Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Badanie Pana K.

Kto misiowi urwał ucho? Kto podlizał się TP? Kto rysuje samochody? Czyja sprawa wzięła w łeb? Gdzie jest walka polityczna, gdzie jest lobby, gdzie świętości? Kto nie kocha dziś lewicy? Kto rachuje czyje kości? Pytania krążyły nawałnicą po głowie Witolda K. Nachodziły go, wkręcały się boleśnie w zwoje mózgowe, po czym odlatywały, nie znajdując odpowiedzi. K. czuł, że ma problem, ale nie potrafił zdiagnozować przyczyny swojej choroby. Poszedł więc po rozum (sic!) do głowy i wybrał się do lekarza, co by się przebadać.



Doktor Daniel przywitał go uprzejmie i po przyjacielsku. - Słyszałem Witku, że masz problem, na Zwycięstwa dużo się teraz o Tobie mówi, wiesz? - zagajał doktor głosem dobrotliwym, który zdawał się jednak K. być zabarwionym ironią i kpiną. A przecież doktor dobrze wiedział, co mówi, bo sala sesyjna UM była od dawna jego królestwem (ku rozpaczy i wściekłości wielu prawicowych i lewicowych kolegów). - Nie jest dobrze - wymamrotał K. pod nosem, po czym (już pewniej i głośniej) dodał: -To jest spisek, Danielu, spisek, który ma mnie zdyskredytować!



Doktor zignorował tę uwagę i przystąpił do badania. Sprawdzał oczy i uszy, zajrzał do gardła, osłuchał i opukał, zmierzył ciśnienie i poziom cukru. - Na moje oko, wszystkie parametry w normie, drogi Witku. Żeby się dowiedzieć, co powoduje te zawroty głowy i ból, musisz mi teraz dokładnie opowiedzieć o swoich problemach. Potęga umysłu jest olbrzymia, być może zarzewie choroby tkwi w Twojej obolałej głowie... - mówił doktor, a K. po raz kolejny nie potrafił odgadnąć, czy powoduje nim troska, czy może jednak sobie kpi. Spojrzał jednak Danielowi w źrenice i postanowił zaryzykować.



- Mam wrażenie, że ktoś pode mną kopie dołki. Ktoś mi robi czarny PR, tego jestem pewien. Ale ostatnio to już nawet mi się wydaje, że jeżdżą nie tylko po mnie, ale i za mną. Ktoś mnie śledzi, Danielu! - wykrzyknął K. - Najgorsze, że nie mam pojęcia kto to jest i dlaczego zależy mu (a może im) na tym, by mnie pogrążyć. Jedno jest pewne. Boję się - kontynuował rozpaczliwy wywód.



- Chodzi Ci o ten porysowany samochód? - zapytał lekarz asekuracyjnie, nie bardzo rozumiejąc, o co chodzi koledze. - Dokładnie - odrzekł K. szeptem, bo właśnie zdał sobie sprawę, że wysłannicy nieznanego mu stronnictwa spiskującego mogli być ukryci gdzieś w pobliżu doktorowego gabinetu. -Tydzień temu znalazłem swój samochód z wielką rysą z boku. Jakby mi któryś ze spiskowców chciał sygnał wysłać: „widzimy cię, obserwujemy i dopadniemy!". A przecież to było pod urzędem miejskim, jednym z najbezpieczniejszych miejsc w tym mieście! Do tego tak mi bliskim. Daniel, to tak jakby mi ktoś na podwórko wlazł i dokonał aktu zastraszania. Nie mogę przestać o tym myśleć. Wydaje mi się, że to moi przeciwnicy polityczni chcą mnie pogrążyć w tak podły i podstępny sposób...



Doktor zasępił się nieco, widząc przestrach w oczach Witolda i z poważną (tym razem) miną kontynuował wywiad: - Przypuśćmy, że masz rację i ktoś w UM Cię nie lubi. Przypuśćmy nawet, że porysował Ci samochód. Śledzenie zostawmy, bo nie masz dowodów. Musisz jednak przyznać, drogi Witku, że w przypadku awantury z TP o spisku mowy być nie może. Sam położyłeś tę sprawę.



- Też tak myślałem na początku, ale teraz już niczego nie jestem pewien - wyszeptał K. rozglądając się nerwowo po gabinecie. - No ale ściągałeś te poprawki z pisemka od TP, czy nie? „Parkiet" wlazł ci w dokument i dziennikarze doszli do wniosku, że autorem poprawek był ktoś od operatora, a nie ty. Witek, napisałeś sam te poprawki? - naciskał doktor.



- Pisałem, pamiętam, że pisałem. Ale zaraz, zaraz... - zadumał się na chwilę K., po czym (nie bacząc już na możliwość podsłuchu i pochowanych w gabinecie szpiegów) krzyknął rozpaczliwie. Zdał sobie bowiem sprawę, że grzebanie w jego poprawkach też mogło być elementem spisku i obrzydliwym, odrażającym (fuj, fuj) dowodem braku sympatii ze strony prześladowców. - Daniel, a co jeśli to wszystko było ukartowane, żeby mnie skompromitować?



A doktor już nic nie odpowiedział, zaczął tylko coś skrobać na malutkiej karteczce, po czym podał ją K. i poklepał dobrotliwie po ramieniu. Na kartce napisane były zalecenia lekarskie: badanie okulistyczne, ziołowy lek uspokajający i tonik poprawiający pamięć i koncentrację. Do notatek dołączony był 20-procentowy kupon rabatowy na usługi lakiernicze.



„I tu się doktor nieco w złośliwości zapomniał, bo przecież ja nie potrzebuję żadnych kuponów" - pomyślał K. i opuścił gabinet bez słowa.



Ilona Pawłowska, www.e-sosnowiec.pl





Autor: Piotr Dudała | 01/03/2009
Komentarze
#1 | Karol dnia 03.03.2009 17:06
Pani Pawłowska robi sobie jaja, gdy przypadków porysowania samochodów pod Urzędem Miejskim w Sosnowcu jest coraz więcej. Prawdopodobnie są znani mocodawcy.Niech szykują kasę za lakier na kilku samochodach.
#2 | Nela dnia 03.03.2009 16:57
Kto rusyje samochody pod Urzędem Miejskim w Sosnowcu. To temat dla policj
#3 | :D dnia 03.03.2009 09:10
hi hi
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.



Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney