Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Wojewoda Tomasz Pietrzykowski jest jedyną osobą, która się stara?....

Oddala się wizja utworzenia aglomeracji śląskiej. Specjalny zespół przy MSWiA dopiero wczoraj zaakceptował ostateczną wersję założeń ustawy aglomeracyjnej, która według deklaracji śląskich polityków miała być gotowa do końca maja. Teraz nad pracami pochylą się prawnicy. W praktyce oznacza to, że ustawa może być gotowa najwcześniej pod koniec roku. Uwspólnienie niektórych zadań własnych największych śląskich miast będzie więc możliwe nie wcześniej, niż od początku 2009 r.



Ogromne opóźnienie w pracach nad ustawą powoduje, że oddala się wizja utworzenia na bazie 14 największych miast woj. śląskiego wspólnego organizmu administracyjnego. Na każdym kroku ponosimy z tego powodu straty – najbardziej spektakularny przykład to kompromitująca porażka Stadionu Śląskiego jako jednego z organizatorów Euro 2012.

Takie ślimaczenie się prac nad ustawą aglomeracyjną to wina jednak przede wszystkim śląskich posłów. Tylko kilku z nich zainteresowanych jest nową ustawą.



W tej sytuacji jedyną osobą, która stara się u nas popchnąć sprawę do przodu, jest wojewoda Tomasz Pietrzykowski. Nie ma on jednak silnej pozycji politycznej, dlatego siła jego przebicia w Warszawie jest niewielka.



Nie ma też w tej sprawie silnego lobby samorządowego – tutejsi prezydenci miast niby chcą powstania silnej aglomeracji, a z drugiej strony, zachłyśnięci jesiennym sukcesem w bezpośrednich wyborach, w praktyce opóźniają całą procedurę.



źródło: Dziennik Zachodni




Autor: Piotr Dudała | 22/05/2007
Komentarze
#1 | znajdzmy sie dnia 02.09.2007 17:32
@PiB.Zaglebie istnieje i bedzie istnialo.Zadna "inercja",nie dokona wstecznego zaprogramowania.Historia,juz nieraz pokazala,ze to co chcemy dzielic lub zniewolic, odradza sie z jeszcze wieksza sila, sila przebojowa,ktora tworzy obroncow i bohaterow.Wiec nie bojmy sie, inercji ona ma w sobie tez pozytywne efekty,tworzy jutrzejszy dzien jeszcze wczesniej przed porankiem.Zmusza do aktywnosci i to na biezaco, a to jest bardzo GROZNE.
#2 | PiB dnia 23.05.2007 23:18
Z kilku różnych względów decyduję się jednak napisać znów coś do dyskusji "zagłębiowskiej".
Ma tu przy tym znaczenie i fakt - że jednocześnie w kilku portalach ten głos mogę jednocześnie przekazać, choć inaczej w każdym go motywuję. Czyli - by nie denerwować PT Internautów: ten tekst jedynie w niniejszym akapicie odbiega od umieszczanych dzisiaj w poszczególnych portalach. Na przykład w tym portalu, sosnowiecfakty.pl: piszę, by wiadomo było, że głosząc ideę Wielkiego Zagłębia, bynajmniej się nie wycofałem. Jeżeli się ostatnio wstrzymałem, to dlatego, że nie chcę drażnić. Wybierać życiowo bowiem - muszą przecież aktualni mieszkańcy. Wobec wszakże zaistniałej dyskusji, podtrzymuję głos. To tyle wyjaśnienia, pozostałe akapity są wspólne dla wszystkich portali, jeżeli chodzi o mój wpis z dzisiaj.
Zapewne grają tu m.in. rolę fakty takie, że oto pojawia się - choćby w ramach dyskusji o przyszłości ustawy aglomeracyjnej - znów sprawa ogólnych koncepcji prozagłębiowskich. Rozumiem powyższe: łącznie z szansą lepszego zrozumienia konieczności "dookreślania", "inkluzywnego konsolidowania" Zagłębia, czyli mowa tu nie tylko nawet o integracji z Jaworznem, ale w ogóle o koncepcji "Wielkiego Zagłębia" (aż poza Olkusz, Jaworzno, Zawiercie). Wydaje się bowiem, że przy całej słusznej dyskusji bieżącej, na przykład, jakie są perspektywy aglomeracji śląsko-zagłębiowskiej, bądź jak mocne są już zagłębiowskie więzy z Jaworznem - niezwykle istotne jest, by w tle pozostawało właśnie to istotne, strategiczne pytanie.
Tak więc, wypunktowując, w tle byłyby następujące tezy.
1/ Konieczne jest "dopełnienie procesu konsolidacji tożsamości Wielkiego Zagłębia". Konieczne jest - bo pożyteczne dla wszystkich wspomnianych rejonów. Konieczne - i dla całości: bo tylko region mający taki obszar i liczebność ok. miliona ludzi jest w stanie być zauważony w skali kraju; cóż dopiero w warunkach, gdy trzeba jeszcze odwrócić zadekretowane decyzj "rozpłynięcia" Zagłębia. Konieczne jest to w końcu i dla "sprawiedliwości", czyli dokończenia procesu, na który podziały rozbiorowe miały wpływ także destrukcyjny. Jasne jest tu przy tym, że nie tylko konsolidacja, ale w ogóle ostanie się Zagłębia jest możliwe, jeżeli sięgnie się do bazy szerszej niż historia robotnicza części mieszkańców 4 dotychczas najwyraźniejszych miast. Region, by istniał, musi mieć historię dłuższą niż 150 lat w tysiącletnim państwie, nie ograniczać się do jednego nurtu, zasadzać się musi i na wsi i na mieście; ta historia jest, skoro tu trafiają się i najstarsze wykopaliska - i w różnych kolejach losu mówimy o terenach powiatów olkuskiego, będzińskiego, zawierciańskiego, Ziemi Jaworznickiej, czy w wymiarze nawet Księstwa Siewierskiego.
2/ Drugi zestaw argumentów grupuje się wokół tego, że domaganie się szerszego horyzontu historycznego dla Zagłębia, jako wywodzącego się z Małopolski, jako Małopolska Zachodnia: nie jest manipulacją, fałszowaniem historii, tylko przeciwnie, docieraniem do korzeni, podejmowaniem wątków, które w historii działy się, jak również jest próbą doprowadzenia ich do klarowności, która była hamowana m.in. przez historię rozbiorową. Oczywiście, to łączy się także z różnymi aspektami - i nie rozstrzyga bynajmniej stopnia współpracy i integracji z ościennym regionem Górnego Śląska. Możliwa jest nawet koncepcja współpracy we wspólnym tworzeniu nowego waloru, nowego województwa katowickiego, nazywanego nawet regionalnie a nie od nazwy miasta: jednak jedynie wtedy, gdy będzie mowa np. o województwie nowopolskim, Źródeł Polskich (Wisła i Odra) itp - ale nie śląskim. W każdym razie - chodzi o współpartnerstwo, w drugim rzędzie jest natomiast, czy to współpartnerstwo będzie przy tworzeniu jednego organizmu, czy przy współpracy dwóch różnych regionów. W związku z czym pozytywne wykorzystanie nagłośnienia skandalu, jaki był przy przezwaniu województwa katowickiego śląskim - jest istonte. Bynajmniej też nie nieuczciwe, zważywszy, że odrębną rzeczywistością jest nawet Śląsk Cieszyński, odrębną Górny Śląsk, a jeszcze bardziej odbiegają Zagłębie, Podbeskidzie, Ziemia Częstochowska, przemocą włączane do Śląska. Podstawą wszakże jest - priorytet zagłębiowski, konsolidacja zagłębiowska, czyli Wielkiego Zagłębia, odnalezienie wspólnoty i jedności w wymiarze podstawowym w sposób znaczący, na poziomie tego "miliona mieszkańców" - wg czego dopiero można określić współpracę ze Ślązakami. Domaga się tego choćby: szlachetna historia czy to wokół Olkusza, czy wokół Zawiercia, czy Jaworzna, czy "na granicy", w miastach najwyraźniej Śląskich. Domaga się tego historia jednoznacznie określona na samorządność i tradycję walk przeciw rozbiorom, okupantom, w duchu Powstań i Wymarszu Pierwszej Kadrowej w walce o Polskę.
3/ Czy to w perspektywie stwierdzenia, że wspomniana konsolidacja nie jest naciągana, bo jest kontynuacją historii - czy to w perspektywie bieżących faktów, jak najbardziej trzeba podkreślać to, co w ramach tej integracji się dzieje obecnie. Z rejonów Zagłębia mniej jak dotąd oczywistych bezsprzecznie integracja z Jaworznem w tym wymiarze wyprzedza "olkuską". Ba - pod pewnymi względami wyprzedza nawet integrację "starozagłębiowską". To przecież Jaworzno jest wiodącym miastem projektu Zagłębiowskiej Strefy Ekonomicznej. Sosnowiec np - dołączył się tylko "okrawkami". Woli natomiast być podrzędnym członkiem w strefie katowickiej; także uczelnie Sosnowiec wspiera na swoim terenie tylko śląskie: żadnej bodaj nie wspiera, która nie ma w nazwie "Śląsk". Natomiast Jaworzno - przeciwnie. Co więcej, przecież nie do końca jeszcze tożsame z "wyrazistym" Zagłębiem: jest ono dalsze od Śląska niż od Zagłębia. Głupota jednak Sosnowca i okolic - leży w tym, że nie wchodzi się w historyczne korzenie, tylko "w dumie zagłębiowskiej" odpycha sąsiadów małopolskich z Jaworzna. w kierunku ześląszczania. Podczas gdy oni mądrzejsi, wiedzą, dokąd im bliżej. Rzeczywiście jednak, tu ta integracja jest zaczęta, badania nawet mówią o znaczącym, zwłaszcza wśród mężczyzn, poczuciu "Zagłębia jako Jaworzno", aczkolwiek jeszcze nie w większości. Z pewnością - w Olkuszu nie jest ta sprawa nawet tak różowa a w Zawierciu jest natomiast znaczniejsza. Jakkolwiek, to już są znaczące przecież i aktualne, nie tylko historyczne zwycięstwa przezwyciężenia zahamowania procesu integracji "WielkoZagłębiowskiej". Jakkolwiek jednak także - jeżeli chce się uniknąć "głupiego ześląszczenia" - to najwyższy czas, by zacząć odpowiednio mądrą, czyli "zapraszającą" akcję konsolidacyjną nawet w najdalszych rejonach Zagłębia, jak choćby Olkusz, będący już w diecezji zagłębiowskiej.
Jak pisałem, historyczne tereny powiatów olkusko-zawierciańsko-jaworznicko-będzińskich (z Księstwem Siewierskim) są faktem - ale i obecnie mamy kontynuację na poziomie także administracji. Są to np.: NUTS, Zagłębiowska Strefa Ekonomiczna sterowana przez Jaworzno, diecezja sosnowiecka (zagłębiowska, sam Papież tak mówił), czy w końcu Okręg Wyborczy. Jest to jednak jednocześnie - zalążek jedynie. Walczyć trzeba byłoby o dalsze konkrety - chyba że Zagłębie jednak wybiera być ześląszczone.
4/ Czasu jest bardzo mało. Inercja powoduje, że bez wyrazistej postawy: będzie postępował proces już zadekretowany przez władze ogólnopolskie, przez niektórych we władzach lokalnych w Katowicach nazywających się śląskimi wykorzystywany cynicznie. Stąd właśnie mówię, że najgłupsza wersja ześląszczenia jest - ta właśnie, która się toczy. Nawet tworzenie świadome nowych realiów województwa, gdy Zagłębie wchodzi jako region pełnoprawnie współtworzący: byłoby do pomyślenia. To jednak - wymaga zagłębiowskiej świadomości. Bez niej - dzieje się "proste ześląszczenie" (silenizacja).
5/ Tak więc - teraz de facto, jest czas wyborów. Wyborów - istotnych, długofalowych, na rzecz "dzieci i wnuków". Zastanówmy się dobrze, nie dając ogarnąć jedynie wymiarem decyzji "koniecznych na teraz". Tak więc - tu trzeba np. nacisków na władze samorządowe, duchowe. Także wobec budowania np. stadionu integrującego społeczność całego Wielkiego Zagłębia. Tu trzeba integracji edukacji: by nie rozwijano tylko Wyższych Śląskich Uczelni w Zagłębiu, jak również, by wreszcie w przedszkolach, podstawówkach, średnich szkoła obudzili się nauczyciele, Kantor-Mirski, Przemsza-Zieliński, chyba dość są wyrazistymi Prekursorami, że aż ze wstydu powinni się Pedagodzy palić, którzy jeszcze nie poszli tą drogą. Powtarzam, wybór "inercyjny", "ześląszczenia siłą faktów": jest moim zdaniem najsmutniejszy. Niestety, on się już dzieje, przynajmniej u wielu. Nie należy się łudzić, że z chwilą, gdy nie jest on świadomie wybrany, to go nie ma. Przeciwnie: on właśnie dzieje się już z chwilą, gdy nie ma świadomości przeciwnej, bo władze ogólnopaństwowe i świadomość ogólnospołeczna tak go ukształtowały.

Czemu zaś to wszystko napisałem? Przepraszam, bo znowu - bardzo długo. Nie chcę pisać, że na pewno po raz ostatni, ale na pewno w perspektywie bardziej długofalowej, do której niekoniecznie chcę wracać.

Gra rolę więc szczególną i to, że czasami można było mieć wręcz wrażenie, że inercja w Zagłębiu albo i formalna zgoda na "najgorsze ześląszczenie" jest już tak duża, że ta kwestia jest roztrzygnięta i wręcz nie ma już co do tych kwestii wracać.
Samemu więc długo zastanawiałem się, czy się odzywać w tych ostatnich tygodniach, czy w ogóle odzywać się na zagłębiowskich portalach. Już czas jakiś temu doszedłem do wniosku, że swoją koncepcję nie raz na forach wypowiedziałem, chyba wystarczająco dobitnie. Jako żyjący zaś na co dzień zdala od regionu - muszę zachować też pewne wycofanie, bo decydują ludzie tu żyjący. Cóż, najwyżej będę sobie reliktem nie istniejącej przeszłości, czyli Zagłębia, gdy okaże się, że nie ma zdecydowanej ochoty na przeciwstawienie się najgłupszej formie ześląszczenia, jaka została przez czynniki administracyjne państwa"zadekretowana" szczególnie mocno przy reformie administracyjnej. Nota bene forma ta - jest realizacją koncepcji na którą Prusy mocno podczas zaborów nalegały, forsując tzw. NOwy Śląsk. Realizację tej koncepcji oznacza ta najgorsza forma ześląszczenia, zasadzająca się na wchłonięciu Zagłębia jako kawałka podrzędnego i "w drodze łaski" ("awansu cywilizacyjnego") dopuszczona"do wyedukowania na śląskość".

Krótko potem dodatkowo - ostatnie wybory samorządowe wręcz były dla mnie potwierdzeniem takiej możliwości dokonywanych wyborów w Zagłębiu, przez niektórych urzędników ("włodarzy"?) - świadomie; przez wielu Mieszkańców: de facto, przez zaniechanie, brak świadomości.
Tymczasem zaś wychodzi na to, że jednak się tak jeszcze nie do końca rozstrzygnęło. W takim razie piszę, podkreślając znów - przede wszystkim nieubłaganą kwestię czasu. Nie chodzi mi nawet o powtórzenie rzeczy już wypowiedzianych, dla przedstawienia ich tym, co nie czytali a przypomnienia ("cetero censeo...") pozostałym. Chodzi wciąż też o przypomnienie kwestii czasu, którego już dużo upłynęło, pytanie - czy nie za dużo. Trzeba zdawać sobie bowiem sprawę, że machina faktów w trzydziestomilionowym państwie już ruszyła i to dość dawno w kierunku nie istnienia Zagłębia (tego Zagłębia, które przygotowywało się do bycia kolebką odrodzonej państwowości polskiej przy Legionach Piłsudskiego, o czym rzecz jasna podkradający ideę Czerwonego Zagłębia komuniści PRLu nie wspominali). Ta machina toczyła się już wcześniej - a w wymiarach administracyjnych drastycznie została dodatkowo popchnięta (wcześniej też Zagłębie niknęło): po ostatniej reformie, czyli już dobiega się dziesięciu lat. Wobec takiej machiny, by inercja nie zadziałała, trzeba wyrazistej postawy i działania.

Tak więc, uważam - wybór jest taki: albo to ukorzenienie się podejmie i doprowadzi spowolniony rozwój do wykształcenia świadomej lokalnej tożsamości (co nie rozstrzyga, że zaraz w stopniu ciągłej konfrontacji ze Śląskiej, może być nawet w ramach budowania nowopolskiego województwa katowickiego) - albo podjęło się de facto decyzję zrealizowania zamysłów zaborcy, by do Śląska i Rzeszy przyłączyć kolejny kawałek, nazwany "Nowym Śląskiem", o co Prusacy zabiegali swego czasu mocno.
Wybór, naprawdę, należy do Zagłębiaków. Póki jeszcze są.
#3 | Galas dnia 23.05.2007 20:48
Dobrze, że się oddala. Zagłębiaki trzymta się razem w kupie!
#4 | Dan dnia 23.05.2007 19:44
co ten gość kręci??? o co mu chodzi?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.



Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney