Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Karykatura państwa prawa

Polskie organy ścigania i wymiar sprawiedliwości w coraz większym stopniu upodobniają się do swoich odpowiedników rosyjskich. Niechlujstwo ściga się ze służalczością wobec władzy, lekceważenie ludzi w obliczu tragedii, np. śmierci ich bliskich, z pychą, że jest się ponad zwykłymi obywatelami, że się wie wszystko najlepiej i że swoje obowiązki wykonuje się wzorowo.



To już nie jest zwykły bałagan prokuratury i sądownictwa. Mamy do czynienia z jakimś trudnym do wyobrażenia chaosem. Rzeczy, które w ostatnich dniach mają miejsce, są nie do pomyślenia w normalnie funkcjonującym państwie. Wystarczy przytoczyć kilka zdarzeń, by zobaczyć, w jak karykaturalnym rozkroku stoją wymiar sprawiedliwości i organa ścigania zarówno cywilne, jak i wojskowe. Ta karykatura w istocie jest dramatem państwa polskiego. O różnej skali politycznego i społecznego rezonansu, ale w istocie pokazującym ten sam mechanizm nieudolności instytucji. Czasami można odnieść wrażenie, że te chorobotwórcze bakterie ktoś z premedytacją wprowadza systematycznie do państwowego organizmu i skrupulatnie dba o to, aby się rozwijały.

Z osobistym współczuciem dla syna Anny Walentynowicz, Janusza, w ostatnich depeszach agencyjnych czytam pełne bólu i rozpaczy słowa, które wypowiedział: „Znam swoją mamę. Wiem, jak wyglądała, a ciało, które zostało ekshumowane, to z pewnością nie ona. Prawdopodobnie doszło do zamiany ciał”.

W ramionach Putina

To blisko dwa i pół roku po złożeniu do grobu ofiar smoleńskiej katastrofy. Nie chcę grać na wrażliwych strunach osobistych przeżyć i emocji najbliższej rodziny Anny Walentynowicz. Niech każdy sam dopowie swój komentarz. Mnie interesują przyczyny, które sprawiły, że taki skandal stał się możliwy. Odpowiedź jest prosta i powszechnie znana. Oddanie przez Donalda Tuska wszystkiego, co najważniejsze w sprawie smoleńskiej, Rosjanom. Powierzenie Putinowi tragedii w lasach Smoleńska w imię budowania dobrych relacji z Rosją. Niezrozumiała demonstracja bezgranicznego zaufania Tuska do państwa, które od setek lat traktowało Polskę jako swojego wroga albo wasala. Nigdy jako partnera. Wszystko inne jest już tylko konsekwencją tego pierwszego kroku premiera. Brzemiennego we wszystko, co najgorsze dla nas. Nietrudno sobie wyobrazić, że podobnie jak zostały przez Rosjan dokonane identyfikacje ofiar, sekcja zwłok, zabezpieczenie wraku tupolewa, tak MAK przeprowadził śledztwo w sprawie przyczyn katastrofy. Z podobną rzetelnością, dokładnością, obiektywizmem, zaangażowaniem. Dziś mamy kolejny namacalny dowód działania Rosjan w sprawie Smoleńska. Nie jesteśmy tylko w stanie - jak pisze Łukasz Warzecha w „Fakcie” - jednoznacznie rozstrzygnąć, czy mamy do czynienia ze skandalicznym zaniedbaniem, czy bezczelnym kłamstwem. Nie przeczę, że dobrze byłoby znać naturę tej pomyłki, ale mnie bardziej martwi to, że polska prokuratura przyjmuje wobec Rosjan wiernopoddańczą postawę. Tak jest dziś, tak dzieje się od ponad dwóch lat. Nie rozumiem, dlaczego rząd polski, bądź przynajmniej prokurator generalny Andrzej Seremet, nie grzmi? Dlaczego nie przekazał do tej pory stronie rosyjskiej swojego oburzenia, że można było dopuścić do takiego skandalu, jak zamiana zwłok? Może obecny minister sprawiedliwości powinien wydać jakieś oświadczenie w tej sprawie, aby przekazać Rosjanom sygnał, że są jakieś granice traktowania Polski i Polaków? Ale jest jeszcze gorzej. Bo jeszcze większym skandalem jest to, do czego przyznał się prokurator generalny, ujawniając, że wiedział, iż strona rosyjska pomyliła niektóre ciała. Jeśli to prawda, to sam powinien odpowiadać przed sądem, dlaczego wcześniej nikogo o tym nie poinformował. Dlaczego do tej pory nie wiemy, kiedy się dowiedział o zamianie, kto mu tę informację przekazał i dlaczego nie znają jej najbardziej zainteresowani, czyli rodziny ofiar smoleńskich? Doskonale wiemy, że tak naprawdę powinien zareagować Donald Tusk, ale równie dobrze wiemy, że go na to nie stać.

Kryzys w prokuraturze

Przez dwa i pół roku również nic w gruncie rzeczy nie zrobiła prokuratura wojskowa. Nie dziwi więc, że milczy i teraz. Jest w stanie jedynie naprężać muskuły wobec naszych posłów i dziennikarzy. Pierwszym blokuje dostęp do miejsc ekshumacji i przepędza ich, drugich nakazuje policji zatrzymywać i karać. Tak buduje swoją potęgę i prestiż. Jak pamiętamy, wcześniej prestiż ten próbował zapewnić prokuraturze wojskowej płk Mikołaj Przybył z Poznania. W przerwie konferencji prasowej, bodajże 9 stycznia 2012 r., oddał z pistoletu strzał we własny policzek z wnętrza ust, pozorując próbę samobójczą. Tego heroicznego czynu dokonał „w obronie honoru kolegów z prokuratury wojskowej, którzy uczciwie i z oddaniem pracują”. Szalony pomysł płk. Przybyła dość wiernie oddaje stan rzeczy w prokuraturze wojskowej, nikt jednak poważnie nie myśli o jej likwidacji. Jeszcze większa degrengolada panuje w prokuraturze cywilnej. Wystarczy przypomnieć puszczenie mimo uszu przewinień bohaterów afery hazardowej. Kiedy dziś, z perspektywy, patrzę na całość sprawy, na miejscu prokuratury spróbowałbym dobrać się do skóry przewodniczącemu sejmowej komisji hazardowej Mirosławowi Sekule, który po ponad roku od zakończenia prac cynicznie publicznie przyznaje, że jego zadaniem było zduszenie afery. Wiemy dobrze, że nawet nie będzie próbowała. W zamian prokuratura gorliwie ściga i nęka do dziś byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego.

Ceną jest cierpienie i śmierć

Oblicze polityczne prokuratury, w którym odbijają się obydwie sprawy, jest znane dość dokładnie. Dosłownie kilka dni temu prokuratura skompromitowała się znowu, już nawet nie warto liczyć, który to już raz. Tym razem w głośnej sprawie gangu pruszkowskiego. Tak spaprała śledztwo, że biedna sędzia musiała co chwila wytykać mielizny zarzutów postawione czterdziestce mafiosów objętych aktem oskarżenia. Prokuratura miała nadzieję uzyskania sukcesu, który przykryłby inne niechlubne jej dokonania z Wybrzeża, będące zaczynem najnowszej wielkiej afery Amber Gold z udziałem... No, właśnie. Wyłącznie Marcina P.? Mało prawdopodobne.

Zaniedbania wymiaru sprawiedliwości i prokuratury są brzemienne w cierpienia konkretnych ludzi. W wypadku katastrofy smoleńskiej sprawiły, że podeptane zostały podstawowe prawa człowieka do godności i szacunku, w wypadku afery Amber Gold kilka tysięcy ludzi straciło pewnie swoje oszczędności. Być może przez zaniechanie jakiegoś prokuratora z Pucka dwoje dzieci straciło życie.

www.niezalezna.pl



Autor: Redakcja | 23/09/2012
Komentarze
#1 | PAWLO dnia 25.09.2012 06:03
I wice wersa. Każdy kto skrytykuje PiS, KOŚCIÓŁ jest wyzywany od komuchów, czerwonych.
#2 | gosc dnia 24.09.2012 20:43
Czyli jednak dotarliśmy do absurdu. Każdy kto śmie krytykować PO, musi zaznaczyć, że nie jest PiSowcem bo inaczej obrzucą go błotem. Ja się zastanawiam jak PO to zmajstrowało, że każdy kto krytykuje Tuska lub Rostowskiego w oka mgnieniu otrzymuję etykietę pisuara, szaleńca, smoleńskiego spiskowca. Donald nie wiem ile płacisz ludziom od PR, ale moim zdaniem za mało. Nikt w historii Polski (nawet komuniści) nie zdołał tak zmanipulować opinii społecznej. Toż to magia jest, czary jakieś bo już nie wiem co. Czyżby widok Tuska wstrzymywał myślenie ? Ludzie jak to jest ??
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?