Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Interwencja

-Skandal! Dawać mi telefon! Będę dzwonił! - krzyczał w swoim gabinecie Zbig Jaskinia chwilę po tym, jak dowiedział się, że w szpitalu „Górnika" nie chcieli przyjąć hokeisty, któremu na meczu kij w oko wsadzili. -No gdzie ten telefon?! - wrzeszczał na całe gardło wicekról. -Łączyć mnie z dyrektor Fabijko!



-Co się dzieje?! Czyżby znowu wieśniaki z awanturą do zamku przyszli? Albo te niebieskie farbowańce od Palca jakąś awanturę robią? - zastanawiał się Kwasimierz Dolinny, przechadzając się zamkowymi korytarzami. W końcu spostrzegł, że wrzaski dochodzą z drugiego końca zamku, gdzie Jaskinia ma swój gabinet. -Sprawdzę co tam się wyprawia - postanowił król.



-Czego on się tak drze? - spytał Dolinny siedzącej za biurkiem sekretarki Jaskini. Raz po raz ciszę przerywały przekleństwa i odgrażania. „Hańba!", „To nie do pomyślenia, żeby sportowców w ten sposób traktować!", „Co jest z tym telefonem?! Dlaczego nie mogę się połączyć?!" - dochodziło zza drzwi gabinetu wicekróla.



-Od rana tak jest drogi królu - odpowiedziała sekretarka. -Jakiś hokeista kijem w oko dostał i pomóc mu nie chcieli w szpitalu. A wie król jakiego bzika na punkcie sportu ma szef.
-Ale on nigdy się tak nie zachowywał... zawsze taki grzeczny, stonowany, kulturalny - wymieniał Dolinny.



-Jest! Nareszcie jest sygnał! Ale jej powiem! - krzyki zza drzwi nie ustawały.

-HALO! Jaskinia mówi! Wicekról! Łączyć mi tu w tej chwili rozmowę z Fabijko! - wykrzyczał, kiedy w słuchawce odezwał się głos recepcjonistki.



-Łączę - odpowiedziała krótko.



-Halo! Jaskinia po tej stronie! Niech mi pani powie, pani Fabijko, kim pani jest albo co oni z pani robią w tym szpitalu...26 raz już dzwonię i nic! Ile ma jeszcze czekać ten hokeista z kijem w oku?! Jeżeli w tej chwili nie zostanie przyjęty to ja jutro lub pojutrze tam do was wpadnę i rozwalę cały ten szpital w drobny mak! I pani słodkie gadanie nic tutaj nie pomoże! Ja już skończyłem z grzecznością, bo to co pani uskutecznia i cały ten pani szpital jest po prostu %@#$%*!!! - przeklinał Jaskinia.



Dolinny cały czas stojący za drzwiami nie mógł uwierzyć własnym uszom. -Dość tego! Trzeba coś zrobić - pomyślał i pociągną za klamkę gabinetu swojego zastępcy. -Zbigi uspokój się, nie możesz się tak denerwować - rzucił dobrotliwie.
-Cicho! Rozmawiam! - od razu uciszył go Jaskinia i wrócił do swojego monologu. -Macie się Fabijko zabierać do roboty! Bo inaczej wpadnę i narobię pani wiochy przy wszystkich pracownikach! I nie ucieknie pani przede mną nawet w tym swoim nowym samochodem, co to dziwny przetarg na niego był!



Król Jodłowca stał jak wryty, nie potrafiąc wydobyć z siebie słowa. Ocknął się dopiero po chwili. - Proszę natychmiast zawołać zamkowego medyka. Niech tu zaraz przybiegnie z nerwosolem - polecił sekretarce. Tymczasem Jaskinia nie przestawał wydzierać się do słuchawki.

-Czy wyrażam się jasno, Fabijko?! - spytał wreszcie. Zdziwił się jednak, że odkąd rozmawiał w słuchawce trwała głucha cisza. -Halo! Dlaczego pani nic nie mówi?! Dlaczego jest cisza?! Halo!

-Zbigi już dobrze... spokojnie - tonował Dolinny w trosce o swojego kolegę.

-Nie dobrze! - kipiał wicekról.

Po sygnale proszę zostawić wiadomość - usłyszał w końcu w słuchawce, po czym opadł na fotel i nic już nie mówił.
-Matko! Zawał! - wystraszył się Kwasimierz Dolinny.
-Nie zawał. Spokojnie Kwasiu. Koniec na dziś z nerwami - powiedział dobrze wszystkim znanym, łagodnym tonem głosu. Odkładając przy okazji słuchawkę.



Skryba Trzewicki, Koniec części XLVIII, www.e-sosnowiec.pl




Autor: Redakcja | 23/02/2010
Komentarze
#1 | dnia 01.01.1970 00:00
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.