Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Media nie są wolne

O zniewoleniu mediów prywatnych, eliminowaniu elementów ewangelizacyjnych z telewizji publicznej oraz niebezpieczeństwie upolitycznienia mediów katolickich mówi abp Wacław Depo w rozmowie z Bogumiłem Łozińskim.

Bogumił Łoziński: Czy w Polsce mamy wolność mediów?

Abp Wacław Depo: – Wolność musi być związana z prawdą, dlatego dziennikarze, przekazując informacje, muszą podawać prawdę. Jeśli tego nie robią, np. służąc interesom jakiejś grupy czy pojedynczych ludzi, wtedy media nie są wolne. Wydaje się, że w Polsce nie ma już urzędu cenzury i – jak by powiedział C.K. Norwid – przywrócona została „wolność mowy”. A to nie oznacza wolności mediów.



Dlaczego?

– W naszym kraju istnieje bardzo duże zagrożenie uzależnienia się mediów od jakiejś ideologii. Jeśli ktoś jest zwolennikiem liberalizmu etycznego lub wyznaje światopogląd ateistyczny, to w punkcie wyjścia odchodzi od prawdy objawionej, której nie uznaje. Tymczasem katolicy, aby poznać siebie, świat i innych ludzi, muszą wychodzić od Boga. Dziennikarz, który nie uznaje nad sobą Absolutu, obiektywnej prawdy, będzie funkcjonował w kategoriach korzyści, a nie wolności.

Z tej perspektywy znaczna część mediów w Polsce, na przykład tzw. lewicowo-liberalnych, nie jest wolna, bo odrzuca zasadę obiektywnej prawdy?

– Niestety tak jest. Odrzucając wymiar transcendentny, nie tylko nie służą prawdzie, ale wprost ją zaciemniają. Na przykład odrzucając naukę objawioną o zróżnicowaniu, a zarazem godności mężczyzny i kobiety. Dziennikarz nie jest twórcą prawdy, ma ją odkrywać. Jeśli nawet w jakiejś stacji panuje ideologia relatywizmu etycznego, to zawodowym obowiązkiem jest podanie nie tylko stanowiska zgodnego z taką wizją świata, ale także racji osób, które uznają normy moralne za wartość obiektywną.

Może Ksiądz Arcybiskup podać przykład zniewolenia mediów przez odejście od prawdy?

– Przykładem takiego zjawiska jest sposób przedstawiania w stacji TVN negatywnego stanowiska min. Gowina na temat konwencji przeciwko przemocy. Dziennikarze tej telewizji nie ukrywają poparcia dla konwencji i oskarżają min. Gowina o fundamentalizm tylko dlatego, że jego opinia jest zbieżna ze stanowiskiem Kościoła. Tymczasem podawanie niepełnych informacji o tej konwencji, bez rzetelnego przedstawienia argumentów o niebezpieczeństwach, jakie wiążą się z jej ratyfikacją, jest odejściem od prawdy, bo przykładowo rozmywa się tajemnicę więzi w małżeństwie i rodzinie. W tym sensie ta stacja nie jest wolna.

Jak ocenia Ksiądz Arcybiskup służenie prawdzie przez media publiczne, co przecież jest ich misją?

– Na pewno jest wola służenia prawdzie, ale mam wątpliwości, czy tak dzieje się w rzeczywistości. W ostatnim czasie kierownictwo mediów publicznych w piśmie do biskupów polskich podkreślało wielki wkład w służbę ludziom wierzącym. Tymczasem programy religijne, np.: „Między niebem a ziemią”, „»Anioł Pański« z papieżem”, „Ziarno” czy „Raj”, stanowią niewielki procent przekazu wobec olbrzymich potrzeb społeczności katolickiej. Co więcej, nawet w wymienionych audycjach elementy ewangelizacyjne są w ostatnim czasie eliminowane.

Dobitnym tego przykładem była działalność medialna bp. Antoniego Długosza. Był on przez wiele lat uczestnikiem programu „Ziarno”, w którym rozmawiał z dziećmi o Bogu, modlił się, śpiewał i tańczył z nimi. W ostatnich miesiącach już nie występuje, gdyż nie mógł przyjąć propozycji, w których byłby jedynie kimś, kto bawi, a nie ewangelizuje. W tej sytuacji podziękował za współpracę. Innym drastycznym przykładem odejścia od misji przez media publiczne był brak transmisji ze Światowych Dni Młodzieży z udziałem Benedykta XVI w ubiegłym roku w Madrycie czy z tegorocznego Światowego Spotkania Rodzin w Mediolanie. Jedyną telewizją, która transmitowała te wydarzenia, była Telewizja Trwam.

Dziennikarze określani mianem konserwatywnych wskazują, że jeśli wziąć pod uwagę stacje telewizyjne, w Polsce nie ma pluralizmu mediów, gdyż w większości prezentują one opcje lewicowe i liberalne. Podziela Ksiądz Arcybiskup tę diagnozę?

– Zgadzam się z tym, że w stacjach telewizyjnych nie ma pełnego spektrum przekazywania prawdy. To, co wiąże się z wiarą chrześcijańską, przedstawiane w nich jest jako pewnego rodzaju fundamentalizm i zagrożenie dla rozumu. Trzeba zaznaczyć, że wiara i rozum są komplementarnymi źródłami prawdy. I dlatego katolickie media mają prawo docierania do szerokiego kręgu odbiorców. Jednym z takich mediów jest Telewizja Trwam.

Być może stąd tak wielkie poparcie Polaków dla starań tej telewizji o miejsce na cyfrowym multipleksie?

– To poparcie jest właśnie wołaniem o wolność mediów. Jego skala była zaskoczeniem również dla mnie. Myślę, że ta sprawa obudziła sumienia środowisk dotychczas niezaangażowanych. Przykładem jest 52 proc. Polaków, którzy nie uczestniczyli w ostatnich wyborach. Teraz trzeba ten wyraz wielkiej solidarności umiejętnie zagospodarować, aby katolicy zdecydowanie upominali się o prawo do wyrażania swoich poglądów w przestrzeni publicznej.

Dlaczego KRRiT nie przyznała TV Trwam miejsca na multipleksie?

– Ekonomiczne powody odmowy były tylko pretekstem, co pokazują ujawniane obecnie szczegóły przebiegu procesu koncesyjnego. Według mnie głównym powodem jest ogólnoświatowa tendencja do usuwania elementów religijnych z życia publicznego, do zepchnięcia ludzi wierzących do swoistego skansenu, a nawet getta. Osoby odpowiedzialne za odmowę udzielenia cyfrowej koncesji dla TV Trwam powinny sobie uświadomić, że jest to droga prowadząca do „wolności od Chrystusa i Jego Kościoła”. Czy w takim kierunku zgadza się zmierzać nasz naród?

Ale szef KRRiT Jan Dworak jest katolikiem, w stanie wojennym pracował w „Przeglądzie Katolickim”.

– Pan Dworak czy Jacek Żakowski albo Katarzyna Kolenda-Zaleska to ludzie, którzy byli bardzo mocno związani ze śp. bp. Janem Chrapkiem. On zajmował się mediami i kształtował dziennikarzy z bardzo różnych środowisk. Dzisiaj stawiam sobie pytanie, czy gdyby bp Chrapek żył obecnie, byłby zadowolony z postawy swoich wychowanków? Nie znajduję na nie pozytywnej odpowiedzi.

Łatwo można wskazać, które medium katolickie angażuje się w popieranie jakiej partii. Czy tak powinno być?

– Medium katolickie winno służyć ewangelizacji, a ona nie jest skierowana przeciwko komukolwiek. Musimy jednak wystrzegać się ostrego podziału, który zaznacza, że Ewangelia nie powinna mieć nic wspólnego z polityką. A przecież zarówno Ewangelia, jak i polityka są weryfikowane przez troskę o każdego człowieka i dobro wspólne. Dlatego jeśli jakieś medium katolickie staje po stronie konkretnego programu politycznego, to czyni krzywdę swoim odbiorcom.

Na zachodzie Europy istnieją media, które określają się jako katolickie, a jednocześnie kontestują nauczanie Kościoła. Czy w Polsce zauważalny jest taki problem?

– Niestety tak. Przykładem może być kanał telewizyjny religia.tv czy „Tygodnik Powszechny”. W mediach tych dochodzi do kwestionowania ważnych aspektów wiary i tradycji Kościoła w imię fałszywie rozumianej tolerancji. Na to nie możemy się zgodzić.

Proszę podać przykład?

– W audycji „Rozmównica” w religia.tv usłyszałem wezwanie do odejścia od nabożeństwa Gorzkich Żali, bo powinniśmy cieszyć się niedzielą jako dniem Zmartwychwstania, a nie biadolić i płakać nad śmiercią Jezusa. Takie wezwania są niezgodne z wiarą Kościoła. Ten program odebrałem bardzo boleśnie, bo jak osoba duchowna może atakować tradycję wiary i spychać wszystko tylko w rytuał czy zatrzymywać się na płaszczyźnie biblicyzmu, odrzucając nauczanie Kościoła.

Z kolei „Tygodnik Powszechny” sprowokował gorącą dyskusję na temat wieku dzieci przystępujących do spowiedzi przed Pierwszą Komunią Świętą. Przesunięcie spowiedzi dzieci na późniejsze lata jest sprzeczne nie tylko z tradycją Kościoła, ale z najnowszymi ustaleniami pedagogów, którzy wskazują, że dziś dzieci mają o wiele wcześniejsze rozeznanie między dobrem i złem niż jeszcze kilka lat temu.

Media o opcji lewicowo-liberalnej są w Polsce bardzo silne, podczas gdy po stronie katolickiej nie ma na przykład ogólnopolskiej telewizji oglądanej przez miliony odbiorców. Dlaczego?

– W 1989 r. uwierzyliśmy, że życie samo się nam uporządkuje, że zło zniknie z życia politycznego i społecznego. To były tylko naiwne marzenia, bo dzisiejsza rzeczywistość stawia nas dokładnie w tym samym punkcie zmagań o prawdę. Dostrzegamy, że osoby kierujące instytucjami państwowymi są nie do końca przejrzyste. Coś podobnego stało się z marzeniem o ogólnopolskim radiu katolickim, składającym się z rozgłośni diecezjalnych. To się niestety nie udało, gdyż okazało się, że nie wytrzymaliśmy konkurencji ze stacjami komercyjnymi, które były silniejsze ekonomicznie.

A dziś nie widzi Ksiądz Arcybiskup możliwości stworzenia katolickiego medium, które byłoby na tyle silne, że zdołałoby się przebić do opinii publicznej z naszą wizją?

– Muszę przyznać, że w najbliższym czasie nie widzę takiej możliwości. Z jednej strony jest to właściwe, że media katolickie „pięknie się różnią”, a w sprawach wiary i moralności są zgodne. Z drugiej chciałbym podkreślić, że zarówno Sekretariat Episkopatu Polski, jak i KAI na swoich stronach internetowych na bieżąco przedstawiają stanowisko Kościoła w różnych sprawach, istnieje więc możliwość zapoznania się z nim.

Tylko że dziś nie wystarczy ukazywać prawdę, trzeba z nią dotrzeć do ludzi. To jest zadanie nowoczesnych mediów, które powinien posiadać także Kościół.

– Podstawowym zadaniem w Kościele jest codzienne głoszenie Ewangelii i szafarstwo sakramentów świętych. Dlatego Kościół jest otwarty na nowe środki komunikacji jak internet, z którego mogą korzystać wszyscy, a zwłaszcza ludzie młodzi. Wciąż się uczymy mediów i próbujemy je wykorzystywać do ewangelizacji, czyli osobistego spotkania z Chrystusem. Dobry przykład idzie w ostatnich dniach z Watykanu, w którym Sekretariat Stanu Stolicy Apostolskiej zatrudnił na stanowisku doradcy ds. mediów wybitnego dziennikarza amerykańskiego.

Jakie zadania stawia sobie Ksiądz Arcybiskup jako przewodniczący Rady Episkopatu ds. Środków Społecznego Przekazu?

– Na razie nie chcę formułować szczegółowych celów. W pierwszej kolejności chciałbym zaprosić do współpracy zarówno duchownych, jak i ludzi pracujących w środkach społecznego przekazu, aby skorzystać z ich mądrości i doświadczenia, a także wypracowywać wspólną strategię medialną w sprawach, które są dla Kościoła najważniejsze.

źródło: www.gosc.pl



Autor: Piotr Dudała | 15/07/2012
Komentarze
#1 | Waldemar dnia 16.07.2012 02:51
Źle się dzieje w państwie polskim ;-(
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?