Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Egzotyczne partnerstwo

Podpisanie przez Sosnowiec umowy partnerskiej z Casablanką odbiło się w regionie szerokim echem. I to wcale nie ze względu na rangę umowy czy jej znaczenie dla stolicy Zagłębia. Część mieszkańców zarzuciło ekipie prezydenta Kazimierza Górskiego, że nawiązanie partnerstwa z Casablanką to sposób na darmowe wycieczki do Afryki dla pracowników magistratu. Gdy do Maroka wyjechali m.in. prezydent Kazimierz Górski, sekretarz miasta Michał Kondek i pełnomocnik prezydenta Mateusz Rykała, w forach internetowych zawrzało.



Czy współpraca z Casablanką to rzeczywiście ułuda i sposób na egzotyczne podróże dla wierchuszki magistratu? A może szansa dla Sosnowca? O kulisach partnerstwa stolicy Zagłębia i Casablanki rozmawiamy z Jalalem Bensaid, Marokańczykiem i Polakiem, dzięki któremu dwa miesiące temu Casablanka została kolejnym miastem partnerskim Sosnowca.



Co robi Marokańczyk w tak egzotycznym dla niego kraju, jak Polska?



Do Polski przyjechałem w 1986 roku na studia. Najpierw trafiłem do Łodzi, gdzie przez pół roku uczyłem się intensywnie języka polskiego, a potem od razu do Sosnowca. Tutaj skończyłem farmację na Śląskiej Akademii Medycznej, poznałem swoją żonę, urodziło mi się dziecko. I tak zostałem sosnowiczaninem. Z Polską zintegrowałem się szybko i bezboleśnie. Ale to pewnie ze względu na mój charakter. Mam wspaniałych przyjaciół. Nigdy nie spotkałem się tutaj z nietolerancją, rasizmem, o czym mówi się w telewizji. Jestem dumny z tego, że jestem obywatelem kraju, który jest członkiem Unii Europejskiej, że my Polacy, tak wiele osiągnęliśmy. Ale chciałbym, żeby Polska, Sosnowiec, osiągały sukcesy również poza Europą.



I żeby to było kiedyś możliwe, Sosnowiec podpisał umowę o współpracy z Casablanką. Jak to się stało, że zaczął Pan w tej sprawie współpracować z władzami miasta?



Pomysł zrodził się mniej więcej 3 lata temu, kiedy Sosnowiec odwiedziła delegacja irackich przedsiębiorców. Zadałem sobie wtedy pytanie, dlaczego przedsiębiorcy marokańscy nie przyjeżdżają do naszego miasta. Przecież Maroko, choć leży w Afryce, to bardzo europejski kraj. Tam są Francuzi, Hiszpanie, Niemcy, a dlaczego nie ma Polaków?



Dlaczego?



Bo brakuje takich pól, od których można by tą współpracę rozpocząć...



...i poszedł pan do Urzędu Miasta z pomysłem rozpoczęcia współpracy między dwoma miastami?



Władze wykazały duże zainteresowanie tą inicjatywą. W ogóle marzy mi się współpraca nie tylko Sosnowca z Casablanką, ale Polski z Marokiem. Na razie zaczynamy wszystko budować od dołu. Maroko z jednej strony jest państwem stowarzyszonym z Unią Europejską, a z drugiej jest członkiem Ligi Państw Arabskich i angażuje się w działalność Unii Afrykańskiej. Jest pomostem między Afryką a Europą, z równym powodzeniem może być pomostem między Polską a Afryką.



A dlaczego wybór padł akurat na Casablankę?



Sosnowiec nie jest znany w Europie, no chyba, że w swoich miastach partnerskich. A Casablanka jest znana na całym świecie i to nie tylko ze względu na słynny film. Jej miasta partnerskie, to najbardziej znane i największe metropolie świata. Wystarczy, że wymienię tylko kilka: Nowy Jork, Szanghaj, Montreal, Paryż, Dubaj. Casablanka może pomóc naszemu miastu w nawiązaniu kontaktów z tymi metropoliami w różnych dziedzinach. To ogromna szansa dla Sosnowca, bo jeśli uda się rozwinąć współpracę z Casablanką, to możemy z równym powodzeniem współpracować np. z Dubajem.



Jakoś trudno mi uwierzyć, że trzymilionowe miasto chciało podpisać umowę z niewielkim Sosnowcem.



Nie było łatwo nakłonić władze Casablanki, do zainteresowania się Sosnowcem i zanim doszło do podpisania umowy partnerskiej, miasta korespondowały ze sobą przez 3 lata. Trzeba też pamiętać, że tam jest trochę inny podział administracyjny, dlatego podpisaliśmy umowę z jedną z czterech dużych dzielnic Casablanki - Maarif, która ma niewiele więcej mieszkańców niż Sosnowiec. To główna dzielnica, usytuowana w centrum metropolii i bycie jej partnerem, jest równoznaczne ze współpracą z całą Casablanką. Nie ukrywam też, że dzięki moim kontaktom, udało się nam przekonać władze Casablanki do podpisania tego dokumentu.



No właśnie, delegacja władz Sosnowca, której przewodniczył prezydent Kazimierz Górski, była dwa miesiące temu w Casablance, żeby podpisać umowę o współpracy. Niektórzy mieszkańcy uważają, że za nasze pieniądze urzędnicy zafundowali sobie egzotyczną wycieczkę.



W takim razie zamknijmy Sosnowiec i nie utrzymujmy z nikim kontaktów. Cały czas towarzyszyłem naszej delegacji i naprawdę nie było tam czasu na odpoczynek. Chcemy, żeby Sosnowiec otworzył drzwi i wyszedł do świata. Ale żeby to zrobić, trzeba się spotykać. Każdy ma oczywiście prawo myśleć inaczej, bo na tym polega demokracja. Ja chciałem po prostu zrobić coś dla obu krajów.



To wróćmy do przebiegu tej wizyty, jak ona wyglądała?



Byłem bardzo zaskoczony, bo władze Casablanki ugościły nas po królewsku. I za tą gościnność bardzo dziękuję panu prezydentowi Casablanki. Poza spotkaniami z przedstawicielami władz miasta, a nawet króla, co uważam za duży zaszczyt, sporo zwiedzaliśmy. Byliśmy na przykład na stadionie, na którym Jan Paweł II w 1985 roku, spotkał się z młodzieżą. Członkowie sosnowieckiej delegacji mieli też okazję przekonać się, że Maroko jest bardzo podobne do europejskich państw.



Jak będzie wyglądać współpraca i wymiana doświadczeń między miastami?



Już w maju do Sosnowca przyjedzie młodzież, a wraz z nią delegacja Casablanki na Forum Licealistów. Życzyłbym sobie, żeby młodzi ludzie z obu miast za 20 lat mieli przyjaciół tu i tam. A może nasze wnuki zobaczą kiedyś w Maroku pomnik Jana Kiepury albo ulicę w Sosnowcu, której nazwa będzie wiązać się ze współpracą miast. Trzeba też ożywić stosunki gospodarcze obu krajów. Dlaczego jest tak, że cytrusy czy pomidory marokańskie, które kupujemy w sosnowieckich sklepach, importujemy z Francji albo Hiszpanii? Przecież możemy obejść się bez pośredników.



Nie spodziewa się Pan zbyt wiele po tej współpracy?



Dzisiaj Sosnowiec stoi przed ogromną szansą pokazania się światu. Zauważyłem, że w Polsce istnieje taki mechanizm, że jak ktoś odważy się coś zrobić i zrobi to dobrze, to inni za nim pójdą. Ten pierwszy to Sosnowiec, który się odważył i dzięki temu może będą rezultaty na wyższym szczeblu. Casablanka jest już bardzo znana, a Sosnowiec, dzięki niej, będzie znany w Afryce, w basenie Morza Śródziemnego, w Unii Europejskiej i w krajach arabskich.



Rozmawiał: Jarosław Piwowar, www.e-sosnowiec.pl





Autor: Redakcja | 05/05/2008
Komentarze
#1 | oj dnia 08.05.2008 05:45
A ja chcę wygrać w toto lotka i magistrat w tej sprawie równiez nic nie zrobił. To skandal !
#2 | małpamagda dnia 07.05.2008 05:39
A ja chcę ZAPŁACIĆ ZE SWOICH PIENIĘDZY (ciężko zarobionych) za mieszkanie komunalne ale w magistracie, od pół roku (w listopadzie złozyłam wniosek) nie ma chętnych do partnerstwa w tej sprawie...
#3 | zxy dnia 06.05.2008 19:23
To chyba niewiarygodne by jezdzili za publiczne pieniadze -przecież to byłaby forma korupcji...
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.



Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney