Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Panie premierze Tusk, pani marszałek Kopacz, panowie ministrowie: A gdyby chodziło o waszą mamę albo waszą babcię?

Janusz Walentynowicz, syn założycielki „Solidarności” potwierdził w rozmowie z portalem wPolityce.pl, że ciało wyjęte z grobu na gdańskim Srebrzysku nie należy do Anny Walentynowicz.

Osoba, która leży na stole sekcyjnym nie jest osobą, którą rozpoznałem w Moskwie. Jest to zupełnie inna osoba. Ona była pochowana w naszym grobie jako Anna Walentynowicz - powiedział.

W związku z tym panu prezydentowi Komorowskiemu, panu premierowi Tuskowi, pani marszałek Kopacz, panu ministrowi Millerowi, innym panom ministrom, panom prokuratorom, a także zapewniającym im wszystkim ochronę dziennikarzom należy zadać pytanie najprostsze z możliwych:

A gdyby chodziło o waszą mamę albo waszą babcię?



Tę konkretną, jedyną na świecie mamę albo babcię.

Co byście czuli po pełnym roku żałoby chrześcijańskiej, po dwóch rocznicach tragedii, dwóch dniach zadusznych, po 29 miesięcznicach katastrofy, po tych wszystkich wizytach na grobie mamy lub babci - gdyby okazało się, że to nie ona tam leży?

Co byście dziś czuli?

To jest pytanie do tych wszystkich, którzy w "operacji Smoleńsk" brali udział. W tej operacji, której celem nie było wyjaśnienie tragedii i doprowadzenie do godnego pożegnania ofiar, ale "zagaszenie" sprawy. Jak najszybsze, z jak największą korzyścią polityczną.

Bo umieszczenie w grobach ciał innych ofiar to przecież nie skutek jednej pomyłki. To skutej całej postawy wobec Smoleńska, wobec ofiar, wobec rodzin ofiar.

Podeptano nie tylko godność państwa, godność urzędującego prezydenta. Podeptano zasady cywilizacji grecko-rzymsko-łacińskiej.

Przecież nieprzypadkowo autorzy greckich tragedii taką uwagę poświęcali sprawie godnego pochówku zmarłych. Odpowiedni pochówek definiował i definiuje żywych jako ludzi cywilizowanych.

Za zaniedbanie tego świętego obowiązku, nauczali Grecy, jest kara - tu jeszcze, na ziemi.

Nie powinniście spać spokojnie.

Za takie "akcje' jest kara. Tu, na tej ziemi.

Jacek Karnowski, www.wpolityce.pl




Autor: Piotr Dudała | 19/09/2012
Komentarze
#1 | PAWLO dnia 20.09.2012 15:33
Jak Polityka, wywiad był- był. Ksiądz przy trumnach był- był. To albo kłamie ten ksiądz, albo Ci co ruszają zmarłych. I tyle. A, z Walentynowicz z wyrokami zaczekajmy do DNA. Jak mozna rozpoznać zwłoki po 2.5 roku leżenia w ziemi. Chyba nikt nie widział zwłok po 1 roku leżenia w trumnie !!!
#2 | @Pawlo dnia 20.09.2012 13:07
znowu winni księża! Polityka kłamie!
#3 | PAWLO dnia 20.09.2012 11:07
Janina Paradowska "Polityka" 17 listopada 2010 Wywiad: "- Ksiądz mówi o identyfikacji ofiar katastrofy smoleńskiej.- Byłem przy każdej trumnie - ksiądz Henryk Błaszczyk.- Ksiądz był przy zamykaniu trumien w Moskwie?- Przy każdej.- Jak to się odbywało, bo ta kwestia też budzi wątpliwości niektórych rodzin?- Po identyfikacji, potwierdzonej dokumentami podpisanymi przez najbliższych lub osoby przez nich upoważnione, ciało było natychmiast oznaczane nazwiskiem pisanym na pasku. Taki sam pasek był również w dokumentacji. Po modlitwie i pożegnaniu przez bliskich zaczynano przygotowywać ciało do transportu. Ciała były owijane szczelnymi workami, oznaczenie było zarówno na ciele, jak i na worku. Następnie kładziono je na wózku i wywożono na parter instytutu, gdzie znajdowała się sala sprawowanego kultu (tak ją nazywano). Tam stały już trumny przygotowane przez specjalną ekipę, złożoną z żołnierzy i pracowników firmy pogrzebowej wynajętej do tej pracy. Jeszcze raz sprawdzano nazwisko i porównywano je z listą dostarczoną przez konsula. Następnie ciało wkładano do trumny i nie zamykano jej, gdyż musiało się jeszcze odbyć posiedzenie komisji, składającej się z przedstawicieli rosyjskiego ministerstwa spraw nadzwyczajnych, patologa sądowego, polskiego konsula oraz rosyjskiej służby granicznej. Jeszcze raz porównywano dokumenty z opisaniem ciała na worku i wtedy zezwalano na dalszą procedurę transportu, która polegała na tym, że przewożono je do pomieszczenia, gdzie było owijane w jedwabny całun do wysokości trzech czwartych ciała, a następnie otulane całunem, który był wewnątrz trumny, co tworzyło taki kokon. Nad każdym z ciał modliliśmy się, odbywało się jego poświęcenie, wtedy też do trumny wkładałem różańce oraz pamiątki, jeżeli rodziny sobie tego życzyły. Były to listy, w tym od dzieci, obrączki ślubne, zdjęcia, pamiątki rodzinne. Wkładałem je między całun a ciało, aby były blisko zmarłego" Niech to przypomnienie stanie przed oczami wszystkich, którzy wieszają psy na pani Kopacz, na premierze i innych biorących udział w akcji po katastrofie. Szkoda, że ich tam nie było wtedy przy tych trumnach, w prosektorium i w lasku smoleńskim wśród szczątków
Hmm, to ksiądz kłamie, albo ktos inny ?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney