Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Ze łzami w oczach…

… i z niedowierzaniem patrzę na październikowy Budapeszt 2006. Trudno wprost uwierzyć, że podziały w węgierskim społeczeństwie sprzed 50 lat są aż tak trwałe. Lewicowy premier kłamie, że zadymę robi tysięczna prawicowa bojówka Orbana, tak jak podczas kampanii wyborczej kłamał Węgrów "w dzień i w nocy” (co sam przyznał). Węgierscy postkomuniści wygrali tylko nieznacznie z prawicą, nasi przegrali sromotnie. Ale Węgrzy i Polacy - „bratankowie od szabli i szklanki” choć solidarni jeszcze w 1956 niedługo potem poszli zupełnie inną drogą. Implikacje tego widzimy dzisiaj.




Gdy przed wstąpieniem Polski do Unii Europejskiej wydawałem Hymny Państwowe państw członkowskich oraz kandydatów zwróciłem się do placówek dyplomatycznych i instytutów kultury o „imprimatur” – zgodę na wydanie (w tym do Węgierskiego Instytutu Kultury w Warszawie). W uzasadnieniu przedstawiałem powiązania historyczne i kulturowe poszczególnych państw z Polską. W przypadku hymnu węgierskiego były szczególnie silne, gdyż autorem słów jest poseł i wielki poeta węgierski Ferenc Kölcsey (1790-1838) który na forum parlamentu w Budapeszcie występował w 1833 roku w sprawie Polski do cesarza Austrii o wstawiennictwo za prześladowanymi Polakami po Powstaniu Listopadowym, nie bez wpływu zresztą (Galicja miała zawsze największe swobody pośród wszystkich zaborów). Tak pięknie pisał Kölcsey:



"Boże, nie szczędź Węgrom łask,



Chleba i wesela,



Niech twe ramię chroni nas



Od nieprzyjaciela.



Daj nam rok radosnych dni,



Niech ten lud ukoi,



Co okupił morzem krwi



Przyszłość ziemi swojej".




Potem połączyło nas znowu Powstanie Węgierskie 1956 i wielkie oddanie Polaków, których pomoc medyczna była dalece większa od amerykańskiej, choć to oni byli najbardziej do niej zobligowani. Były jednak dla USA ważniejsze sprawy aby Rosjanom nie „podpadać” (Kanał Sueski). To Amerykanie właśnie instruując Węgrów przez Wolną Europę jak robi się koktajle Mołotowa „zapomnieli” że towarzysz Wiaczesław z towarzyszem Nikitą na dużo słabszych Powstańców mogą wysłać sowieckie tanki.




Gdy słyszę w polskich mediach, że premier Węgier Imre Nagy stracony przez sowietów nazywa się nie Nodź a czytany (jak wyżej) wg pisowni węgierskiej przez dziennikarza radiowego a w Wiadomościach TVP1 o 19:30 znana prezenterka opowiada jak to węgierski październik wpłynął na naszą październikową odwilż, to nie wiem czy płakać czy śmiać się. Nie jestem historykiem, zatem sprawdziłem. Po Poznańskim Czerwcu 1956 ponownie do władzy wrócili: Władysław Gomułka a wcześniej objął ją Edward Gierek (jego rola w Poznaniu jest do dziś niejasna). Gdy 19 października wielki wiec w Warszawie Gomułka zakończył słowami "koniec wiecowania!”, w kierunku Polski zmierzały sowieckie czołgi, wiedział więc co mówi. Nie wiedzieli o tym studenci węgierscy, którzy odczytali w zdobytym potem Radiu Węgierskim „apel poparcia dla Polski”, który zapoczątkował Węgierską Rewolucję. Finał sowiecki z towarzyszem Kadarem w tle znamy.



A na sakramentalne posty: „jaki ten artykuł ma związek z Sosnowcem, spodziewane ze strony internetowych dyżurnych skrybów z SLD odpowiem również. A ma! To wy chyba rządzicie tu przez 12 lat. Dokładnie tyle trzeba było żeby na lewicy poznało się społeczeństwo polskie i węgierskie. Ale nadal widzę z waszej strony ten wielki wilczy apetyt na sprawowanie władzy. Gdy tak obserwowałem w sobotnie przedpołudnie białego VW Transita nielegalnie zaparkowanego na Warszawskiej naprzeciw „patelni”, niekontrolowanego przez Straż Miejską i oblepionego zdjęciami Kazimierza Górskiego odjeżdżającego w pośpiechu gdy wyciągnąłem aparat, pomyślałem – oni zrobią wszystko aby wygrać po trupach! Strzelać pewnie nie będą, bo „po pierwsze nie mają armat”! Ale cuda przy urnach zdarzyć się mogą jak najbardziej. Ale my, opozycja będziemy się bacznie temu przyglądać podczas wyborów, zwłaszcza w zamkniętych okręgach wyborczych, gdzie takie cuda się zdarzały w przeszłości.



Krzysztof Korn




Autor: Krzysztof Korn | 23/10/2006
Komentarze
#1 | PiB dnia 26.10.2006 22:25
Tak naprawdę, jeżeli szkoda, że coś pisałem tutaj, to głównie przykro mi z tego powodu, że prostowałem kwestie w wątkach, które nie wiadomo czemu niektórzy tutaj podjęli r12; no i podstawowy wydźwięk tego artykułu tak czy tak został przez to przyciemnony. Ja bowiem, jak to na początku zaznaczyłem, uważałem za szczególnie ważny wątek: właśnie ten wzruszający, podniosłego braterstwa odczuwanego wobec historii, wobec węgierskiego protestu, wobec konieczności walczenia wciąż z tamtym przekleństwem. W zasadzie nie powinno się poza te odniesienia do Węgier odchodzić, tymczasem z 5 tematów tu się przyczepiło. Trzeba się też cieszyć, że i w sosnowieckiej perspektywie udaje nam się to dostrzegać. Nawet r12; jeżeli trzeba się też i smucić, że jednocześnie występuje tu konieczność "za wczasu blokowania" możliwej krytyki "a co to ma do Sosnowca". Cóż. Nie wszyscy to rozumieją.
Dlatego naprawdę poboczną tu rzeczą zostaje, bo jednak nie powinna być ta dyskusja przy tym temacie: że warto przy tym zauważyć, iż tak w ogóle to mają z pewnością prawo pisać i ci, co głośno obwieszczają, że nie rozumieją, co czytają. Pomoc zaś r12; nie zawszy znaczy "dawać to, czego się ktoś domaga"; zawsze jednak istotnym warunkiem, zwłaszcza proszenia o pomoc, jest to, by ktoś na serio chciał z niej skorzystać.
#2 | szarisz dnia 26.10.2006 20:35
Język węgierski jest bardzo trudny. Może ankietowani żle zrozumieli pytanie?
#3 | Prasówka dnia 26.10.2006 20:23
A czy zwróciliscie Państwo uwagę na informacje którą podały dzisiejsze dzienniki, wszelkiej maści politycznej - od Trybuny po Dziennik - o ostatnich wynikach niezależnych badań wegierskiej opinii publicznej ?
Otóż trzy czwarte Węgrów potępia antyrządowe protesty i ostatnie wydarzenia wywołane przez nieliczny a krzykliwy Fidesz - czyżby tam też szalał "układ" i szara sieć postkomuny ? Ogladając relacje z Wegier w naszych telewizjach to raczej wychodziło że "cały" narod jest za protestami...
#4 | @pa pa dnia 26.10.2006 17:19
Jakim prawem i na podstawie czego zaliczasz mnie do milośników obecnej ekipy ?
Mogę sie domyslać że pisze to sympatyk PO - to dlaczego ziejesz nienawiścią i podejrzliwościa jakbyś był z PIS-u.
Dla mnie biale jest białe a czarne czarne - wpisy PiB uważam za nieczytelny bełkot i bedę to tak nazywał bez wzgledu na to od kogo pochodza i jakimi szlachetnymi przesłankami kieruje się znany z wpisow na innych portalach ksiadz Piotr. A "ukryty sens" ktory tam znajdujesz... cóż przede wszystkim widzę brak sensu w publicznym pisaniu w sposób nieczytelny, zagmatwany i bełkotliwy.
Prosiłem o tylko o pomoc w zrozumieniu - wskaż więc te perełki dla wtajemniczonych...
"pomóżcie"
#5 | pa-pa dnia 26.10.2006 05:48
Co do felietonów p. Korna, faktycznie oprócz naprawde świętnych są przeciętne, tak jak dni, które są w naszym życiu. Ten np. wzruszył mnie osobiście. Dywagacje PiB rzeczywiscie zawiłe, ale warto przemyślec ich ukryty sens. Pomóżcie! Tak, do ciebie a własciwie do was przyjaciele Górskiego się zwracam. Widać waszą coraz bardziej wątłą argumentację nawet w tych postach, jesteście tu już 12 lat, może zamiast przesiadywać w internecie warto pakować już manatki i pomyśleć o innym zajęciu. Ja tak tylko dobrzee radzę, bo sztuka odchodzenia też jest sztuką; zróbcie to przynajmniej z klasą.
#6 | Pomóżcie ! dnia 25.10.2006 18:21
Do stylu produkcji Pana Korna już się przyzwyczailem - cóż jaki jest koń każdy widzi.

Ale zwracam się wszystkich ludzi dobrej woli - pomóżcie mi zrozumieć to co wypisuje Ksiądz Piotr.

Sprawdzałem w rodzinie i wśrod sąsiadów / z bardzo różnych opcji politycznych, patriotycznych i religijnych / nikt nie był w stanie zrozumieć głębi przekazywanych myśli, przebrnąć przez tasiemcowe zdania, pojąć o co mu chodzi.

A może to jakaś wirtualna postać, ktorej komputer generuje losowo, przypadkowe ciagi wyrazów, a ja naiwny doszukuje sie w tym sensu ?

... Sosnowiec jest takim miastem, jak Londyn, Paryż, Rzym... - nie jest i nigdy nie będzie, proszę Księdza ! Nie bedzie też Krakowem, Watykanem, Moskwą ani nawet Lwowem. Sosnowiec jest Sosnowcem.
#7 | przypadek dnia 25.10.2006 17:38
Pytam autora....czemu ktoś tak cięty na czerwonych obnosi się po Stanach w czerwonej kurteczce??????Be
#8 | PiB dnia 25.10.2006 16:42
Cóż, tak "najbardziej", to jednak trzeba się ucieszyć z osiągniętego stanu skuteczności: nudnie, nieporadnie czy poprzez "sieczkę", ale jednak! Nie tylko udało się powstrzymać komentarze typu "co to ma do nas". Udało się wręcz r12; zyskać wyrazy poparcia dla tematu, czyli np. stwierdzenie, że jest on :-) "OK!" Koniec końców r12; chyba należy się cieszyć.
Nie chcę też r12; druga rzecz r12; za dużo powiększać odbiegania od tematu głównego artykułu, niemniej w dalszej perspektywie jest i tu związek: siła lub słabość prawicy u Bratanków Węgrów i w Sosnowcu. Trochę więc dodam, skoro tu akurat było to poruszone. Teraz, niecały miesiąc przed wyborami stwierdzać, że nie wykreowano żadnych postaci, bez gabinetu cieni itd, to faktycznie już jak najbardziej prawdziwe, gołym okiem widoczne "itede". Niestety jednak, ten skrót znaczy w tym wypadku: "i teraz to dużo za późno".
Tyle, że jakieś pół roku po poprzednich wyborach, może rok, pisałem na którymś z portali, że za złe mam K. Winiarskiemu, że przegrywa sukces, jaki osiągnął, bo nie ciągnie dalej sytuacji budując wyraźną alternatywę; potem pisałem chyba mniej więcej, że dzieją się rzeczy niedobre, gdy nadchodzą partyjne kłótnie zamiast pokazania społeczeństwu, iż to nie było tylko zespolenie i prezentowanie opcji, którą można poprzeć "na wybory". No i wiadomo, to było po prostu nieczytelne wtedy, czytać się nie dało. I co? Teraz, to może to i czytelne. Tylko po co?
Hm.
Jeszcze wyprostowanie małe, by być uczciwym. Założyłem sobie, że w czasie kampanii raczej po prostu nie będę wdawać się w takie bezpośrednie odnoszenia do kandydatów, bo wojna potem personalna nas zje. Jedynie pisać będę co najwyżej r12; w dalszej perspektywie, odnosząc się do problemu np. Zagłębia, stylu prezentacji najlepszej "możliwej dla każdego kandydata" itp. Jak który w takim "wspólnym" zwierciadle "wypada", to inna sprawa, sami wyborcy zobaczą. Ponieważ jednak padło tu ode mnie jednak zdanie o działalności konkretnej osoby, K. Winiarskiego r12; i to z zarzutem: to dla wyrównania dodam, jak "za plus" z kolei odkryłem deklarację jego, że w Radzie zapisał się do każdej (sic!) komisji i uczestniczył, o ile dobrze pamiętam, nawet we wszystkich, albo prawie wszystkich zebraniach komisji r12; czyli konkretny duży wysiłek ale mogło to być dla dobrej orientacji w mieście, także na przyszłość. Mam więc nadzieję, że "zzerowałem" przez to dodanie te dwa aspekty, by nie było przekroczenia własnej zasady co do nie dawania podstaw do zżerania się personalnego.
Z tej dalszej jeszcze perspektywy r12; a gdyby się udało czat wspólny, konferencję kilku kandydatów zorganizować? Albo r12; przedstawić im formularz pytań, zebranych również np. od internautów, z pytaniami o widzenie Sosnowca w konkretnych sprawach, jak je Sosnowiczanie stawiają a nie jak chcieliby kandydaci dla bicia piany? Czyli r12; z pokazaniem, że nie zostawia się furtki na ucieczki we frazesy, bo "punktowane" będą tylko te odpowiedzi po prostu z prezentacją, czym ma być Sosnowiec, Zagłębie, jakie rozwiązanie widzą w konkretnej kwestii ważnej dla Mieszkańców?
#9 | hamilton dnia 25.10.2006 10:30
Przyglądajcie się i przecierajcie oczy ze zdumienia. Potem się znowu okaże, że Sosnowiec jest pełen komuchów i tu sie nie da wygrać...
A to nie jest tak do końca...
Prawicowe narzekania niewiele dadzą, bo nie tak należy walczyc z przeciwnikiem politycznym.
Należało stworzyć gabinet cieni i komentowac każdy błędny ruch prezydenta, naczelników i rady miejskiej. Nie zrobiono niczego (nieliczne wyjątki tu nie mają znaczenia). Nie wykreowano żadnych postaci, żadnych nazwisk.
Gdyby poszczególne osoby śledziły swoją tematyke byłyby w niej na bieżąco i mogłyby z marszu przejąć władzę...
Nawet gdyby społeczeństwo koniecznie chciało zmienić rządzących, to niespecjalnie jest zainteresowane przekazywaniem władzy w kompletnie nieznajome ręce.
Społeczeństwo ceni sobie fachowców, a nie ludzi, którzy są jedynie aktywistami politycznymi.
#10 | Pabel dnia 25.10.2006 05:46
z całym szacunkiem do tematu- ja rozumiem o co chodzi i co jest najważniejsze, ale styl jest chaotyczny ze sie to bardzo ciezko czyta. nie mowiac o komentarzach PiBa, ktorych sporo tez na innym portalu- po prostu jest to nieczytelne. niby wiadomo o co chodzi, ale czytac sie nie da. ktos stara sie poslugiwac jezykiem zbyt wysublimowanym, a wychodzi z tego niezla sieczka...
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.




Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney