Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Mikrofony zbierały tło

Z Ewą Błasik, żoną gen. Andrzeja Błasika, dowódcy Sił Powietrznych, który zginął pod Smoleńskiem, rozmawia Piotr Czartoryski-Sziler

Ruszyły, na wniosek rosyjskich śledczych, przesłuchania z odsłuchem nagrań z kokpitu. Była już Pani w prokuraturze?

– Tak. Na wniosek Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej odsłuchałam w środę głosy ze ścieżek CVR, w obecności mojego pełnomocnika mecenasa Bartosza Kownackiego i ppłk. prok. Jarosława Seja. Dwa razy odtworzono mi całość nagrania zapisu ze stenogramu Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Sehna z Krakowa. Słuchając nagrania, miałam jednocześnie przed oczami wydrukowany tekst stenogramu. Prokuraturę rosyjską interesowało tylko jedno pytanie: „Czy rozpoznaję głos swojego męża?” O nic więcej nie pytała. Podpisałam protokół odsłuchania, w którym stwierdziłam, że nie rozpoznałam głosu swojego męża. Chcę podkreślić, że Wojskowa Prokuratura Okręgowa stara się, by bliscy ofiar, odsłuchujący nagrania, nie przeżywali kolejnego stresu podczas całej procedury, w delikatny sposób próbuje neutralizować napięcia i emocje z tym związane. Wszystko odbywa się w przyjaznej atmosferze.





Jaki obraz sytuacji w kokpicie wyłania się z tego nagrania?

– Emanuje z niego dobry nastrój, spokój i opanowanie, praktycznie do ostatnich chwil. Załoga podczas tego lotu w swobodnej rozmowie żartuje i powiela medialne spekulacje na temat przyszłości mojego męża. Chcę podkreślić, że to są tylko plotki, niemające nic wspólnego z rzeczywistością. Nieuczciwi dziennikarze i pseudoeksperci na tej bazie z premedytacją stworzyli kłamliwą narrację na jego temat. Od samego początku w stenogramach wszystkie niezidentyfikowane wypowiedzi – zarówno kobiet, jak i mężczyzn – są ewidentnie zapisem rozmów spoza kokpitu. Słychać, że równolegle, niezależnie od tego, co dzieje się w kokpicie, toczone są rozmowy poza nim. Cały czas funkcjonują w tle wypowiedzi z zewnątrz. Słychać na przykład, że ktoś korzysta z telefonu satelitarnego i wybiera numer 48. Telefon satelitarny znajdował się w korytarzu między kokpitem a salonką prezydenta.

Na tym korytarzu była również toaleta. Mikrofony zbierały głosy z różnych stron. Jak więc można twierdzić, że ktoś wchodził do kokpitu, skoro nie wiemy, co poszczególne osoby w danej chwili robiły, gdzie się znajdowały? Odsłuchując nagrania, można stwierdzić, że w kabinie nie ma żadnego napięcia, załoga spokojnie wykonuje swoje zadania. Wie, że na pokładzie są generałowie, którzy szanują decyzje pilotów, i najważniejsze dla wszystkich jest bezpieczeństwo.

Nie ma Pani żadnych wątpliwości co do braku na nagraniu głosu męża?

– Zdecydowanie nie rozpoznałam głosu mojego męża. Niesłyszalne jest nawet dla mnie słowo „generałowie”, wypowiadane przez niezidentyfikowanego mężczyznę. Mimo że cofano mi kilka razy taśmę, ja osobiście tego słowa nie usłyszałam. Nagranie nie zawiera żadnych poszlak wskazujących na głos mojego męża. Na sto procent nie było w kokpicie żadnego generała. Nie ma podstaw do tego, by z uporem twierdzić – co czyni pan Maciej Lasek – że wyższy oficer w randze generała był w kokpicie. Ten kontekst sytuacyjny, który przyjęła w swym raporcie komisja Millera, urąga zdrowemu rozsądkowi. To absurd, wymyślona teza, niepoparta dowodami.

Pan Lasek i inni członkowie komisji Millera świadomie kłamią, nie mając żadnych podstaw w materiale dowodowym na obecność generałów w kokpicie. I wszyscy oni powinni liczyć się z tym, że będziemy dążyć do tego, by zmienić prawo tak, by można było ich przesłuchać. Tej katastrofy nie powinni badać pułkownicy z poprzedniej epoki, bo ich tok myślenia tkwi w poprzednim systemie. Od dawna nie powinni zajmować się ważnymi sprawami, a ta katastrofa jest przecież niezwykle ważna. Era postkomunistycznych, myślących tamtymi kategoriami pułkowników powinna już dawno odejść do lamusa. Ich ułomny tok rozumowania doprowadził do napisania na temat katastrofy smoleńskiej niestworzonych bredni i w konsekwencji ośmieszenia Polski na forum NATO i na całym świecie.

Ale nic nie wskazuje na to, by Maciej Lasek zamierzał wycofać się z tezy kontekstu sytuacyjnego.

– Ten kontekst sytuacyjny to „radosna twórczość”, która miała za zadanie potwierdzić obecność osób, których nie było w kokpicie. Spotkanie w prokuraturze po raz kolejny potwierdziło to, o czym ja od początku wiedziałam: mojego męża na sto procent nie było w kokpicie. Tak zwani eksperci z komisji Millera to towarzystwo wzajemnej adoracji, które kłamie i mataczy. Mój mąż nigdy nie łamał procedur. Pamięta pan pismo gen. Mariana Janickiego do męża, w którym ten napisał, że dogmatyczne przestrzeganie procedur godzi w interesy VIP-ów?

Mój mąż zareagował na nie bardzo stanowczo, odpisując ówczesnemu szefowi BOR, że na pokładzie statku powietrznego wszyscy pasażerowie, bez wyjątku, są równi i podporządkowują się poleceniom dowódcy samolotu. Chociażby te dokumenty świadczą o tym, jakim priorytetem dla mojego męża było bezpieczeństwo. Major Arkadiusz Protasiuk doskonale wiedział, jakie stanowisko zajął mój mąż po Gruzji, wiedział, że zdecydowanie stanął po stronie pilotów. Tak więc z Gruzją nie można czynić tu żadnej analogii. Komisja Millera powinna przeprosić Polaków za swój raport, bo przez jej głupotę Rosjanie spreparowali kłamliwy scenariusz katastrofy.

Dlaczego, Pani zdaniem, zespół Laska nie jest w stanie przyznać się do błędu pochopnego wnioskowania bez odpowiedniej bazy dowodowej? Skąd ten upór?

– To wszystko odbywa się na potrzeby rządzących. Żeby premier mógł spokojnie rozgrywać mecze, oni muszą dalej kłamać. Tuż po katastrofie dyktowano wersję o winie naszych pilotów i mojego męża, czego – wbrew faktom – nadal trzyma się pan Lasek. Nie badając przyczyn, już parę chwil po tragedii wiedziano, kto zawinił i że wszyscy nie żyją, chociaż nie odnaleziono jeszcze wtedy wszystkich ciał. Jaka to komisja, która sądzi, nie badając sprawy? Jaki to honor odbierać godność tym, którzy nie żyją i nie mogą się bronić? Jaka to powaga i majestat władz naszej Ojczyzny, które nie wstawiają się za swoimi obywatelami?

Dziś nie chce się słuchać naukowców, którzy bezinteresownie próbują wyjaśnić przyczyny katastrofy, bo im serce i honor Polaka tak nakazuje. Za to oddaje się głos pseudoekspertom finansowanym przez rząd, którzy za srebrniki sprzedają prawdę. Pod rygorem odpowiedzialności karnej, w majestacie prawa Instytut Ekspertyz Sądowych nie potwierdził głosu mojego męża w kokpicie, nie uczyniła tego również prokuratura ani ja. Dziękuję tym wszystkim rzetelnym dziennikarzom, politykom, naukowcom, duchownym i wszystkim uczciwym rodakom w naszej Ojczyźnie za wsparcie, jakiego mi udzielają. Jestem pewna, że razem zwyciężymy, bo kłamliwe tezy raportu Millera same się nie bronią.

Rosyjskiej prokuraturze zapewne jest na rękę, że polska komisja z takim zacietrzewieniem atakuje pilotów i Pani męża.

– Z pewnością. Przypomnę jednak, że Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie wydała 18 stycznia 2013 r. postanowienie (powtórzyła je także 8 maja 2013 r.), w którym jednoznacznie stwierdziła, że 10 kwietnia 2010 roku gen. Andrzej Błasik „nie realizował żadnych czynności o charakterze służbowym. Nie był członkiem załogi, nie wykonywał też nadzoru służbowego nad pracą załogi w ramach tzw. lotu inspektorskiego”. Prokuratura dodała również, że opinia z zakresu badań fonoskopijnych zapisu dźwiękowego z rejestratora MARS-BM, wydana przez IES, „nie podaje żadnych okoliczności, które mogłyby uprawdopodobnić tezę o wywieraniu przez gen. Andrzeja Błasika wpływu na pracę i decyzje załogi samolotu”. Mój mąż nie dowodził za pomocą strachu i zamordyzmu, tylko kompetencji, autorytetu, zdrowego rozsądku i szacunku.

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Czartoryski-Sziler, Nasz Dziennik



Autor: Redakcja | 21/06/2013
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?