Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Kostro przez Judasza: Jestem kłamcą...

Po artykule „Dzieci garbatego”, który ukazał się na zaglebie.info 25 lutego 2008 oraz po tym, jak odmówiłem autorowi podania ręki (- nie ja jedyny) Tomasz Kostro zdecydował się z półtoramiesięcznym opóźnieniem przeprosić za to że skłamał w swoim tekście.
Nie satysfakcjonują mnie jednak te przeprosiny, bo nie odpowiada mi ich błazeński ton i dalej pokrętna retoryka.



Dla Kostro kłamstwo, którego przyzwoity człowiek powinien się brzydzić, służy do brudnej zabawy. Poza tym „Dzieci garbatego” – tekst oparty na kłamstwie, który został napisany po to tylko by pomówić i napuścić, dalej można czytać w serwisie zaglebie.info. Nie został z niego usunięty. Dziwi mnie postawa redakcji serwisu – który z pełną świadomością rozpowszechnia kłamstwa i pomówienia dostarczane przez Toko. Przedstawiam „przeprosiny” T. Kostro w takiej formie, w jakiej mi je przesłał, bez zmian i skrótów, dodając krótki komentarz od siebie.


TOKOWISKO Mea culpa



No i zdarzyło się, że stary toko pochorował się na przedwiośniu, co prawda nie obłożnie, ale na tyle dotkliwie, że zaniedbał przysyłania felietoników do redakcji www.zaglebie.info. Na domiar złego - albo dobrego, jak kto woli - innych zajęć miał dość. A tu masz, jak raz była potrzeba. Poprzedni tekścik (Dzieci garbatego), zresztą zgodnie z wyrażoną wówczas obawą, wywołał małą awanturę, bowiem zaczepiony w nim Jego Wysokość Poeta komentując felieton publicznie był uprzejmy obwieścić tryumfalnie, że toko łże jak pies (tak na prawdę to napisał, że kłamie) bo pokręcił czas wydania pewnej książeczki. Zupełnie jakby nie miał większych zmartwień. No dobrze, pokręciłem, fakt. Tylko... że to właściwie nie ma znaczenia. Zaraz to udowodnię.
Przypomnę więc o co poszło. Otóż Jego Wysokość zaatakował magazyn Art Anons w sposób - co tu kryć - wysoce nieelegancki. Można sprawdzić. Koronnym zarzutem było, że redakcja magazynu nie reaguje dość szybko ( albo wcale ) na wydarzenia w sferze sztuki, do czego sam tytuł ją zobowiązuje. Nie reaguje z tej prostej przyczyny, że ukazuje się rzadko, co kilka miesięcy, a dzieje się przecież dużo. Popełniłem więc tę nieostrożność przypominając ów oczywisty fakt, dając przy tym przykład tomiku "Pusto", skądinąd nader ciekawego i nagrodzonego. No i masz, wpadłem. Tomik ukazał się wiosną - a nie, jak stary sklerotyk zapamiętał - jesienią. Jestem kłamcą ponad wszelką wątpliwość i pozostaje mi tylko bić się w piersi, prawda?
Tymczasem Jego Wysokość jakby nie zauważył najważniejszego, co usiłowałem dać do zrozumienia podpierając się tytułem i łacińską maksymą. Snadź trzeba kawę na ławę.
Każdy ma prawo do krytykowania tego, co mu się nie podoba, wszelako powinien - to właśnie istota sporu - atakować - jeśli już musi - za to co jest, a nie za to czego nie ma i być nie może. O tym wszak mówi porzekadło o dziecku garbatego. Każdy ma prawo do odrobiny wolności i swobody wyboru, tym bardziej redakcja dokonując koniecznej selekcji wydarzeń. Nie lubi się sąsiada, który usiłuje ustawiać NASZE meble w NASZYM mieszkaniu, wbrew NASZYM upodobaniom, na dodatek pokrzykując przy tym. Takiego się wyprasza i na tym koniec. Jeśli nie podoba mi się wzór krawata najzwyczajniej wybieram inny - a jest w czym wybierać - a nie wybrzydzam akurat nad paskudnym. Znajdzie się amator i na taką szkaradę. Miesięczników, kwartalników i jakich tam jeszcze chcecie magazynów na półkach dość.
Rozpisałem się nad wszelką miarę na temat błahy i - wybaczcie proszę - nadmiernie osobisty. Doprawdy szkoda czasu. Tyle wokół dzieje się rzeczy ważnych, wartych komentarza, interesujących ogół, a nie tylko garstkę krewnych i znajomych, jak w tym przypadku. Obiecuję poprawę. toko




Muszę te słowa krótko skomentować. Oto link do zdjęcia Jerzego Suchanka, z promocji "Bębnów" w czasie Sosnowieckich Dni Literatury, z 25 maja 2007 roku, a organizowanych przez Miejską Bibliotekę Publiczną, na którym widać Tomasza Kostro w Art Cafe "Muza" i wyłożony tomik Jerzego Suchanka pt. "Pusto": http://www.biblioteka.sosnowiec.pl/grafika/wydarzenia/16/max/2.jpg

Toko półtora miesiąca ociągał się z wyjaśnieniem sprawy, wprowadzając internautów w błąd. Można było kulturalnie, szybko sprostować, przyznać się do pomyłki, zwyczajnie przeprosić Czytelników. Toko jednak tego nie potrafi – woli błaznować, udawać lekceważenie i mimo że przyznaje się do kłamstwa, dalej gmatwa sprawę. Kostro chce, może być błaznem – jego wybór; byle nie cudzym kosztem.



To nie jest błahy temat jeśli Kostro pisze o kimś świadomie kłamiąc: „Nie od dziś wiadomo, że pan X lubi zagrać nie fair (delikatnie rzecz nazywając)...”. Bo nie tylko kłamie, ale i wrednie napuszcza, a w sprostowaniu czyni to kłamliwie dalej!
Wiek Tomasza Kostro nie ma tutaj nic do rzeczy.



Poza tym Tomasz Kostro występuje w roli publicznej – „notorycznego redaktora” wydawnictw samorządowych – wcześniej „Kuriera Miejskiego” i „Kuriera Literackiego”, teraz „Art Anonsu” i „SosnArtu”. Jako osoba niewiarygodna, która nie stroni od kłamstwa, podważa zaufanie czytelników do tytułów z którymi jest związany.
Poza tym nieprawdą jest, że „Art Anons” redaguje grupka studentów-zapaleńców, bo w stopce odnajduję nazwisko T. Kostro – magistra polonistyki. – Chyba, że dalej jest studentem... marksizmu-leninizmu. To że „Art Anons” jest gniotem nie do czytania, a redakcja nie reagowała na wcześniejsze słowa życzliwej krytyki zza kulis, ani nie słuchała rad osób które na tym się znają, lepiej przygotowanych, to wina nie tylko naczelnego, ale także sekretarza redakcji w osobie T. Kostro. Tu nie chodzi tylko o książkę Jerzego Suchanka, ale i o formę, merytoryczną stronę artykułów w „AA”.



Potwierdzeniem niekompetencji są wpadki nowego miejskiego wydawnictwa redagowanego jednoosobowo przez T. Kostro: błędy korektorskie, błędne zapowiedzi imprez, pomylone daty, nieudolne skróty i przeróbki artykułów itd. Ale to już nie moja sprawa, tylko problem autorów którzy tam publikują i przede wszystkim wydawców – kogo zatrudniają. Kto ma być wzorem do naśladowania dla młodzieży...
Z drugiej strony, jeden Tomasz Kostro ambicjom kulturalnym Miasta nie podoła i potrzeb nie zaspokoi. Tym bardziej, że lubi zagrywać nie fair, więc na niczyją pomoc liczyć nie może.




Autor: | 04/04/2008
Komentarze
#1 | Aldona dnia 11.04.2008 11:51
Toko jest cienkim redaktorem, a właściwie żadnym redaktorem, ani krytykiem. Sam się przyznaje, że nie potrafi recenzji napisać.
Gdzie on miał się redaktorki nauczyć? W Kurierze Miejskim? Bo to jedyna pożal się Boże redakcja z którą miał kontakt.
Zbiera teksty jak leci, mniej utytułowanych autorów nieudolnie skraca lub przerabia - skarżą się na to autorzy.
Te numery są przygotowywane bez pomysłu. Jako "redaktor" nie ma żadnych kontaktów - a to ważne. Ocenić tekstu nie umie.
A sam jako autor siedzi w bibliotece i przepisuje.
Na dodatek dyspozycyjny politycznie. Cenzor.
#2 | Kinga Nowosielska dnia 11.04.2008 11:08
Bo co to za wypowiedź w komentarzach? Napisał tekst. To była jego wypowiedź. Nie ma chyba obowiazku komentownia komentarzy?
#3 | Ela dnia 11.04.2008 11:03
raczej należąłoby zapytać ile tu anonimowych wpisów Kostro? Bo dziwne, ale oficjanie ani razu się nie wypowiedział...
#4 | Alee dnia 11.04.2008 09:35
Chetnie bym zobaczyl IP z powyzszych postow. Zaloze sie ze z 30% procent bedzie pochodzilo z jednego komputera - autora tekstu.
#5 | Bolek dnia 11.04.2008 07:17
Tomek Kostro jest najlepszym redaktorem pism literackich w Zagłębiu Dąbrowskim !!
Na temat Matusza się nie wypowiadam,bo nie znam jego twórczości.
#6 | anonim dnia 10.04.2008 13:00
Sapere aude, est modus in rebus, skoro wolisz łacinę, Tomuś i Horacego, choć bliższy mi Marcus Tullius Cicero. Nie prowokuj mnie i nie pisz, że pchły łapię, Swych uczynków innym nie przypisuj. Quousque tandem abutere, Tomuś, patientia nostra?
#7 | Tomuś dnia 10.04.2008 09:50
Sam nie piskaj anonimie, nieudany klonie Kostro. A żeś faktycznie reprezentant profanum vulgus choć literówkę wyłapałeś; ale na co dzień to raczej pchły łapiesz... to rzecz niewątpliwa.
Jako taki, to co byś nie napisał

Iustum et tenacem propositi virum
non civium ardor prava iubentium,
non voltus instantis tyranni
mente quatit solida neque Auster...
#8 | anonim dnia 10.04.2008 07:59
wow powiało grozą, Sławek, lola i kolesie....
#9 | Lola dnia 10.04.2008 07:53
Sławek też się nie sklonował - choć w "Narkoesejach" pisał o tym procederze - na wczoraj zapewniam mu alibi i kilku innych kolesi też;-)
#10 | anonim dnia 10.04.2008 07:03
KOSTRO MA WIELE TWARZY
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.




Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney