Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


„Dąb Pamięci” poświęcony kapitanowi Kazimierzowi Dyji

W bieżącym roku mija 70 rocznica mordu dokonanego przez sowieckie NKWD na polskich oficerach w Katyniu, Charkowie oraz Twerze. Na terenie całego kraju odbywają się uroczystości upamiętniające ponad 21 tysięcy pomordowanych przedstawicieli polskiej inteligencji. Dzięki programowi „Katyń… ocalić od zapomnienia” każda, najmniejsza nawet szkoła czy parafia, może mieć poczucie uczestnictwa w tych narodowych rekolekcjach. Akcja polegająca na sadzeniu drzewek dębu dla upamiętnienia śmierci polskich jeńców zainteresowała parafian z kościoła pw. Chrystusa Króla w Sosnowcu - Klimontowie. Wraz ze swoim proboszczem ks. Edwardem Wicińskim postanowili oni uczcić posadzeniem „Dębu Pamięci” - kapitana Kazimierza Dyję, zamordowanego 9 kwietnia 1940 roku w Katyniu.





Kazimierz Dyja urodził się 3 marca 1907 roku w Gołonogu, dzisiejszej dzielnicy Dąbrowy Górniczej. Jako absolwent Śląskich Zakładów Naukowych, po poślubieniu pochodzącej z Sosnowca Zofii Bulikowskiej, przeniósł się w 1930 roku do Kowla na Wołyniu, gdzie podjął pracę urzędnika w wydziale dróg i mostów starostwa powiatowego. Dwa lata później na świat przyszedł Ryszard, jedyne dziecko Kazimierza i Zofii. Spokojne życie polskiej rodziny na kresach przerwała II wojna światowa. Na dwa dni przed jej wybuchem Kazimierz pożegnał się z rodziną, gdyż został powołany do stacjonującego w Kowlu 50 pułku piechoty.



Z okresu pomiędzy wybuchem wojny a agresją sowiecką 17 września zachował się list, wówczas jeszcze porucznika Dyji, walczącego we Włodzimierzu Wołyńskim, w którym pisał: „Kochani, bądźcie spokojni i dobrej myśli. Siedzimy w gmachu wydziału powiatowego, a pociski tylko piszczą. Więc gdy będziecie czytać ten list, to będzie to list pisany już z placu boju i powiem Ci, że to jest o wiele piękniejsze niż gdy samoloty walą bomby, a było ich we Włodzimierzu około 10 i wiele bomb padło, ale większej krzywdy nikomu nie zrobili”.



Po wkroczeniu wojsk sowieckich Kazimierz Dyja dostał się do niewoli i przebywał w obozie w Kozielsku, skąd 21 listopada 1939 roku przesłał list do rodziny. Łącznie Zofia Dyja otrzymała cztery listy. W ostatnim z nich, datowanym na 2 marca, pełen optymizmu pisał: „U nas zima przechodzi mrozów już prawie nie ma, czekamy na wiosnę, która ma być bardzo „ciepła” i wesoła (…) Kochanie, jeżeli nie wysłałaś paczki, więc nie wysyłaj, jak również i pieniędzy, a zostaw to wszystko przy sobie, gdyż Wam to jest więcej potrzebne nie mnie, bo my dostajemy wszystko.” Kazimierz Dyja został zamordowany strzałem w tył głowy 9 kwietnia 1940 roku, a ekshumowany został w 1943 roku pod numerem 4108.



W czasie, w którym NKWD dokonywała tej straszliwej zbrodni, Stalin postanowił również raz na zawsze rozwiązać problem polskiej obecności na kresach wschodnich. 13 kwietnia 1940 roku około godziny 4.00 nad ranem do drzwi domu zamieszkałego przez Zofię i Ryszarda załomotali funkcjonariusze NKWD, oświadczając przerażonej kobiecie, że jedzie na spotkanie z mężem. Jak wspomina Ryszard Dyja: „Jechaliśmy pociągiem od 13 kwietnia do 20 maja do miejscowości Pawłodar nad rzeką Irtysz w Kazachstanie, gdzie 21 lub 22 maja zostaliśmy przeładowani na barki i płynęliśmy w dół rzeki do miejscowości Irtysk. Następnie rozładowano nas z barek i załadowano na samochody, maksymalnie po dwie, trzy rodziny. Ciężarówkami jechaliśmy około 60 km do Siewiernego Zierno - sowchozu Pawłodarskiej Obłasti Irtyjskiego rejonu.”



Nawet na tym dalekim wygnaniu matce i dziecku Sowieci nie pozwolili być razem. W 1943 roku małego Ryszarda siłą zabrano do domu dziecka, gdzie od najmłodszych lat wychowankowie indoktrynowali byli w duchu komunistycznej propagandy. Pani Zofia nie poddała się i za wszelką cenę starała się odnaleźć syna, co udało jej się w maju 1945 roku. Pani Zofia z synem Ryszardem w czerwcu 1946 roku wrócili do Polski i zamieszkali w Sosnowcu. Pan Ryszard Dyja do dziś aktywnie wspiera wszelkie działania przyczyniające się do upamiętniania polskiej martyrologii na wschodzie, przez lata odtwarzał i dbał o rodzinne archiwum, odbył też podróże do Kazachstanu śladami tułaczki setek tysięcy zesłanych Polaków.





Uroczystość posadzenia „Dębu Pamięci” odbędzie się w niedziele, 25 kwietnia w kościele pw. Chrystusa Króla przy ulicy Kraszewskiego w Sosnowcu – Klimontowie. Uroczystość rozpocznie Msza św. o godzinie 12.00. Kazanie wygłosi ks. prałat Stefan Gibała z Sanktuarium Polskiej Golgoty Wschodu w Będzinie. Patronat honorowy nad uroczystością sprawuje poseł na Sejm RP - Ewa Malik. Serdecznie zapraszam wszystkich zainteresowanych.



Tomasz Mędrzak

Koordynator lokalny programu

w parafii pw. Chrystusa Króla




Autor: Piotr Dudała | 07/04/2010
Komentarze
#1 | dnia 01.01.1970 00:00
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.



Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney