Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Juwenalia w cieniu śmierci

"SB zabiło Staszka" – taką wiadomość przekazywali sobie z ust do ust krakowscy studenci w maju 1977 roku. W sprawie zagadkowej śmierci Stanisława Pyjasa wciąż wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi.

Na kilka dni przed juwenaliami w krakowskich akademikach zaczęły pojawiać się klepsydry informujące o tragicznej śmierci Stanisława Pyjasa, każda z nich zawierała również apel o zachowanie żałoby i nieuczestniczenie w uniwersyteckim święcie. W ten sposób studenci pragnęli nie tylko uczcić pamięć zmarłego przyjaciela, ale również nagłośnić sprawę, która przez peerelowskie władze chętnie zostałaby zbagatelizowana.



Cel osiągnięto. Juwenalia w roku 1977 w niczym nie przypominały radosnej fety, a do historii przeszły pod nazwą "Czarnych Juwenaliów". W centrum miasta palono znicze oraz odczytywano informacje dotyczące okoliczności śmierci Pyjasa, punktując zaniedbania władzy. Chcąc umacniać protestujących, starano się jak najszerzej informować o odzewie środowisk akademickich z całej Polski oraz zatrzymaniach osób, które chciały przybyć na uroczystości pogrzebowe. Kulminacyjnym momentem juwenaliów był 15 maja, kiedy w kościele oo. Dominikanów odprawiono mszę żałobną w intencji zmarłego. Po nabożeństwie ulicami Starego Miasta przeszedł "Czarny Marsz". Kolejna, kilkutysięczna, manifestacja odbyła wieczorem tego samego dnia pod Wawelem, jej zwieńczeniem było powołanie Studenckiego Komitetu Solidarności.

Student na celowniku

Urodzony w 1953 roku Pyjas, od najmłodszych lat wykazywał zainteresowanie literaturą i filologią. Nikogo z bliskich nie zdziwiła decyzja o podjęciu studiów na Wydziale Filologii Polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego. W połowie lat 70. rozpoczął również studia filozoficzne. Jednak największy wpływ na światopogląd młodego Pyjasa miały wydarzenia bardzo dalekie od uniwersyteckiej rzeczywistości – pacyfikacja robotników w Radomiu i Ursusie w 1976 roku.

To właśnie w tym czasie, wraz z grupą kolegów, nawiązał kontakt z Komitetem Obrony Robotników i organizował pierwsze protesty przeciwko represjom wobec strajkujących. Był to również okres w którym studentem zaczęła interesować się Służba Bezpieczeństwa. Pierwsze wzmianki o inwigilacji Pyjasa pochodzą z kwietnia 1976 r. Wielokrotnie wzywano go na przesłuchania, otrzymywał również listy z pogróżkami, w których wzywano do rozprawienia się "z takimi jak on". Niestety, groźby bardzo szybko stały się rzeczywistością.

Leżące w kałuży krwi ciało 24-letniego Pyjasa, znaleziono nad ranem 7 maja 1977 roku w jednej z kamienic przy ulicy Szewskiej w Krakowie. Zarówno przeprowadzone oględziny, jak i późniejsze śledztwo, wskazywały nieszczęśliwy wypadek jako przyczynę zgonu. Zgodnie z oficjalną wersją miały spowodować go upadek ze schodów i zachłyśnięcie się własną krwią. Jednak śmierć studenta od początku nie była traktowana jak zwykły wypadek. Nadzór nad sprawą objęła Prokuratura Generalna, a także SB, która kierowała i inicjowała czynności sprawdzające. Znajomi Pyjasa nie mieli wątpliwości, że zapłacił on najwyższą cenę za własne przekonania.

Zobacz miejsce zdarzenia

Walka o prawdę

Zarządzona sekcja zwłok potwierdziła wersję wygodną dla władz: Pyjas zginął przez własną nieuwagę, co więcej w chwili śmierci miał 2,6 promila alkoholu we krwi. Taką też informację przekazywały lokalne media. Podstawą dla tej opinii była ekspertyza wykonana przez zespół Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie z profesorem Zdzisławem Markiem na czele. Jednak późniejsze wydarzenia nakazują wątpić w rzetelność przeprowadzonych przez niego badań. Na początku lat 90. prof. Marek, nie wiedząc, że jest nagrywany, w rozmowie telefonicznej z dziennikarką radiową, przyznał iż "ktoś Pyjasowi dał po mordzie.. ale ja nie wiem kto…". Z kolei w 2009, będąc przesłuchiwanym przez IPN, zeznał, że w ogóle nie prowadził oględzin zwłok, a jedynie podpisał się pod raportem przygotowanym przez inne osoby.

Kolejne śledztwo w sprawie Stanisława Pyjasa rozpoczęto w 1991 roku. Przeprowadzone wówczas ekspertyzy wskazywały, że przyczyną śmierci studenta było bardzo ciężkie pobicie. W dokumentach procesowych możemy znaleźć notatkę wskazującą, że sprawcą mógł być – działający z polecenia SB – Marian Węclewicz, były bokser Cracovii. Jednak na początku lat 90. zarówno zlecający jak i wykonawca już nie żyli. Ze względu na niemożność wykrycia sprawców, śledztwo zostało umorzone 8 lat po jego rozpoczęciu.

Rokiem przełomowym, dla wszystkich liczących na wyjaśnienie śmierci studenta, był 2010. Zadecydowano wówczas o ekshumacji zwłok Pyjasa, w celu przeprowadzenia kolejnej sekcji w krakowskim Zakładzie Medycyny Sądowej. W toku badań odkryto szereg obrażeń, o których nie wspominały dokumenty z poprzednich śledztw, min. pękniecie kości udowej i miednicy. Biegli, po raz kolejny, utrzymali wniosek, że śmierć Stanisława Pyjasa spowodował upadek z wysokości, jednak nie przesądzono "czy spadł on sam czy też został zepchnięty".

Dziennikarze dotarli do wyników ekshumacji szczątków Stanisława Pyjasa

Na temat śmierci Pyjasa wciąż utrzymują się sprzeczne opinie. W trakcie dochodzeń ujawniono zeznania świadków, którzy 6 maja mieli widzieć pobicie studenta. Jedna z przesłuchiwanych osób zaobserwowała dwóch mundurowych, którzy w tym dniu wnosili "coś" do kamienicy, w której znaleziono ciało Pyjasa. Potwierdzałoby to tezę, że studenta zamordowano, a ciało jedynie podrzucono na ulicę Szewską.

Nowe światło na sprawę rzucił film dokumentalny "Trzech kumpli" w reżyserii Anny Ferens i Ewy Stankiewicz. Zgodnie z ustaleniami twórczyń, istotną rolę w całej historii odegrał przyjaciel Pyjasa, Lesław Maleszka, współpracujący z SB. Bezpośrednią przesłanką do zabójstwa studenta miało być zagrożenie dekonspiracją Maleszki.

Rodzina zmarłego wciąż ma wiele wątpliwości co do rzetelności przeprowadzonych śledztw. Uczestnicząca w ekshumacji siostrzenica ofiary Agnieszka Przybysz, twierdzi, że w trakcie badań zaginęły m.in. "dwa kuliste przedmioty wielkości ziaren grochu" wydobyte z grobu – być może kule. Zarzuty te odpierają śledczy twierdząc, iż nie ma możliwości, by dopuszczono się tak rażących zaniedbań. Obecnie wiemy znacznie więcej niż w roku 1977, jednak w sprawie Pyjasa pojawiają się wciąż kolejne znaki zapytania.

Autor: Sylwia Cisowska Źródło:Onet




Autor: Redakcja | 07/05/2013
Komentarze
#1 | PAWLO dnia 08.05.2013 10:10
Ile jeszcze polskiego podatnika będzie kosztowała ta retrospekcja jednego dnia z życia alkoholika?
#2 | Ewa dnia 08.05.2013 00:49
Marcin Babko każe sosnowieckim twórcom iś do Mopsu. Więc Marcin Babko pójdzie siedzieć!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney