany na stanowisko Komendanta obrony cywilnej w Sosnowcu, lecz już 2 września 1939 r musiał wraz z rodziną ewakuować się na wschód. W listopadzie aresztowany przez NKWD na dworcu w Białymstoku, został osadzony w tamtejszym więzieniu.

Zamordowany wiosną 1940 roku w Mińsku – Kuropatach.

źródło: http://panstwowa.policja.pl/portal/pp/20/91/Strzelecki_Leon_Konstanty_1886__1940.html




Autor: Piotr Dudała | 17/06/2012
Komentarze
#1 | PAWLO dnia 26.06.2012 15:24
@ Natan to jakiś gówniarz, który nie zna historii. Pisze to co usłyszy od "mądrych" ludzi, pokroju Ma ciul ewicz, ten z metra cięty, Płaszczak itd.
#2 | Janusz Maszczyk dnia 24.06.2012 11:10
Jeszcze kilka zdań na temat wypadków jakie miały miejsce 9 lutego 1905 roku na terenie Huty Katarzyna.
Tragedia katarzyńska była takim potwornym i krwawym wydarzeniem w Sosnowcu, że rzuciła na kolana rozpaczy wielu mieszkańców z Konstantynowa, Katarzyny, Sielca i Środuli. Z tej potwornej tragedii niektórzy Polacy, a szczególnie rodziny do których zawitała ta śmierć, nie mogli się otrząsnąć, aż do swej śmierci. Moja rodzina z Katarzyny znała takie przypadki. Wstrząsnęła też wtedy sercami i sumieniami nie tylko Sosnowiczan, ale ogarnęła też zarzewiem wolności inne regiony Polski, które były okupowane przez Rosję carską. Ta tragedia dzisiaj już w zasadzie wyciszona, przyniosła o wiele więcej ofiar w Sosnowcu, niż sosnowieckie wypadki związane ze zdobyciem Dworca Kolejowego i komory celnej w czasie Powstania Styczniowego. Nieporównywalnie wiele więcej ! Takie są po prostu niezaprzeczalne fakty !
Carat postawił więc na nogi cały swój aparat propagandowy i śledczy, by tylko wyciszyć ten potworny mord. Te krwawe wydarzenia niestety, ale dopiero były początkiem porachunków Rosji carskiej z wszystkimi polskimi ugrupowaniami patriotyczno – narodowymi z terenu Sosnowca. Tajna policja carska – Ochrana – czyniła więc wszystko, by tylko nie dopuścić do kolejnego buntu wiecznie niezadowolonych Polaków. W sąsiadujących z Hutą Katarzyna zakładach pracy oraz w Szkole Realnej dokonywano więc rozliczeń z osobami, które brały udział w tej tragicznej katarzyńskiej manifestacji. We wszystkich zakładach pracy, a szczególnie w sąsiadujących z miejscem tragedii, Ochrana i konfidenci wyłapywali z pośród pracowników każdego, który tylko czynnie uczestniczył w ówczesnych procesach strajkowych. Wielu wtedy aresztowano, część zesłano na Syberię. Ta tragedia dotknęła też uczniów ze Szkoły Realnej, późniejszego mojego Liceum Ogólnokształcącego im. St. Staszica. Były dyscyplinarne zwolnienia, wilcze bilety i próby zsyłki, poza Zagłębie Dąbrowskie. Śmiertelne wśród uczniów przypadki tak skutecznie wyciszono, że nawet dzisiaj trudno jest dociec, czy dany uczeń zginął w dniu 9 II.1905 roku przed Hutą Katarzyna, czy w wyniku odniesionych tam ran zmarł już później w szpitalu, lub swoim mieszkaniu.
Podobno na dotychczasowym cichym Cmenatrzu Zagórskim, nagle po 9 lutego 1905 roku pojawili się jacyś tacy smutni panowie, których dotychczas się tam nie spotykało. Na cmentarzu funkcjonowało też wtedy ciche, ale stanowcze polecenie, zabraniające zapalania świec na dole śmierci, gdzie pochowano ofiary katarzyńskie. Podobno te zwariowane sankcje obowiązywały nawet w dniu Wszystkich Świętych. Jak długo te rygory obowiązywały, to dzisiaj trudno już to ustalić, gdyż świadkowie z tamtych lat już dawno odeszli z tego świata, a z nimi też to wszystko co dzisiaj mogłoby wzbogacić polską historię. Miejsce tragedii – brama i portiernia – były specjalnie dozorowane, by nikt nie odważył się położyć tam kwiatów pamięci, czy płonącej świecy. Wszyscy natomiast pracownicy z Huty Katarzyna zostali zobowiązani, by zaprzestać przeprowadzania wszelkich rozmów na ten temat. Były podobno przypadki aresztowań, jak to wtedy określano tych krnąbrnych Polaków, którzy popisywali się gadulstwem. Agenci carskiej Ochrany byli bowiem wśród nas. Jak wspominał to po latach mój dzidziuś, pracownik Huty Katarzyna od chwili jej powstania. To było smutne i niepojęte, ale donosicielami byli podobno też i późniejsi polscy sąsiedzi z Osiedla Katarzyna. Nawet z wyglądu tacy sympatyczni i mili sąsiedzi.
To przykre, że ta największa krwawa tragedia w historii Sosnowca, z czasów zaborów carskich, jest dzisiaj tak wyciszona, że nawet młodzież biorąca udział w historycznych dialogach internetowych, sprawia wrażenie całkowicie niezorientowanych w tym temacie.
#3 | Janusz Maszczyk dnia 24.06.2012 08:29
Bardzo przepraszam za parszywe błędy i niedopracowania stylistyczne w moim tekście o krwawej tragedii jaka miała miejsce na terenie Huty Katarzyna 9 lutego 1905 roku. Tego faktu nie usprawiedliwia jednak, ani pisanie w pośpiechu i na kolanie, ani też sfatygowana już chyba na dobre moja komputerowa klawiatura. Jedyną moją na starość pociechą pozostaje chyba tylko to, że nawet naukowe wydania publicystyczne też zaopatrzone są w fachowe erraty, mimo, iż tekst już wcześniej jest sprawdzany przez profesjonalnych korektorów. O błędach jakie pojawiają się na charakterystycznych paskach w trakcie projekcji telewizyjnej i pomyłkach lektorów jakie popełniają w trakcie swych prezentacji, a ponoć pochodzą już z grona pokonkursowego i wyselekcjonowanego to nawet już nie wspominam.
Jakie to szczęście, że jeszcze człowiek może swoimi grzechami obciążyć innych i w ten sposób usprawiedliwić też swoje wady i ugłaskać przygnębione sumienie………..
#4 | Janusz Maszczyk dnia 22.06.2012 14:21
Bardzo przepraszam, ale Polacy którzy polegli 9 lutego 1905 roku na placu, po otwarciu bramy hutniczej - Huty Katarzyna - to nie zostali tak jak pisze osoba o pseudonimie Natan z wielkimi honorami uczczeni, choćby tylko poprzez ozdobienie ich imieniem i nazwiskiem jakieś sosnowieckiej ulicy. Sam przebieg strajku, a później tragiczna śmierć Polaków, do dzisiaj jest różnie opisywana. W tych opisach występują nie tylko luki, ale zakradło się wiele nie ścisłości, których teraz nie sposób w tak krótkim komentarzu opisać. Podobna sytuacja ma miejsce z czasów Powstania Styczniowego – konkretnie zdobycie Dworca Kolejowego i komory celnej. Ale powróćmy do krwawej masakry Polaków jaka została dokonana na placu hutniczym. Oto tylko garść moich subiektywnych stwierdzeń, z którymi oczywiście nie wszyscy się musza zgadzać.

- Podłoże strajku miało charakter socjalny, ale później przerodziło się w żądania o charakterze zarówno socjalnym jak i patriotyczno – narodowym,
- Czy wypadki zostały sfingowane przez carska policję, jak to niektórzy dzisiaj historycy z pełnym przekonaniem twierdzą ?......
Ten element nie został nigdy do końca wyjaśniony !.... Aby można było stwierdzić, że faktycznie łamistrajkowie coś kombinują przy wielkim piecu, to trzeba było pokonać wysoki mur jaki od tej strony ogradzał hutę, lub wejść samemu na teren huty. A na terenie Huty Katarzyna już od wielu godzin stacjonowało przecież wojsko carskie. Należ sobie jednak zadać uczciwe pytanie ?.... Czy profesjonalne kierownictwo strajku doskonale zorientowane w lokalnej sytuacji nie zdawało sobie sprawy, że na terenie Huty stoją uzbrojeni carscy żołnierze ?...... Dlaczego więc pędzono tam rozjuszony strajkowy tłum ?....... Czy liczono, że carskie wojsko przywita ich oklaskami ?......
- Czy carskim plutonem egzekucyjnym, bo tak go można określić dowodził osobnik o polskim nazwisku, czy zrusyfikowany Polak ?....
Tego faktu też do dzisiaj nie wyjaśniono. Pojawiają się tylko bez pokrycia dokumentacyjnego insynuacje.
- Ilu Polaków po sforsowaniu już otwartej bramy poległo ?.....
Tego faktu też do dzisiaj nikt nie ustalił. Dlaczego ?... Przede wszystkim dlatego, że ciała zamordowanych Polaków tajna carska policja polityczna Ochrana przewiozła cichcem na cmentarz zagórski, gdzie zostali bez obecności rodzin pochowani w jednym zbiorczym dole śmierci. Ciała zamordowanych Polaków, z tego co wiem, nie zostały nigdy ekshumowane !......
- Jaka trasą tajna policja Ochrana przewoziła zamordowanych na Cmentarz Zagórski ?.....
Takiej drobnej sprawy już nikt z historyków nie ustalał. Przynajmniej nigdzie i nigdy nie spotkałem się z takim zapisem. Autor jednak dotarł do faktów. Niestety na skutek stosunkowo obszernego materiału nie jestem go teraz w stanie przekazać.

- Skąd więc się wzięły nazwiska na płycie pamiątkowej, która przez dziesiątki lat wisiała na zabytkowej bramie ?.... Wisiała tak długo, aż w końcu nieremontowany zabytek runął – chyba w 2010 roku.
Dokonał tego Cezary Zeferin Uthke – więcej na ten temat :www. wobiektywie2008.republika.pl - na podstawie przeprowadzonych wywiadów. Pamiątkowa płyta została też z inicjatywy C. Uthke odsłonięta 9 lutego 1922 roku. Na pamiątkowej płycie występują jednak rozbieżności w stosunku do pamiątkowej płyty z cmentarz zagórskiego. Nie wszyscy upamiętnienie na płycie jednak polegli 9.II.1905 roku. Autor w swym opracowaniu ustalił też nazwiska osób, które zmarły znacznie później w szpitalu, lub w swoim domu.
Później, za czasów PRL pojawiła się jeszcze jedna pamiątkowa płyta z uzupełnieniem nazwisk poległych.
- Na jakiej więc podstawie ustalono i opracowano imiona i nazwiska na płycie cmentarnej – Cmentarza Zagórskiego ?......
Prawdopodobnie aby sobie ułatwić sprawę, prawie żywcem przepisano imiona i nazwiska z płyty zawieszonej na dawnej portierni Huty Katarzyna. Występują jednak rozbieżności w imionach, bądź w nazwiskach.
I już na zakończenie.
Szanowny Panie Natanie, ogromnie boleję, że taka duża liczba poległych Sosnowiczan jest tylko czczona lokalnie. A ofiary liczebnie mniejsze, spod Kopalni Wujek w Katowicach są uroczyście czczone przez niemal całą Polskę. Na uroczystości te przybywają nie tylko czołowi politycy poszczególnych partii, ale nawet Pan Prezydent i Pan Premier naszego Państwa. Nie szukajmy jednak winnych za miedzą……. To jest nasza wina !......
Przepraszam nie tylko za wyjątkowe skróty myślowe, ale nawet za pominięcie wiele ciekawych i wręcz sensacyjnych wątków związanych z opisywaną tragedią jaka miała miejsce 9 lutego 1905 roku w Sosnowcu. Zagadnieniem jest jednak tak obszerne, że wymaga odrębnego potraktowania. Samo opisanie strajku szkolnego w Szkole Realnej – późniejsze Liceum Ogólnokształcące im. St. Staszica - i konsekwencji jakie ponieśli moi rodacy z tej samej szkoły oraz bohaterska śmierć ucznia, są tak obszerne, że wymagają już odrębnego specjalnego artykułu. Oczywiście, że uczniowie ze Szkoły realnej też brali udział w wypadkach z 9.II.1905 r. pod Hutą Katarzyna.
Serdecznie pozdrawiam.
#5 | Natan dnia 19.06.2012 11:57
gdyby zginął pod Hutą Katarzyna w 1905r. to też by już dawno swoją ulicę miał, a że ginął w Mińsku - Kuroptach to figa!
#6 | @Rafał dnia 19.06.2012 07:51
a może dwie i jeszcze jakiś plac Grin
#7 | Rafał dnia 18.06.2012 10:47
Jak byłby z KOR-u to już dawno miałby swoją ulicę!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney