Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Prestiż na sprzedaż

Trudno znaleźć na Śląsku miasto czy miejscowość, które nie chwaliłyby się, że są wyjątkowo atrakcyjne dla inwestorów, a jakość pracy ich urzędów nie jest najwyższa. Podczas takiej autopromocji wiele z nich podpiera się tytułem "Gminy Fair Play", zdobytym w drodze konkursu.





Mało kto jednak wie, że tytuł ten, to nie nagroda za samorządowe osiągnięcia, tylko tzw. znak jakości, który można sobie po prostu kupić.

Cena bycia Gminą Fair Play wynosi od kilku do nawet 33 tys. zł. Co gorsza, ten kosztowny prestiż nie robi żadnego wrażenia na przedsiębiorcach. Inwestując pieniądze w danej gminie, mało który zwraca uwagę na to, czy ubija interes z gminą fair, czy nie fair play.



Właśnie poznaliśmy laureatów tegorocznej edycji konkursu "Gminy Fair Play". Statuetkami, wyróżnieniami i tytułami uhonorowano ponad 200 miejscowości w Polsce, w tym dziewięć z naszego województwa. Każda z nich może teraz przez rok szczycić się zdobytymi certyfikatami, a jak przekonują organizator konkursu, Instytut Badań nad Demokracją i Przedsiębiorstwem Prywatnym, korzyści z tego płynące są wyjątkowe. Wymieńmy najważniejsze: "Możliwość nawiązania kontaktów z rzetelnymi przedsiębiorcami oraz obiektywna weryfikacja gmin pod kątem spełnienia przez nie wymagań certyfikacyjnych".



Wymagania są duże, a jedno z najpoważniejszych dotyczy nakładów finansowych, które ponieść musi uczestnik plebiscytu. W zależności od liczby mieszkańców, gminy muszą płacić od ponad 7 do przeszło 33 tys. zł. Za co? Oficjalnie za audyt jakościowy, na podstawie którego przyznaje się dyplom fair play.



- Przeglądamy przebieg realizowanych inwestycji, spotykamy się z samorządem. Rozmawiamy z przedsiębiorcami. Dzięki naszym uwagom, urzędy usprawniają swoją pracę - mówi Paulina Bednarz, rzeczniczka konkursu.



W tym roku swoją pracę jeszcze mocniej usprawniły m.in. Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec, Mysłowice, Gierałtowice, Rydułtowy, Wodzisław Śląski, Godów, Krupski Młyn i Poczesna. Przykładowo w Dąbrowie cieszą się z "możliwości poddania się ocenie przez niezależnych audytorów".



- Cały czas możemy podnosić jakość obsługi inwestorów. Taki audyt ma sens w cyklu wieloletnim - zapewnia Bartosz Matylewicz z wydziału promocji. Tyle że na wolnym rynku takie kontrole są znacznie tańsze.



- To koszt około 10 tys. zł w przypadku miasta wielkości Dąbrowy Górniczej - potwierdza Michał Borucki z firmy konsultingowej DGA.



(...) Sosnowiec przez cztery ostatnie lata wydał na uczestnictwo w konkursach "Gmina Fair Play" ponad 66 tys. zł. Według Grzegorza Dąbrowskiego, rzecznika Urzędu Miasta, było warto.



- Ze względu na efekt promocyjny w kontekście promocji gospodarczej - wyjaśnia.



Dobre i to, bo niektórzy urzędnicy nie są nawet w stanie uzasadnić starań o kolejne dyplomy. Za ich kolekcjonera uchodzi od lat prezydent Mysłowic Grzegorz Osyra (ma m.in. Śląskiego Oskara, Eko-Laur oraz tytuły "Mysłowice bez barier" i "Bezpieczna gmina"). - To jest korzyść dla miasta - lakonicznie skomentowała spra-wę rzeczniczka UM, Katarzyna Szymańska. Jaka konkretnie korzyść? Nie wiadomo.



Na pewno te korzyści nie przekonują potencjalnych inwestorów. Organizatorzy "Gminy Fair Play" nie dysponują zresztą badaniami, które dowodziłyby wpływu certyfikatu na liczbę inwestycji w gminach. Takich badań nie ma, bo jak przyznaje Paulina Bednarz... trzeba by za nie zapłacić.



Daniel Kortlan, dyrektor ds. korporacyjnych w LG, potwierdza, że firma chętna do lokowania swojego kapitału w danym mieście, kieruje się własnymi przesłankami. - Liczy się infrastruktura, kwestie logistyczne, dostępność siły roboczej i kadry zarządzającej. Certyfikaty nie mają znaczenia - mówi Kortlan.



Z tych powodów w wyścigu o dyplomy fair play nie stają m.in. Katowice czy Bytom, choć tamtejszych urzędników co roku kusi kilkanaście ofert wzięcia udziału w różnych plebiscytach.



Gmina może być nie tylko fair play. Może też szczycić się godłem "Teraz Polska", zdobyć Nagrodę im. Kazimierza Wielkiego i tytuł "Przyjaznej środowisku", a nawet "Najlepiej oświetlonej". Tymczasem najbardziej prestiżowe konkursy, jak "Przejrzysta Polska" Fundacji Batorego, są bezpłatne. (...)



Marcin Zasada

Polska Dziennik Zachodni





Autor: Redakcja | 12/10/2009
Komentarze
#1 | dnia 01.01.1970 00:00
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.