Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


„DROGI” TOWARZYSZ GIEREK, cz. I

W sklepach coraz częściej można spotkać wyroby nazwane jak na ironię „kiełbasa jak za Gierka”, „szynka jak za Gierka”. Upływ czasu zaciera widać wspomnienie kolejek, w których stało się przed pustym sklepem mięsnym w nadziei, że może coś „rzucą”. Postanowiliśmy więc przypomnieć, jak było naprawdę, kiedy Polską rządził „wielki przyjaciel KPZR i Związku Radzieckiego” (tak określał Edwarda Gierka Leonid Breżniew). O latach 1970–1980 z Małgorzatą Choma-Jusińską, Jerzym Eislerem i Andrzejem Zawistowskim rozmawia Barbara Polak.




B.P. – Protesty robotnicze na Wybrzeżu, po ogłoszeniu
podwyżek cen żywności, zaskoczyły I sekretarza PZPR.
Władysław Gomułka, jak oceniano to w Moskwie, był
już „wypalony”, nie mógł „sprostać” sytuacji. Konieczność
zmian widoczna była nie tylko z perspektywy Warszawy,
ale i Kremla.


J.E. – Dla Moskwy zawsze najważniejsze było to, żeby w Polsce „panował spokój” – czyli, jak mawiali polscy przywódcy komunistyczni – „ład i porządek”: nikt nie strajkuje, nikt nie protestuje, a w pierwszym okresie przede wszystkim nikt nie strzela po lasach. Z punktu widzenia Kremla mniej istotne
było, kto to zapewni – Bolesław Bierut, Władysław Gomułka,
Stanisław Kania, Wojciech Jaruzelski lub Edward Gierek.
Oczywiście „spokój” miał panować we wszystkich krajach
obozu. Polska jednak była pod tym względem wyjątkowa.
W ciągu 45 lat jej komunistycznej historii miała aż siedmiu I sekretarzy (tylu, ile Związek Sowiecki w ciągu ponad siedemdziesięciu lat). Można też przypomnieć, że János Kádár był
przywódcą węgierskiej partii prawie tyle lat, co Gomułka, Gierek, Kania i Jaruzelski razem wzięci. Społeczeństwo polskie było najbardziej niepokorne, a system relatywnie słabszy niż
w innych krajach bloku sowieckiego.


B.P. – Dlaczego wskazano na Gierka?


J.E. – Kandydatura Gierka nie była przypadkowa. Jeśli wierzyć kierownikowi sektora polskiego w KC KPZS, Piotrowi Kostikowowi, już 16 grudnia, w środę, czyli jeszcze przed masakrą w Gdyni i przed najbardziej gwałtownymi walkami ulicznymi w Szczecinie, na
posiedzeniu Biura Politycznego KPZS w Moskwie Leonid Breżniew postawił kwestię sukcesji władzy w Warszawie i powiedział, że najlepszym kandydatem jest Gierek. Propozycję przyjęto
przez aklamację, nikt nie zaoponował. Złożyło się na to wiele czynników. Spodobał się jeszcze Nikicie Chruszczowowi, kiedy w 1959 r. organizował część jego wizyty na Śląsku i w Zagłębiu. Profesor Aleksandr Oriechow z Moskwy, kilka lat temu przypadkowo, w miejscu, gdzie tego nie powinno być, znalazł zapis rozmów polsko-radzieckich, które toczyły się w nocy z 19 na 20 października 1956 r. w Belwederze. Częściowo znamy je z relacji: Edwarda Ochaba, Władysława Gomułki i Romana Zambrowskiego. Chruszczow grzmiał na Gomułkę i Ochaba, że usuwa się z kierownictwa towarzyszy, którzy są gwarantami sojuszu
i przyjaźni polsko-sowieckiej, i wymienił marsz. Konstantego Rokossowskiego, Zenona Nowaka, Franciszka Jóźwiaka i Hilarego Chełchowskiego. Otóż w tym dokumencie, który znalazł Oriechow, a w Polsce wydał Andrzej Werblan w ostatnich numerach miesięcznika
„Dziś”, które ukazały się tuż przed śmiercią Mieczysława Rakowskiego, jest jeszcze jedno nazwisko – Edwarda Gierka. On był wtedy zaledwie od trzech miesięcy członkiem Biura
Politycznego, od pół roku sekretarzem KC. Skąd towarzysze na Kremlu znali tego człowieka i wiedzieli, że jest on gwarantem przyjaźni polsko-radzieckiej? Zapytałem Werblana, jaka
jest jego teza. Powiedział, że jego zdaniem była to znajomość z lat czterdziestych.


B.P. – Przecież Gierek był wtedy w Belgii.


J.E. – Tak. Działał w belgijskiej partii komunistycznej. Do partii komunistycznych w państwach spoza bloku sowieckiego jeździli „kontrolerzy” i „konsultanci” z Moskwy. Przypomnę,
że partie komunistyczne: belgijska, francuska i włoska, były dla Moskwy ważne, bo w latach czterdziestych „ocierały się” o udział w rządach tych krajów. Gierek był bardzo wpływowym działaczem w środowisku belgijskich komunistów. Werblan uważa, że to właśnie
wtedy dostrzegli go towarzysze sowieccy; był pryncypialny, spodobał im się. Wiedzieli o jego przyjeździe do Polski i dlatego został wymieniony w jednym szeregu z Rokossowskim,
Nowakiem, Jóźwiakiem i Chełchowskim. To byli „dobrzy, twardzi towarzysze”, będący filarami „Natolina” i przyjaźni między PRL a ZSRS. Tu odwołam się do wspomnień Kostikowa, który pisze, że gdy pod koniec lat sześćdziesiątych Gomułka się „zużył”, na Kremlu już od lata 1968 r. (czyli po Marcu) mówiło się o Gierku. Nie przygotowywano usunięcia Gomułki, ale ustalono, że jeśli towarzysz Wiesław będzie musiał odejść, to Gierek jest właściwym
kandydatem do sukcesji. I, rzecz rzadko spotykana – I sekretarz komitetu wojewódzkiego (co prawda także członek Biura Politycznego), był zaproszony do spędzenia urlopu na
Krymie, gdzie między innymi nieformalnie spotkał się z Breżniewem. W grudniu 1970 r. towarzysz Edward był więc dla Moskwy naturalnym kandydatem na następcę Gomułki. Nie
Mieczysław Moczar, bo obawiano się jego „nacjonalizmu” à la Nicolae Ceauşescu.



Biletyn IPN-u nr 3/2010



Autor: Piotr Dudała | 09/04/2010
Komentarze
#1 | Stefan dnia 12.04.2010 14:53
Panie Piotrze, prosze już nie pisać o Gierku.
Propsze to wszystko o nim zlikwidować, po co ta woda na młyn.Im ciszej tym lepiej. Przecież jesteśmy miastem katolickim i diecezjalnym, czy to się kimuś podoba czy nie. Sosnowiczanie już na tyle zmądrzeli ze z tej opcji już napewno nikogo nie wybiorą.
#2 | Tacy jesteście dnia 10.04.2010 08:23
Tragedia pod Smoleńskiem a Wy dalej snujecie o pierdołach. Klątwa lasu katyńskiego trwa i może kiedyś Was otrzeźwi. Biedna ta nasza Ojczyzna, nigdy nie wyjdziemy z marazmu i wspominania dawnych tragedii ???? Tylu znakomitych ludzi zginęło w imie wymuszenia od ruskich słowa przepraszam. A winny będzie oczywiście samolot.
#3 | Chojnice dnia 10.04.2010 08:04
Chojnice przepraszaja Polaków i Sosnowiec za Pisalskiego!!!
#4 | anonim dnia 10.04.2010 08:01
Przepraszaj w swoim imieniu, baranie! Nie w imieniu całego miasta. To za ciebie trzeba przeprosić.
#5 | OSTROWIAK dnia 10.04.2010 07:33
bla,bla,bla,bla,bla,bla,bla,bla,bllllllllllllllla,
#6 | Sosnowiec dnia 10.04.2010 05:39
Sosnowiec przeprasza Polaków za Adamca i tego drugiego, co to nawet przy stole zachować się nie potrafi.Przepraszamy!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.



Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney