Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Na garnuszku magistratu

Naczelnik wydziału w sosnowieckim Urzędzie Miejskim zarabia miesięcznie 6300 złotych. Referent otrzymuje 1300 złotych. Średnia pensja urzędnika, bez wynagrodzeń kierownictwa magistratu, to 2513 zł.





W ostatnim roku wydatki na wynagrodzenia w polskich samorządach wzrosły o 13,6 proc. Wskaźniki te nie znalazły jednak odzwierciedlenia na kontach sosnowieckich urzędników. Pracownicy magistratu narzekają, że zarabiają zbyt mało. Skarżą się także na złe warunki pracy, przede wszystkim ciasne pomieszczenia i stary sprzęt. Dlaczego płace urzędników samorządowych wciąż pozostają w tyle za dynamiką innych działów gospodarki?



Problem niskich wynagrodzeń pracowników samorządowych nie stanowi sosnowieckiej specyfiki. Według ankiety przeprowadzonej przez Polską Agencję Prasową, prawie 1/3 pracowników administracji samorządowej nie dostała w ciągu ostatnich 12 miesięcy żadnej podwyżki, a wynagrodzenia blisko połowy badanych wzrosły nieznacznie. Tymczasem według danych Ministerstwa Finansów w 2007 roku wydatki samorządów na wynagrodzenia wzrosły aż o 13,6 proc. Większość urzędników nie odczuła jednak tej zwyżki. Powód? Rosnące wskaźniki spowodowane są przede wszystkim zwiększaniem zatrudnienia w urzędach oraz podwyżkami dla kadry kierowniczej.



W Sosnowcu od dawna mówi się o niskich zarobkach magistrackich urzędników. Średnie wynagrodzenie brutto w Urzędzie Miejskim wynosi 2513 zł (średnia nie uwzględnia wynagrodzeń kierownictwa Urzędu, czyli prezydenta, zastępcy, sekretarza i skarbnika miasta). Biorąc pod uwagę, że większość pracowników magistratu to osoby z wyższym wykształceniem, posiadające niemałe doświadczenie zawodowe, kwotę trudno uznać za satysfakcjonującą.



–Dostajemy grosze. Wielu z nas myśli o rezygnacji z pracy i przejściu do sektora prywatnego - mówi w rozmowie z e-sosnowiec.pl jeden z pracowników Urzędu Miejskiego. –Chodzi także o warunki pracy. Siedzimy w ciasnych pokoikach, wchodzimy sobie na głowę. To urąga wszelkim standardom. Rozumiemy, że jesteśmy zatrudnieni w tzw. „budżetówce”, nie mamy więc wygórowanych roszczeń. Problem w tym, że osoby na stanowiskach kierowniczych w urzędzie dostają krocie, a nas traktuje się po macoszemu – stwierdza kolejny z zapytanych przez nas urzędników.



Sprawdziliśmy, ile wynosi różnica w zarobkach pomiędzy kierownictwem magistratu a zwykłymi pracownikami. Okazuje się, że naczelnik wydziału zarabia miesięcznie 6300 złotych. To o 5 tysięcy więcej niż referent, który dostaje 1300 zł.



Piotr Dudała, niegdyś urzędnik sosnowieckiego magistratu, dziś rzecznik prasowy Starostwa Powiatowego w Będzinie, uważa taką dysproporcję za kuriozum. –Urzędnicy zarabiają zdecydowanie za mało. Byłem pracownikiem Urzędu Miasta w Sosnowcu 7 lat temu i na własnej skórze poznałem, co to znaczy tam zarabiać. Mam porównanie, bo pracowałem przez jakiś czas w banku. Płace są diametralnie różne! Idzie to w parze z jakością świadczonych usług. Pracownicy urzędu często są zniechęceni. Magistrat ma problem z zatrudnianiem specjalistów. Rażąco niesprawiedliwa jest także przepaść, jaka istnieje między zarobkami kadry kierowniczej a resztą urzędników. W moim obecnym miejscu pracy jest to nie do pomyślenia. Różnice są, ale nie tak drastyczne – przekonuje Dudała.



-Ta przepaść jest głęboko niesprawiedliwa – stwierdza radny Karol Winiarski. -W Dąbrowie Górniczej urzędnicy szczebla kierowniczego także mają wysokie pensje, ale one idą w parze z wyższymi zarobkami urzędników poszczególnych wydziałów. Tego brakuje w Sosnowcu.
Niebezpieczeństwem niskich pensji jest brak zainteresowania pracą w UM ze strony specjalistów – uważa radny.



Z argumentami tymi polemizuje Grzegorz Dąbrowski, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Sosnowcu. -Nie dysponujemy dokładnymi danymi dotyczącymi poziomu wynagrodzeń w innych magistratach województwa śląskiego. Z uzyskanych nieoficjalną drogą informacji wynika, iż jeszcze przed podwyżką płac, która miała miejsce w Urzędzie Miejskim w Sosnowcu w lipcu br., pensje sosnowieckich urzędników były zbliżone do wynagrodzeń pracowników administracji samorządowej miast o podobnej wielkości. Jednym z czynników, decydujących w dużej mierze o wysokości pensji urzędniczej, jest sytuacja na lokalnym rynku pracy. W Sosnowcu do niektórych konkursów organizowanych w związku z naborem na niezbyt wysoko płatne stanowiska urzędnicze zgłaszają się licznie kandydaci, czasem nawet kilkadziesiąt osób. Zdarzają się również i takie sytuacje, gdy pomimo oferowania dobrych warunków finansowych - brak jest chętnych do zatrudnienia w UM – twierdzi Dąbrowski.



Rzecznik magistratu przekonuje także, że pensje urzędników nie wpływają negatywnie na jakość świadczonych przez nich usług. -Wysokie miejsca zajmowane przez sosnowiecki magistrat w rankingach "najtańszy urząd" to efekt prowadzenia oszczędnej i racjonalnej gospodarki finansowej. Niskie koszty funkcjonowania administracji samorządowej w Sosnowcu wiążą się np. z wprowadzeniem systemu dostarczania przesyłek przez gońców zatrudnionych w UM, czy też zatrudnianiu stażystów jako pracowników pomocniczych, których wynagrodzenie opłaca Powiatowy Urząd Pracy w ramach rządowych programów. Tani urząd nie oznacza oszczędzania na jakości usług, o czym świadczą wyróżnienia i certyfikaty uzyskiwane przez sosnowiecki magistrat i jego pracowników – stwierdza Grzegorz Dąbrowski.



-W każdej instytucji czy przedsiębiorstwie naturalne jest oczekiwanie większych zarobków. W Sosnowcu jest podobnie. Ostatnia podwyżka pensji w sosnowieckim Urzędzie Miejskim wyniosła prawie 6 proc. W odrębnym trybie dokonywane są bieżące przeszeregowania, wynikające z indywidualnych awansów płacowych. Należy pamiętać, iż o zadowoleniu pracownika z warunków pracy nie decyduje wyłącznie wysokość pensji, ale również inne czynniki, jak np. stabilność i warunki pracy, możliwość rozwoju w swojej dziedzinie czy niezwykle cenione na rynku pracy doświadczenie zawodowe w administracji. Stosunkowo niska fluktuacja kadry w naszym Urzędzie zdaje się potwierdzać tę tezę – dodaje rzecznik Urzędu Miejskiego.




Przemysław Ruta

Arkadiusz Pokorny, e-sosnowiec.pl




Autor: Barbara Gołębiowska | 10/12/2007
Komentarze
#1 | a.a dnia 17.03.2008 11:05
nie wszyscy urzędnicy tylko piją kawę,niektórzy całe 8 godzin muszą klepać na komputerze i wpatrywać się w cyfry budzetu itd...
#2 | m dnia 16.01.2008 18:57
Ale ci specjaliści ze szkoł pracują tylko 10 miesięcy i po 18 godzin w tygodniu. Kto jak kto ale oni niech siedzą cicho.
#3 | anonim dnia 15.12.2007 15:32
wiadomo po co Pfft ten zarabia więcej na samorządowym cycku, kto ma lepsze plecy. Dlatego dyletant może łykać dwójkę na rękę na starcie, jeżeli jest z nadania, a inny może uczciwie zagryzać zęby, bo wierchuszki poparcia nie ma
#4 | c.b dnia 15.12.2007 13:02
max. na referenta wynosi 1900...a sprawiedliwa jest tylko śmierć, dla wszystkich taka sama.
#5 | do c.b. dnia 15.12.2007 11:01
wynagrodzenia reguluje nie ustawa a rozporządzenie Pfft, ale "ciekawe" od czego zależą różnice w wynagrodzeniu dajmy na to dwóch referentów, z czego jeden pracuje np. 2 lata (pensja 1400 brutto) a drugi 3 miesiące, zarabia max z widełek (2080)i nie posiada żadnego doświadczenia?? Może by się tak zastanowić po co są te widełki i całe to rozporządzenie, i od czego wartoby uzależnić pensje.
#6 | abc dnia 13.12.2007 16:03
A co z najtańszym urzędem w Polsce !!!
#7 | nursułtan dnia 13.12.2007 15:26
Najlepsi nie pracują w urzędach. Żeby pracowali tam specjaliści, konieczne są wyższe płace. 1/3 to ludzie, którym załatwiono pracę z nadania partyjnego, po znajomości i drogą pokrewieństwa, 1/3 to Ci, którzy pracują od dziesiątków lat i nikt ich nie ruszy, a pozostała 1/3 to Ci, którzy nigdzie indziej pracy nie znajdą. ;P
#8 | Urzędas dnia 13.12.2007 10:57
Tam są widełki, podobnie jak przy innych stanowiskaCH. tyle, że Górski ma max, a inni min.
#9 | c.b. do abc dnia 12.12.2007 21:45
zgadzam się z Tobą że nikt nie jest do urzędu wcielany przymusowo-nie podoba ci się odejdź...
Na obecną chwilę prawdziwy specjalista nie jest w stanie pracować w urzędzie bo jak zapewne wiesz prawdziwi specjaliści są lepiej opłacani niż prezydent w naszym mieście,
człowieku nikt kto nie jest łajzą i zna swoją wartość nie da się zniszczyć...więc Twoje twierdzenia nie są oparte na empirycznych faktach tylko na nienawiści do rządzących.
A jak zmieni sie prezydent, nigdy w życiu nie zmienią się zarobki ponieważ ich wysokość i czasowe ograniczenia reguluje Ustawa o Pracownikach Samorządowych (załącznik)-więc takie dyrdymały możesz wciskać tylko ciemnocie.
Jaki PAN taki KRAM - masz rację ! Sosnowiecki magistrat jest dobrze oceniany w naszym kraju i nagradzany, a prezydent co pokazały ostatnie wybory również ! I nieważne ile jeszcze będziesz wypisywał głupot na wszystkich sosnowieckich forach pamiętaj -- JEST WAS MNIEJ W SOSNOWCU ! JESTEŚCIE SłABSI !
#10 | aa dnia 12.12.2007 11:01
Najgorszym wydziałem w UM jest niestety Wydział Ochrony Środowiska.Tym panią łącznie z kierownikiem należałoby obniżyć pensje.Tam istotnie pije się tylko kawę.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.



Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney