Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Krzak, Chrzan, Krzan. Debiutantka uczy pisać!

Inicjatywy naszych ośrodków kulturalnych czasem zdumiewają. Oto dostałem wiadomość z newsletera z Urzędu Miejskiego o kursie pisania, jaki poleca „KANA”. Uczyć przyszłych pisarzy z Zagłębia ma pani Katarzyna Krzan, która do tej pory publikowała jedynie w „Sosnarcie” i w „Kurierze Miejskim”. I jeszcze w Śląsku – zapewne jakiś artykulik poprawiony przez promotora i podrzucony redakcji „Śląska”. Czyli nauk ma udzielać panienka, która jeszcze porządnie nie debiutowała. Trudno o większy tupet!



Ta nauka ma kosztować tylko 12 złotych za jedno spotkanie - taniej niż masaż erotyczny, a obiecuje wielką karierę. Owszem, pani Krzan obroniła nawet rozprawę doktorską, napisaną pod opieką tak zwanego promotora – czyli niesamodzielnie... Pan profesor pomógł, poprawił - doktorantkę wypromował.
Tytuł naukowy, tytułem naukowym - zobowiązuje do samodzielnej pracy. Tymczasem nazwisko pani Krzan tyle znaczy w humanistyce śląskiej i polskiej, ile „Sosnart” i „Kurier Miejski” razem wzięte – czyli nic.



Szukałem jej nazwiska w „Tekstach Drugich”, „Pamiętniku Literackim”, „Twórczości”, „Czasie Kultury”, „Opcjach”, „Zeszytach Literackich”, „Odrze”, „Toposie”, „Pograniczach” i nie tylko, że nie znalazłem żadnej jej publikacji, ale nawet wzmianki o niej.
Nikt o takiej pisarce nie słyszał, nikt jej nie drukował, nikt o niej nie pisał, nawet nie wzmiankował.



Pani Krzan chce uczyć przyszłych pisarzy pisania fascynujących powieści - nie napisawszy żadnej powieści. Nawet opowiadania nie umie napisać. Jej rozprawa doktorska – pisana pod okiem pana profesora promotora nie dotyczy prozy, ani pisarstwa, tylko popkultury. Jest ona autorką książek – tzw. e-booków, a nie normalnych książek – w stylu: jak pogodzić ciążę i macierzyństwo z karierą zawodową, jak gotować nie pobrudziwszy sobie fartuszka, jak zarabiać w domu nie pracując, jak uczyć innych pisać będą pisarką przed debiutem – nie opublikowawszy nic, itd. Ale to żadne publikacje. Żaden dorobek literacki, czy naukowy. Publikacje internetowe to żadna renoma – wystarczy założyć bloga i można sobie pisać co się chce. Tak robi ogromne grono licealistów, gimnazjalistów – a między nimi pani Krzan. To jednak nie upoważnia do tego, by kogokolwiek uczyć pisać. I jeszcze robić to pod przykrywką Urzędu Miasta. To jest zwykła prywata, oszukiwanie ludzi. Po prostu bezczelne chamstwo tej pani i jakiegoś urzędnika.



Są w Sosnowcu osoby o nieporównywalnie większym dorobku od pani Krzan, która o poważnym debiucie – w liczącym się czasopiśmie – może co najwyżej marzyć.
Wystarczy wywołać pierwszego z brzegu Jerzego Lucjana Woźniaka – który publikował i w „Zeszytach Literackich” i w „Pograniczach” i w „Śląsku” i w kilku jeszcze innych liczących się czasopismach, a wydał około dziesięciu tomików poetyckich. I nikt mu prowadzenia warsztatów literackich nie zaproponował. Najmłodsza z grona sosnowieckich poetek, Ilona Kula publikowała kilkakrotnie w „Śląsku”, wrocławskiej „Odrze” i... ale pani Krzan o publikacji w tych tytułach może jedynie marzyć; nawet posiadając tytuł naukowy. A takich osób, z poważniejszymi publikacjami, jest w Sosnowcu kilka - o których „KANA” nie wie.



Ja mam około tysiąca publikacji czasopiśmienniczych i prasowych – na papierze! Ostatnio dwumiesięczniku „TOPOS” i w wrześniowej „Twórczości”. Ale, co mi tam... Ja już stary wyjadacz jestem – i wszędzie mi teksty drukują. Pani Krzan bardzo by chciała – a tylko marzy o nich i kombinuje...



A i tak nie umywam się do emerytowanego prof. dr hab. Włodzimierza Wójcika ilością i powagą moich publikacji. Bo Pan Profesor wypromował około tysiąca magistrów i kilkudziesięciu bardziej mądrych doktorów niż pani Krzak, Chrzan, Krzan. Doprawdy nie wiem jak się ta panienka przed debiutem nazywa.
A „KANA”, jeśli chce prowadzić poważne warsztaty pisarskie, niech poprosi o pomoc prof. Wójcika, a nie oszukuje naszą młodzież gwiazdką „Sosnartu”, „Kuriera Miejskiego” i portali dla licealistów. Przynajmniej będzie to autorytet ogólnie szanowany.



PS.



Jeśli czytam w newsleterze UM, że pani Krzan jest – cytuję: „Autorką... wielu opowiadań i recenzji”, to mnie aż trzęsie z oburzenia – takie jest to kłamstwo grubymi nićmi szyte.



Mój kolega - Tomasz Moczybroda, autor czworga pięknych brudasów, mimo tytułu doktorskiego jednej z lepszych polskich uczelni, pracą w życiu się nie skalał – poza funkcją lektora w komitecie miejskim PZPR w sąsiednim mieście. A chwali się, że napisał sześć powieści, dwa tuziny opowiadań i kilkaset recenzji. Chwali się też, że odrzuciły mu je wszystkie ważniejsze czasopisma w Polsce, łącznie z "Nowymi Drogami" – którymi pani Kasia kroczy. - Bo jak mówi: Związek Radziecki upadł! Czyli ma szansę w „Kurierze Miejskim Sławkowa”, jeśli takowy istnieje - ale jako pan doktor uważa, że to za niskie dla niego progi. Na publikacje w internecie jest już za stary!


Jak pani Kasia urodzi kolejne dziecko, to niech nie obiecuje i nie oszukuje, że z kogoś zrobi pisarza – skoro sama pisarką nie jest! Tylko niech otwarcie napisze, że zbiera na pieluszki i mleko w proszku dla dziecka. - Sam się wtedy dołożę. Nie będę tego komentował jako wyłudzanie i oszustwo - tylko poprę jako prośbę o pomoc zrozpaczonej matki!




Autor: | 28/09/2008
Komentarze
#1 | She_From_Sc dnia 03.10.2008 14:11
A propos "tzw. promotora" mam pytanie do Szanownego Pana - czy nie wie Pan, że samodzielnym pracownikiem naukowym zostaje się po napisaniu i szczesliwej obronie rozprawy habilitacyjnej?! Autor kazdej dysertacji doktorskiej musi mieć jakiegoś promotora! Ale Pan chyba blizej nie poznal realiów swiata nauki... Hm... A drzwiami kuchennymi wchodzi wlasnie Pan! W jakim celu niby chwali sie Pan swoim własnym dorobkiem?! To chyba Panu potrzeba wiecej poklasku, a marne wieczorki autorskie już nie wystarczaja...
#2 | anonim dnia 01.10.2008 13:33
OTO PIERWSZY AKAPIT RECENZJI - CYCEK BOZY. ZAPRASZAM DO ZAPOZNANIA SIE Z NIM. BARDZO TRAFNA ANALIZA!!!!

Ze Sławomirem Matuszem jest kilka kłopotów. Poeta to r11; nie waham się użyć tego stwierdzenia r11; wybitny, a jednak lubi uderzać kłonicą. Przejmujące i czyste wiersze miesza z wyrównywaniem prywatnych (prawdziwych lub urojonych) rachunków, ujawnianiem animozji, obrażaniem ludzi (choć obrażanie się na ten rodzaj, literackiej bądź co bądź polemiki, nie jest świadectwem wielkiego formatu osobowości). Kłopot inny r11; swoje kolejne tomiki Matusz składa dość nonszalancko, by nie powiedzieć: niedbale, teksty już publikowane w książkach miesza z nowymi, najczęściej tych pierwszych jest zresztą więcej. Tak też stało się w najnowszym zbiorze zatytułowanym rCycek Bożyr1;, najlepszym przykładem tej praktyki jest (niezbyt dobry zresztą) poemat rTezy Mammonitówr1;, który drukowany był już r11; sięgam na podręczną półkę z książkami r11; w co najmniej w dwóch zbiorach: rMięśniach twarzyr1; i rNocy długich wierszyr1;. Co więcej r11; znajdziemy też w rCycku Bożymr1; motywy, które można uznać za autoplagiaty. I tak rKlonr1; (rsklonujmy Josefa Mengele / by go powtórnie osądzićr1Wink wyraźnie przypomina rElegię transgenicznąr1; (rwyobraź sobie Adolfa Hitlera który genetykom / zawdzięcza wielki papuzi dzióbr1Wink. Z kolei pewien motyw z tekstu rPoeta przed sądemr1; nawiązuje do wczesnego wiersza Matusza, gdzie w czasie przemowy przed sądem oskarżonego (o zabójstwo ks. Popiełuszki) Jezus za oknem odgarniał śnieg. Tutaj z sądu wychodzi w dobrym humorze i w towarzystwie adwokata oraz sędzi młody poeta oskarżony o pobicie policjanta: rMijają zesłańców przysłanych / tu do odśnieżania. Spocony i zmęczony / Josif Brodski nie patrzy w kierunku / wychodzących, odwrócony tyłem.r1; Inne czasy, inni podsądni, tylko śnieg wciąż zalega pryzmami.
#3 | pastor_p1 dnia 01.10.2008 12:24
Do Kogoś kto napisał rdo obrońcyr1;.
A dlaczegoż to wstyd ukazywać się w ww. pismach. Czyżby były to jakieś pornografy (bo nie mam wiedzy w tym temacie)? Lecz jeśli nawet, to przecież nawet pornograficzne pisma są dla ludzi, nierzadko o bardziej wyrobionym smaku i obyciu niż posiada pan Matusz. I jeżeli znów dotykam osoby p. Matusza, to rzeczywiście nie warto mu się zniżać, bo zniżać się nie sposób gdy sięgnęło się dna (mówię tutaj o kulturze osobistej, gdyż literatura p. Matusza jest mi nieznana więc do niej się nie odnoszę).
#4 | Basiulka dnia 01.10.2008 08:59
Do Pana Matusza...

Szanowny Panie... co za "Pani KAsia"? Co to za ton i poufałść? Dla mnie to jakaś kpina jest. Rozumiem, że żal Panu, że sam Pan nie dostał takiej propozycji. Jakaś młoda dokotrka z dzieciarnią u boku... Godzi w męską godność, prawda? Tylko czemu tej godności zabrakło Panu w chwili pisania tego co poniżej. Ja w tym tekście widzę zrozpaczonego i pełnego frustracji literata, który chce zaistnieć. Wstydź się Pan!
#5 | pastor_p1 dnia 01.10.2008 08:45
Wypowiedź moja ma charakter prześmiewczo-humorystyczny, co nie wszystkim przypadnie do gustu. Może spowodować niemiłe wobec mojej osoby spostrzeżenia i aluzje. Nic to. Sam z siebie też potrafię śmiać się, nierzadko do rozpuku. Jako, że z literaturą łączą mnie jedynie literatki, których wespół z przyjaciółmi używamy czasami w celach degustacyjno-konsumpcyjnych, posilę się o komentarz nie tyle tematyczny, co życiowy. Panie Matuszsssss: może zamiast pluć jadem w kierunku Pani Krzan, jako rprofesjonalistar1; w swojej dziedzinie, pokusiłby się pan o kilka słów doradztwa lub wskazówki w jej projekcie (zamyśle). Lecz pan, rstary wyjadaczr1; wyjada niewiadomo z czego? Bo na pewno nie z miski własnego intelektu, którego panu nie staje. W pańskich słowach Pani Krzan nie jest odpowiedzialna tylko za rkoklusz, trzęsienie ziemi i gradobicier1; (rSekesmisjar1Wink. Poza tym, cała rsodomia i gomoriar1; tego świata to jej zasługa. Krytykuje pan tę Panią, za jej nietysięczne publikacje na papierze, za e-publikacje w e-przestrzeni. Coś Pan odbiega od tematu głównego, którym są warsztaty literackie. Trzymaj się Pan zatem faktów. A fakty są następujące: Adam Małysz, zdobywca wielu trofeów i medali, niekoniecznie będzie świetnym trenerem skoczków narciarskich. I analogicznie: Raul Lozano, mimo że sam nie doskoczy do taśmy siatki trenuje 2-metrowych siatkarzy, którzy pod jego komendą osiągnęli w świecie co nieco. Zacietrzewienie Pańskie polega chyba na tym, iż to nie pan, wyjadacz (niestety stary), lecz osoba pokroju rmłodzi, zdrowi, piękni, silni, sól tej ziemi, zdrowa febrar1; (Big Cyc) poprowadzi rzeczone warsztaty. Tym samym przyznaje Pan, że Pani Krzan w jego mniemaniu nie jest solą tej ziemi, lecz solą w pańskich kaprawych oczkach. Epitety i stwierdzenia którymi obrzuca pan Panią Krzan świadczą o pana małości, braku obejścia i wyrobienia towarzyskiego, co potwierdza podany przez pana przykład rautorytetur1; w osobie Pana Woźniaka. Rzecz ciekawa, ze ogólnie uważany autorytet to osoba z górnej półki, pierwszego miejsca podium. Dla pana zaś to pierwszy z brzegu, by nie rzec z lamusa. Tutaj ukłon w stronę osoby Pana Woźniaka. Zaznaczył Pan, iż człowiek z Pana już wiekowy, lecz nadal w głowie Panu dziewki młode. O satyrze! nie mierz wszystkich własną miarą. Nie przypuszczam, by męskie grono słuchaczy młodej, atrakcyjnej prelegentki w osobie Pani Krzan przybywało na te spotkania, by ślinić się na jej widok. To Panu Panie Woźniak jedynie ślinotok pozostał. Resztę warsztatu pozostaje zawiesić na kołku. Swoją drogą, to w takich osobach jak Pani Krzan r11; młodych matkach, które ścierając się z rzeczywistością, same zarabiają na pieluchy dla swoich dzieci r11; nadzieja dla Pana. Pani Krzan, nie pobierając zasiłku (jałmużny) od państwa, daje Panu szansę na podwyższenie (rewaloryzację) jego mizernej emerytury. A propos pieluszek poruszonych przez pana Matuszsssssa: jestem skłonny i do Pańskich się dołożyć, bo niechybnie Pan ich potrzebujesz, robiąc ze strachu pod siebie na myśl, że osoba młoda, przebojowa, pełna zapału, wigoru, ambicji i wiary w siebie może skruszyć beton, który przez pana przemawia. Na zakończenie mojej niewysublimowanej, lecz myślę trafnej pisaniny, pragnę życzyć:
- Pani Krzan r11; wytrwałości i stalowych nerwów w dążeniu do realizacji postawionych sobie celów
- Panu Woźniakowi r11; ponad tysiącprocentowej rewaloryzacji jego nędznych poborów emerytalnych
- Panu Matuszsssssowi r11; dalszych tysięcy publikacji na papierze (choćby toaletowym)
Prześmiewczo i bez wyrazów szacunku co do wiadomych osób
Sosnowiczanin z urodzenia r11; emigrant z przymusu!
#6 | do obrońcy dnia 30.09.2008 18:30
matusz nie zniża się by drukować w Sosnarcie, czy ArtAnonsie - pismach w których wstyd drukować
#7 | obrońca dnia 30.09.2008 14:37
Pani dr Krzan słusznie się nie zniża biorąc udział w tej żenującej wymianie zdań, być może nawet nie wie o całej sprawie, bo nie jest to portal specjalnie wiarygodny i popularny. Proponowałbym, by Pan Matusz zadał sobie nieco więcej trudu i przytoczył fakty dotyczące tak jej publikacji, jak i osiągnięć. A nie trzeba wiele szukać, by znaleźć, jak ja to uczyniłem...
#8 | Yoko dnia 30.09.2008 13:57
Nie, to Yoko Ono.
#9 | anonim dnia 30.09.2008 13:40
czy Yoko i ten wpis poniżej to pani Katarzyna Krzan? Czy nie ma odwagi napisać pod własnym nazwiskiem?
#10 | Do: porównianie dnia 30.09.2008 13:38
O ile mi wiadomo KANA nie ogłaszała konkursu, do którego stanął Wielki Pan Matusz i go przegrał z p. Krzan. Po porostu nikt mu prowadzenia takich zajęć nie zaproponował. Oprócz publikacji, trzeba być jeszcze przy zdrowych zmysłach i coś sobą reprezentować Smile
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.



Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney