Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Egipska beczka prochu

Armia rozmieściła snajperów na dachach budynków wzdłuż planowanych tras marszów stronników obalonego prezydenta

W Egipcie nadal wrze. Do starć dochodzi nawet w meczetach, a społeczność międzynarodowa nie ma pomysłu na uspokojenie sytuacji. Islamiści zniszczyli 49 kościołów.

Podczas wczorajszego spotkania wysokich rangą dowódców wojskowych i szefów policji minister obrony Egiptu generał Abd el-Fatah Said es-Sisi, stojący na czele zamachu stanu z 3 lipca, stwierdził, że armia nie będzie patrzeć bezczynnie, jak kraj jest niszczony.





Jednocześnie zaapelował o włączenie islamistów do procesu politycznego. Tego samego dnia zwolennicy obalonego Mohammeda Mursiego odwołali niektóre z 9planowanych demonstracji „ze względów bezpieczeństwa” – po tym gdy armia rozlokowała na ich trasie snajperów, żołnierzy i wozy opancerzone.

W sobotę rano siły bezpieczeństwa weszły do meczetu Al-Fath w centrum Kairu, w którym od piątkowego wieczoru przebywało prawie tysiąc stronników Mursiego. Ludzie zostali ewakuowani. Na koniec funkcjonariuszom udało się opanować minaret, z którego wcześniej uzbrojeni napastnicy mieli otworzyć ogień do żołnierzy i policjantów.

To po tej strzelaninie policja podjęła szturm i weszła do środka. Budynek został otoczony przez policję jeszcze w piątek. W nocy armia zaproponowała, by meczet opuściły kobiety. Mężczyźni mieli pozostać wewnątrz, ponieważ chciano ich przesłuchać. Ale demonstranci odrzucili ofertę. Zgromadzeni w meczecie żądali, by ich nie aresztowano, a służby zapobiegły atakom ze strony wrogiej grupy cywilów czekającej przed budynkiem. W trakcie szturmu policja siłą wyprowadziła ze świątyni siedmiu lub ośmiu mężczyzn. Tłum rzucił się na nich, bijąc metalowymi prętami. Policja strzelała w powietrze, by rozpędzić napastników.

Rano policja poinformowała o aresztowaniu ponad tysiąca islamistów powiązanych z Bractwem Muzułmańskim, z którego wywodził się Mursi. W trakcie starć islamistów z siłami porządkowymi, armią i ich cywilnymi stronnikami zginęły w całym kraju 173 osoby. Bractwo wezwało do kontynuowania codziennych demonstracji przeciwko wojskowemu zamachowi, który odsunął od władzy Mursiego. Manifestanci przestrzegają jednak nocnej godziny policyjnej.

Podczas piątkowego „marszu gniewu” zwolenników Mursiego został śmiertelnie postrzelony syn duchowego przywódcy Bractwa Muzułmańskiego Mohammeda Badiego. Kilka dni temu w podobnych okolicznościach zastrzelona została córka innego lidera Bractwa Mohammeda el-Beltagiego. Nie wiadomo, gdzie przebywa sam Badie, który został oskarżony o podżeganie do aktów przemocy. 25sierpnia ma ruszyć proces jego i innych członków Bractwa.

Według władz, siły bezpieczeństwa odniosły w tych dniach „wielki sukces”. Rząd zebrał się wczoraj na specjalnym posiedzeniu, aby przedyskutować skalę represji stosowanych wobec islamistów. Doradca tymczasowego prezydenta Egiptu Mustafa Hegazy oświadczył na sobotniej konferencji prasowej, że Egipt stoi w obliczu „wojny wywołanej przez siły ekstremistyczne”, lecz kraj stawi jej czoło, sięgając po „zgodne z prawem środki bezpieczeństwa”. Tymczasowy premier Hazim el-Biblawi zaproponował rozwiązanie Bractwa Muzułmańskiego.

Organizacja powstała w 1928 roku. Została już raz rozwiązana przez egipskich wojskowych w 1954 r., ale w tym roku ponownie zarejestrowała się jako organizacja pozarządowa. Jej skrzydłem politycznym jest Partia Wolności i Sprawiedliwości utworzona podczas protestów przeciwko władzy obalonego prezydenta Hosniego Mubaraka w 2011 r. i do wojskowego puczu 3 lipca była główną siłą rządzącą państwem.

Pewną oznaką stabilizacji jest otwarcie w niedzielę zamkniętych od środy banków. Działalność podjęła też kairska giełda. Ale przebieg wznowionego procesu Mubaraka, który toczy się od maja, został już zakłócony.

Dyktator nie został dowieziony na salę rozpraw z powodu zamieszek. Nie pojawili się też dwaj jego synowie Alaa i Gamal. Mubarak jest oskarżony o przyczynienie się do śmierci setek demonstrantów, a jego synowie o nadużycia finansowe. Były szef państwa przebywa w tym samym więzieniu, w którym przetrzymywani są członkowie Bractwa Muzułmańskiego aresztowani po obaleniu Mursiego. Mubarak był już raz sądzony i skazany na dożywocie, ale sąd kasacyjny nakazał powtórzenie procesu.

Po wczorajszym posiedzeniu rządu ogłoszono, że niektóre egipskie ulice i place zostaną nazwane imionami członków sił bezpieczeństwa zabitych w nieustających od środy zamieszkach. Śmierć poniosło w nich 70 policjantów. Rząd chce też przeanalizować status katarskiej telewizji Al-Dżazira, która „zagraża bezpieczeństwu i stabilności Egiptu”. Sunnicki Katar jest jednym z największych sojuszników Bractwa Muzułmańskiego.

W jednym z egipskich więzień doszło wczoraj do zamieszek, w wyniku których śmierć poniosło 38 osadzonych. Według mediów, ofiary to zwolennicy Bractwa Muzułmańskiego. MSW nie potwierdza liczby ofiar, jednak przyznaje, że pewna liczba osadzonych zginęła podczas „próby ucieczki z więzienia”. Źródła Al-Dżaziry twierdzą, że ofiary to mężczyźni ujęci w trakcie akcji w meczecie Fateh. Podczas transportu do więzienia mieli wziąć jednego z policjantów na zakładnika. Jego kolega miał wtedy umieścić broń w oknach samochodu, którym przewożono mężczyzn, i zabić wszystkich pasażerów.

W sobotę w Gizie na przedmieściach Kairu został aresztowany brat przywódcy Al-Kaidy Ajmana al-Zawahiriego Mohammed al-Zawahiri. Jest on przywódcą jednego z działających w Egipcie ugrupowań dżihadystycznych. Władze oskarżają go o udział w walkach z siłami bezpieczeństwa na półwyspie Synaj. Wcześniej był zwolennikiem Mursiego.

Poparcia obecnym władzom Egiptu udzieliły Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie oraz władze Autonomii Palestyńskiej. Przywódcy tych państw wydarzenia nad Nilem nazwali „walką Egipcjan z terroryzmem”. W komunikacie rządu w Ramallah unika się jednak bezpośredniego potępienia Bractwa Muzułmańskiego, potępiono natomiast wszelkie plany zagranicznej interwencji. Przeciwnego zdania jest rządzący w Strefie Gazy Hamas i znaczna część Palestyńczyków.

Po stronie armii i tymczasowego rządu opowiedział się też liczący 11 milionów członków (10 proc. ludności) Kościół koptyjski. Duchowni podkreślają, że ataki na instytucje państwowe i miejsca kultu religijnego sterroryzowały chrześcijan i muzułmanów „wbrew wartościom religijnym i humanitarnym oraz wszelkiej moralności”.

Koptowie deklarują swą wierność wobec jedności narodowej Egipcjan, potępiają „próby wciągnięcia kraju w sekciarski konflikt” oraz odrzucają „wszelkie zagraniczne ingerencje w wewnętrzne sprawy Egiptu”.

Krytykują także sposób relacjonowania wydarzeń w Egipcie przez media zachodnie, określając go jako „wprowadzający w błąd”. Winą za obecną sytuację w kraju Kościół koptyjski obarcza „terrorystyczne ugrupowania spragnione krwi, które próbują zniszczyć nasz ukochany kraj”. W ostatnich dniach zniszczono w Egipcie 49kościołów koptyjskich, katolickich i protestanckich.

Jak donosi „Washington Post”, USA, ich europejscy sojusznicy i kraje Zatoki Perskiej były bliskie osiągnięcia porozumienia między dwoma stronami konfliktu w Egipcie już na początku sierpnia, dwa tygodnie przed eskalacją przemocy. W jego ramach miałby zostać wystosowany apel do stronników Mursiego, by opuścili swoje obozowiska w zamian za gwarancje, że wojsko nie użyje siły.

Następnie miały się rozpocząć rozmowy między tymczasowymi władzami Egiptu a Bractwem Muzułmańskim. Jednak tymczasowemu wiceprezydentowi i laureatowi pokojowego Nobla Mohammedowi ElBaradei, który popierał kompromis, nie udało się do niego przekonać szefa armii Saida es-Sisiego – twierdzi informator dziennika. Sam ElBaradei podał się w środę do dymisji po brutalnej akcji sił bezpieczeństwa wobec zwolenników Mursiego. Wczoraj opuścił Egipt.

Sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun zaapelował w sobotę o zakończenie gwałtownych protestów w Egipcie i jednocześnie potępił „nadmierne użycie siły” przez władze tego kraju. W oświadczeniu potępił także ataki na kościoły, szpitale i inne obiekty użyteczności publicznej. Wezwał wszystkie strony konfliktu w Egipcie do powściągliwości i dialogu.

źródło: Piotr Falkowski, Nasz Dziennik




Autor: Redakcja | 19/08/2013
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney