Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Samolot nie mógł rozpaść się na kawałki...

Prezydencki Tu-154 nie mógł ulec tak poważnym zniszczeniom, jeśli jego ostatnie chwile wyglądały tak, jak to przedstawiają Rosjanie – mówi „Gazecie Polskiej” znawca dynamiki lotu i mechaniki płatowców. – Powinien, „ślizgając się” po zagajniku, uderzyć kadłubem o podłoże. Nie zdążyłby się przewrócić. Niemożliwe, by roztrzaskał się na drobne kawałki – dodaje. Jeśli to prawda, co spowodowało rozbicie Tu-154?




Niemal wszystko wokół tej katastrofy jest niejasne, a w całej sprawie więcej jest pytań niż odpowiedzi. Jednak z relacji świadków i informacji ze śledztwa, w tym dotyczących odczytu czarnych skrzynek oraz z opinii specjalistów, wyłaniają się najbardziej prawdopodobne hipotezy.





Śledczy badający przyczynę katastrofy samolotu prezydenckiego będą brali pod uwagę m.in. jako jedną z wersji ewentualny zamach – przyznał to w końcu na konferencji prasowej prokurator generalny Andrzej Seremet.




Niewytłumaczalna skala zniszczeń




Doświadczeni piloci nie kryją oburzenia: – Podchodzenie do lądowania nie w osi pasa, wysokość samolotu kilka metrów nad ziemią na kilometr przed pasem… Co tam się działo, na Boga? – dziwi się emerytowany pilot tupolewów i antonowów.




Naoczni świadkowie, pracownicy bazy i mieszkańcy potwierdzają, że samolot skręcał na bardzo niskiej wysokości, zahaczając niemalże o samochody jadące lokalną drogą. Kierowcy i przechodnie widzieli upadek oraz wybuch i pożar. Niektórzy, według doniesień, twierdzą, że wybuch nastąpił, zanim maszyna rozbiła się o ziemię.




Tupolew 154 jest masywnej konstrukcji. Znane są przypadki awaryjnych lądowań „tutka” na polach. Nie brak opinii, że miał wystarczające zabezpieczenia, aby wylądować awaryjnie nawet na małym lesie (bardzo mocna konstrukcja kadłubowa i wielokołowe podwozie). Skąd więc taka skala zniszczeń samolotu? W relacjach filmowych widać kilka poszczególnych części samolotu, 10–15 proc. kadłuba. Gdzie się podziała reszta szczątków tej potężnej maszyny? Jest to 80-tonowy samolot, zabierający ponad 100 pasażerów. Skoro maszyna rozbiła się na ziemi, dlaczego części zostały rozrzucone na obszarze 700–800 m? Niewykluczone, że Tu-154 rozleciał się już w powietrzu, a na ziemię spadały pojedyncze szczątki. Przypomnijmy, że prezydencki tupolew zahaczał o drzewa, po ścięciu gałęzi na wysokości najwyżej 5–6 m wzbił się na chwilę w górę, a pilot stracił kontrolę prawdopodobnie dopiero po zetknięciu z większym drzewem, najwyżej 6–8 m nad ziemią. Impet uderzenia pochodził więc głównie od ruchu w poziomie, przy minimalnej prędkości. Rzadki zagajnik – jak widać na zdjęciach, w którym leżą szczątki – nie powinien, według niektórych specjalistów, spowodować tak strasznych skutków przy lądowaniu.




Najbardziej zagadkową sprawą jest właśnie stan samolotu. Trudno wyobrazić sobie, by 80-tonowa maszyna lecąca z minimalną prędkością (ok. 280 km/h) na wysokości kilku metrów nad ziemią roztrzaskała się na drobne kawałki.




– Raczej powinien osiąść, ślizgając się po małym zagajniku, jaki tam rośnie. Samolot od razu przechodzi w takiej sytuacji, jak mówią piloci, na obniżanie – więc po prostu powinien uderzyć kadłubem o podłoże. Nawet nie zdążyłby się przewrócić. Naturalne wydaje się właśnie takie zachowanie masywnego tupolewa. Nie jest według mnie możliwe, żeby roztrzaskał się na drobne kawałki, które widać na zdjęciach. Rozmiar zniszczeń wydaje się nieproporcjonalny do sytuacji – mówi nam fachowiec od mechaniki i dynamiki lotu, zarazem zawodowy pilot, który wielokrotnie siedział za sterami Tu-154 (nazwisko i imię do wiadomości redakcji). – To oczywiście muszą potwierdzić badania aerodynamiczne. Nie są one skomplikowane. To, jak prezydencki Tu-154 powinien zachować się przed rozbiciem o ziemię, można obliczyć, wykorzystując odpowiednie wzory i zasady mechaniki i dynamiki lotów, tj. w jakim miejscu samolot o takiej masie i konkretnej w tamtej chwili prędkości, po ścięciu drzew o znanej średnicy, mógł uderzyć w ziemię i w jaki sposób (skrzydłem, podwoziem etc.), jakie było w chwili wypadku przeciążenie i jak powinien zachować się kadłub o konkretnej wytrzymałości po takim uderzeniu. To można obliczyć po uwzględnieniu wszystkich danych – dodaje.




Jak po upadku z kilkuset metrów




„Gazeta Polska” przeanalizowała zdjęcia i artykuły na temat innych, wcześniejszych katastrof z udziałem Tu-154. Wniosek jest jeden: wygląd wraku prezydenckiego samolotu przypomina szczątki tupolewów, które ulegały zniszczeniu, opadając z wysokości kilkuset metrów. 15 grudnia 1997 r. w Zjednoczonych Emiratach Arabskich – 13 km od lotniska – rozbił się Tu-154 należący do linii lotniczych z Tadżykistanu. Piloci tej maszyny, podobnie jak załoga polskiego samolotu, zbyt późno zorientowali się, że są za nisko, tyle że panowanie nad tupolewem stracili całkowicie w wyniku turbulencji, aż 210 m nad ziemią. Po uderzeniu w ziemię samolot rozpadł się – podobnie jak Tu-154 z Lechem Kaczyńskim – na kawałki (fotografia po prawej), ale jedna z 87 osób znajdujących się na pokładzie przeżyła.





Gazeta Polska | Wtorek, 27 kwietnia 2010




Autor: Piotr Dudała | 26/04/2010
Komentarze
#1 | stefan dnia 04.05.2010 08:03
Cały czas twierdzę, ze to był zamach. KGB i Putin pozbyli się opozycjonistów, w tym Prezydenta i Generałów. To Katyń 70-siąt lat wcześniej tylko inaczej.
#2 | anonim dnia 01.05.2010 22:36
dlaczego ktos kto mówi " nie jestem specjalistą od budowy samolotów, jeżeli się mylę to przepraszam i proszę o sprostowanie." w ogóle sie wypowiada ? podejrzewam ,a nawet mam pewnośc,że jest z Partii Oszustów. bye
#3 | PAWLO dnia 30.04.2010 12:17
Z Niego taki znawca, jak z koziej dupy trąbka!!!
#4 | z n dnia 28.04.2010 07:59
Witam wszystkich. Z zainteresowaniem przeczytałem artykuł. Jest w nim napisane wiele interesujących informacji, poruszonych wiele ciekawych zagadnień. Ale znalazłem jedno, a właściwie kilka ale, które udowadniają że autor tego artykułu w wielu przypadkach swojej wypowiedzi niema bladego pojęcia o czym pisze. Nie będę odnosił się do całości tekstu gdyż jest on dość długi, a wile poruszonych problemów wymagało by głębszego przemyślenia, dlatego napiszę o fragmentach które mi najbardziej rzuciły się w oczy.
Zacznijmy od analizy ścieżki dźwiękowej osławionego już filmu. Na jakiej podstawie autor przytacza cytaty rozmów które rzekomo słychać na tym filmie? Aby móc powiedzieć cokolwiek o rozmowach "słyszalnych" na tym "materiale" kręconym telefonem komórkowym, z bardzo fatalna wizją, i jeszcze gorszą fonią trzeba poddać go profesjonalnej i rzetelnej obróbce pod kątem poprawy ścieżki audio, a moim zdaniem i tak nie daje to 100% gwarancji że da się cokolwiek sensownego usłyszeć. Mając na myśli "profesjonalnej i rzetelnej" myślę o przeanalizowaniu przez człowieka który zna się na fonoskopii i do tego biegle posługuje się językiem rosyjskim, a nie domorosłych speców z laptopami. Pomijam fakt, że przytoczone dialogi są po prostu bez sensu w zaistniałej na filmie sytuacji. Ktoś podchodzi do ofiary wypadku, powiada: "patrz mu w oczy" po to żeby tą osobę zastrzelić. Absurd. Służby specjalne, czy też niespecjalne czyhają w lesie by dobić ofiary katastrofy i dziwnym trafem ktoś zapomina zabrać broni i prosi o pożyczenie kolegą słowami "dawaj gnata". No proszę Was.
Kolejnym absurdem jest stwierdzenie, że kabina pilotów została niemal nienaruszona. Element samolotu z widocznym otworem, który faktycznie w pierwszej chwili może przypominać otwór po owiewce (szybie) pilotów, jest częścią ogonową samolotu, o czym świadczy między innymi element mocowania gondoli silnika. Fakt pomylenia tych dwóch kawałków samolotu, świadczy tylko o tym, z jak wielką siłą samolot uderzył w ziemię i jak bardzo został zniszczony, że wielu przeciętnych widzów oglądających zdjęcia, a jak sądzę widzących wielokrotnie samolot czy to w telewizji, czy na "żywo", nie jest w stanie odróżnić przodu od tyłu.
Odnośnie prędkości podchodzenia do lądowania, jak to napisał autor "Prędkość przy lądowaniu jest znikoma, rzędu 200 km/h" to po 1. wyobraźcie sobie 50 ton rozpędzone do prędkości 200 km/h, zastanawiam się gdzie tutaj znikomość. Po 2. autor podał masę własną samolotu (50 ton), gdzie masa startowa to już około 100 ton. Po 3. TU 154 podchodzi do lądowania z prędkością około 250 km/h, po 4. pilot (według informacji prasowych) zwiększył ciąg chcąc poderwać maszynę, co zresztą może tłumaczyć "dziwną pracę silników", a więc tą prędkość zwiększył. Na koniec dodam, że cały ten kolos wylądował na "dachu" czyli kołami do góry (co widać na zdjęciach)czyli najsłabszą częścią konstrukcji. To może wyjaśnić ogrom zniszczeń. Dodam jeszcze, że konstrukcja wykonana jest z aluminium, tak mi się przynajmniej wydaje, nie jestem specjalistą od budowy samolotów, jeżeli się mylę to przepraszam i proszę o sprostowanie.
I kolejny cytat: "Cały impet uderzenia pochodził zatem od ruchu w poziomie, przy minimalnej prędkości" I kolejna bzdura. Zakładając, a tak podają media, że samolot stracił skrzydło, jest mało prawdopodobne że zachował on swoją trajektorię lotu. Powiem więcej. Według mnie, niemożliwe jest żeby takową zachował. Samolot leci dzięki sile powstającej nad skrzydłem, która niejako "zasysa" ten samolot do góry. Tracąc jedno skrzydło, stracił jednocześnie siłę która pozwalała mu się unosić. Biorą pod uwagę że stracił skrzydło po jednej stronie, a tak też podają media, samolot powinien odwrócić się, i tak też najprawdopodobniej było.
I kolejny wątek: "Na uwagę zwraca też inny fakt. Otóż pan Prezydent i pani Prezydentowa siedzieli obok siebie w momencie lądowania(...)Dlaczego więc ciało Prezydenta zidentyfikowano od razu, zaś ciało Pierwszej Damy rozpoznano dopiero po szczegółach typu obrączka ślubna?" I moja odpowiedź. Z tej samej przyczyny dlaczego w wypadku drogowym jedna osoba przeżywa, a druga nie, pomimo że siedzą obok siebie na przednich fotelach. Dlatego, że nie wszystkie osoby będące na pokładzie doznały takich samych urazów. Dlatego że skacząc z 3 piętra jeden złamie nogę, drugi się zabije, a trzeci wstanie, otrzepie i pójdzie dalej. Proste.
Według mnie wielu ludzi szuka niezdrowej sensacji i wyciąga błędne, często nieprawdziwe wnioski. Pewnie że niema co brać w całości tego co mówi telewizja, gazeta czy internet. Ale zastanawiając się nad zdarzeniem jakimkolwiek, zastanawiajmy się czy nasze myślenie jest chociaż trochę logiczne.
#5 | Pie. dnia 27.04.2010 22:17
Czy polskie władze potrafią się uczyć na błędach? W półtora tygodnia po tragedii pod Smoleńskiem na pokład jednego samolotu wsiedli marszałek Senatu Bogdan Borusewicz i jego dwóch zastępców - informuje tygodnik "Wprost" na swoich stronach internetowych. Samolot miał spore problemy z wystartowaniem.
Bogdan Borusewicz i jego dwaj zastępcy startowali małym sportowym samolotem z podmokłej łąki. Podczas startu samolot zagrzebał się w ziemi i wyciągać go musieli strażacy - informuje "Wprost". Borusewicz bagatelizuje problem, mówiąc, że w razie czego "marszałków Senatu szybko się wybiera".

Do incydentu doszło 21 kwietnia na niewielkim trawiastym lotnisku we wsi Sierakowo koło Przasnysza, kiedy marszałek Borusewicz wraz z Zbigniewem Romaszewskim i Markiem Ziółkowskim oraz senatorem Andrzejem Personem byli w drodze z pogrzebu senator Janiny Fetlińskiej na pogrzeb posła Macieja Płażyńskiego - informuje "Wprost".

Mały wyczarterowany sportowy samolot startował z łąki zaadaptowanej na lotnisko, która tego dnia była wyjątkowo grząska. Samolot się w niej zakopał i potrzebna była pomoc strażaków. Według pilota cytowanego przez "Wprost", po takim zdarzeniu, samolot powinien być poddany przeglądowi. tak się jednak nie stało.
#6 | Wania dnia 27.04.2010 21:53
znawca dynamiki lotu i mechaniki płatowców

Taki z niego znawca jak z pracownika IPN-u - historyk
#7 | PAWLO dnia 27.04.2010 21:30
TAK UFO go rozwaliło na części!!!. gazeta polska niech przywita się z Gościem Niedzielnym i Rydzykiem tym z Torunia!!! Wszystko co złe to Ruscy, a my to cacy!!! Znawcy od siedmiu boleści!!!
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.



Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney