Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Małe ustępstwo, brudna gra i dalej pustynia kulturalna

Po moim artykule „Pseudo-sosnowieckie Dni Literatury” i dyskusji pod nim oraz – myślę też że interwencji Pana Profesora Włodzimierza Wójcika - dyrekcja Miejskiej Biblioteki Publicznej uznała jednak, że pisarze związani z Sosnowcem mogą brać udział w Sosnowieckich Dniach Literatury. Biblioteka zrobiła małe ustępstwo, kroczek do przodu we właściwym kierunku. Ale dalej nie ma w programie imprezy nikogo mieszkającego w Sosnowcu...




Mimo ustępstwa Biblioteka zamiast skupiać i cementować środowisko, kierować się względami merytorycznymi i artystycznymi prowadzi dziwną, brudną grę i je dzieli. W ostatnim czasie z Sosnowiczan książki wydali wspomniany Jerzy Suchanek, Wojciech Brzoska, Krystyna Borkowska i ja. Dla żadnej z pozostałych trzech osób nie ma miejsca w Sosnowieckich Dniach Literatury – są dalej wykluczeni, skazani przez Bibliotekę na nieobecność. Zamiast pomagać i promować naszych pisarzy i poetów dyrekcja MBP odsuwając naszych autorów buduje wizerunek Sosnowca - kompletnej, beznadziejnej pustyni kulturalnej. Jest to karygodne. Mówiąc po sportowemu to jakby dyrekcja MBP dała czerwone kartki naszym zawodnikom. Nie ma w programie dni literatury ŻADNEGO pisarza mieszkającego w Sosnowcu! Jest to anty-promocja miasta.



Dlaczego tak ważny dla sosnowieckiej kultury jest Kazimierz Szymeczko, skoro po raz drugi z rzędu zaprasza się go na Sosnowieckie Dni Literatury, a co najmniej kilku pisarzy i poetów z Sosnowca nie miało w ogóle okazji wziąć udziału w tej imprezie? – Kazimierz Szymeczko był już w zeszłym roku i miał spotkanie autorskie w bibliotece 8 maja. Czyżby Szymeczko potrzebował pomocy materialnej, lub może któraś z pań bibliotekarek się w nim zadurzyła?



Taką to merytoryką kieruje się Biblioteka dobierając jednych autorów, a wykluczając innych z życia kulturalnego miasta! Okazuje się, że jednak pisarz związany z Sosnowcem – po interwencji - może wziąć udział w imprezie. Szkoda, że tylko jeden, że nie widać tu żadnej zasady, kryterium zaproszeń – jak choćby takiej, że zaprasza się wszystkich tych naszych autorów, którzy w ostatnim czasie wydali nowe książki. Gdyby dyrekcja stosowała tę zasadę nie byłoby powodów do krytyki i niesmaków środowiskowych.



Pytam jeszcze, dlaczego jedno ze spotkań ma się odbyć w „Muzie”? Kto płaci honorarium poecie, a kto osobie prowadzącej? Bo to pachnie z lekka korupcją? Organizuje się imprezę w „Muzie”, żeby w zamian wysoko postawiona osoba z biblioteki mogła dostać również honorarium. Na to wygląda... W bibliotece dowiedziałem się wcześniej, że ktoś inny miał prowadzić to spotkanie? ”Muzie” i ”Agnecji GAMA” nie trzeba już pomocy Miasta, ani Biblioteki – mają lokal wyremontowany na koszt podatników, który wynajmują za symboliczną złotówkę, absolutny monopol na catering w Sosnowcu, wszystkie zamówienia z miasta, nie wnosząc nic do kultury. Dlaczego to spotkanie nie może odbyć się w „Nietoperzu”, lub zasłużonej w ostanim roku dla kultury, bardzo aktywnej Galerii „Patelnia 36”, czy „Antyklubie”?



Dlaczego nie można na tej imprezie pokazać nowych książek sosnowieckich poetów: „Sacro casco”, „Pokrzywy”, „Cycka Bożego”, "Bosych bławatów"? Zamiast po raz drugi prezentować Szymeczkę... Na dniach ukaże się II wydanie „Mistyki zimą”. Zmiany w programie III Sosnowieckich Dni Literatury - wprowadzone dzisiaj(!) - pokazały, że program nie jest jeszcze zamknięty - można go poprawić, uzupełnić i zakończyć te utarczki przy dobrej woli Dyrekcji Biblioteki.


...


PS. Ponieważ w komentarzach do mojego poprzedniego artykułu pojawiły się nieprawdziwe insynuacje, obraźliwe dla naszych poetów i pisarzy – podejrzewam, że w sposób zamierzony, lub niezamierzony inspirowane przez Dyrekcję – powtarzam jeszcze raz oświadczenie w tej sprawie jakie zamieściłem w komentarzach wcześniej. Nie słyszałem nigdy, aby któraś z proponowanych przeze mnie osób wystąpiła w szkole, bibliotece, lub domu kultury pijana, lub wywołała jakiś inny skandal - a tak napisał ktoś w komentarzach inspirowany przez bibliotekę, tłumacząc dlaczego się ich nie zaprasza. Co autorzy – pisarze i poeci – robią po występie, w lokalu gastronomicznym – to jest ich prywatna sprawą. Nie wnikam...



Sam nie szargam niczyjego dobrego imienia. W polemikach jestem jak najbardziej merytoryczny - nie zajmuję się tym, z kim która pani sypia, ilu miała mężów, z kim i gdzie, co pije itp.
A przecież sporo wiem. Tak samo dbam o dobre imię osób ze środowisk akademickich - a wiele z tych osób znam od lat, z niektórymi przyjaźniłem się, lub przyjaźnię do dzisiaj. Dbam zawsze o to, by oddzielić sferę prywatną od merytorycznych argumentów. Nie pomawiam nikogo, nie pluję, nie obrażam. I też nie podlizuję się nikomu.



Odnośnie całej dyskusji, to kilka osób nie rozumie zmian, jakie zaszły w Polsce po 1989 roku.
Biblioteka nie jest prywatną własnością i w jej interesie jest dbać o dobre kontakty z różnymi środowiskami, a nie narzucać autorytarnie swoje pomysły, czy programy.
W sprawie Sosnowieckich Dni Literatury powinna się liczyć zarówno z opinią polonistów z Uniwersytetu Śląskiego, jak i środowiskami twórczymi. Po ubiegłorocznych polemikach był czas, by stworzyć radę programową Sosnowieckich Dni Literatury, zaprosić do niej przedstawicieli z różnych środowisk, zadbać o udział i właściwą promocję naszych pisarzy i poetów.



Tak się dzieje w Mikołowie, Tarnowskich Górach, Brzegu nad Odrą i w wielu miejscach w Polsce. Tak działa Staromiejski Dom Kultury w Warszawie. Tylko w Sosnowcu jest inaczej...
Nie byłoby tych polemik i ataków. Ktoś zauważył słusznie, że na stronach MBP reklamuje się książkę Gretkowskiej, a nie ma żadnej, absolutnie żadnej informacji o książkach Suchanka, Woźniaka, Matusza, Borkowskiej, Brzoski.



To właśnie Biblioteka powinna się szczycić, że mamy tutaj pisarzy, poetów, twórców, pokazywać że Sosnowiec nie jest pustynią kulturalną.
Tymczasem jesteśmy lekceważeni, obrażani, odsuwani. W sprawach które nas dotyczą odbiera się nam głos, lub decyduje za nas - ze szkodą dla miasta i jego twórców.



Jeżeli jestem gdzieś w Polsce, to w jakimś sensie reprezentuję Sosnowiec i jego kulturę - reklamuję to miasto, pokazując, że nie jest ono pustynią, jakąś zapomnianą dziurą. Nie mówię i nie piszę nigdzie, że wstydzę się Sosnowca. Dlatego oczekuję zmiany postawy naszych urzędników zajmujących się kulturą i dyrekcji Biblioteki.



Czasy PRL-u się skończyły. Autorytarnie nie da się już rządzić i pewne osoby powinny to zrozumieć.

Co do mojego znaczenia jako poety, to wypowiadało się na ten temat dziesiątki krytyków i polonistów - wielu z tytułami profesorskimi. Biblioteka i urzędnicy powinni te opinie szanować.

Sławomir Matusz




Autor: | 24/04/2007
Komentarze
#1 | Kazimierz Szymeczko dnia 04.06.2007 10:24
Szanowny panie Sławomirze.
Przeglądając dziś Internet w poszukiwaniu informacji na swój temat (wszak wszyscy "artyści" to osobowości narcystyczne) trafiłem na Pański artykuł. Trudno mi polemizować z całością, bo nie znam tła konfliktu, więc odniosę się tylko do fragmentu dotyczącego mnie.
Jak słusznie zauważył pan Maciej Łętowski: "Po ludzku rzecz biorąc, nie ma nic gorszego niż tłumaczyć, że nie jest się wielbłądem. Kiedy stajemy wobec takiej konieczności, czujemy niesmak. Bo przecież tłumacząc się, niejako dajemy pozór zasadności zarzutu". Ale niech tam.
1. Faktem jest, że gościłem w Sosnowcu w ubiegłym roku i w obecnym. Mam czuć się winny? Skromnie odmówić, by dać szansę innym? Odkreślać na mapie miejscowości, w których byłem i obiecywać sobie, że nie zawitam do nich w najbliższej pięciolatce? Niby można, ale taki pech, że Sosnowiec nie jest jedynym miastem, w którym już mnie widziano dwa i więcej razy... Może na złagodzenie Pana oburzenia wpłynie fakt, że piszę od ponad dziesięciu lat, a dokładnych notatek nie posiadam, więc nie wykluczam, że bywałem tu i tam po kilka razy. Bałaganiarz ze mnie i jeżdżę jak ten głupi wiecznie w te same miejsca, ale zręczam Panu, że, przynajmniej ze skarbówką, rozliczam się ze spotkań autorskich skrupulatnie. Wyznaję też ze skruchą, że od ubiegłego roku wydałem dwie książki, więc może to spowodowało, że zaproszono mnie ponownie? Pech. Wychodzi na to, że powinienem przeprosić za przyjazd, nie publikować, a na spotkaniach z młodymi czytelnikami odwalać taką chałturę, żeby mnie nikt nigdzie nie zapraszał. Przykro mi, ale na takie wyrzeczenia nie stać mnie nawet dla Pana i Sosnowca.
2. Co się tyczy pomocy materialnej, to dziękuję, w domu też wszyscy zdrowi, ale jeśli chciałby mi pan zasponsorować dodatkowe spotkanie np w Sosnowcu, to nie odmówię. Z bólem wyznaję, że nie należę do grona idealistów, którzy brzydzą się gotówką, żywią się szarańczą i korzonkami wodą źródlaną popijając, a nocują pod mostem, bo na pustelnię ze słupem ich nie stać. Sztuka sztuką, a pracujemy za pieniądze. Prawda? Mam nadzieję, że uspokoi Pana fakt, iż Sosnowiec nie jest jedynym miastem, które partycypuje w utrzymywaniu takich darmozjadów jak ja. Między innymi dlatego powodzi mi sie nieźle, więc jakoś wiążę koniec z końcem nawet bez Sosnowca. Co nie znaczy, że nie przyjmę od Pana jakiejś zapomogi. Dobrego nigdy za wiele. Szczegóły możeny omówić dyskretnie, pocztą mailową, by nie robić zamieszania na forum. Jeśli Pana pytanie "Czyżby Szymeczko potrzebował pomocy materialnej?" miało charakter retoryczny, to nie obrażę się, jeśli nie wesprze mnie Pan. Wielu jest autorów i obarczanie Pana i pozostałych sosnowiczan problemami bytowymi przeróżnych "twórców" byłoby postępowaniem nie fair. Przeto nie nalegam.
3. Pisze pan "nie zajmuję się tym, z kim która pani sypia, ilu miała mężów, z kim i gdzie..." Brawo! Tak trzymać! Głęboki szacunek! Tym bardziej cieszę się, że człowiek tak merytorycznie podchodzący do problemu robi mi darmową reklamę: "może któraś z pań bibliotekarek się w nim (Szymeczce) zadurzyła"? Niestety, nic mi na ten temat nie wiadomo. Mój, nieco wytarty na łokciach, urok osobisty robi jeszcze czasami wrażenie na kobietach, ale nie mogę pochwalić się cichymi wielbicielkami w gronie sosnowieckich pań bibliotekarek. Ale skoro coś Panu wiadomo, to proszę o bliższe informacje na ten temat. Pozwolą mi one (informacje, bo gdzie mi tam śnić o żywych bibliotekarkach) podbudować nadwątlone męskie ego. Cóż... Tak, czy owak - Dziękuję! Przecie, jak mawia Madonna (ta piosenkarka) "nieważne, co mówią, ważne, żeby mówili". Mnie to, jak to samcowi, schlebia, ale czy nie wydaje się Panu, że posługując się moją osobą dla zilustrowania przykładu, uraził Pan panie bibliotekarki? Chociażby tym, że durzą się w kimś nie tak atrakcyjnym jak Antonio Banderas, że o chłopakach z Sosnowca nie wspomnę...
4. Muszę wyznać Panu coś jeszcze. Co prawda nie do końca na temat, ale skoro już piszę i udowadniam, że nie jestem wielbłądem dwugarbnym, a co najwyżej dromaderem... Wstyd mi za siebie. Oj, wstyd... Prawda jest taka, że nie śpię po nocach i gryzę palce z zazdrości, bo do Sosnowca zaproszono nie tylko mnie! Próbuję sobie tłumaczyć, że "Dni Sosnowca"to nie "Dni Szymeczki", ale niewiele pomaga. Zazdroszczę wszystkim zaproszonym, bo gdy się zaprasza np pana Jacka Cygana, to już mniej jest miejsca dla mnie. powtarzam sobie, że pan Jacek pisze dla dorosłych, a ja głownie dla zieci i młodzieży, ale gdzie tam! Frustrat frustratem zostanie. niby inny krąg zainteresowanych, niby nie ta konkurencja, ale dlaczego inni?! Dlaczego nie ja i tylko JA?! Nie jest mi łatwo. Niegodnie pocieszam się faktem, że Pan nie został zaproszony, więc nie jest mi Pan wrogiem. Teraz, kiedy już obnażyłem przed Panem całą czerń mojego robaczywego jestestwa, mam nadzieję, że zrozumie Pan, jaka ze mnie szuja, pieczeniarz i uwodziciel, a nade wszystko paranoik, którego nie należy chłostać słowem pisanym, ale cierpliwie leczyć i izolować (nie tylko od Sosnowca).
Polecam sie łaskawej pamięci.
Kazimierz Szymeczko
P.S.
Numeru IP mojego komputera nie musi Pan sprawdzać. Piszę w godzinach pracy z kompa w Gimn. nr 8 (pierwsze okno po prawej na parterze patrząc na front szkoły od ul. P. Lexa). Wiadomo, że ze szkolnego, bo to i prąd za darmo, i kasa leci, a ja się w pracy bawię klikaniem na forum. Czegóż można sie spodziewać po Szymeczce...? Chyba tylko tego, że, jeśli go zaproszą, to znowu przyjedzie i będzie zatruwał swoją obecnością "Dni Sosnowca". Albo tego, że przyjedzie potajemnie jesienią albo kiedy tam. Byle być, tłuc szmalec i bałamucić bibliotekarki. A potem jeszcze będzie szczekał na forum. Ochyda. Po lekturze Pana tekstu każdy prawdziwy mężczyzna palnąłby sobie w łeb, a ja nadal żyję, co dowodzi, że ma pan rację. Prawdopodobnie w całym artykule i nie tylko w nim. Gratuluję.

#2 | rozszyfrowana dnia 26.04.2007 22:29
to Elwirka jest krytykiem - taka zorientowana i poprawnie pisze, odmienia - na swoje oczywiście!!!
#3 | krytyk dnia 26.04.2007 17:42
Uparłeś się człeku czy co? Tam nic nie było o pojanych poetach, ale o JEDNYM w stanie wskazującym! JEDNYM!
#4 | Lotnik dnia 26.04.2007 17:14
Zamiast dni literatury urządźmy wieczorek literacki. Każdy literat przynosi litra i potem improwizujemy poezyje!
#5 | anonim dnia 26.04.2007 16:41
spiski są właśnie anonimowe jak krytyk

przedstaw się człowieku, a potem krytykuj, ale obiektywnie
#6 | jeszcze raz do krytyka dnia 26.04.2007 16:26
zarzucasz człowieku spiskową teorię dziejów będąc sam anonimowy

nie rozśmieszaj mnie krytyku
#7 | do krytyka dnia 26.04.2007 16:24
Niech się krytyk przedstawi, czy pisze jako Jerzy Lucjan Woźniak, Tomasz Kostro, Jerzy Suchanek, czy Wojciech Brzoska, lub może ktoś inny - zorientowany?
Co krytyk powie na insynuacje w komentarzu do poprzedniego artykułu, że poeci z jeżdżą pijani na spotkania autorskie i wywołują skandale?
Kto tu kogo obraża i insynuuje brudy?
Biblioteka stara się i wykazuje "dobrą wolę" nie zapraszając nikogo z pisarzy z Sosnowca do udziału w tej imprezie! Żaden z nich nie pracuje w żadnym ośrodku kultury...
Krytyk zarzuca Matuszowi brak dystansu do rzeczywistości... A to dlaczego? Będąc wirtualnym anonimem krytyk sam jest n i e r z e c z y w i s t y!
#8 | krytyk dnia 26.04.2007 14:26
Spiskowa teoria dziejów, jak widzę, działa niezawodnie? Otóż, nie ma sensu brać udziału w dyskusji, w której obraża się innych, zasłaniając anonimowością, insynuując "nieczyste" gierki. Taka dyskusja niby w obronie literatury sosnowieckiej się rozpętała, a ilu spośród Państwa bywa na imprezach, na których propaguje się sosnowiecką literaturę? Ano, na palcach jednej ręki można wyliczyć! Wiem, bo regularnie bywam! Ilu spośród sosnowieckich pisarzy zabiera tu głos? Jedyny Matusz, który nie ma dystansu do rzeczywistości. O czym to świadczy? O tym m.in., że wykorzystali Państwo możliwość dołożenia komuś za to, że chce dobrze. Walczący o literaturę powinni ponadto operować sprawnie językiem ojczystym, nieprawdaż? Mały cytacik z powyższej wypowiedzi: "Pani ta, młody krytyk i doktorant mająca wiele publikacji - mieszkająca w Sosnowcu - ucieszyła się z tej propozycji i przyjęła ją". O odmianie autor tegoż zdanka nie słyszał? Ta pani to kto? Znam jedną panią spełniającą te kryteria, która zaprzecza jakoby takowa propozycja padła! Bo albo ta pani nie jest tak znana, jak się wydaje autorowi notki, albo mamy tu do czynienia z przekłamaniem... I jeśli idzie o ścisłość, proszę nie nadużywać pojęcia "krytyk", bo nie wystarczy publikować kilku recenzji i poprowadzić 2 spotkań autorskich, by móc nazywać się tym mianem!
#9 | NASTAŁA DZIWNA CISZA dnia 26.04.2007 13:03
Dzieje się coś dziwnego. Wszyscy atakujący Matusza nagle zamilkli po tym, jak poprosił on o numery IP użytkowników, którzy dopuszczali się brudnych i nieprawdziwych insynuacji, pmówień o skandale - z powodu których rzekomo nie można ich zaprosić na dni literatury.

Krytycy nagle wystraszyli się i zamarła cała dyskujsja. O czym to świadczy?
Wydaje mi się, że o tym, że wszystkie te chamskie ataki na Matusza były przez kogoś sterowane.
Czyżby przez Dyrekcję Biblioteki? Obawiam się, że tak. Że Miejska Biblioteka Publiczna jest nie tylko skarbnicą kultury, ale i wylęgarnią chamstwa i prostactwa!
#10 | jan dnia 26.04.2007 05:51
Czy też macie komunikat na portalu sosnowiec.info.pl, o treści "Przepraszamy. Dodawanie komentarzy jest w tej chwili niemożliwe" do ich newsów. Jeśli nie macie to będzie znaczyło, że stosuja cenzurę i założyli mi bana za nieprzychylne komentarze dot RM w Sosnowcu i prezydenta K.Górskiego!!!!!!!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney