Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Kingsajs

Prezentujemy świetny felieton red. Ilony Pawłowskiej z serwisu www.e-sosnowiec.pl.

Zaczyna się on tak: Kolejka wyjedzie z tunelu, a duzi chłopcy okażą się jedynie małymi krasnoludkami... Tak było w „Kingsajzie".





Koszmar Szuflandii, potem udana próba przewrotu, no i na końcu - niestety - powrót do szarej (w tym wypadku małej) rzeczywistości. Krasnoludzcy bojownicy okazują się być tylko zabawką w rękach małego (dla nich ogromniastego jednak) chłopca. Bezsilność i niemożność odmiany losu własnego i współtowarzyszy niedoli jest jedną z możliwych tu interpretacji (jasne, że twórcom chodziło o coś innego, ale kto mi zabroni kreować, skoro już dokładnie 30 lat minęło od czasu, kiedy Rolad Barthes ogłaszał śmierć autora - co było prowokacyjnym manifestem wolności odbiorcy). I niestety, od pewnego czasu nie opuszcza mnie przeczucie, że dałam się wciągnąć w jakąś Szuflandię. A przecież nie ma kobiet-krasnoludków!



Teoretycznie Sosnowiec to duże miasto. Ludzi mnóstwo, młodzieży jak mrówków, inteligencji na pęczki, rąk do pracy nie brakuje, a i perspektywy się znajdą. Nic tylko rzucić kotwicę i doganiać tu świat. Z otwartą głową i szczerymi chęciami brać się do pracy i współtworzyć lokalną społeczność. Nawet o Zagłębie powalczyć warto, skoro o sól ziemi dbać trzeba, bo tak czynią porządni ludzie. Młodzieńczy zapał zmieszany (jeszcze nie wstrząśnięty) z wiarą we własne siły. I trzeba przyznać, że na początku to się nawet udaje (widocznie szczęście początkujących to zasada obowiązująca nie tylko w hazardzie). Ale długo czekać nie trzeba, jak z sąsiedniej szuflady wyskoczy paru niesprzymierzonych krasnali, a i szyszkowniki pokażą, że im się nie podoba moja (Twoja, Majki, Marysi, Dżona) wredna gęba.



Bo każdy marzy o kingsajzie, wszak w nim żyje się lepiej. Dla części sosnowiczan tym Kingsajzem była miniona epoka, kiedy za sprawą towarzysza Gierka mówiła o ich szufladzie cała Polska. Dla innych kingsajz to czyste ulice i 500 nowych mieszkań rocznie. Jeszcze innym będzie po królewsku, kiedy się przejadą na jednośladzie nad wodę bez ryzyka potrącenia przez samochód i wdychania spalin. Inni będą w raju, nie wdychając dymu tytoniowego podczas oczekiwania na autobus (ich sen spełnił się we czwartek wraz z przegłosowaniem zakazu palenia na przystankach i placach zabaw). Wielbiciele uciech i kultury będą z kolei w kingsajzie, kiedy za sztuką nie będą zmuszeni biegać do sąsiedniej szuflady. Bo we własnej wybudują im galerie, muzea, kafejki, a artyści ze wszech stron znajdą chwilę, by się u nich zatrzymać. Dla niektórych królewski rozmiar symbolizuje wielkość ich miasta, ranga regionu...



Sytuacja się nieco jednak komplikuje, kiedy chce się przejść w kingsajz, żeby być dużym i z tej perspektywy oglądać sobie świat. Bo im człowiek większy, tym większe konsekwencje pociąga każdy gest, każde słowo. Dlatego na dużych ciąży większa odpowiedzialność (a może nie większa, tylko po prostu stosowna do królewskiego rozmiaru?) i każdy ruch musi być starannie przemyślany.



Dlaczego nadal nie wiemy, co dokładnie skłoniło prezydenta Kazimierza Górskiego do wycofania się z własnego pomysłu wybudowania na Placu Papieskim barki? I dlaczego skłoniło dopiero teraz, kiedy już kasa w budżecie zarezerwowana, projekt wykonany (za realne krasnoludzkie pieniądze i realnym wysiłkiem krasnoludzkich głów), a połowa ludu wciągnięta w dyskusję o nowym symbolu miasta. Skoro, zgodnie z tym, co utrzymuje prezydent, wstrzymał budowę solidarnie z wolą ludu, to dlaczego nie zrobił tego kilka miesięcy wcześniej? Czy to jakieś show? Teatr jednego aktora? Przecież sytuacja z logo Sosnowca wyglądała podobnie - głosowanie nad nim wycofano w ostatniej chwili.



Dlaczego wydaje się publiczne pieniądze na opracowanie strategii promocyjnej (niezbyt odkrywczej zresztą), podczas gdy sztab specjalistów dostępny jest pod ręką, na etatach, a nikt nie wie więcej o walorach ich miasta, niż oni sami (no, przynajmniej tak być powinno)?



Dlaczego nie ujawniono kryteriów wyboru gwiazd na tegoroczne Dni Sosnowca ani kosztów ich występów (że o kryteriach wyboru współorganizatorów nie wspomnę)?



Dlaczego wsparcie organizacji pozarządowych jest tak mizerne, a pomoc w staraniu się przez nie o dofinansowanie ze środków zewnętrznych (unijnych) najoględniej mówiąc, niewielka?



Dlaczego w ramach miejskiego święta organizowana jest impreza bynajmniej nie o świeckim charakterze, a choćby i pal licho taki fakt, to skąd te nagłe wybuchy hojności dla kościoła i zasilanie inicjatyw katolickich rzeką pieniędzy z krasnoludzkich podatków (ładnie podsumowała sytuację Dagmara Szastak-Zięba pisząc, że analogią do hasła promocyjnego Gdyni: „Uśmiechnij się, jesteś w Gdyni" powinno być: „Pomódl się, jesteś w Sosnowcu")?



Dlaczego nie wierzę, że w kierunku szuflady popłynie rzeka prawdziwych odpowiedzi?



Z dużej odległości słabo widać wątłe krasnoludzkie sylwetki, a z perspektywy kingsajzu nasze głosiki brzmią cienko i nieznośnie. To fakt - nie znamy się na sprawach kingsajzu. Ale może jednak warto się czasem pochylić i posłuchać, bo jak ktoś nie daj Bóg wysadzi w powietrze fabrykę Polo-Cokty i siłą rzeczy trzeba będzie wrócić do szuflady, to głosik też się cieniutki zrobi. A zresztą, nie trzeba niczego (nikogo) wysadzać - w końcu pouczeni morałem filmu wiemy już, że nasz wymarzony kingsajz wcale nie jest taki królewski - po prostu istnieją większe i mniejsze krasnoludki.



Na koniec ogłoszenie: Gdyby któryś krasnal przypadkiem widział tego chłopca, co bawi się kolejką naszego krasnoludzkiego życia, wieszcząc porażkę idei, w jakie wierzyliśmy, proszę o podanie lokalizacji - chętnie strzelę mu malutkim kamyczkiem z malutkiej procy w jego wielką kostkę (chciałoby się powiedzieć - kość). Może choć trochę go zaboli i przez chwilę nie będzie miał takiego ubawu z faktu, że jesteśmy malutcy...



źródło: Ilona Pawłowska. www.e-sosnowiec.pl





Autor: Piotr Dudała | 27/04/2008
Komentarze
#1 | PiB dnia 29.04.2008 21:10
Hm. A co ja napiszę? Felieton - dobry. Może - prawie świetny. Ot, tyle napiszę. Idzie w kierunku, który nieraz prezentowałem. Niestety, nie mam pewności nawet nie tylko co do tego, czy rzeczywiście u Szanownej Autorki on jest rzeczywiście przekroczeniem wymiaru rozważań czy jest microsajz czy szczytem naszym jest świat marzeń o kingsajzu, niestety. A cóż dopiero - że obawiać się można, iż w ogóle, wciąż jest to patrzenie w wymiarach PRLowskich, między microsajzem a kingsajzem. A cóż dopiero - gdy okaże się, że to po prostu rozgrywki frakcyjne w postsocrealsajzie??? Smutek, wielki smutek
Najkrócej ujmując. Niestety, w wielu wypadkach w moim odczuciu - rzeczywiście Sosnowiec wciąż nosi znamiona starego systemu, choroby PRLowskich choryzontów, które nawet, jeżeli uciekają od microsajzu, to jedynie mogą się wahać między "kingsazj jest naszym szczytem marzeń czy też coś innego niż kingsazj?". Postkomunistyczny horyzont, czyli i postkomunistyczna władza - jest doskonałym tego przykładem. Tak samo jednak - i "delikatne np na miarę koalicji z przewodnim postkomunizmem przekraczanie tamtych horyzontów, ale by nie odejść za daleko": jest tylko mutacją microsajzu. Dlatego - trudno mi nazwać frakcyjne dywagacje "świetnym myśleniem", niestety. Nawet - jeżeli sensowne zawierają się w tym obserwacje. Świat jednak jest nieco inny - i nawet niedoskonały świat zachodniego socrealizmu czy postsocjalizmu już więcej prawdy zawiera.
Ale nie chodzi mi tu o spieranie, ani o klasyfikacje. Chodzi o to, by Sosnowiec, Zagłębie, wreszcie zaczęło patrzeć z powrotem na świat z ludzkiej planety a nie z tego, co narzucił komunizm, który tyle historii ukradł i tyle znieprawił. Chodzi o to, by wreszcie powrócić na tory aktualnej historii. Patrzeć w nadchodzącą połowę XXI wieku a nie dywagacje, nad którymi ciąży przekleństwo PRLu, nieważne, microsajzu, marzeń o kingsajzu, czy w wymiarze postsocrealizmu szarosajzu.
#2 | c.b. dnia 29.04.2008 15:03
brudy są wtedy gdy za nie zostanie ktoś skazany, gdy zostanie coś udowodnione...a nie wtedy gdy o nich marzą dziennikarze i internetowi wojownicy...
#3 | anonim dnia 29.04.2008 13:29
bo jesteśmy "przejrzystą gminą" - to znaczy nic nie widać, ale jak się reką w szambie pogrzebie, to wiele brudów mozna wyłowić
#4 | aaa dnia 29.04.2008 11:46
może być paszkwil ale jeśli kopie Górskiego do dla Red. Nacz. jest świetnym felietonem...
#5 | anonim dnia 29.04.2008 09:34
ale za to niedziela. ale za to niedziela, będzie dla nas!!
#6 | anonim dnia 29.04.2008 08:43
własnie dlatego!!!
#7 | mmm dnia 29.04.2008 07:57
a dlaczego nie prezentujecie świetnych artykułów T. Niedzieli z faktówsosnowiec, demokracja i wolność słowa jak za Bieruta
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney