Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Katastrofa mogła wydarzyć się już w 2002 roku

Od początku z halą nr 1 katowickich targów były poważne problemy, dziś nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Zarządcy nawet nie dokonywali corocznych obowiązkowych przeglądów technicznych. Gdyby nie awaryjne podpory, już w 2001 i 2002 roku runęłaby co najmniej jedna trzecia dachu. Tak zeznali konstruktorzy hali podczas procesu toczącego się w gliwickim Sądzie Okręgowym w latach 2003-2005.




Spółka Międzynarodowe Targi Katowickie pozwała swojego ubezpieczyciela - Hestię Insurance SA w Sopocie o zapłatę 319.110 zł wydanych na naprawę dachu. Hestia odmawiała wypłaty pieniędzy, twierdząc, że opady śniegu w Polsce to rzecz normalna i spółka powinna dach odśnieżać. Targi uparcie twierdziły, że opady były nagłe, obfite i 4 stycznia 2002 roku uszkodziły dźwigary nośne świetlika głównego, nastąpiło pęknięcie pasa dolnego dźwigara nośnego. "W uzgodnieniu z projektantem wykonano podparcie awaryjne zabezpieczające konstrukcję przed dalszym ugięciem".





W niektórych miejscach było nawet 3 m śniegu, w innych - półtora, minimum 76 cm. Projektanci przewidzieli, że na dachu nie miało prawa być więcej śniegu niż 27 cm!



- Dziwię się, że w tej sytuacji to nie runęło, bo moim zdaniem już wówczas konstrukcja utraciła stateczność - mówi inż. Jan Rasiński rzeczoznawca budowlany. - Konstruktorzy zastosowali normy niemal na granicy bezpieczeństwa.



Hestia argumentowała, że nie będzie płacić, bo... "dach się nie zawalił", w końcu zaproponowała wypłatę 15.360 zł - w drodze wyjątku, co później sprytnie wykorzystali prawnicy MTK, m.in. obecny pełnomocnik Zarządu Grzegorz Słyszyk. Zaproponowanie tej kwoty przez ubezpieczyciela wiązało się bowiem z uznaniem odpowiedzialności.



Proces trwał od sierpnia 2003 roku do listopada 2005 roku. Sąd oparł się na opinii biegłego, inż. Kazimierza Lachora z Gliwic, specjalisty z zakresu prawa budowlanego, który napisał w swojej opinii: "Nigdzie w żadnych rozporządzeniach nie znalazłem wytycznych nakazujących właścicielom lub zarządcom budynków odśnieżanie dachów". Sędzia, z piętnastoletnim stażem, Leszek Guza powtórzył za biegłym, że "żaden akt prawny nie nakłada na właścicieli budynków takiego obowiązku". Nie ma nawet takiego zwyczaju.



- Ten wyrok nie zwalnia z odpowiedzialności i nie może się nikt na niego powoływać w obecnym postępowaniu karnym dotyczącym innego zdarzenia - próbuje tłumaczyć kolegę rzecznik gliwickiego Sądu Okręgowego Tomasz Pawlik.



Tłumaczenie jest równie absurdalne. Skoro Zarząd spółki nie musiał odśnieżać w poprzednich latach, to dlaczego akurat miał taki obowiązek tej zimy? Poza tym ustawa "Prawo budowlane" wyraźnie nakłada obowiązek utrzymywania budynku, w należytym stanie technicznym, "nie dopuszczając do nadmiernego pogorszenia jego właściwości użytkowych i sprawności technicznej, a w szczególności w zakresie wymaganego bezpieczeństwa konstrukcji, bezpieczeństwa użytkowania" (art. 5.).



Ze zdumieniem wyczytać można w aktach sprawy, że przyczyną nadmiernego zalegania śniegu były nagłe, losowe, jednorazowe opady śniegu, na które zarządca nie był w stanie zareagować. Nie poproszono o opinię meteorologa, a niektórzy świadkowie zeznawali, że obficie padało już od Bożego Narodzenia. Szkodę stwierdzono 4 stycznia 2002 roku i wówczas przystąpiono do usuwania śniegu i napraw awaryjnych.



W listopadzie 2002 roku gliwicki sąd zasądził od Hestii na rzecz katowickich targów 242.000 zł odszkodowania z odsetkami od 26 kwietnia 2002 roku oraz pokrycie kosztów sądowych w wysokości 20.000 zł. Hestia nie odwołała się od wyroku.



Prokuratura Okręgowa w Katowicach zażądała akt tej sprawy. Gdyby wystawcy wiedzieli, co dzieje się z halą począwszy od 2001 roku, kiedy została oddana do użytku, pewnie mijaliby ją z daleka.


źródło: Dziennik Zachodni




Autor: Piotr Dudała | 02/02/2006
Komentarze
#1 | dnia 01.01.1970 00:00
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney