Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Hipoteza kolizji

Czy polski Tu-154M, chcąc uniknąć kolizji z rosyjskim wojskowym Iłem-76, wpadł w turbulencje wywołane przecięciem trajektorii lotu obu maszyn? - pyta red. Zenon Baranowski z Naszego Dziennika.



Jedna z wersji rozważana przez śledczych zakłada, że do katastrofy z 10 kwietnia pod Katyniem doszło na skutek tego, że na kursie polskiego Tu-154M znalazł się rosyjski samolot wojskowy Ił-76. To tłumaczyłoby, dlaczego mjr Arkadiusz Protasiuk zdecydował się na gwałtowne obniżenia kursu samolotu: chciał w ten sposób uniknąć kolizji z potężnym transportowcem, który znalazł się tuż nad prezydenckim tupolewem. Kapitan zdołał wyprowadzić maszynę z turbulencji na prostą. Niesłychanie trudny manewr zapewne zakończyłby się powodzeniem. Gdyby nie drzewa.



Polscy prokuratorzy badają wszystkie możliwe wersje przyczyn i okoliczności zaistnienia katastrofy lotniczej na lotnisku Siewiernyj, w tym prawidłowość postępowania osób odpowiedzialnych za kierowanie ruchem lotniczym - potwierdzili wczoraj w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" przedstawiciele Prokuratury Generalnej i Naczelnej Prokuratury Wojskowej.
- Wszystkie wątki, które się pojawiły, są odnotowywane i podlegają procesowej weryfikacji - mówi płk Zbigniew Rzepa, rzecznik prasowy Naczelnej Prokuratury Wojskowej, pytany, czy badany jest wątek, że przyczyną katastrofy polskiego Tu-154M mogła być chęć uniknięcia kolizji z rosyjskim samolotem. - Jeżeli coś wyszło, jest badane, żadna z tych informacji nie jest pozostawiona sama sobie - podkreślił prokurator.
Hipoteza, że lot prezydenckiego samolotu mógł kolidować z rejsem rosyjskiego iła, pojawiła się po tym, jak stwierdzono, że godzina katastrofy jest wcześniejsza, niż to pierwotnie podawano, i do wypadku mogło dojść co najmniej kilkanaście minut wcześniej. A jak wiadomo z doniesień po tragedii, na lotnisku Siewiernyj próbował wcześniej lądować rosyjski wojskowy transportowiec. Czas tej próby również nie jest precyzyjnie określony. Podawane są wartości od piętnastu minut do pół godziny przed przyjętą na 8.56 polskiego czasu godziną katastrofy tupolewa. Podawane są również informacje o kilkakrotnym podejściu Iła-76 do lądowania (co zarazem tłumaczyłoby, dlaczego na początku pojawiały się relacje świadków mówiące o rzekomych wielokrotnych próbach podchodzenia do lądowania samolotu z prezydentem Lechem Kaczyńskim i 95 innymi osobami na pokładzie). Czy podczas jednej z tych prób mogło dojść do niebezpiecznego zbliżenia się obu samolotów?
Doktor inżynier Ryszard Drozdowicz z Politechniki Szczecińskiej podkreśla, że podejście do lądowania krążących nad lotniskiem samolotów regulują ścisłe procedury, których piloci muszą bezwzględnie przestrzegać, ponieważ ich niezachowanie grozi wypadkiem. - Jest to ścisła procedura, która to reguluje, musi być ona bezwzględnie przestrzegana, a pełną odpowiedzialność za procedurę kolejności lądowania ponosi kontrola lotów - wskazuje.
Drozdowicz przyznaje, że owszem, dochodzi do kolizji w sytuacjach, kiedy kilka samolotów oczekuje na lądowanie, ale "są to sytuacje bardzo specjalne, np. nie ma kontaktu wzrokowego, nie ma radaru, są fatalne warunki w powietrzu, zerowa widoczność w nocy lub mgła". Inżynier jest zdania, że nawet przy założeniu, że oba samoloty mogły się spotkać w powietrzu, nie to było przyczyną katastrofy. - Wtedy podejmuje się nadzwyczajne środki, np. nakazuje się zmianę kursu i zmianę wysokości lub bezwzględnie lądowanie maszynie, która może to natychmiast zrobić - mówi Drozdowicz. Uważa, że przyczyna była zupełnie inna i wynikała z awarii Tu-154, a warunki meteorologiczne nie były wówczas krytyczne.


Z kolei inny ekspert, Grzegorz Hołdanowicz, redaktor naczelny miesięcznika "Raport - Wojsko, Technika, Obronność", stwierdza, że mogło dojść w takiej sytuacji i do katastrofy, oczywiście przy założeniu, że te samoloty spotkały się w powietrzu w tym samym czasie. Hołdanowicz podkreśla, że zbliżenie musiałoby być w tej samej minucie, ponieważ przerwa czasowa już kilku minut powoduje, że np. turbulencje wywoływane przez silniki odrzutowe przestają mieć znaczenie. Drozdowicz zwraca ponadto uwagę, że obie maszyny są podobnej wielkości: 50 m rozpiętości skrzydeł u Iła-76 i 40 m rozpiętości u Tu-154.
Obaj eksperci wskazują, że potwierdzenia takich przypuszczeń można szukać na zapisach czarnych skrzynek i zapisach rozmów rosyjskiego Iła-76 z wieżą kontrolną. Prokurator Rzepa, pytany, czy przesłuchano pilotów rosyjskiego transportowca w przedmiocie okoliczności ich lądowania na Siewiernym, odpowiedział, że nie wie, ale dodał, że "prawdopodobnie będą przesłuchani".
Prokuratorzy przyznają ponadto, że "co do czasu katastrofy w chwili obecnej nie można jeszcze podać oficjalnie godziny, w której nastąpiło zderzenie samolotu z ziemią, gdyż nadal trwają prace przy odczytywaniu rejestratorów samolotu Tu-154M o numerze bocznym 101".



red. Zenon Baranowski, Nasz dziennik







Autor: Redakcja | 27/04/2010
Komentarze
#1 | PAWLO dnia 30.04.2010 08:56
Popieram ET, bardzo sprawnie by poszło!!! HA, HA, HA
#2 | ET dnia 29.04.2010 23:11
A jak ruscy wysadzili wulkan żeby popsuć nam uroczystości na Wawelu? Powinna na tą okoliczność powstać komisja śledcza a dodatkowo powinno się poprosić o śledztwo Ojca Mateusza!!!
#3 | PAWLO dnia 29.04.2010 17:26
Albo UFO, nikt jeszcze na to nie wpadł??/
#4 | Sosar dnia 29.04.2010 15:35
Sam samolot to waga rzędu 80-ciu ton, lecący z prędkością ok.280 km/h na wysokości 4-8 m tuż nad ziemią... i rozpędzony zahacza o drzewo -urywa się skrzydło i samolot się rozpada w drobny mak ! I kto ma w to uwierzyć ? No jak to kto...skłóceni Polacy ! Nie na darmo palikot,niesiołowski,wojewófzki,figurskiRadzio, Donek i Bronek gorliwie szykowali grunt... Radzio Sikorski nawet się nieopatrznie wyrwał i już chyba z dwa tydnie wczesniej gromko i radośnie skandował do TV - " ...były Prezyd....", aż go Doniu musiał do siebie wezwać i strofować, że trochę za wcześnie... A Bronek... cholera, jakby nie ten okres ochronny kaczek... to powystrzelałby je co do jednej... I słusznie rzekał jeden z POpaprańców...Polska to ... dziki kraj.... Teraz za takie trafne spostrzeżenie jego kumpel- ten od dubeltówki zostanie Prezydentem tej dziczy i jakże wesoło będzie w TVN-ie, Adaś z Gów z radości całkiem zapomni o jąkaniu i strzeli na szmatławcu zajefany tekscik o Broniu i Ani ( Pierwsza Dama..)... Donek dostanie stołek obiecany przez Merkel i ogólnie będzie cacy ! A dzicz dalej się bedzie dziwiła jakież to solidne drzewka Rosjanie hodują ... rosną takie na kilka zaledwie metrów, a samoloty rozpędzone potrafią nawet zatrzymać !!! Ot gieroje ! Nie to co w dzikim kraju... nieprawdaż Popaprańcy ?
#5 | cdn z netu dnia 28.04.2010 20:34
... zdjęcia z rosyjskiej www przedstawiają inna katastrofę. Dom w tle, to jedynie zbieg okoliczności. Przypominam, że część ogonową TU154 przedstawiają amatorskie filmiki i faktycznie znajduje się ona razem ze skrzydłami na dole zdjęcia satelitarnego. Rosyjskie fotki przedstawiają część ogonową, której (czyt.wyżej) w tym miejscu być nie mogło.
Co do filmików z pierwszych minut po upadku Tupoleva, to jednak przy całej mojej naturze r0;miłośnikar1; teorii spiskowych r11; NIC TAM NIE MA. Zobaczmy najpierw jednak co tam JEST.
- widać maszerujące postaci FAKT r11; nie oszukujmy się jednak, że nasz kamerzysta dotarł tam pierwszy. Tak jak przyszedł tam ON tak przyszli też INNI i to ich uchwyciła kamerka w telefonie. Nasz kamerzysta najwyraźniej ze strachu nie zapuścił się głębiej w sam wrak samolotu, co raczej zrozumiałe.
- STRZAŁY są r11; to nic innego jak rozpędzanie gapiów przez wojsko. Śmiechy, owszem, wszak nikt jeszcze wtedy nie wiedział, że zginęło tam blisko 100 osób, a zawsze wesoło jak ktoś ucieka gdzie pieprz rośnier30; Najprawdopodobniej myślano, że spadł jakiś samolot transportowy, które jak sądzę na tym lotnisku lądują.
- jest część ogonowa z gondolami silników
-są pozostałości skrzydeł z goleniami podwozia
A czego w filmiku NIE MA?
- nie ma żadnych klęczących postaci
- nie ma nikogo z podniesionymi rękami
- nie ma żadnych krzyków w stylu r0;zabijr1;, r0;dobijr1;, r0;Kaczyńskir1; itp
- nie ma żadnych kosmitów ani mutantów wyglądających z za drzewa r11; to tylko maleńka gałązka, która znajduje się tuż przed obiektywem i koresponduje z dalszym planem wywołując takie złudzenie.
- nie ma żadnej postaci ubranej na biało i machającej do kamerzysty r11; niby kto miałby to być? YETI? To r0;machanier1;, to jedynie ruszające się piksele na obrazie o małej rozdzielczości.
- nikt nie wyskakuje z r0;KOKPITUr1; bo to nie kokpit tam leży. Oderwana część, to sam koniec kadłuba i jeśli ktoś tam się dostał, to chyba musiano zaspawać tam przez przypadek jakiegoś mechanika podczas niedawnego przeglądu samolotur30; (żart) Poza tym wszystkim to tylko dym lub znowu jakieś przekłamanie obrazu.
Jedyna rzecz na jaką zwróciłem uwagę ja i większość internautów, to wyraźnie słyszalne w pewnym momencie r0;ta pani żyjer1;. Oczywiście może to być przesłyszenie wywołane sugestią albo najzwyczajniej po ludzku ktoś MYŚLAŁ, że ciało które zobaczył jest jeszcze żywą osobą/ może wówczas jeszcze było żywą osobą. Podkreślam, że polskie głosy na tym filmiku, to nic dziwnego. Wszak na lotnisku z pewnością ktoś oczekiwał polskiej delegacji i pobiegł na miejsce katastrofy.
Dlaczego przetrwał wieniec? Pewnie z tych samych powodów z jakich przetrwał megafon, który możemy zobaczyć na filmach przedstawiających uprzątanie wraku. Był lekki, elastyczny i zamortyzował upadek. Nie było ognia więc nie spłonął.
Z PEWNOŚCIĄ zagadkowe jest:
- brak dużej eksplozji w czasie upadku. Nafta lotnicza, to nie woda, a w czasie upadku na pokładzie pracowały urządzenia mechaniczne i elektryczne.
- doszczętnie zmasakrowany kadłub i jego wyposażenie r11; fotele itp. Gdzie konstrukcja kadłuba? Stalowe wręgi? Większe kawałki poszycia? Przecież samolot nie jest z tektury!
- o ciałach się nie wypowiadam bo o tym nie wiemy nic i być może celowo nie podaje się drastycznych informacji publicznie. JEDNAK r11; ratowniczki medyczne przybyłe na miejsce zdarzenia opowiadają, że gdy przerzedził się trochę dym zauważyły pierwsze ciała. Najpierw 5, a później doliczono się 90. Nie wiem czy biegały i liczyły te ciała. Średnio to widzę. FAKT jest FAKTEM, że tak mówią!
Skąd wiec problem ze zidentyfikowaniem 21 ciał? Kto dezinformuje? Media i prokuratura? Czy ratowniczki. Po co one miały by to robić? Tym bardziej, że na filmie wyglądały na rzeczywiście wstrząśnięte widokiem. Tu faktycznie coś może nie grać.
Nie jestem fizykiem ale zakładając, że samolot podchodził do lądowania z prędkością około 300km/h i był nad ziemią na wysokości niskich drzew, to jakim cudem tak się rozdrobnił? Przecież energia powinna zostać wytracona przez ruch poziomy całego układur30;
Chyba, że samolot r0;zaryłr1; dziobem w ziemię i złożył się jak harmonijkar30; możer30;
Wciąż jednak zaznaczam, że to konstrukcja stalowo-aluminiowa o wadze blisko 60 ton, a nie plastikowy Trabant na blaszanej ramie.
#6 | Sosar dnia 28.04.2010 15:49
"Jak chcesz zachować tajemnicę, ubierz ją w szczerość..."- tak ktoś kiedyś powiedział.
#7 | anonim dnia 28.04.2010 15:21
Nikt niczego nie przestawia.Po prostu tak jest. To nie była wizyta państwowa, prezydenta Polski nawet miał nie witać gubernator okręgu, w ogóle nikt z władz Rosji. Oficjalną wiytą była wizyta premiera, dlatego była ona zupełnie inaczej przygotowana. Nikt nie zapraszał prezydenta Polski do Rosji, poleciał tam po prostu prywatnie, z własnej inicjatywy. Takie wizyty nie maja dyplomatycznej oprawy, a Rosjanie nie mieli obowiązku dbać o bezpieczeństwo. Lotnisko w Smoleńsku (Siewiernyj) jest starym lotniskiem wojskowym, bardzo zaniedbanym. Nie jest praktycznie wykorzystywane przez lotnictwo wojskowe Rosji. Nie ma na nim nowoczesnych urządzeń lotniskowych. Wygląda to coś tak, jak nasze Pyrzowice na początku lat 80-tych.
#8 | anonim dnia 28.04.2010 14:27
Wizyta Prezydenta RP nigdy nie jest prywatna, to tylko ktoś może próbować tak to przedstawiać!!
#9 | anonim dnia 28.04.2010 12:56
Wizyta prezydenta L. Kaczyńskiego w Katyniu nie była wizyta oficjalną, raczej prywatną i tak też była traktowana przez Rosjan. Nie miała zabezpieczenia dyplomatycznego, procedur które w takim przypadku obowiązują. Strona rosyjska nie miała obowiązku jej zabezpieczać. Moim zdaniem, z materialów oficjalnie dostępnych wynika, że to była po prostu tragiczna katastrofa lotnicza, na którą złożyło się kilka czynników. Osobiście nie podoba mi sie tłumaczenie pracowników kontroli tego lotniska, chyba w tym przypadku coś nie grało. Tym bardziej, że po katastrofie najnormalniej próbowali uciec, a zostali złapani przez milicję.
#10 | anonim dnia 28.04.2010 12:40
1. Czy wojskowy Ił-76 próbował podchodzić do lądowania (drugi raz) niemal równocześnie z polskim Tu-154M?
2. Czy była to wojskowa wersja Ił-76 typu AWACS A-50, zwana latającym radarem, naszpikowana elektroniką zdolną zakłócać pracę urządzeń całego lotniska?
3. Czy normalną procedurą jest zezwolenie na rozpoczęcie podejścia do lądowania w bliskiej koincydencji czasowej, w trudnych warunkach pogodowych, dwóm dużym odrzutowcom?
4. Dlaczego Ił-76 wykonał manewr paralelny do tego, który zrobił Tu-154M? Świadkowie mówią o niskim locie z dużym przechyleniem na lewe skrzydło, bardzo blisko ziemi.
5. Czy to rutynowa procedura, że służby zabezpieczające są na miejscu dosłownie chwilę przed lądowaniem polskiej delegacji? Według oficjalnej wersji rosyjskiej, Iłem-76 lecieli funkcjonariusze FSB, którzy mieli zabezpieczać polską delegację. Zgodnie z planem Tu-154M miał lądować o godz. 8.30.
6. Czy rutynową procedurą w Rosji jest, że do zabezpieczenia wizyt międzypaństwowych funkcjonariusze służb używają potężnej maszyny transportowej wykorzystywanej np. w Afganistanie?
7. Czy takim iłem przyleciała do Smoleńska rosyjska ochrona w trakcie wizyty premiera Donalda Tuska?
8. Dlaczego kontrolerzy lotów w Smoleńsku, widząc że Tu-154M ma kłopoty z lądowaniem, nie ściągnęli wszystkich służb ratowniczych?
Akcję uruchomiono kilkanaście minut po katastrofie.


Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney