Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Antoni Szymański - Bolszewizm jako prąd kulturalny i cywilizacyjny

Wybrane poniżej fragmenty pochodzą z artykułu ks. Antoniego Szymańskiego pt. "Bolszewizm jako prąd kulturalny i cywilizacyjny", "Prąd", kwiecień 1937, s. 227-234 i 241-243.



źródło: Ośrodek Myśli Politycznej, kliknij tu



Znamieniem kultury socjalistyczno-bolszewickiej jest kolektywność.



Społeczeństwo składa się z jednostek, jest zjawiskiem ilościowym, pewnego rodzaju mechanicznym. Człowiek się nie liczy, byleby tylko trwało społeczeństwo. [...]



Jedyną rzeczywistością jest zbiorowość, kolektyw. Jednostka jest jego składową częścią, ale czymś mniejszym niż komórka w organizmie. Komórka żyje przez organizm, ale ma własne życie. Jednostka nie ma w kolektywie własnego psychicznego życia. Myśli tak, jak kolektyw; czuje jak kolektyw, działa jak kolektyw. [...]



Miejsce indywidualnego życia zajmuje zbiorowe. Jednostka nie ma własnego życia ani celu. Żyje, działa w kolektywie, przez kolektyw i dla kolektywu. Nie ma własnych praw jako osoba i jednostka, lecz te tylko, jakie jej przyzna kolektyw. Nie ma własnych radości i smutków, lecz radości i smutki zbiorowe. Życie kulturalne, towarzyskie, zabawę, przeniesiono do klubów, do sal fabrycznych, do parków kultury. Stąd masowe działanie, masowy wytwór literatury, szturmówki różnego rodzaju, zespołowe konkursy. Poeta i pisarz maluje działanie zbiorowe, uczucia masy. Człowiek zginął lub jest gdzieś na szarym końcu. Praca nie ma na celu rozwoju uzdolnień jednostki ani własnego dobra w ramach dobra powszechnego, lecz dobro kolektywu, a dopiero przez kolektyw dobro własne. W dziedzinie gospodarczej człowiek nie pracuje dla siebie, ale dla kolektywu, który mu dopiero daje możność zaspokojenia potrzeb. [...]



Idea wspólnoty jest tak silna w myśli socjalistycznej, że w pierwszym momencie rewolucji bolszewickiej przybrała dzikie formy. Gdy się odrzuci przyrodzone prawo moralne a tym bardziej moralność chrześcijańską, kobieta traci własną ludzką wartość i staje się tylko dobrem użytkowym. W Ekatierynodarze władze bolszewickie wydawały piśmienne upoważnienia, których posiadacz miał prawo socjalizacji dziewcząt od dziesiątego roku życia według własnego upodobania. W Włodzimierzu zarządzono w tym samym celu rejestrację wszystkich kobiet od 17 roku życia. W raporcie do angielskiego ministra wojny piał gen. Pool w styczniu 1919 r., że w niektórych miastach Rosji sowieckiej powstały komisariaty wolnej miłości, że ćwiczono publicznie rózgami kobiety uczciwe, które nie chciały się poddać dekretowi komisarzy.



Jakie są przyczyny socjalizacji całego życia? Według ekonomiki socjalistycznej, gospodarstwo kapitalistyczne prowadzi do anarchii i katastrof gospodarczych, a zarazem do swego upadku. Kapitalistyczna "łupina pęka. Wybija godzina prywatnej własności kapitalistycznej. Wywłaszczyciele będą wywłaszczeni". Miejsce prywatnej własności zajmie własność wspólna. Anarchię produkcji zastąpi centralny, planowy zarząd. Dokona się "centralizacja środków produkcji i uspołecznienie pracy". Podstawą nowego ustroju będzie "kooperacja" pracy, wspólne władanie ziemią oraz środkami produkcji, wytworzonymi przez samą pracę" Wszelkie wytwory wytwarza wspólna, kooperatywna praca robotników. Temu faktowi musi odpowiadać wspólne posiadanie środków i narzędzi pracy, wspólna własność wytworów pracy, centralny zarząd całego gospodarstwa społecznego. Zamiast samodzielnych gospodarstw powstanie jedno wielkie gospodarstwo. [...]



To społeczeństwo-fabrykę pojmuje się na wskroś mechanistycznie. Składa się ono z jednostek, a nie z osobowości. [...] I nie może być inaczej. W socjalizmie giną wartości jakościowe ludzkie, ginie człowiek jako samoistny, świadomie poznający i odpowiedzialny człowiek. Jest to nieuniknione następstwo materializmu dziejowego. Skoro jedynym czynnikiem rozwoju są stosunki gospodarcze, człowiek staje się niczym. Wprawdzie Marks i inni teoretycy socjalizmu uznają wpływ człowieka na bieg dziejów oraz wpływ instytucji, wytworzonych przez człowieka, ale są to czynniki tylko wtórne. Człowiek gospodaruje, tworzy kulturę, wpływa na bieg wydarzeń, ale myśli on to tylko i chce tego tylko, co musi myśleć i chcieć, bo go w tym kierunku determinują czynniki ekonomiczne. Psychika ludzka, jego umysłowość, wola, uczuciowość są wytworem czynników ekonomicznych, a nie samoistnego pierwiastka duchowego. I dlatego osobowość ludzka nie ma znaczenia w dziejach. Jest ona tylko narzędziem, którym się posługuje twórcza, ale ślepo twórcza materia. [...]



Teoria głosząca, że człowiek jest tylko narzędziem historii, a dokładniej - twórczych czynników ekonomicznych, nie sprawdza się nawet w socjalizmie i bolszewizmie, w których występowały wybitne osobistości, nadające nowy kierunek dziejom. Ale teoria ta ma doniosłe znaczenie praktyczne. Z jednostek czyni grupę bez indywidualności i bezwolną Nowy czynnik historyczny, wspólna własność, czyni ze społeczeństwa jedną całość, wyrażającą się w jednych myślach, w jednym działaniu, w jednej uczuciowości, we wspólnocie życia i zabawy. Teoria ta wraz zasadą wspólnej własności zamienia obywateli na niewolników państwa. Nikt nie posiada własności wytwórczej, wszyscy utrzymują się z pracy, a właścicielem zakładów pracy, jest jedynie państwo; nie ma zakładów prywatnych, nie będących własnością państwa. Gdy państwo nie przyjmuje do pracy, gdy obywatela uzna za "liszeńca", jest on pozbawiony możności zarobkowania. W gospodarstwie opartym na prywatnej własności, nie ma takiej ewentualności: gdy kto nie znajdzie pracy w jednym zakładzie, znajdzie ją w innym; gdy mu nie chce udzielić pracy przedsiębiorstwo państwowe lub samorządowe, znajdzie ja w prywatnym, nie mówiąc już o tym, ze obywatele mają własne zakłady pracy.



Będąc właścicielem wytworzonych dóbr, państwo je rozdziela między obywateli. Obywatele, i to wszyscy, są zależni od państwa w dziedzinie zaspokojenia swoich potrzeb. Państwo ma w dyspozycji towary i produkty rolne, mieszkania, papier, potrzebny na druk książek i czasopism, szkoły i uniwersytety, koleje i środki komunikacji. Obywatele stanowią masę, którą państwo dysponuje według swej woli. Państwo to obok władzy ekonomicznej posiada władzę polityczną z całym jej aparatem przymusu.



Wprawdzie socjalizm przyswoił sobie tezę Engelsa, że w państwie komunistycznym "zarząd ludźmi ustąpi miejsca zarządowi rzeczy i kierownictwu procesów wytwórczych. Państwo nie będzie usunięte, ale po prostu zamrze". Marks twierdzi, że tylko w pierwszym okresie komunistycznego społeczeństwa będzie istnieć państwo, jako organizacja ucisku - bo każde państwo jest organizacją ucisku - będącą w rękach proletariatu. Chodzi jednak o to, że ten okres dyktatury proletariatu trwa zbyt długo. I trwać będzie. Przypuśćmy nawet, że państwo zaniknie. Wtedy zarząd będzie również sprawował funkcje polityczne, związane z bezpieczeństwem wewnętrznym i obroną kraju. Władza gospodarcza będzie poparta władzą polityczną. Tak już jest obecnie: ci sami ludzie sprawują władzę polityczną i gospodarczą, a są to ludzie jednej klasy. W rzeczywistości zaś intelektualiści, którzy występują w imieniu klasy robotniczej. Słusznie więc Lenin powiedział, że "wszyscy obywatele staną się najmitami państwa". Trzeba jednak dodać, że "państwo" w praktyce, konkretyzuje się w rządzącej grupie. Wszyscy obywatele staną się najmitami rządzącej grupy, mającej w swej dyspozycji narodowe gospodarstwo i środki przymusu państwowego.



Stalin podkreśla wspólnie z Leninem, że rewolucji bolszewickiej, mającej zmienić całe życie ludzkie, nie dokona się bez dyktatury proletariatu, tj. silnej, centralnej, niczym nieskrępowanej organizacji, której organami są związki zawodowe, sowiety, poszczególni towarzysze, oddani sprawie bez zastrzeżeń, związki młodzieży i partie, jako zrzeszenie ludzi z masy proletariackiej. W ten sposób całe życie obywateli sowieckich będzie ujęte w mocne ramy, stworzone przez rządzącą grupę. Państwo jako przedstawiciel kolektywu stoi nie tylko na czele gospodarstwa narodowego i życia publicznego, ale także kultury duchowej, artystycznej. Ono nadaje impuls, oraz wskazuje tematy i zdania, ono organizuje talenty, pochwala i potępia, wywyższa i poniża. Socjalizm upaństwawia kulturę.



Pozbywszy się swej osobowości, odrzuciwszy Boga, obywatel sowiecki uwierzył w Stalina, jako uosobienie kolektywu. [...]



Doktryna socjalistyczna jest przeciwna rodzinie. Jako oparta na własności prywatnej, rodzina staje się instytucją wyzysku żony przez męża, dzieci przez rodziców. Jako instytucja zwarta, stoi w rażącej sprzeczności z indywidualistycznym i mechanicznym stosunkiem jednostki do kolektywu. W tak pojętym społeczeństwie nie ma dla niej miejsca. [...]



Państwo zabiera całkowicie człowieka dla siebie i, jak organizuje produkcję, tak samo organizuje wychowanie dzieci w swoich zakładach. Skutkiem tego sam związek małżeński staje się sprawą wyłącznie prywatną, a jego zmienność i wolność opowiada nowym czynnikom gospodarczym, mianowicie wspólnej własności dóbr.



Zarówno podróżnicy po Rosji sowieckiej, jak literatura stwierdza brak radości w ZSRR. Nie jest to zjawisko przypadkowe. Wszystko się na to składa, by obywatel sowiecki czuł się jak w więzieniu. Religia sowiecka zamknęła człowieka w doczesności. A doczesność mimo wielkości i piękna, jakie posiada, ma zbyt wiele braków, udręczeń i zła moralnego. Gdy się doczesności i człowieka pozbawi Boga, nie mówiąc już o odrzuceniu porządku przyrodzonego z realną obecnością Chrystusa wśród nas, można ludzkość tak znienawidzić, jak człowieka nienawidzi i demaskuje Celine. I gdy się Boga usunie z życia, daje się wolne pole szatanowi wraz z tym złem, które ze sobą niesie. I gdy się umysł i serce napełni nienawiścią, nie zazna się ani pokoju, ani radości.



Kultura socjalistyczna zabija osobowość, skutkiem czego człowiek przestaje być sobą. A gdy nadto głosi ona utylitaryzm, wyrzuca poza nawias ludzkiego życia te wszystkie radości i złudzenia nawet, których człowiek doznaje wobec prawdy i piękna wobec czarów przyrody. [...] Kultura socjalistyczna rozbija życie małżeńskie i rodzinne i wraz z nim usuwa z życia ludzkiego te wszystkie szlachetne i wzniosłe radości, jakich ogniskiem jest małżeństwo i rodzina. W kulturze socjalistycznej miłość między mężczyzną i kobietą jest prawie złem, bo odrywa człowieka od pracy i budownictwa socjalistycznego, któremu należy poświęcić wszystkie siły. Miłość tę trzeba prowadzić do takich granic, jak jedzenie i picie, służące do zaspokojenia potrzeb organizmu.



Do tego trzeba dodać ucisk polityczny, wynikający, jeśli nawet pominąć terror, z tego, że państwo, jako jedyna władza polityczna, jedyna władza gospodarcza, jedyny kierownik życia kulturalnego, przytłacza człowieka swym ciężarem.




--------------------------------------------------------------------------------


Antoni Szymański - Kkiądz katolicki, wybitny przedstawiciel katolickiej nauki i myśli społecznej w Polsce. Ur. się 27 października 1881 r. w Praszcze, w powiecie wieluńskim, ukończył Seminarium Duchowne we Włocławku, następnie wyjechał do Belgii, gdzie studiował filozofię i nauki społeczne. W latach 1908-18 wykładał w Seminarium Duchownym we Włocławku, redagując zarazem "Ateneum Kapłańskie". Od 1918 r. wykładał politykę społeczną, etykę i historię katolicyzmu społecznego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, w 1919 r. uzyskując stopień doktora habilitowanego z zakresu chrześcijańskiej nauki społecznej na Uniwersytecie Jagiellońskim. Na KUL pełnił liczne funkcje: dziekana Wydziału Prawa Kanonicznego (1920-21), prorektora (1922-26), dziekana Wydziału Prawa i Nauk Społeczno-Ekonomicznych, wreszcie rektora (1933-42). Aktywny jako redaktor miesięcznika "Prąd" i działacz społeczny (założyciel w 1928 Towarzystwa Wiedzy Chrześcijańskiej, od 1931 prezes Związku Polskiej Inteligencji Katolickiej, organizator Tygodni Społecznych "Odrodzenia" w Lublinie, od 1934 r. prezes Rady Społecznej przy Prymasie Polski, inicjator Towarzystwa Naukowego KUL), patronował organizowanym na KUL-u wykładom powszechnym dla duchowieństwa z zakresu myśli społecznej Kościoła, a po wybuchu II wojny światowej organizował pomoc dla uchodźców, wkrótce jednak, w listopadzie 1939 r, został aresztowany i osadzony w lubelskim więzieniu. Po zwolnieniu mieszkał na plebani w Bełżycach, kierując stamtąd działającym w konspiracji KUL i organizując pomoc dla jego pracowników. Autor licznych opracowań z interesujących go zakresów (Studia i szkice społeczne, Polityka społeczna, Bolszewizm jako prąd kulturowy i cywilizacyjny, Ekonomika i etyka, Zagadnienia społeczne) zmarł w Bełżycach.





Autor: Redakcja | 21/01/2010
Komentarze
#1 | anonim dnia 23.01.2010 11:30
Ponad 70 lat temu wiedzieli co to jest komuna, a w Sosnowcu... zachwycaja sie wciaz Gierkiem!
#2 | Satina dnia 22.01.2010 23:06
czas przeciąć tą komunistyczną pępowinę!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.



Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney