Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Czesław Ryszka: WYŻSZE PŁACE, ALE DLA SWOICH

Na ostatnim posiedzeniu Senatu VIII kadencji, przepchano 50 ustaw w ciągu 10 godzin, a wśród nich ustawę o lasach: przepadł wniosek PiS o jej odrzucenie. Mając większość, Platforma przeforsowała podstępny zapis: lasy będą chronione, jeśli jednak pojawi się ważny cel społeczny, bądź trzeba będzie prowadzić zrównoważoną politykę leśną, będzie można las sprzedać. A jeszcze w marcu br. podczas jubileuszu 135-lecia Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Radomiu premier Ewa Kopacz zarzekała się: „Chcę bardzo wyraźnie powiedzieć – mój rząd nigdy nie planował i nie planuje prywatyzacji Lasów Państwowych”.



Nie pierwszy raz obietnice pani premier rozmijają się z jej działaniami, jednak podczas specjalnej konferencji w auli Politechniki Warszawskiej, 30 września br., szefowa rządu podsumowując pierwszy rok od dnia wygłoszenia expose, stwierdziła: „To był rok spełnionych obietnic”. Przedstawiając te spełnione - w jej ocenie – obietnice, wymieniła osiem obszarów życia politycznego, m.in. podwyższenie wydatków na obronność, politykę prorodzinną, socjalną, ochronę zdrowia, wspomniała o rosnących pensjach Polaków i o „zmianie Polski, którą widać gołym okiem”. W sumie wymieniła ponad 30 projektów, które wpłynęły albo wpłyną na poprawę jakości życia Polaków.
Wiedząc o spadających sondażach tak rządu jak i PO, premier usprawiedliwiała się, że „jej w polityce nie chodzi o wizerunek, ale o dotrzymanie słowa”. W tym kontekście przypomniała również, że podjęła się niełatwego zadania bycia premierem w poczuciu odpowiedzialności za nasz kraj, w sytuacji wielkiego sukcesu naszego kraju, jakim był wybór Donalda Tuska na prezydenta Unii Europejskiej. Nie byłaby jednak sobą, gdyby w swoim wystąpieniu nie przyłożyła PiS-owi. Powiedziała: „Chciałam zmienić relacje między rządem a opozycją, chciałam doprowadzić do tego, by była normalna debata na argumenty, a nie ciągła kłótnia i wojna. Ręka, którą wyciągnęłam do opozycji, zawisła w próżni – nie było dialogu wtedy, nie ma i teraz. Szkoda”.
Faktycznie, myśląc o dialogu, nie może go być z opozycją, skoro pani premier prowadzi kampanię wyborczą PO. Nie ma również dialogu między nią a prezydentem. Ktoś patrząc z boku, mógłby przyznać rację pani premier: tyle razy chciała się spotkać z prezydentem, kilkakrotnie proponowała zwołanie Rady Gabinetowej, czyli obrad Rady Ministrów pod przewodnictwem prezydenta, chciała też zwołania Rady Bezpieczeństwa Narodowego - organu doradczego prezydenta w zakresie wewnętrznego i zewnętrznego bezpieczeństwa państwa. Mówiąc wprost, stawiała się wyżej od prezydenta, ponieważ proponowała coś, co należy do wyłącznych jego kompetencji. Zapewne takie posiedzenia zostaną zwołane, kiedy prezydent uzna, że mamy do czynienia z problemami szczególnej wagi – tak ujmuje to Konstytucja RP.
Widząc, że jej „wyciągnięta” ręka pozostaje w próżni, premier zdenerwowała się: zaczęła w niewybredny sposób krytykować najpierw projekty ustaw zapowiedziane przez prezydenta podczas kampanii wyborczej, a potem i jego samego. Na przykład w jednym z wywiadów dosadnie stwierdziła, że propozycje ustawowe prezydenta Dudy przypominają „taką sytuację, że ktoś wchodzi do supermarketu, zbiera z półek, a trzeba podejść do kasy i zapłacić”. A kiedy prezydent Andrzej Duda zaprosił nie ją, ale minister Teresę Piotrowską do pałacu, aby dowiedzieć się o ustaleniach na konferencji ministrów spraw wewnętrznych UE w sprawie uchodźców, premier nazwała to zaproszenie „wywoływaniem awantur”.
Z całą pewnością premier Ewa Kopacz nie życzy źle Polsce, jednak fakty są nieubłagane. Widać to bodaj na przykładzie polityki wschodniej Polski. Już premier Donald Tusk swoim zwrotem ku Niemcom, zaprzepaścił aktywną politykę Polski w Europie Środkowej i Wschodniej. Obecnie premier Ewa Kopacz polecając głosować w sprawie uchodźców inaczej, niż wcześniej uzgodniła to z państwami Grupy Wyszehradzkiej, doprowadziła do jeszcze większej utraty zaufania u naszych południowych sąsiadów. Taki jest bilans tej władzy. Nawet ów „sukces dla Polski”, jakim miał być wybór w Brukseli Donalda Tuska – na który powołuje się pani premier - okazuje się wielkim niewypałem. Czy ktoś z wielkich graczy na Zachodzie liczy się z jego zdaniem?
Dół formularza
Razem ze wspomnianą warszawską konferencją, na której premier Ewa Kopacz pochwaliła się spełnieniem dotychczasowych wszystkich jej obietnic, pojawiła się najnowsza obietnica, już czysto wyborcza: „Silna gospodarka, wyższe płace dla Polaków”. Niestety jest ona tyle warta, co „zielona wyspa” premiera Tuska, czy jego „druga Irlandia”, albo inna jego zapowiedź, że „usunie z rządu każdego, kto będzie chciał podnieść podatki”. Gdyby chciał to uczynić, musiałby 17 razy wyrzucić samego siebie.
W tym kontekście jedyną obietnicą, jaką pani premier powinna złożyć i dotrzymać, to byłaby obietnica powrotu do pracy w szpitalu jako doktor Ewa. („Niedziela”, Prosto i jasno nr 41/2015).



Autor: Redakcja | 07/10/2015
Komentarze
Brak dodanych komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney