Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Bronisław Banasik (1894 - 1979) - Zagłębianin Nieznany!

Zagłębie Dąbrowskie, nazwane czerwonym, to nie tylko skupisko kolaborantów, czytamy na stronie Niepodległe Zagłębie Dąbrowskie. Jest wiele przykładów, że były tutaj mocne ruchy niepodległościowe. Od czasu Powstania Styczniowego, Legionów Piłsudskiego, a także w okresie II RP było tutaj bardzo dużo organizacji, które miały na celu obronę Niepodległej Polski. Żołnierze podziemia, którzy poświęcili swoje życie Niepodległej Rzeczypospolitej, to prawdziwi patrioci. Pamięć o nich nie może zaginąć szczególnie u młodego pokolenia. Jednym z nich jest pułkownik Bronisław Banasik, urodzony i wychowany w Będzinie, ostatni komendant Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Przybliżymy dzisiaj Państwu jego ciekawy życiorys.



Bronisław Banasik (1894 - 1979)

Urodził się 8 września 1894r. w Będzinie, jako syn Mikołaja i Agnieszki z domu Maślaczyńska. Ukończył szkołę podstawową, a następnie średnią szkołę handlową. W 1915 r. został powołany do rosyjskiego wojska, w którym brał udział w I wojnie światowej. W 1916 awansowany został do stopnia podporucznika.
Okres II Rzeczpospolitej
W 1918 r. po uzyskaniu przez Polskę niepodległości wstąpił do Wojska Polskiego. W latach 1919-20 był uczestnikiem wojny polsko-bolszewickiej. W 1921 r. otrzymał stopnień porucznika. W Wojsku Polskim służył na różnych stanowiskach. W 1939 został dowódcą kompanii gospodarczej Pułku Radiotelegraficznego. Z powodu sympatii narodowych przez kilkanaście lat nie był awansowany.
II Wojna Światowa
Po wybuchu II Wojny Światowej, we wrześniu 1939 r. w stopniu kapitana służył w macierzystym pułku, biorąc udział w walkach z Niemcami. Po rozbiciu jednostki na froncie pod Janowem Lubelskim w dniu 26 września 1939r. nie poszedł do niewoli, lecz przedostał się do Warszawy. Tamże 1 listopada 1939r. wstąpił do Narodowej Organizacji Wojskowej, pod pseudonimem „Stefan”. W Komendzie Głównej tej organizacji piastował funkcje: szefa wydziału uzbrojenia i następnie zastępcy szefa wydziału organizacyjnego, pełniąc je do lipca 1942r.. Po rozłamie w Stronnictwie Narodowym i Narodowej Organizacji Wojskowej na tle scalenia z Armią Krajowej, objął stanowisko szefa wydziału organizacyjnego Komendy Głównej NOW-AK. W szeregach Armii Krajowej, gdzie przybrał pseudonim „Zrąb”, awansowany został do stopnia majora ze starszeństwem od 1 września 1942r.
Powstanie Warszawskie
W Powstaniu Warszawskim początkowo organizował jednostki złożone z ochotników na Mokotowie. W sztabie Komendy obwodu Mokotów był szefem wyszkolenia organizacyjnego, używając pseudonimu „Zrąb”. Od 20 września 1944r. w sztabie 10 Dywizji Piechoty AK im. Macieja Rataja, pełnił funkcję p.o. szefa sztabu tej dywizji. Po kapitulacji Mokotowa poszedł do niewoli niemieckiej, przebywał w oflagu w Murnau. Jego numer jeniecki to 224648.
Działalność w Narodowym Zjednoczeniu Wojskowym
Po wyzwoleniu z okupacji niemieckiej, w październiku 1945 r. powrócił do Polski, gdzie kontynuował działalność konspiracyjną w szeregach Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. Został zweryfikowany w stopniu podpułkownika. Początkowo pełnił bliżej nieokreślone funkcje inspektora w Komendzie Głównej, używając dawnego pseudonimu „Stefan”. W lutym 1946 r. przyjął propozycję objęcia stanowiska komendanta głównego tej organizacji, przyjmując także awans do stopnia pułkownika. Na swego adiutanta wyznaczył por. Adama Kotowskiego ps. „Adam”, „Kłos”, byłego Komendanta Powiatu Ostrów Mazowiecka NZW. Jednocześnie pracował na stanowisku kierownika wydziału transportowego w Państwowych Zakładach Wydawnictw Szkolnych w Warszawie. Mieszkał przy ul. Długiej. Jak pisze prof. Leszek Żebrowski, na stanowisku komendanta głównego NZW wykazał duże zdolności organizacyjne. Mimo aresztowań większości członków Komendy Głównej w marcu i kwietniu 1946, nie dopuścił do zaniku działania organizacji. Zreorganizował Komendę Główną, powołując na swego zastępcę mjr. Józefa Drelichowskiego ps. „Hen” i Ludwika Stanisławskiego na funkcję skarbnika. W kwietniu 1946r. wyznaczył „Polańczyka” na szefa wywiadu. W związku z wyjazdem Jana Kaima ps. „Filip”, „Wiktor” do Londynu, w czerwcu 1946r. mianował Jana Lapetę na stanowisko kierownika komórki łączności zagranicznej, przez którego przesyłał sprawozdania organizacyjne do centrali Stronnictwa Narodowego w Londynie. Jednocześnie utrzymywał stałe kontakty z członkami Prezydium konspiracyjnego Stronnictwa Narodowego w kraju: Leonem Dziubeckim ps. „Leon”, „Profesor” (p.o. prezesa) i Włodzimierzem Marszewskim ps. „Gorczyca”, „Graba” (kierownikiem Wydziału Wojskowego i Wydziału Politycznego SN), otrzymując od nich środki finansowe na prowadzenie działalności konspiracyjnej NZW i odbierając instrukcje prezesa Stronnictwa Narodowego, Tadeusza Bieleckiego z Londynu. Za pośrednictwem komendantów Obszarów i Okręgów NZW nadzorował działalność organizacji do kwietnia 1947. Wówczas, w wyniku amnestii, część okręgów ujawniła się i zaniechała dalszej działalności. Mimo pozostania Komend Okręgów: Warszawskiego, Białostockiego, Podlaskiego oraz niektórych komend powiatowych NZW w konspiracji, miał już z nimi utrudniony kontakt, jednakże nie zaniechał działalności, próbując nawiązywać łączność organizacyjną z pozostałymi strukturami NZW i koordynować ich działalność.
Prześladowania stalinowskie
Został aresztowany przez UB w Warszawie 14 stycznia 1948r. W śledztwie był bardzo brutalnie traktowany, zachowując godną postawę, podtrzymując na duchu współwięźniów. Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie skazał go 13 listopada 1948r. trzykrotnie na karę śmierci i karę 15 lat więzienia, wymierzając karę śmierci jako karę łączną. Rozprawie przewodniczył sędzia kpt. Zbigniew Furtak. Postanowieniem Najwyższego Sądu Wojskowego z 14 stycznia 1949r. wyrok złagodzono do kary dożywotniego więzienia. Postanowieniem Zgromadzenia Sędziów Najwyższego Sądu Wojskowego z 29 maja 1957 karę tę zmniejszono do 15 lat więzienia, a przy uwzględnieniu amnestii z 27 kwietnia 1956r. do 5 lat więzienia, uznając jednocześnie karę za odbytą.
Po uwolnieniu z więzienia
Po zwolnieniu z więzienia otrzymał zakaz powrotu do Warszawy. Zamieszkał z żoną w Przemkowie pow. Szprotawa na Dolnym Śląsku, gdzie przez wiele lat pracował jako kierownik kina. W 1967 skierował pismo do Rady Państwa PRL, prosząc o wyrażenie zgody na powrót do Warszawy, motywując to następująco: Proszę (prosimy z żoną) o powrót do Warszawy, do własnego jednorodzinnego domku "(...) Przez okres pięciu lat biłem Niemców, ukrywałem się pod obcymi nazwiskami, w Powstaniu straciliśmy jedynego syna. Żona przez pięć lat była łączniczką w AK, posiada również duże zasługi, żona jest obywatelką obcego, zaprzyjaźnionego z Polską państwa. Żona w życiu swym nie widziała sali sądowej, ani żadnego procesu, a gehenna jaką przeżyła jest podobna do mojej. Dziś razem z żoną mamy ponad 140 lat, chcemy i tęsknimy za spokojnym życiem, a takie możemy mieć tylko we własnym domku w Warszawie. (...) Dom zasadniczo stanowi własność żony, budowała go za swój posag, który otrzymała od swych rodziców, ja figuruję w zaświadczeniu hipotecznym w połowie – a więc żona pokrzywdzona jest konfiskatą bez sądu".
Powrót do Warszawy, śmierć
Po dwuletnich staraniach, w których przejawiał zarówno odwagę, jak i bezkompromisowość, pisząc np. w jednym z wniosków: "mam odwagę przyznać się, że gdybym jeszcze raz urodził się – szedłbym tą samą drogą", postanowieniem Sądu Wojewódzkiego dla m.st. Warszawy z 13 czerwca 1969r. zarządzono w stosunku do niego zatarcie kary. Do Warszawy powrócił dopiero na początku lat 70-tych. Tam też zmarł 19 marca 1979r. Pochowany jest na Cmentarzu Bródnowskim w Warszawie (alejka 43A). Miał syna Zdzisława (ur. 1926), który poległ podczas Powstania Warszawskiego.
Był odznaczony orderem Virtuti Militari V kl. i Krzyżem Walecznych.

opracował: Piotr Dudała

Źródła:
Józef Rokicki, Blaski i cienie bohaterskiego pięciolecia, Niemcy Zachodnie [Hannower] 1949;
Lesław Bartelski, Mokotów 1944, Warszawa 1986;
Kazimierz Malinowski, Na północ od Starówki. Żołnierze łączności Żoliborza, Warszawa 1988;
Żołnierze Wyklęci. Antykomunistyczne podziemie zbrojne po 1944 roku. Warszawa 1999;
Leszek Żebrowski: Banasik Stefan, Encyklopedia „białych plam”, T. II, Radom 2000).



Autor: Redakcja | 16/01/2016
Komentarze
#1 | Do obywateła dnia 20.01.2016 21:58
Czytam pana komentarz ale widzę że nie zrozumiał pan naszych intencji. Jak pisze na blogu Niepodległe Zagłębie Dąbrowskie nie uważamy że Zagłębie jest skupiskiem kolaborantów.Choć pan to zrozumiał na opak.Nie wiem czy zdaje pan sobie sprawę dlaczego Zagłębie zostało nazwane przez komunistów Czerwone.Ano dlatego że już w II RP działały na zagłębiu bojówki komunistyczne które nie tylko wywodziły się z tzw. klasy robotniczej ale przede wszystkim z świat przestępczego.Bojówki te dążyły do zaprowadzenia w Polsce komunizmu (KPP) które były finansowane przez Bolszewików.Nie jednokrotnie dochodziło do zabójstw politycznych.Ale przede wszystkim agitacją robotników nie zadowolonych ze swojej sytuacji.Polecam przeczytać biografię A.Zawadzkiego czy B.Bieruta.W czasie II wojny światowej wielu komunistów współpracowało z gestapo.Skutek był straszny.Wiele organizacji podziemnych zostało całkowicie rozbitych.Co skutkowało że w Zagłębiu prawie nie istniał ruch oporu.Po wkroczeniu Armii Czerwonej wielu tych tzw. bojowników o socjalizm trafiło do PPR czy Ministerstwa Bezpieczeństwa.Tutaj przykład Będzina gdzie UBcy którzy tutaj zostali zrzuceni dorobili się stopni majorów, wiceministrów czy dyrektorów Wojewódzkich Bezpieki. Dziś wielu potomków tamtych ludzi dzierży władzę jak samorządowcy w naszym regionie.Dlatego nie dziwią mnie też ich poglądy sprzeczne z moimi i moim poczuciem sprawiedliwości. Myślę że trzeba mówić o historii uczciwie i nie udawać.Dziś mamy na szczęście młode pokolenie które potrafi myśleć i nie jest tak zaszczute jak społeczeństwo PRL.
Ono będzie mam nadzieje potrafiło oddzielić prawdę od kłamstwa a zło od dobra.
#2 | PiB dnia 18.01.2016 20:28
Pozdrawiam i życzę na nowo wszelkiej wytrwałości we wspieraniu zagłębiowskiego życia, bo dawno nie wpisywałem nic. Dziś natomiast tak na szybko, bo "sparaliżowało mnie", gdy przeczytałem o tym portalu, z którego zaczerpnięto ten bardzo wart przybliżenia życiorys. Szacunek p. Banasikowi! Zadrżałem natomiast - i przecierałem oczy ze zdumienia czytając, że ktoś w necie stwarzając wrażenie pracy na rzecz sławy Zagłębia - utwierdza w przekonaniu, że Zagłębie, to ziemia kolaborantów???! Naprawdę, jest coś takiego możliwe? W głównym przesłaniu serwisu? Zaraz spróbowałem sprawdzić - zajrzeć na te strony i interweniować. Odszukać oczywiście dało się bez problemu - ale kontaktu jakoś nie odnalazłem, pomimo klikania na "kontakt". Może mój błąd - ale może jeszcze nie jest uruchomiona ta funkcjonalność. Dlatego tą drogą się zwracam z moją prośbę. Może PT Autor tamtego bloga śladem swoich publikacji tutaj zajrzy, może też p. Piotr ma jakiś kontakt, może ktoś z Czytelników - proszę przekazać, oczywiście w życzliwej formie, bo nie chodzi o obrażanie, tylko uzmysłowienie: "Człowieku, czyś Ty na głowę upadł"? Naprawdę o to chodzi w tym blogu - by powtarzać i umacniać, że Zagłąbie to ziemia konfidentów???? Oczywiście, że znam i boli mnie historia, głównie PRLowskich aparatczyków, który wysługiwali się dyktaturze. Niemniej jak można przytakiwać, że to główna charakterystyka regionu? Oczywiście, można dyskutować, że w ogóle komuniści się sprzeniewierzali polskiej racji stanu, zwłaszcza w okresie, gdy propagowali tylko internacjonalizm - ale to nie może przyćmić faktu, że nie oni głównie pracowali na imię Czerwonego Zagłębia, Republiki Zagłębiowskiej przecież (która miała hasła niepodległościowe) - a potem była to ziemia, owszem, podziemnej pracy, wciąż walczącej z okupantem, szykującej choćby Wymarsz Legionów! Oczywiście, konfidenci okrutnie się zapisali - gdy zdrada przychodziła, wykańczano PPS, nie mówiąc już o jeszcze bardziej "na prawo" organizacjach. Dlaczego jednak robić właśnie z nich - sztandarową wizytówkę regionu?! Przecież nawet część robotników przed wojną zaangażowanych w komunistyczne organizacje, niekoniecznie utożsamiała się z tymi konfidentami - co dopiero inne nurty regionu, jak wspomniałem, patriotycznego choćby na poziomie walki o niepodległość przeciw caratowi, jak również przeciw sowieckiemu okupantowi. Co powidzieć o pierwszych strajkach przeciw PRLowi, jakie w latach 1946-1947 w Polsce w Zagłębiu (też i w Łodzi) wystąpiły? Owszem, oprócz nich - był i problem konfidentów, często też sprowadzanych "dla umacniania władzy ludowej". Nie fałszowanie historii oczywiście, że oznacza i mówienie o nich - ale jako o marginesie, czy tam sile mocnej, ale nie o jako charakterystyce regionu! Cóż powiedzieć o Zagłębiu - które właśnie jako niepokorne wobec obcych władz, w ogóle zaistniało, budując miasto, choć Rosjanie chcieli cały czas najwyżej na poziom wioski pozwolić? Bardzo proszę, naprawdę, PT Autora blogu o przemyślenie, czy faktycznie w ten sposób chce się przysługiwać Zagłębiu, że będzie rozprzestrzeniał, umacniał opinię, że Zagłębie to kraj konfidentów - i potwierdzał to będzie ludziom z zewnątrz, którzy takie opinie sobie już wyrobili - i kształtował te opinie będzie młodym, chcącym rozwijać pozytywnie swoją tożsamość, w Zagłębiu właśnie?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney