Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Cena wierności. Męczennicy czasów komunizmu 1917-?

Chyba żadna ideologia nie ujawniła (i nie ujawnia) tak wielkiej nienawiści wobec religii (zrozumiałe, iż przede wszystkim chrześcijańskiej), jak komunizm. Śmiało można stwierdzić, że teoretyczna walka z Chrystusem i Jego Kościołem szła w parze z praktyką, tym bardziej okrutną i bezwzględną, że czynioną często w świetle „prawa”.



Dowodem tego są niezliczone rzesze męczenników chrześcijańskich ze wszystkich krajów i państw, gdzie marksizm i leninizm były i są (jawnie lub w bardziej zakamuflowanej formie) obowiązującymi światopoglądami.



Komunizm w swoich różnych mutacjach (zwłaszcza azjatyckiej) ciągle trwa i jest coraz poważniejszym problemem dla całej ziemskiej społeczności. Niestety, zagrożenia zbrojeniowe czy problemy ekonomiczne całkowicie przysłaniają dramatyczną sytuację chrześcijan, o których troska zdaje się być czymś bardzo wstydliwym lub politycznym faux-pas (jest to typowe zarówno dla krajów o ustroju komunistycznym jak i dla licznych państw muzułmańskich), dlatego w nagłówku niniejszego artykułu brakuje daty zamykającej okres tej martyrologii.



Lista męczenników doby komunizmu z różnych lat i różnych stron świata jest obszernym świadectwem wiary; dzieje niektórych, przykładowo wybranych z owej listy postaci, życiem i działalnością związanych z kontynentem europejskim, zostaną przedstawione poniżej.



Na początku była Rosja…



Zacofana społecznie i gospodarczo Rosja okazała się podatnym gruntem pod zasiew nowej ideologii, która, utwierdzona rewolucją październikową, przez długie dziesięciolecia sączyła w tym kraju nienawiść i przemoc. Programowa ateizacja, antyreligijne wychowanie oraz bezwzględny terror niemal doszczętnie zrujnowały rosyjskie chrześcijaństwo. Kościół przedstawiano jako ostoję burżuazji, a zatem wroga numer jeden.



Ze zrozumiałych względów pierwszym celem ataków religijnych było prawosławie, jako główne wyznanie państwa oraz najbardziej liczebnie i strukturalnie rozwinięta wspólnota kościelna. Prześladowania objęły zarówno hierarchów, kapłanów i mnichów, jak i wiernych świeckich. Symbolem sprzeciwu wobec nowego „porządku” jest osoba patriarchy moskiewskiego i Wszechrusi – św. Tichona Bieławina (1865-1925)[1]. Pierwsza fala prześladowań objawiła się przez doraźne egzekucje duchownych lub procesy-farsy; stopniowo niszczono też wszelkie pamiątki religijne i przedmioty kultu. W dalszych latach wystarczył donos lub fakt bycia chrześcijaninem, aby w świetle „prawa” zostać skazanym na śmierć – natychmiastową lub wieloletnią w łagrach[2]. Prześladowania zelżały po tym, jak Cerkiew rosyjska została zmuszona do współpracy z komunistycznym rządem Kraju Rad i poszła na pewne ustępstwa. Mimo tego danina krwi, jaką zapłaciła, zaowocowała wyniesieniem na ołtarze kilkuset męczenników owego okresu (głównie z lat 30. XX w.); w gronie tym znalazł się także ostatni car Rosji – Mikołaj II i jego rodzina. Trzeba jednak uwzględnić, że w prawosławiu nie obowiązują tak ścisłe zasady konieczne do beatyfikacji czy kanonizacji jak w Kościele katolickim oraz że pojęcie męczeństwa jest znacznie szersze niż na Zachodzie. Chodzi tu nie tylko o tych, którzy zginęli w sposób gwałtowny lub w więzieniu, ale także o cierpiących niewinnie, czyli strastotierpców, co można przetłumaczyć jako cierpiętników oraz tych, którzy mimo tortur i prześladowań zmarli śmiercią naturalną tzw. ispowiedników, co w literaturze polskiej przekłada się jako wyznawcy[3].



Może najbliższą nam historycznie ofiarą komunizmu jest o. Aleksander Mień, zamordowany uderzeniem topora w głowę w 1990 r., gdy szedł do swojej parafii. Ten prawosławny kapłan był szeroko znany z działalności duszpasterskiej i naukowej, niemniej przez swoją postawę i posługę miał również wielu wrogów wywodzących się z przedstawicieli dawnego systemu, także pośród duchowieństwa. Niekiedy jest porównywany do ks. Popiełuszki[4].

Kościół katolicki w Rosji istniał w dwóch obrządkach: rzymskim i wschodnim, męczennicy wywodzą się z obu wspólnot. Do tej pory z ogromnej liczby umęczonych katolików rosyjskich na ołtarze wyniesiono tylko jednego, a kilkunastu jest objętych procesem beatyfikacyjnym. Bł. Leonid Fiodorow był egzarchą (biskupem) dla katolików obrządku greckiego na terenie całej Rosji (z wyłączeniem Białorusi i Ukrainy). Kiedy w młodości przeszedł z prawosławia na katolicyzm, musiał znosić prześladowania już w czasach carskich. Wykształcenie teologiczne zdobył w zagranicznych seminariach. Został wyświęcony na księdza i złożył śluby mnisze w zakonie studytów. Wiele wysiłku wkładał, aby doprowadzić do prawnego uznania swojego wyznania, co mu się udało mimo przejęcia władzy przez bolszewików. Skazany na więzienie odsiadywał wyrok m.in. na Wyspach Sołowieckich, w Kałudze i w Wiatce, gdzie zmarł w 1935 r. Beatyfikacji dostąpił we Lwowie 27 czerwca 2001 r.



Do r. 1939 w bolszewickiej Rosji zniszczono wszystkie kościoły (w liczbie 1200) i kaplice katolickie, a na wolności nie pozostał żaden ksiądz[5]. Przez cały czas katolicy musieli być przygotowani na najgorsze. Biskupi, księża, zakonnice i ludzie świeccy ginęli rozstrzeliwani, w łagrach, więzieniach i na zsyłkach. Aktualnie toczący się proces beatyfikacyjny obejmuje szesnaście osób, przewodzi im abp Edward Profitlich. Ten pochodzący z Niemiec jezuita był administratorem apostolskim na terenie Estonii i pozostał na swoim stanowisku mimo włączenia tego kraju w granice ZSRR. Wielokrotnie zabiegał w ambasadzie niemieckiej o możliwość wyjazdu księży i zakonnic z zagrożonych terenów, sam jednak, na wzór Dobrego Pasterza, trwał przy swojej owczarni gotowy nawet na śmierć. Uwięziony przez sowietów, został skazany na rozstrzelanie, ale zanim wykonano wyrok, zmarł w więzieniu 22 lutego 1942 r.



Najbardziej znaną postacią z tego grona jest ks. prałat Konstanty Budkiewicz – proboszcz największej na terenie ówczesnej Rosji parafii katolickiej pw. św. Katarzyny w Petersburgu. Jako gorliwy działacz społeczny i propagator polskości wśród miejscowej emigracji Polaków oraz niezłomny obrońca praw Kościoła był prawdziwą solą w oku komunistów. Dlatego po aresztowaniu grupy duchownych tylko ks. Budkiewicz i abp Jan Cieplak[6] zostali skazani na najwyższy wymiar kary – śmierć. Niestety w przypadku bohaterskiego proboszcza nie udało się doprowadzić do zmiany wyroku. W nocy z Wielkiej Soboty na Niedzielę Wielkanocną (30/31 marca) 1923 r. strzał w tył głowy położył kres życiu tego Chrystusowego męczennika. Kazimiera Iłłakowiczówna poświęciła mu obszerny poemat epicki pt. Chór wieków.



Bp Antoni Malecki z Leningradu spędził cztery lata na Syberii, gdzie stracił zdrowie fizyczne i psychiczne. Na skutek starań organizacji międzynarodowych został „wymieniony” i znalazł się w Warszawie, gdzie po kilku miesiącach zmarł 17 stycznia 1935 r. Trzeba także choćby wspomnieć świetlaną postać m. Katarzyny Abrikosowej. Ta rodowita moskwianka nawróciła się na katolicyzm i przyjęła bizantyjski obrządek, a jej mąż został wyświęcony na kapłana w tym rycie. Założyła niehabitowe Zgromadzenie Sióstr św. Dominika, którego była pierwszą i jedyną przełożoną. Aresztowana ze swoimi siostrami została skazana na wieloletnie więzienie, gdzie straciła zdrowie. Zmarła w więziennym szpitalu 23 lipca 1936 r., wypełniając tym samym swój ślub ofiary za kapłanów i Rosję. Z m. Katarzyną utrzymywała kontakt Kamila Nikołajewna Kruszelnicka. W czasie prześladowań religijnych w jej mieszkaniu gromadziła się młodzież zainteresowana Bogiem. Fałszywie oskarżona trafiła na Wyspy Sołowieckie. Tam zawarła małżeństwo z człowiekiem, którego miała nadzieję doprowadzić do nawrócenia, on jednak okazał się donosicielem. Kilka miesięcy potem została rozstrzelana w 1937 r.[7] (...)



źródło: br. Marek M. Urbaniak FSC

Brat ze Zgromadzenia Braci Szkół Chrześcijańskich, dyrektor postulatu, specjalista w dziedzinie hagiografii, współpracownik lubelskiej „Niedzieli”.



Autor: Piotr Dudała | 18/02/2010
Komentarze
#1 | Stanisław Iż. dnia 21.02.2010 09:03
Ale, Ludku, na czym ten komunizm polegał? Nie odpowiedziałeś na pytanie...Podejrzewam, że sam tego nie wiesz.
#2 | ludek dnia 21.02.2010 05:16
Tak,tak,komunizmu nie udało sie ,,wprowadzić" ,ale tylko z samej nazwy.
#3 | Stanisław Iż. dnia 20.02.2010 21:58
Zakorzeniony komunizm? Nie bardzo rozumiem to sformułowanie. Jeżeli się czyta o komuniźmie, o jego zasadach i wartościach, relacjach społecznych,założeniach teoretycznych które miały nastąpić, to niby w czym ta ideologia przejawiała sie w Polsce? Na czym polegał ten komunizm? Nic z tego nie rozumiem...Uważam, że ideologii komunistycznej nie udało sie wprowadzić w żadnym kraju, rówież w ZSRR, nawet w czasach stalinowskich. Owszem, tak nazywano dążenia, ale w Polsce powojennej też nazywano okres sanacji - faszyzmem. Co było oczywiście-bzdurą.
#4 | ludek dnia 20.02.2010 21:04
Ja ich wykorzeniam.
#5 | @ludek dnia 20.02.2010 20:56
Ludku, słabo coś wykorzeniacie, ile to już lat nowego ustroju? A może mało tych chętnych do wykorzeniania, może wyczerało ich ciagle mielenie jęzorami na ten temat - cala para poszła w gwizdek i obietnice raju i cudów. Są kraje ktore zastosowały inną technikę agrarną, zamiast wykorzeniać stare zgniłe korzenie, skazali je na naturalne zapomnienie a zaczęli siać nowe roślinki, które wyrosły bujnie i wysoko...
Wy przez 20 lat ani nic nie wykorzeniliście ani nic nie sadzicie.
#6 | ludek dnia 20.02.2010 20:39
Odpowiem, po co ?
.....
Po to ,że w Polsce komunizm nadal jest zakorzeniony, takim przykładem jest Sosnowiec, opanowany przez komunistów. W Sosnowcu , ,,władzar1; ,która opanowała najważniejsze miejskie przedsiębiorstwa przetrzymuje i niszczy niezależność mieszkańców , aby utrudnić budowę społeczeństwa obywatelskiego.Stosuje niejasne metody postępowania i fikcyjne prawo.
Sosnowiec ,to samowola rządzących. Najwyższy czas z tym skończyć !
Demokracją ludową ,komuniści nazwali początek budowy i wcielania w życie ich ideologii komunistycznej.Następnie zmieniali tylko nazwę ,,socjalizm","socjalizm realny"- utrwalali zwyczaje ,a to był KOMUNIZM (w lekkim wydaniu) a TOTALITARYZM(w mocnym wydaniu)
Jak kto chce ,to niech sobie nazywa ten komunizm, ale mechanizm działań był taki sam.
#7 | @ dnia 20.02.2010 14:38
"Jeszcze raz, Po co"
Ależ to bardzo proste, tylko po to aby zaistnieć bo w aktualnej rzeczywistości niewiele się znaczy... a bardzo, bardzo chciałoby się zaistnieć.
Jak się kto spóźnił na pociąg historii w latach 71-89 to na starość zostały mu tylko wspominki i walka z tym już pokonanym, z tym co mineło. A tu...trzeba z młodymi naprzód iść, po życie sięgać nowe... ile lat temu napisał to wieszcz?
Oni wiedzą ze młodzi ich nie zrozumieją, żyją więc sobie w starym świecie powstań, prześladowań, tragedii narodowych, klęsk, upamiętnień, obchodach i akademiach.
#8 | @Jonasz Stanisław Iż. dnia 20.02.2010 09:23
Jonaszu, ja tylko nie jestem zwolennikiem mitów zarówno w polityce, jak i w historii. Uważam, że na historię należy patrzeć w sposób aksjomatyczny, bez najmniejszych kompleksów. Mity czasami sa potrzebne, najczęściej "ku podniesieniu ducha", w czasach niewoli czy nawet zagrożeń. Ale już nie dzisiaj, w wolnym i suwerennym kraju, a także w Sosnowcu. Dotyczy to między innymi omawiania epoki Giera, czy samej ideologii komunistycznej i jej wpływu naszą świadomość. Jeżeli mity będziemy traktowac jako wydarzenia historyczne, bez ich udowadniania, to w dalszym ciągu będą sie ugruntowywać w naszej świadomości jako elementy wydarzeń historycznych.W dalszym ciągu będziemy widzieć np. obronę częstochowskiego klasztoru podczas "potopu" oczami Sienkiewicza. Piękny opis, umacniający świadomość narodową, tyle że mający niewiele wspólnego z rzeczywistością...Sienkiewicz stworzył ten mit świadomie, "ku pokrzepieniu serc".I tak funkcjonuje do dzisiaj, dając mało prawdziwy obraz tamtych wydarzeń. Podobny system funkcjonował w PRL, i smutno się skończył. Czy koniecznie trzeba to przerabiać jeszcze raz? Po co?
#9 | Prawdą po oczach! dnia 20.02.2010 06:49
W zapisach SB figuruje kilku samorządowców ze Śląska. Postępowanie toczy się już m.in. wobec Krystiana Szostaka, burmistrza Pszczyny. Według niego rmateriały IPN są wersją wydarzeń stworzoną przez SBr1;. W oświadczeniu lustracyjnym podał, iż nie współpracował z SB. Wyjaśnił, że jesienią 1977 r. zmuszono go do podpisania oświadczenia o współpracy. Miał pseudonim Ryszard. r11; Gdybym był hipokrytą, to napisałbym, że współpracowałem, i miałbym spokój. Chcę, by sąd wyjaśnił ten dramatyczny dla mnie okres r11; mówi.

W katalogu IPN są też: prezydent Pabianic Zbigniew Dychto r11; jako kontakt operacyjny rZbyszekr1; (z jego oświadczenia lustracyjnego wynika, że nie współpracował), prezydent Konina Kazimierz Pałasz r11; jako TW rEdwardr1; (również miał nie współpracować), prezydent Piły Zbigniew Kosmatka r11; funkcjonariusz SB w Pile w latach 1970 r11; 1976 (potwierdził to w oświadczeniu), burmistrz Żywca Antoni Szlagor r11; jako TW rPaweł Góralr1; (nie złożył oświadczenia), burmistrz Siewierza Zdzisław Banaś r11; jako TW rKlemensr1; (przyznał się do współpracy).

Nadanie kategorii kontakt operacyjny oznaczało na ogół, że dana osoba świadomie przekazywała informacje SB, ale w odróżnieniu od TW nie zawsze podpisywała zobowiązanie do współpracy.
#10 | @ anonim dnia 20.02.2010 00:08
Zgadzam się w 100% klub wzajemnej adoracji. Zwłaszcza jak są posty popierające "odpowiednie" posty. Zwłaszcza w wykonaniu właściciela tego serwisu. Można zauważyć 1 prawidłowość: albo są tematy "okupowane" przez dziesiątki komentarzy albo są artykuły, które mijają bez echa (czyli bez komentarzy). Najczęściej spotykamy się z komentarzami pisanymi przez 1, 2 osoby pod różnymi nickami (rzecz jasna antykomunistyczne)- a jeśli już się trafi taki Stasiu Iż. to jest wyzywany od komuchów, bolszewików i innej czerwonej hołoty. Tyle że sam Stasiu stwierdza, że jemu daleko a nawet bardzo daleko od takich poglądów (ale tego nikt nie przyjmuje do wiadomości)... No cóż tępy, prymitywny antykomunizm propagowany na tej stronie jest śmieszny a nawet absurdalny dla każdego normalnego człowieka (chyba że za wyjątkiem rednacza, który najwidoczniej zrobi wszystko byleby tylko zostać zauważonym w mieście - kompleks jakiś czy co?)

Jonasz
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.