Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Przypomnijmy Stanisława Jarosa

Sosnowiec przedstawia się w mediach jako bastion komunizmu i miasto byłego komunistycznego dyktatora Edwarda Gierka. Sosnowiec jest źle kojarzony z powodu wpisania przez Gierka do konstytucji PRL-u zapisów o przewodniej roli PZPR i podległości ZSRR, prowadzonej kolektywizacji i niespotykanej indoktrynacji społecznej, a także reform Gierka, które skończyły się gospodarczą klęską Polski. Mało natomiast wiadomo o dwóch zamachach na Władysława Gomułkę, do jakich doszło w Sosnowcu w 1959 i 1961 roku. Autorem obu tych zamachów był mieszkaniec Zagórza, Stanisław Jaros – skazany potem na śmierć.



O samym Stanisławie Jarosie niemal nic nie wiadomo: kim był z wykształcenia, z zawodu, czy działał sam. Z jakiej rodziny pochodził? Czy żyje w Sosnowcu jeszcze jakaś jego rodzina? Wiemy tylko, że urodził się 19 stycznia 1932 roku, a został stracony 5 stycznia 1963 roku. Nie wiadomo dlaczego jego proces odbywał się w trybie doraźnym? Czy dlatego, że spośród 600 osób wytypowanych przez SB jako podejrzanych o zorganizowanie zamachu byli Edward Gierek i Franciszek Szlachcic; szef komendy wojewódzkiej w Katowicach, wcześniej m.in. starszy referent Grupy do Walki z Bandytyzmem w Powiatowym Urzędzie Bezpieczeństwa Publicznego w Chrzanowie i Szef Powiatowego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Olkuszu? Może dlatego sprawę Jarosa przeprowadzono w trybie doraźnym, by odwrócić uwagę SB od Gierka i Szlachcica? Zastosowany przez Sąd Wojewódzki tryb doraźny - w procesie zakończonym orzeczeniem kary śmierci - wskazuje, że był to raczej kolejny mord polityczny – dokonany na osobie Jarosa, a nie uczciwy proces.



Warto zbadać, czy Stanisław Jaros zasługuje na naszą pamięć, jako antykomunista i bohater,
Obciążającym faktem jest, że w drugim zamachu zginęła jedna przypadkowa osoba i jedna została ciężko ranna. Ale też w 1959 roku Jaros zaniechał detonacji ładunku wybuchowego, by uniknąć niewinnych, przypadkowych ofiar. Świadczy to o tym, że Jaros nie był bandytą, ani zwykłym terrorystą. Z kolei Gomułka i Gierek mają każdy wiele więcej ofiar na swoim sumieniu (Marzec 68, interwencja w Czechosłowacji w 1968, Grudzień 1970). Nota bene, Gierek omal nie zginął w drugim zamachu - gdyż jako gospodarz województwa towarzyszył Gomułce.



Jest to postać równie tragiczna, samotna w swoim proteście, jak Ryszard Siwiec - filozof z wyszktałcenia, króry najpierw po wojnie odmówił pracy w szkolnictwie nie chcąc uczestniczyć w komunistycznej indoktrynacji młodzieży, a we wrześniu 1968 roku dokonał samospalenia na stadionie 10-lecia PRL, w obecności 100 tys. widzów. Ryszard Siwiec protestował przeciwko inwazji na Czechosłowację. Swoim desperackim aktem chciał poruszyć sumienia ogłupionych propagandą ludzi. Stanisławowi Jarosowi w 1953 w istocie chodziło o to samo. Przygotowując zamachy na Gomułkę i Chruszczowa inspirował się książką Roberta Weissa „Ostatni zamach na Hitlera” i chciał obalić dyktaturę.



Stanisław Jaros przeprowadził jeszcze dwa zamachy – oba w proteście przeciwko organizowanym uroczystościom z okazji śmierci Stalina. W 1953 roku wysadził słup wysokiego napięcia w Hucie im. M. Buczka i próbował wysadzić transformator w kopalni im. Stalina, potem Kopalni Sosnowiec.



Faktem jest, że gdyby Stanisławowi Jarosowi powiódł się zamach na Chruszczowa i Gomułkę, to niewątpliwie nastąpiłby wcześniejszy nawrót do stalinizmu, z niewiadomymi konsekwencjami dla Polski. Z pewnością doszłoby do zaostrzenia rygorów wobec Polski i ograniczenia jej samodzielności – co zresztą dokonało się po objęciu władzy przez Breżniewa w 1964 roku. Jednak represje wobec Polski mogłyby być bardziej radykalne. Polityczna jednak ocena działań Stanisława Jarosa – niewątpliwie desperackich po 1953 roku i politycznie naiwnych, nie zmienia faktu, że jego akcje były jednymi z najpoważniejszych i najodważniejszych aktów oporu wobec dyktatury komunistycznej i hegemonii ZSRR w Polsce po 1950 roku.



Jeżeli Stanisław Jaros nie zasługuje na tablicę pamiątkową, czy ulicę swojego imienia, to na pewno wyjaśnienie, zbadanie jego przeszłości i uczciwe opisanie – nie przez pryzmat gierkowskiej propagandy. Może IPN dysponuje jakimiś dokumentami? Może ocalały akta jego procesu?



Warto się na pewno zastanowić, czy nie upamiętnić tych dwóch miejsc, gdzie doszło do zamachów na Gomółkę - komunistycznego dyktatora. Takie tablice pozwoliłyby pokazać Sosnowiec również jako miasto w którym walczono z komunizmem. Odsłonięcie takich tablic z pewnością by odbiło się szerokim echem w mediach całej Polski, korzystnie zmieniając wizerunek Sosnowca – jako miasta próbującego coś sensownego zrobić z komunistyczną przeszłością, odkłamać ją.

Sławomir Matusz




Autor: | 16/10/2008
Komentarze
#1 | ludek dnia 18.10.2008 16:16
Tutaj przebywa sama fachura !
Sie nie podoba ????????
#2 | Luć dnia 18.10.2008 15:40
O widzę, że jestem na portalu żarliwych miłośników PiSu, udających POwców! Szczwaniaki!
#3 | Julcia Przypominalska dnia 18.10.2008 12:21
Pius XII kłamał w sprawie mordów na rzymskich Żydach
tan, PAP
2008-10-18, ostatnia aktualizacja 2008-10-18 12:44
Dwa dni po przeprowadzonej przez SS w rzymskim getcie w październiku 1943 roku łapance Żydów, wywiezionych następnie do Auschwitz, papież Pius XII milczał na ten temat podczas rozmowy z brytyjskim dyplomatą, mówiąc jedynie, że Niemcy zachowują się "poprawnie" wobec Watykanu.
#4 | anonim dnia 18.10.2008 11:32
TVP zrobila ciekawy dokument o tym czlowieku. Byl wielokrotnie emitowany. na pewno jest gdzies w necie.
#5 | Z Klanu Ryś dnia 18.10.2008 10:34
Czy wiadomo chociaż gdzie jest jego grób? Pewnie czerwone ścierwa zakopały go jak psa w nieoznakowanym miejscu, a sami mają piekne mogiły pokryte przez głupców kwiatami (patrz Gierek).
#6 | anonim dnia 18.10.2008 04:22
ten młody oficer to W. Jaruzelski - minister obrony i W. Gomułka (wprowadzenie polskich wojsk do Czechosłowacji, Grudzień 70)
#7 | Logicznie dnia 18.10.2008 04:16
Ciekawe jest, że SB, ani milicja nie wykryły Jarosa od 1959 do 1961 roku! I że działał na terenie dwóch zakładów - w Hucie Buczka i kopalni. To znaczy, że miał jakieś poparcie, ludzie go wspierali - a powieszono jego jednego. Czyli nikogo nie wydał. Znając tamte czasy pewnie przeżył wiele tortur.
O tych zamachach musiało wiedzieć kilkadziesiąt osób - rodzina, koledzy z pracy itd.
Przez tyle lat nikt go nie wydał, on nikogo nie wsypał. Piękna karta w historii Zagłębia i Sosnowca.
#8 | Zaspany dnia 18.10.2008 03:30
zapewne wiele takich osób - niekoniecznie tak desperatów, jak śp. Stanisław Jaros propaganda PRL sponiewierała.
Te zdarzenia warto jednak upamiętnić, by pokazać Polsce, że Zagłębie nie tylko komunistyczne było.
Tu nawet nie chodzi o pojedynczego S. Jarosa, ale o nasz wizerunek!
#9 | anonim dnia 17.10.2008 23:37
To może rodzina Stanisława Jarosa odezwie się i powie więcej o tej sprawie?
#10 | Lwiczka dnia 17.10.2008 23:36
Problem z takimi osobami polega na tym, że w czasach PRL-u propaganda przedstawiała swoich przeciwników politycznych jako bandytów, a ich czyny jako kryminalne, nie mające żadnego podłoża politycznego.
Rodziny, czy obrońcy nie mogli się wypowiedzieć, a dokumenty niszczono.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney