Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Biblioteka Narodowa: dziennik Rutki wywieziono nielegalnie

Pamiętnik Rutki Laskier został wywieziony z Polski nielegalnie - oficjalne stanowisko Biblioteki Narodowej przesłane do będzińskiej Prokuratury Rejonowej, jest zgodne z naszymi wcześniejszymi ustaleniami. W tym tygodniu postępowanie przygotowawcze rozpocznie Komenda Powiatowa Policji w Będzinie, do której trafiły akta sprawy. Policja będzie miała 60 dni na przeprowadzenie dochodzenia - przesłuchanie świadków i zebranie dokumentów.



Miesiąc temu jako pierwsi napisaliśmy, że dziennik 14-letniej polskiej Żydówki Rutki Laskier, pisany przez nią w będzińskim getcie przed śmiercią w obozie zagłady i dziś porównywany do słynnego Dziennika Anny Frank, bezpowrotnie zniknął z Będzina. Do Yad Vashem wywieźli go Stanisława Sapińska, która przyjaźniła się z młodą Rutką i przechowywała jej pamiętnik od czasów wojny oraz Adam Szydłowski, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Będzinie. Dziewięćdziesięcioletniej Pani Stanisławy nikt nie powiadomił, że wywożąc dokument do Izraela, łamie prawo. Szydłowski twierdził, że dziennik był prywatną własnością Sapińskiej, dlatego mógł zostać przekazany Yad Vashem z pominięciem obowiązujących procedur. Podobnie uważał prezydent Będzina, Radosław Baran, który firmował całą operację własnym nazwiskiem i przed ofiarowaniem pamiętnika instytutowi w Jerozolimie, napisał do jego dyrektora pismo z sugestią, by do Izraela zaprosić dawną koleżankę Rutki. Co więcej, Szydłowski i Baran utrzymują, że decyzja o oddaniu dziennika była słuszna, bo choć Będzin pozbywał się bezcennego świadectwa Holocaustu, dzięki Yad Vashem miasto stało się znane.



Poglądów Szydłowskiego i Barana nie podziela prokuratura, która pod koniec sierpnia wszczęła postępowanie wyjaśniające, czy doszło do złamania prawa. Opinia Biblioteki Narodowej, która wpłynęła do prokuratury i do której dotarliśmy, jest jednoznaczna. Wynika z niej, że dziennik nie mógł zostać wywieziony z Polski, zatem jego właścicielka została wprowadzona w błąd.



- Pamiętnik Rutki Laskier jest wyjątkowo cennym zabytkiem dla naszej kultury i historii oraz wspólnego, polskiego i żydowskiego dziedzictwa - podkreśla dr Tomasz Makowski, dyrektor Biblioteki Narodowej. - W czasie wojny Polska utraciła 70 procent swoich zasobów bibliotecznych. Naszym obowiązkiem jest chronienie takich dokumentów, jak dziennik Rutki. Szkoda, że prezydent Będzina nie pomyślał, jak wielką szkodę wyrządza, pozbywając się pamiętnika lekką ręką.



W trakcie postępowania, będzińska prokuratura zamierza również zasięgnąć opinii Archiwów Państwowych. My już to zrobiliśmy. Stanowisko tej instytucji jest identyczne, jak zdanie Biblioteki Narodowej.



- Okoliczności wskazują na to, że dokument prawdopodobnie został wywieziony nielegalnie - mówi dr Barbara Berska, zastępca naczelnego dyrektora Archiwów Państwowych.



Jak dowiedzieliśmy się w prokuraturze, za taki czyn grozi kara nawet do trzech lat więzienia. Identycznie ukarana może być osoba, która w bezprawnym wywiezieniu zabytku uczestniczy.



Po naszej publikacji, w ubiegłym tygodniu sprawę opisał również tygodnik "Polityka". Cały czas wyjaśnienie jej zapowiada minister Bogdan Zdrojewski. W piątek w Ministerstwie Kultury dowiedzieliśmy się tylko, że "trwają rozmowy na ten temat". Natomiast w Będzinie część radnych i historyków zastanawia się, jak doprowadzić do tego, żeby pamiętnik przynajmniej na jakiś czas wrócił do Zagłębia.



- Chciałbym, żeby tak było. Zrobię wszystko w granicach prawa, by ten zabytek z powrotem znalazł się w Będzinie. Może przecież krążyć po świecie. Chcemy powołać grupę, która się tym zajmie - zapowiada Marcin Lazar, radny, członek Towarzystwa Przyjaciół Będzina i historyk z wykształcenia.



źródło: Dziennik Zachodni




Autor: Redakcja | 05/10/2008
Komentarze
#1 | zagłębiak dnia 07.10.2008 13:50
jedno jest pewne pamiętnik był i go nie ma i ktos musi za to odpowiedzieć
#2 | bedzinianka dnia 06.10.2008 18:23
A gdzie był Pan Radny (ML) wcześniej? Teraz każdy będzie chciał się promować kosztem cudzego (może A.SZ. ?) błędu czy jak tam nazwać ten czyn - nieświadomość, bezmyślność ...
Zaraz pewnie wielu się znajdzie takich, którzy będą deklarować, że zrobią wszystko aby pamiętnik odzyskać. Normalka. Kampania i populizm. Tani w dodatku.
Jak widać Pan radny (M.L.wspomniany w artykule) jako członek towarzystwa chyba rzeczywiście , jak mówi się w Będzinie, realizuje plany towarzystwa polegające na byciu przeciw Prezydentowi. Aż wstyd.
Jest Pan ostatnią osobą, która może w tej sprawie zabierać głos i cokolwiek robić. Pan i robićSmile)) śmieszne. Chyba cudzymi rękami..np. młodzieży w żółtych koszulkach z klubu, albo jeszcze innych naiwniaków..Smile))
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney