Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Dariusz Jurek: Czy możliwe jest drugie życie kopalni?

Kopalnia Kazimierz Juliusz… Życie tej, jak i każdej innej kopalni rozpoczyna się wraz z wbiciem pierwszej łopaty i trwa tak długo jak długo można w niej wydobywać węgiel, rudy metali, sól, kamień, czy co tam jeszcze. Takie jest prawo natury i taka jest logika. O ile ta logika nie jest zaburzona przez jakieś głupie decyzje polityczne, czego my tu, w Zagłębiu doświadczyliśmy nie tylko teoretycznie. Tak było w sosnowieckiej dzielnicy Modrzejów, na to zanosiło się w innej dzielnicy Sosnowca, Kazimierzu Górniczym, gdy jednym podpisem zdecydowano o eutanazji tamtejszej kopalni, gdy ta chciała i mogła pożyć jeszcze trochę.



Kopalnia Kazimierz Juliusz… To jednak nie jest zwykły zakład pracy, to ostatnia kopalnia funkcjonująca jeszcze w Zagłębiu Dąbrowskim, ostatnia z kilkuset spośród dużych, małych czy wręcz malutkich działających na przestrzeni dziejów tego regionu, tworzących głownie, obok hutnictwa i kolei jego nowożytne oblicze.


Ostatnia… Ostatnia, a więc już samo przez się symbol, symbol zagłębiowskiego górnictwa węglowego, symbol regionu. Prawo przyrody jest nieubłagane więc wcześniej czy później, nawet jeżeli głupi politycy tego nie przyspieszą kopalnia musi zostać zlikwidowana. Kopalnia jako zakład produkcyjny tak, ale kopalnia jako symbol może i powinna być zachowana. Jako symbol i jako namacalne, materialne świadectwo ważnego obszaru dziedzictwa kulturowego Zagłębia. Kopalnia Kazimierz-Juliusz, ostatnia kopalnia węgla kamiennego w Zagłębiu po zakończeniu eksploatacji powinna zostać przekształcona płynnie w Muzeum Zagłębiowskiego Górnictwa Węglowego. Już teraz powinno się o tym myśleć, już dawno powinno się o tym myśleć i do tego przygotowywać…

Stowarzyszenie Regionalne Forum dla Zagłębia Dąbrowskiego wielokrotnie i od dawna podnosiło tą kwestię, niestety bez należytego odzewu. Piszący te słowa już kilka lat temu, na spotkaniu Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa w będzińskiej bibliotece (30 listopada 2012) zaapelował w swoim krótkim przemówieniu do zebranego tam, szacownego grona, z byłym ministrem górnictwa na czele o podjęcie wszelkich działań mających na celu przekształcenie kopalni Kazimierz-Juliusz w muzeum, gdy ta zakończy już swój żywot jako zakład wydobywczy. Podkreśliłem wtedy stanowczo, może nawet brutalnie że ta kopalnia i oni sami są już reliktami chwalebnej przeszłości. Jeżeli ta kopalnia zostanie zlikwidowana i zaorana a oni wymrą to wraz z tą kopalnią i wraz z nimi umrze kawał historii Zagłębia Dąbrowskiego. Apel mój spotkał się wtedy z żywym odbiorem i werbalnym poparciem, ale niestety, nic się później w tej kwestii nie wydarzyło.

Kilka miesięcy temu z pomysłem płynnego przekształcenia funkcjonującej kopalni w Muzeum Zagłębiowskiego Górnictwa zwróciliśmy się do wicemarszałka województwa, rozmawialiśmy w tym temacie także z niektórymi radnymi. Wszystkie te działania nie przyniosły dotąd żadnego widocznego rezultatu ale ciągle na to z nadzieją czekamy.

Ostatnio czas uległ gwałtownemu przyspieszeniu. Kopalnia Kazimierz-Juliusz znalazła się na czołówkach wszystkich mediów. Utuczeni na górniczym pocie węglowi baronowie zdecydowali o likwidacji tej kopalni w trybie natychmiastowym, nie przejmując się zupełnie losami zwykłych ludzi; górników i ich rodzin. Mimo wcześniejszych deklaracji że wygaszanie kopalni potrwa jeszcze jakiś czas. Czas ten pozwalał górnikom i ich rodzinom lepiej się do tego przygotować, teraz im go odebrano. Ta arogancja kopalnianych władców spowodowała wybuch spontanicznego protestu załogi Kazimierza-Juliusza, łącznie z okupacją podziemnych chodników, a więc w wymiarze nie spotykanym w Polsce od wielu już lat.

Obecnie nastroje górniczej załogi zostały spacyfikowane przez obietnice polityków i decydentów ale zalążek buntu społecznego cały czas jeszcze się tli, gdyż co rusz pojawiają się medialne doniesienia o problemach wokół umowy zawartej z protestującymi górnikami.
Ten gorący czas w którym priorytetem stają się podstawy bytowe górników i ich rodzin nie nastraja do dyskusji o przyszłości tej kopalni jako symbolu górniczego Zagłębia. Od tej kwestii nie można jednak uciec bo zaniechanie tego tematu spowoduje nieodwracalne szkody. Życzymy naszym górnikom aby kopalnia Kazimierz-Juliusz jak najdłużej była miejscem ich pracy ale jednocześnie uważamy że już teraz powinno się pomyśleć jaką część kopalnianych obiektów podziemnych i naziemnych można by zachować i przekształcić w skansen górniczy. Czy to ma w ogóle sens?

Odpowiedź leży „za miedzą”, w pobliskim Zabrzu na Górnym Śląsku. Tam, zachowane obiekty górnicze i zbiory górnicze, zagospodarowane i wyeksponowane stały się niebywałą atrakcją nie tylko w skali województwa , w skali kraju ale także w skali międzynarodowej. O skali i atrakcyjności zrewitalizowanych zabrzańskich obiektów można się doczytać w mediach i na wielu innych stronach internetowych. Ta ich atrakcyjność wzrasta w postępie geometrycznym.

A u nas co? No właśnie, co u nas? Sosnowiec już raz w swojej historii dostał szansę aby stać się centrum muzealnictwa górniczego w Polsce. Dostał, nie na długo... W 1947 roku utworzono w Sosnowcu Muzeum Górnicze które przez lata swojej działalności zgromadziło ogromne zbiory. Niestety, ktoś wpadł na pomysł aby wprowadzić specjalizację miast i ich zbiorów muzealnych. Sosnowiec otrzymał wtedy rolę "matecznika komunizmu" i przypisano mu zbiory ruchu rewolucyjnego. Zbiory górnicze natomiast wywieziono do Zabrza i stały się one tam podstawą i zalążkiem jego dzisiejszego sukcesu w dziedzinie górniczego muzealnictwa. Można by rzec, parafrazując Wyspiańskiego że złoty róg dostało Zabrze a w Sosnowcu ostał się ino sznur...

Ten symboliczny sznur stał się dla nas przekleństwem na całe lata i dotąd się z niego nie wyzwoliliśmy. Jako stowarzyszenie współpracujemy z różnymi instytucjami i aktywnie uczestniczymy we wszelkich wydarzeniach związanych z ochroną dziedzictwa kulturowego. Z przykrością i z zażenowaniem spotykamy na nich czasem prezentacje sosnowieckiej myśli konserwatorskiej, innowacyjnego wkładu tego miasta w światową ideę ochrony zabytków industrialnych. Wszyscy na tych konferencjach chwalą się że zachowali choć w części ślady przeszłości, jeden Sosnowiec, jeżeli na nich w ogóle jest chwali się tym że je niszczy a ślady po nich likwiduje.

Apelujemy zatem do obecnego i być może przyszłego Prezydenta Sosnowca o zaprzestanie chwalenia się wyburzonymi kominami bo od dawna jest to passé, teraz wszyscy na świecie chwalą się raczej tym że te symboliczne kominy u siebie zachowali. Ten sam apel kierujemy także do wszystkich pretendentów do fotela Prezydenta miasta. Przykład Zabrza macie blisko a takich przykładów można znaleźć wiele.

W Kazimierzu Górniczym jest jeszcze szansa aby wzorując się na dobrych przykładach dać drugie życie kopalni przekształcając niektóre jej najcenniejsze elementy w Muzeum Zagłębiowskiego Górnictwa. Sama lokalizacja tej kopalni daje dodatkowe atuty aby ten obiekt mógł się stać prawdziwą atrakcją. Już sama kopalniana kolej wąskotorowa może być atrakcją samą w sobie gdyż jak dotąd zachowana jest lokomotywownia, sprawne lokomotywy i torowisko. Pobliskie tereny rekreacyjne, w tym „Balaton” i Park im. Jacka Kuronia to dodatkowe atuty aby dzielnicy nadać nowe funkcje, które z pewnością nie zastąpią przemysłu ale które mogą zapobiec jej całkowitej degradacji. Nowa funkcja kopalni to nie tylko zachowanie jednego z symbolów Zagłębia ale i zachowanie pewnej ilości miejsc pracy. Nowa funkcja dzielnicy to także kreacja nowych miejsc pracy służących obsłudze stworzonych w tym miejscu atrakcji.

Kolejny pomysł do zagospodarowania: jeden z sosnowieckich społeczników, Kazimierz Żmija, którego znam osobiście, lubię i cenię wnioskował kiedyś o utworzenie w tym mieście Muzeum Jacka Kuronia i KOR-u. Obietnica władz miasta o utworzeniu takiego muzeum nie została dotąd zrealizowana. Najwyraźniej los tak zadecydował że pałac po jednym z sosnowieckich przemysłowców nie bardzo pasuje na taką lokalizację. Teraz pojawiła się szansa aby to muzeum zlokalizować także w już niedługo pustych kopalnianych budynkach, w Kazimierzu Górniczym, nie tylko w pobliżu Parku im. Jacka Kuronia ale w miejscu które samo stało się już w ostatnich dniach symbolem społecznego oporu ludzi pracy wobec bezduszności i arogancji władzy, czy to branżowej czy też politycznej. Sam Kuroń wybrałby na takie muzeum z pewnością kopalnię a nie pałac.

Pomysłów jak widać jest wiele ale jeszcze więcej zależy teraz od lokalnych elit; politycznych, samorządowych i urzędniczych, od decydentów aby ten trudny czas w którym wszyscy powinniśmy trzymać kciuki za ostatnich zagłębiowskich górników stał się także czasem w którym ostatnia zagłębiowska kopalnia węgla może otrzymać, tak jak jej śląskie sąsiadki drugie życie. By stać się atrakcją a jednocześnie by pozostać świadectwem i symbolem…

Dariusz Jurek, www.zaglebiedabrowskie.org



Autor: Redakcja | 07/10/2014
Komentarze
#1 | JANUSZ MASZCZYK dnia 12.10.2014 15:50
I jeszcze jedno.
Wspominam z chorobliwym wprost sentymentem i romantycznym natchnieniem dzieje dawnego Sosnowca i Zagłębia Dąbrowskiego. Odnoszę nawet wrażenie, że jednak piszę dużo nawet jak na takiego starego i schorowanego już człowieka. Nawet chyba stosunkowo dużo. Choćby tylko w porównaniu do innych młodych, zdrowych i niewiedzących co z sobą na co dzień zrobić osobników. Czy te moje wypociny jednak kogoś interesują. Przepraszam, że nie stosuję teraz i w kolejnych zdaniach interpunkcji, ale zaraz wyskoczy jakiś chochlik.
Pozwalam więc sobie powrócić jeszcze raz do zasygnalizowanego tematu. Przecież poza garsteczką mieszkańców z Sosnowca, czy nawet zaledwie kilkoma osobami, ciągle i ciągle jedynymi, i tymi samymi, nikt się tymi wypocinami autora absolutnie nie interesuje. Za jakiś jednak czas Ci osobnicy co dotąd grobowo milczą i absolutnie się nie angażują w sprawy społeczne i kulturalne tego pięknego i z tradycjami miasta, będą jednak awansowali. Niektórzy z nich zapewne nawet trafią do Ratusza, w którym na kierowniczym stanowisku był kiedyś zatrudniony mój brat i dziesiątki moich kolegów i znajomych.
Dlaczego więc w takim przerażającym tempie niszczymy naszą przeszłość. Dlaczego. A przecież otaczające piękno jest obecne, trzeba tylko chcieć je widzieć, lub przynajmniej rozmyślnie nie zamykać oczu.

Z poważaniem Janusz Maszczyk
#2 | JANUSZ MASZCZYK dnia 12.10.2014 15:14
Szanowny Panie Darku. Przepraszam, ale według mojego subiektywnego spojrzenia propozycje wspaniałe jednak nierealne do zrealizowania w naszym mieście.
Oto tylko zaledwie kilka przykładów. Ot tak na gorąco:
- likwidacja pięknych architektonicznie budynków kolejowych po dwóch stronach ul. 3 Maja. Przecież ich wnętrza można było przerobić według stylu nowoczesnego. Tak czynią w wielu państwach zachodniej Europy. Sam bym z ogromna przyjemnością zamieszkał w takim kilkupokojowym lokalu, gdzie mógłbym umieścić moje zbiory malarskie, gdzie by była ubikacja i WC. - a wyburzenie przy ulicy 3 Maja kawiarnia i restauracji Savoy, Kina Zagłębia i Domu Czterech Kupców to był tylko przypadek,
- a likwidacja pięknego narożnego budynku obok Kościółka Kolejowego i po drugiej stronie ulicy 3 Maja całego szeregu dawnych zabytkowych też budowli,
- a likwidacja i to w ostatnich latach przy ul. Modrzejowskiej najstarszego z kamienia wapiennego budynku – o Halach Targowych prawie takich samych jak w Będzinie to nawet już nie wspominam,
- a likwidacja pierwszej w Sosnowcu w XIX wieku z bogatą historią renardowskiej elektrowni na RENARDZIE,
- również przeniesienie liceum Staszica z dawnego pięknego budynku do innego, to też nie był odosobniony przypadek. A przecież można było wykorzystać do tego zabytkowego szkolnego budynku dużą parkietową ze sceną salę i masę jeszcze innych pomieszczeń z dawnego Domu Kultury Metalowiec. Ogromna sala z Domu Kultury Metalowiec i salka przy dawnym Staszicu dawała w pełni możliwości do prowadzenia zajęć sportowo szkolnych. Ale komu na tym zależało.
Przepraszam, że już więcej tych zabytkowych wyburzeń nie będę już jednak wymieniał z dwóch powodów.
Po pierwsze.
Portal, na którym Szanowny Pan obecnie gości, ku całemu szacunkowi Redaktora, jest jednak tak niefortunnie skonstruowany, że połykane są wszelkie interpunkcje. Więc nie potrafię się swobodnie wypowiedzieć.
Po drugie.
Przecież tak naprawdę jak to zjawisko postrzegam od wielu zresztą już lat, to w Sosnowcu nikt się tymi społecznymi uwagami absolutnie nie interesuje. Nikt. To jednak jest absolutnie nie związane z konkretną partią polityczną. Tacy już po prostu jacyś tacy jesteśmy, że nie dostrzegamy piękna jakie nas otacza. Nie widzimy absolutnie naszych zabytków. Przynajmniej Ci, którzy mają na to wpływ. Sprawę kosztów związana z rewitalizacją zabytków pozostawiam już do odrębnej dyskusji.
Z poważaniem Janusz Maszczyk
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney