Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Sprawdzony gospodarz...

Takim hasłem reklamuje się w kampanii prezydenckiej „jaśnie nam panujący”, ustępujący Kazimierz Górski. Przez słowo „gospodarz” rozumiemy zarządcę który dba o obejście i powierzony mu wspólny dobytek, stara się by „w obejściu” było czysto, ładnie, schludnie i bezpiecznie.
Tymczasem kilka dni temu mieliśmy niespodziewany, wczesny atak zimy. Popadało, ale na szczęście śniegu było niewiele. Na szczęście, bo przypomniał mi się koszmar kilku ostatnich zim w Sosnowcu i kompletną bezradność, lub brak zainteresowania urzędującej władzy. Ten pierwszy atak może być zapowiedzią kolejnej długiej i ostrej zimy. Dlatego warto przypomnieć jak wyglądały poprzednie zimy.




Oczywiście w „Kurierze miejskim”, ani na stronach Urzędu Miejskiego nic na ten temat nie znajdziemy – bo tam opisywano tylko jej uroki.
Dlatego warto przypomnieć jak to było w 2004, 2005 roku, jak to było w styczniu, lutym, marcu. Co roku było tak samo. Codziennie trzeba było brnąć przez zwały śniegu i piasku, których miesiącami nikt nie sprzątał. Zmęczenie, mokre buty, poobijane ciało na wyślizganych chodnikach – to była rzeczywistość.
Jeśli w Katowicach można było odgarnąć śnieg i na drugi dzień wywieźć go samochodami za miasto, to nasz Sprawdzony Gospodarz oszczędzał na naszym zdrowiu.
Połamane nogi, grypy i przeziębienia nie robiły na nim wrażenia. Tym bardziej nie robiły wrażenia potłuczone samochody, pozrywane resory, zmarznięci ludzie na przystankach, głębokie koleiny ze śniegu i lodu na jezdniach.
Sprawdzony Gospodarz – Kazimierz Górski - grzał się w ciepłym, przytulnym gabinecie Urzędu Miejskiego, zadowolony, że on nie musi tego cierpieć. Przejście przez Modrzejowską, czy ul. 3 Maja graniczyło z wejściem na Kasprowy, albo przejściem przez mokradła. Tak o nas, Mieszkańców dbał przez kilka kolejnych zim Kazimierz Górski...
Czytelnicy może obruszą się, że przesadzam. Specjalnie poszukałem zdjęć w internecie, które przypomną warunki życia w Sosnowcu w czasie kilku kolejnych zim. Zdjęcia pochodzą z lat 2004-2006, z serwisu www.pics.website.pl.



Tak co roku wyglądało dojście do Urzędu Miasta – nikt nie martwił się o zdrowie urzędników petentów którzy musieli dzień w dzień brnąć przez zaspy:





Urząd Miasta od strony ul Mościckiego:






Teraz Aleja Zwycięstwa:



Jeszcze raz widok zasp pod Urzędem Miejskim:





Pryzmy śniegu których nikt nie wywoził na ulicy Mościckiego:





Zasypana droga do szkoły – tutaj Liceum im. Emilii Plater:






Miesiącami nie sprzątane pryzmy brudnego śniegu na ulicy Modrzejowskiej:





Jeszcze raz ulica Modrzejowska – widać ławki niemal całkowicie zasypane brudnym śniegiem i lodem. Nawet nie było gdzie usiąść, by odpocząć:






Jeszcze raz główna ulica handlowa w mieście – pryzmy sięgające do pasa:





Pryzmy i błoto pośniegowe na ulicy Małachowskiego:





Ślizgawica na przystankach koło pomnika Kiepury:





A to pewnie ciepłe bambosze prezydenta Kazimierza Górskiego, w których zapominał o zimie i o tym kto tu jest gospodarzem:





Zima może być ostra. Warto się zastanowić, czy chcemy takiego gospodarza. Życzę dużo zdrowia Wszystkim Czytelnikom w czasie najbliższej zimy! Myślę, że ten zimowy spacer zachęci Drogich Czytelników do pójścia na wybory – póki nie ma śniegu. Oceńmy Gospodarza...



Warto przeczytać:



1. Jedyny Sosnowiczanin




Autor: | 05/11/2006
Komentarze
#1 | anonim dnia 09.11.2006 02:26
sporo komentarzy przypomina tutaj naczelnika Dądbrowskiego
#2 | nowość-Fantusz dnia 08.11.2006 22:24
A moze to nie o majteczki chodzi tylko o zwrócenie uwagi na komercjalizację Obozów i na to, że na wycieczkach nawet w takie miejsca ludzie nie przybierają odpowiedzniej pozy...

Czy wy wszyscy nie macie choć odrobiny pojęcia o poezji i zatrzymaliści się na wierszykach Brzechwy???!

Ja Fantusz nie jestem Matuszem ani nie działam w porozumieniu z nim, a posądzanie autora o moderowanie dyskusją to tani chwyt, by zbijać argumenty, których nie potraficie w gruncie rzeczy zbić.
#3 | łysa śpiewaczka dnia 08.11.2006 21:29
ech panie matusz.....gdyby byl pan kobieta mialby pan z pewnoscia na imie emfaza.ciutke pan przesadza.swoja droga faktycznie - trzeba bylo chwycic za lopate moze by i na alimenty starczyloSmile
#4 | anonim dnia 08.11.2006 16:06
Facet jedzie do Auschwitz i podziwia uda i majteczki nauczycielki. Mnie w Auschwitz uderzyło coś innego.
#5 | anonim dnia 08.11.2006 12:03
Slawku pisz.pisz, a my bedziemy zrywac boki.
#6 | SLD dnia 08.11.2006 06:32
Sławek przyznajemy, w mieście było brudno i były zaspy, masz racje było ślisko- ALE BŁAGAMY NIE PISZ WIĘCEJ!!!!!--- SLD
#7 | anonim dnia 08.11.2006 06:28
SŁAWEK BŁAGAMY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
LITOŚCI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
#8 | AK47 dnia 07.11.2006 20:12
Czy tych wierszy jest więcej i jest do nich jakiś link? Jest coraz zabawniej;-)
#9 | normalny dnia 07.11.2006 19:57
Znam Pana Matusza osobiście i nie przypuszczałem, że przez urażoną ambicje(wydz. kultury nie dał kasy na publikacje P. Matusza)będzie mścił się i wypisywał bzdety o Sosnowcu. Jedż królu do Afryki tam nie ma zimy a my odpoczniemy od Twojej twórczości.
#10 | anonim dnia 07.11.2006 19:55
To wiersz S. Matusza. Rozbolała mnie głowa...
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.