Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Bar Eldorado

-Wołać mi tu Łgawskiego, tylko migiem! - wrzeszczał Kwasimierz Dolinny do swoich uniżonych sług komnatowych. Jednak zamiast Rycha w królewskie drzwi zapukał kuchenny parobek. - Wasza Smakoszowatość raczy skosztować nowej sałatki z naszego baru... - zaczął zachwalać potrawę kuchcik, ale omówić jej smaku już nie zdążył, bo musiał brać nogi za pas i ratować się ucieczką przed poczerwieniałym ze złości, ciskającym w drzwi pogrzebaczem kominkowym i główką Lenina, władcą.





- Co go ugryzło? - zapytał przechodząc obok sapiącego ze zmęczenia kuchcika Gregor Czeladzki (a był właśnie Wiesiek w drodze do komnaty Kwasimierza na poranną - czyli u normalnych ludzi południową - kawusię i burzę mózgów).



- Nie wiem, ja tylko śniadanie chciałem podać, a on na samo słowo „sałatka z baru" zaczął tak wrzeszczeć i rozrabiać, że myślałem, że mnie normalnie zabije! Czy król jest na diecie, że taki nerwowy? Znowu mu robicie kurację niskotłuszczową, czy kolejną cud-dietę na porost włosów? - dopytywał sługa.



-Nie, no skąd! Po ostatniej pół kierownictwa z zamku wywalił i awantura polityczna się zrobiła. Obiecałem mu wtedy, że żadnych eksperymentów żywieniowych już nie będziemy robić - zapewnił Wiesiek i w te pędy ruszył do królewskiej komnaty, żeby sprawdzić, cóż tak rozwścieczyło papę Kwacha.



Gdy podszedł pod drzwi komnaty, zorientował się, że na korytarzu nie jest sam (to nie było zresztą takie trudne, bo coś niesamowicie zawodziło i łkało, schowane pod stolikiem kawowym).



- Panie wicekrólu, to Pan? - Wiesiek nie mógł opanować zdziwienia. - Dlaczego Pan płacze wciśnięty pod stolik, przecież kręgosłup strzeli. Na okularki Wenerskiego, co się dzisiaj dzieje w tym zamku?! - Grzesiek uniósł ręce ku niebu.



-Nawet nie wypowiadaj tego nazwiska! - krzyknął Łgawski (choć tego dnia to bardziej Łkawski) Ryszard, wicekról Jodłowca. -Przez tego belfra król na mnie krzyczy! Co ja teraz pocznę, w niełaskę popadłem! - beczał Rychu.



Wtem drzwi komnaty się otworzyły i na korytarz wypadł purpurowy ze złości król Kwasimierz:

- Ja ci dam winę Wenerskiego! Karolla Wenerskiego to wina, żeś pierdół na komisji we wtorek naopowiadał?! Że bar w zamku jest po to, żeby biedotę wyżywić?!

- A nie? - wtrącił się Wiesiek wyraźnie zdziwiony.

- Nie!!! I tylko taki krasnal jak ty może w podobne bzdury uwierzyć. A ty Rysiek, jako wicekról, powinieneś mieć więcej oleju w głowie i bzdur publicznie nie pociskać! Co ty sobie w ogóle myślałeś opowiadając, że miasto robi w zamku stołówkę dla biednych i dlatego czynsz barowi obniża?

- Eeee, no pomyślałem, że to nam wizerunkowo dobrze zrobi - usiłował się bronić Łkawski.



- Trzymajcie mnie! Jak mamę i towarzysza sekretarza kocham, co też ci strzeliło do głowy? Kajać się trzeba było, kajać, a nie okoniem stawać. A tak przez twoje kotlety dorobiliśmy się kolejnej afery! - wrzeszczał król.



- Chciałem w tym miejscu uprzejmie donieść Waszej Wysokości, że jest to pierwsza od dawna afera bez mojego udziału. Niniejszym Drogi Królu Złoty, wyrabiam się! - wygłosił Wiesiek z nieskrywaną dumą. Ale giermka Kwasimierzowego słuchały tylko obrazy na ścianach i potrzaskana główka Lenina. Król bowiem zajmował się obecnie pogonią za Ryszardem Ł. A Rychu, choć krasnalowej postury, umykał z prędkością mustanga (tego od Maćka Kagańca, ma się rozumieć). Ostatecznie przed gniewem Dolinnego udało mu się zwiać. A gdzie? No jak to gdzie, moi mili - oczywiście do baru!


Skryba Trzewicki, www.e-sosnwoiec.pl



Koniec części XXII





Autor: Redakcja | 23/08/2009
Komentarze
#1 | ludek dnia 24.08.2009 17:59
Wiesiek tera MOSIR obskakuje ,co szykuje ?????
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.