Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Bezkarność smoleńska, bezkarność totalna

Każdemu, kto chce poznać prawdziwego Radosława Sikorskiego i przekonać się, jakie morale panuje w kierowanym przez niego ministerstwie, proponuję uważnie posłuchać nagrań z poranka 10 kwietnia 2010 r., które szef MZS ujawnił nie tak dawno. Niezainteresowane, wręcz znudzone głosy przekazują lakoniczne komunikaty, zupełnie tak, jakby rozmawiały o jakimś banalnym wydarzeniu. Obserwując działania Sikorskiego na przestrzeni ostatnich lat, trudno nie odnieść wrażenia, iż Polska, praca na Jej rzecz, jest dla niego właśnie takim banalnym, przejściowym wydarzeniem. Co nam zostanie po dzisiejszym szefie dyplomacji? Hołd berliński, Ławrow pouczający ambasadorów RP, obgryzanie paznokci pod drzwiami, za którymi debatują mający coś w UE do powiedzenia czy może sejmowe tyrady o Polsce: kraju, który bez pomocy innych byłby zapadłą dziurą?



Trudno nie zauważyć, iż Radosław Sikorski w pełni utożsamił się ze słynnym mottem swojego pryncypała: „polskość to nienormalność” i według tej klasyfikacji bez wątpienia wybił się na poziom pełnej normalności. Na stronach najnowszego „Nowego Państwa” nasi autorzy opisują etapy, poprzez które dzisiejszy minister spraw zagranicznych dochodził do tej doskonałości.

W wywiadzie udzielonym 25 maja 1926 r. „Kurierowi Porannemu” Józef Piłsudski (fragmenty dwóch sejmowych wystąpień Marszałka odnajdą Państwo w dziale „Retrospekcje”) mówił o odpowiedzialności politycznej za śmierć prezydenta Gabriela Narutowicza: „Bezkarność w tej dziedzinie z góry przesądzała trwanie bezkarności we wszystkich innych dziedzinach”. Po 90 latach od tamtego wydarzenia to zdanie Piłsudskiego znów stało się aktualne. Kolejne wystąpienia Radosława Sikorskiego są tego najlepszym dowodem. Skoro nie poniósł odpowiedzialności za szkalowanie i upokarzanie głowy państwa, notoryczne kwestionowanie jej kompetencji, podejmowanie gry z władzami innego państwa przeciwko własnemu prezydentowi, to czy spadnie mu włos z głowy za cokolwiek innego? Bezkarność za katastrofę smoleńską czyni go w tym układzie politycznym całkowicie nietykalnym. Gwarantem tego stanu rzeczy jest kłamstwo smoleńskie. To dzięki niemu Radosław Sikorski może dziś spokojnie zgłaszać gotowość ograniczenia suwerenności Polski. Zabiegać o takie modyfikacje prawa unijnego, które realizują interesy Federacji Rosyjskiej. Sprowadzać nasz kraj do poziomu bezbronnego przedmiotu relacji międzynarodowych. Mylą się tragicznie ci, którzy sądzą, iż sprawa wyjaśnienia przyczyn katastrofy smoleńskiej to bolesna rana, która powinna w spokoju się zabliźnić. Przeciwnie – dojście do prawdy o 10 kwietnia 2010 r. stanowi najbardziej żywotny interes dzisiejszej Polski. Ocena Piłsudskiego sprawdza się również dziś. Bezkarność smoleńska implikuje bezkarność w innych dziedzinach życia publicznego. Jest potężnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa państwa. Nie tylko dlatego, iż utrzymuje stan totalnej demoralizacji elity władzy, lecz także dlatego, że źródło tego stanu rzeczy – źródło kłamstwa smoleńskiego – zlokalizowane jest poza granicami Polski, w Rosji.

Aktywność społeczna na rzecz poznania prawdy o przyczynach śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i towarzyszącej mu delegacji (szczególnie Klubów „Gazety Polskiej”) oraz praca zespołu parlamentarnego kierowanego przez Antoniego Macierewicza, odwaga współpracujących z nim naukowców znacząco naruszyły konstrukcję kłamstwa smoleńskiego. Jej słabość dosłownie biła po oczach podczas wizyty w Polsce profesora Wiesława Biniendy. Ten uznany w Ameryce naukowiec, ekspert NASA, a jednocześnie autor badań, które podważają raporty MAK i Millera, na spotkaniach publicznych przedstawiał wyniki swoich analiz. Każdy mógł przyjść, posłuchać, zadać pytanie, zgłosić wątpliwość. Dziwnym trafem żaden z czcicieli pancernej brzozy nie skorzystał z okazji przygwożdżenia profesora z powodu niekompetencji. Tuż po wyjeździe naukowca z Polski ekspertom Donalda Tuska wróciła odwaga. Zorganizowali seminarium naukowe w Kazimierzu Dolnym. Zamknięte dla publiczności i dziennikarzy.

Katarzyna Gójska - Hejke, www.niezalezna.pl



Autor: Redakcja | 19/07/2012
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?