Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Pamiątki z Sosnowca

Lato, słoneczna pogoda i wakacyjny luz skłaniają do podróży. Najlepiej tych dalekich, ale kiedy czasu brak, zawsze znajdzie się jakiś nieodkryty kawałek własnego podwórka, który umykał naszej uwadze dotychczas. A jeśli już ma być wycieczka, muszą być i pamiątki, żeby można było wspomnieć te piękne chwile.





Sosnowiec jako miasto województwa śląskiego wciąż mało odkryte reklamować samo się musi. Na swoje szczęście, ma swoich pasjonatów, którym się chce. Niby wszystko już znajome, ale sięgając nieco dalej okazuje się, ze Sosnowiec posiada nieodkryte perełki. Ot, taki choćby Dom Ludowy w Ostrowach Górniczych. Stamtąd oprócz pięknych zdjęć i zadumy nad obojętnością władz, które omal nie doprowadziły tego miejsca do ruiny, koniecznie przywieźć trzeba… tuję. Tak, tuję, bo dziś w budynku mieści się szkółka drzew.



Na fanów mocnych wrażeń czekają Maczki. Wciąż nieodkryte i niedocenione przez władze zachwycają zapaleńców z zagranicy, którzy podróżując kolejowymi szlakami, nie mogą wyjść spod wrażenia, jakie wywiera na nich bierność miasta wobec niszczejącego dworca. Z wycieczki do Maczek koniecznie zabrać więc należy kawałek odpadającego tynku dworca. Lepiej jednak nie mylić go z kamyczkiem zielonym, i nie ściskać zbyt mocno, jak w pewnej piosence, w której miał być na szczęście.



Żeby poczuć odrobinę egzotyki najlepiej wybrać się tramwajem linii 24 w kierunku Pogoni. Przy Żylecie można sobie zrobić zdjęcie z dinozaurem. Prezentuje się lepiej niż odrapane upływem czasu modele w chorzowskim parku. Poza tym przy odpowiednim kadrze widok gada z industrialnym budynkiem w tle działa na wyobraźnię. Po ucieczce przed dinozaurem, warto nabrać energii w najlepszej, jak mówią legendy, kebabiarni tej dzielnicy u niejakiego Roniego. A skoro już mowa o kebabach – szlak turecki warto rozpocząć już w centrum, które z kebabów słynie. Ponoć szczególnie smaczne są w jednym lokalu, nad którym przez chwilę wisiała groźba zamknięcia, ale sosnowiecki sanepid zadbał o smakoszy zepsutego mięsa i kapusty.



Samo centrum, zwłaszcza dla tych mieszkańców, którzy, o ile nie posiadają własnego środka transportu (i nie chodzi mi tutaj o rower, bo tym dojechać z obrzeży do centrum to nie lada wyczyn), skazani są na komunikację miejską, może być wyzwaniem, zwłaszcza w wakacyjne weekendy, kiedy ilość kursów można policzyć na palcach jednej ręki. Tutaj już na samym początku nie powinien zdziwić ich wydobywający się zwłaszcza w upalne dni zapach przy schodach prowadzących do centrum. Ów tajemniczy zapach najlepiej podsumował ostatnio jeden z miłośników sosnowieckiego dworca, tudzież wszelkich miejskich placów i koszy na śmieci pełnych rozmaitości. Kiwając się z nogi na nogę, przystanął w miejscu, z którego wydobywał się tajemniczy zapach, pytając: „K… co tak śmierdzi??? Tym samym wyraził głośno to, co mieli na myśli wszyscy przechodnie, krzywiąc się tylko i wstrzymując oddech.



W centrum koniecznie trzeba zakupić również krakowskiego obwarzanka. I na wzór krakowski usiąść obok Kiepury, konsumując niespiesznie, cieszyć się widokiem urokliwego dworca, tudzież deptakiem na Modrzejewskiej. Pamiętać o okruszkach dla gołębi, które tylko czekają na znak. Ptaki nakarmić, a potem obowiązkowo zrobić sobie zdjęcie na tle ufajdanego tenora!




red. Magdalena Kłobusek, www.e-sosnowiec.pl








Autor: Piotr Dudała | 27/07/2009
Komentarze
#1 | dnia 01.01.1970 00:00
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.