Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


Towarzysz Edward - mój idol?

Kochają go za pierwsze banany, coca-colę i pożyczki, które mogli spłacać, sprzedając jajka



Mówią: w ogóle żyło się dużo lepiej, dostatniej, a teraz to szkoda gadać. Człowiek musi się namęczyć, nakombinować. Tęsknią za nim. Zaglądają na grób. Odgarnąć liście, zapalić świeczkę. Ulice chcą nazywać jego imieniem, stawiać pomniki, których za życia sam nie chciał. Wierni towarzysze Edwarda Gierka.




Ludzie klaszczą równo, harmonijnie, jakby na umówiony znak. Siedzą w rzędach ustawionych niemal pod linijkę. Prawie trzysta spracowanych rąk, trzysta skroni pokrytych już szronem, trzysta ust wypełnionych nostalgią za tym, co już minęło.



Mówią: żyło nam się dobrze, nie to co teraz.



Albo: mieliśmy tak wiele nadziei, radości, tak dobrze nam się to wszystko układało.



Albo jeszcze inaczej: On otworzył na drzwi na Zachód, dbał o nas.




Mówią różnie, ale zawsze jednym głosem. I klaszczą równo, harmonijnie, jakby na umówiony znak. Oklaski rosną kiedy zaproszeni goście chwalą dokonania towarzysza Gierka. Tłum buczy, kiedy ci sami goście przypominają, że ktoś, gdzieś tam kiedyś, jakiś pseudohistoryk, jakiś prawicowiec, generalnie ktoś nieżyczliwy mówił o Gierku źle. A oni chcą mu stawiać pomniki, budować muzea, chwalić.



- Jesteśmy ludźmi lewicy, patrzymy w przyszłość i chcemy uwolnić się z kajdan przeszłości, które nas pętają. Prawica rozlicza przeszłość mówiąc o tym, kto był większym bohaterem, kto więcej czołgów spalił za komuny. A my, czy tego chcemy, czy nie jesteśmy utożsamiani z okresem PRL, to nasze korzenie. Edward Gierek to jasna strona tego okresu, pozytywny bohater, zupełnie inaczej oceniany przez naród niż np. Bierut, Gomułka czy nawet Jaruzelski. Tymczasem w historii przedstawiany jest tylko źle. Chcemy odkłamać historię - mówi nam Grzegorz Pisalski, poseł lewicy.



Po to Pisalski i jego koledzy założyli Instytut Edwarda Gierka. Zorganizowali już pierwszą debatę na temat roli pierwszego sekretarza. To na niej podstarzały tłum klaskał, gdy chwalono Gierka, i buczał, gdy go krytykowano.



"Rozmów Polaków z Polakami o sprawach ojczyzny nigdy i nikt już nie zakłóci"*



W Sosnowcu, rodzinnym mieście Gierka, takie buczenie i oklaski słychać za każdym rogiem. Tu pierwszy sekretarz PZPR jakby wciąż przechadzał się po ulicach. Dostał honorowe obywatelstwo miasta, jego imieniem nazwano rondo. Mieszkańcy Sosnowca śmieją się, że choć to rondo, to tak jakby bardziej skręcało się na nim w lewo. Radni Platformy ostatnio chcieli, żeby na rondzie skręcało się bardziej w prawo, rzucili pomysł, żeby przechrzcić rondo Gierka na rondo arcybiskupa Jana Cieplaka. Gierkowskie bataliony podniosły larum i pomysł spalił na panewce. I tak wojenka trwa od kilku lat. Jak lewica wygrywa wybory, to Gierkowi buduje muzeum, jak prawica, to pierwszego sekretarza obdzierają z honorów.



- Wszystko, co mówią o Gierku, to kłamstwa. Partia uszyła mu garnitur sztywnego polityka, a to był zupełnie inny człowiek. Szczery, bezpośredni wyjątkowy. Dało się z nim współpracować. Później partia strąciła go w zapomnienie, zniszczyła, upokorzyła. Skakali na nim jak po pochyłym drzewie. Zresztą skaczą do dziś, bo robienie z Gierka winowajcy wszystkiego stało się modne. Nie ma kto dać im po łapach - denerwuje się profesor Paweł Bożyk.



Bożyk jest rektorem Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie. Szefuje też Ruchowi Odrodzenia Gospodarczego im. Edwarda Gierka, marginalnej partii, która nawet nie balansuje na granicy błędu statystycznego. To partia dla tych, którzy "dobrze wspominają lata swojej młodości, kiedy Polska się rozwijała, ludzie mieli pracę, dostawali mieszkania, jeździli na wczasy, młodzi po szkole pracowali w swoich zawodach, budowano nowe zakłady i drogi, rolnicy mieli zapewniony zbyt na swoje towary i ubezpieczenie socjalne, Polska liczyła się w Europie i świecie". Słowem partia dla tych, co kochają Gierka za pierwsze banany, herbatę earl grey, coca-colę, dżinsy i pożyczki, które mogli spłacać sprzedając jajka.



- Kawiarnie pękały w szwach, w weekend na Nowym Świecie nie można było miejsca znaleźć. Na ulicach młodzi ludzie, uśmiechnięci, opaleni. Co rusz jakieś prywatki, bale. Wszyscy mieli "nic", ale byli zadowoleni z życia - wspomina profesor Bożyk.



"Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej"

Bożyk jest ekonomistą. Za Gomułki zaczął pracować w Instytucie Handlu Zagranicznego. To on obliczył, że na sprzedaży węgla do Związku Radzieckiego tracimy grube miliardy, że "Wielki Brat" doi nas z pieniędzy. Po upadku Gomułki towarzysze nie zapomnieli o Bożyku. Miał jechać do Waszyngtonu, na radcę ekonomicznego ambasady. Uszył sobie smoking, żona nowe sukienki, wydali juz nawet pożegnalne przyjęcie. Siedzieli na walizkach, ale do Stanów nie wyjechali. Bożyk, wtedy już docent, dostał telefon z kancelarii Gierka. "Szkoda was wypuszczać z kraju z takim życiorysem. Młody, dynamiczny, do tego sierota. Gierek właśnie szuka asystenta. Chcecie nim zostać" - powiedział głos w słuchawce.



- Wyglądacie jak szczeniak, mało poważnie. Powiedźcie, co myślicie o mojej polityce - zapytał mnie Gierek na pierwszym spotkaniu. - Odpowiedziałem, że mam dużo zastrzeżeń. Zamurowało go, aż w końcu wypalił: to bierzcie się ze mną do roboty - wspomina początek współpracy z pierwszym sekretarzem Paweł Bożyk.



Został jego doradcą. To był właściwie początek dekady Gierka, który zaczął urządzać Polskę po swojemu. I za pożyczone pieniądze. Socjalistyczna gospodarka chyli się ku upadkowi, a Gierek z zachodnich banków bierze pożyczkę za pożyczką. Zwozi do kraju wszystko. Polska zamienia się w plac budowy. Powstaje Wisłostrada, gierkówka, dworce i magistrale kolejowe, huty i fabryki, tych ostatnich w sumie ponad pięćset. Polacy wyjeżdżają na Zachód, nawet do RFN. Mogą sobie kupić dużego fiata. Pali to co prawda piętnaście litrów, ale nikt tego nie liczy, bo benzyna tania prawie jak mleko.



Wszystko jednak do czasu. Świat ogarnia "szok naftowy". Cena ropy na światowym rynku skacze sześciokrotnie. Świat zaczyna zaciskać pasa. W cenie są towary oszczędnie korzystające z energii, żeby nie trzeba było za nią przepłacać. U nas wszystko na odwrót. Jak samochód, to pali jak smok, jak lodówka, to żre prądu na potęgę. Wszystko oparte na starych technologiach, nierentowne. Kupić nikt tego nie chce.



Ocena tzw. dekady Gierka przez historyków jest jednoznaczna. Gierek prowadził ryzykowną politykę ekonomiczną. Dwadzieścia miliardów dolarów długi, które zaciągnął, tylko dobiły i tak kulejącą gospodarkę. Przestarzałe technologie, które sprowadził, do dziś odbijają nam się czkawką. Bożyk broni byłego zwierzchnika, w jego upadku doszukuje się intryg Jaruzelskiego, Kani. Po latach komuniści w mniej oficjalnych rozmowach przyznają jednak, że Gierek działał jak szaleniec. Polską gospodarkę porównują do enerdowskiego trabanta. Gierek wlewał do baku wysokooktanową benzynę, bo myślał, że auto ruszy z kopyta. Ono już jednak nadawało się na szrot.




"Jeśli nam pomożecie, to sądzę, że ten cel uda nam się wspólnie osiągnąć... Jak? Pomożecie? Pomożemy!... No".



- Ci co dzisiaj krytykują Gierka to mieszkają w domach, które on zbudował. Za darmo kończyli szkoły, które on postawił. A teraz wszystkiego go pozbawiają, całej godności - oburza się Marek Płóciennik z małej wsi Waszkowskie pod Sieradzem.



Płóciennik, kiedy Gierek obejmował władzę, miał pięć lat. Jak Gierek odchodził - piętnaście. Rządów pierwszego sekretarza nie pamięta, ale wie swoje: - Do dziś żyje w murowanym domu, który moi rodzice postawili za czasów Gierka. Większość wsi wtedy się pobudowała, bo wcześniej to straszna bieda tu była - tłumaczy Płóciennik.



W Waszkowskim domy stały drewniane, pokryte strzechą. Ledwo kto wiązał koniec z końcem. Ziemia tu licha, często sam piach, plony dawała słabe. Ale ziemia inny skarb kryła - glinę. Cegła z niej wychodziła tłusta, czerwona, do budowy domów doskonała. Chłopi sami glinę wykopywali, w obejściach stawiali piece i wypalali cegłę.



- Gierek nam pozwolił wypalać cegłę, budować z niej domy. Dzięki niemu się podnieśliśmy, zresztą nie tylko my. Tu w okolicy wszyscy się wtedy budowali. Ludzie się pierwszej łyżki, pierwszej miski dorobili za Gierka. Bez jego zgody na wypalanie cegły nic byśmy nie mogli zrobić - opowiada Stanisława Płóciennik, matka Marka, która przez kilkanaście lat była m.in. sołtysem wsi.



Za Gierka wieś zaczęła stawać na nogi. Chłopi domy pobudowali, dachy przykryli eternitem. Osiemdziesiąt procent budynków we wsi z czerwonej cegły powstało. Jak cegły starczyło na dom, ludzie zaczęli wypalać ją dla zarobku. Potem piece znów wystygły. Odszedł Gierek, przyszedł kryzys. Cegły już nikt nie chciał kupować. Ludzie jeszcze postawili kaplice, potem remizę, bo mówią, że jak sami czegoś nie zrobią, to nikt im nie da, ale glinę przestali wykopywać. Nie było co z nią robić. Do czasu.



- Dzieciaki nie miały gdzie ćwiczyć na wuefie. Tułały się albo po klasach, albo na korytarzu. No to rozpaliliśmy piece i postawiliśmy dzieciakom salę gimnastyczną - opowiada Marek Płóciennik.



Pięćdziesiąt tysięcy cegieł chłopi na nią wypalili. Parę groszy dołożyli sponsorzy i we wsi sześć lat temu stanęła sala z prawdziwego zdarzenia. Dwanaście na dwadzieścia cztery metry. Ku czci Edwarda Gierka.



- Wmurowaliśmy kamień z informacją, że sala jest ku czci pierwszego sekretarza. Pojechaliśmy do niego zapytać o zgodę, ucieszył się - wspomina Marek Płóciennik.



Teraz co roku jeżdżą na grób Gierka. Ze wsi delegacja nawet trzydziestu rolników. Z całej Polski prawie dwie setki. Bo Gierek zwolenników ma w całym kraju. Koło Hrubieszowa chciano mu postawić pomnik. To samo we Włocławku. W Piotrkowie Trybunalskim przez chwilę jego imieniem nazwano rondo. Ale potem władza się zmieniła, to i nazwa ronda wzięła w łeb.



- Teraz słyszę, że w Sieradzu Lech Kaczyński będzie miał swoje rondo. Po tragedii w Smoleńsku radni taką decyzję podjęli. To rzeczywiście tragedia, wielu zacnych ludzi zginęło, ale przecież to rondo też pewnie budował Gierek. Zbudował, ale swojego ronda nie może mieć. Coś tu nie tak - zastanawia się głośno Marek Płuciennik.



"Idzie o wielką sprawę – o to, aby w obrębie życia jednego pokolenia zbudować drugą Polskę"



Różne badania na przestrzeni lat pokazują, że w wolnej Polsce ludzie nadal łaskawym okiem spoglądają na Gierka. Prawie połowa Polaków ocenia byłego "przywódcę narodu" dobrze, niektórzy uważają go nawet za lidera wszech czasów. Jego popularność to rezultat tęsknoty za minionymi czasami. Gierek szczególnie popularny jest wśród ludzi starszych i biednych, nad którymi ówczesna Polska Ludowa roztaczała opiekuńczy parasol, a którzy dziś zostali wylani z kąpielą.



- A ludzie to, co dobre, długo pamiętają. A Gierek był dobry - mówi Paweł Bożyk. Profesor kończy właśnie książkę o tamtych czasach. Ma już ponad pięćset stron rękopisu. Zamierza dopisać kolejne sto.



*Cytaty pochodzą z przemówień Edwarda Gierka wygłoszonych w latach 1971-76.



Maciej Stańczyk, www.onet.pl



Autor: Redakcja | 09/05/2010
Komentarze
#1 | anonim dnia 11.05.2010 20:23
zastanawiam sie czemu napieralski nie podpsze sie gierkim i już wiem jeszcze fgo na swiecie nie było jak on rzadził i nic o nim nie wie ,. I bardzo dobrze
#2 | And dnia 11.05.2010 19:20
Kartki na cukier były już w 1976r. Zapomniałem o tym przejawie dobrobytu.
#3 | anonim dnia 11.05.2010 18:09
poziom rynsztoka!
#4 | Renia dnia 11.05.2010 16:21
Panie Stanisławie zapomniał się Pan podpisać!
#5 | anonim dnia 11.05.2010 16:09
To Reniu pozostał tylko ten telewizyjny "Idol".A Stasiu to jeden z mądrzejszych ludzi, którzy czasami tu coś napiszą. Chyba dlatego Piotrus tak go nie lubi.
#6 | Renia dnia 11.05.2010 14:49
Stanisław od 40 lat ma tego samego idola!
#7 | Stanisław Iż. dnia 11.05.2010 11:46
Zgadzam się w zupełności. Niemniej jednak, była to ekipa która naprawdę starała sie podnieść poziom życia w Polsce.I nic nie zmienia głupawe komentarze czy tendencyjne teksty.
#8 | anonim dnia 11.05.2010 11:16
Większość Polaków, pytana o najlepszy okres dla naszego kraju w minionym wieku, bez wahania wskazała lata 70. Zaskakujące, jak wielu z nas wciąż skłonnych jest uwierzyć w mit powszechnego dobrobytu tamtej dekady, który dobrze ilustrowało hasło: "Aby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej". Ulicznym komentarzem do tego sloganu, umieszczanego na plakatach i transparentach, była popularna wówczas ironiczno-infantylna wyliczanka: "Chcesz cukierka? Idź do Gierka. Gierek ma, to ci da". Złota dekada Gierka w rzeczywistości trwała zaledwie cztery lata. Już w 1975 r. było widać negatywne skutki przeinwestowania i życia na kredyt. Już wtedy, pięć lat przed faktycznym upadkiem, dni Gierka były policzone. Rewolta w Radomiu i Ursusie w czerwcu 1976 r. była sygnałem załamania się strategii tej ekipy. To, że agonia trwała aż cztery lata, wynikało z tego, iż rządzących wtedy ekip nie można było usunąć inaczej niż w wyniku wielkiego wybuchu społecznego. A wydarzenia czerwcowe jeszcze nim nie były.
#9 | anonim dnia 11.05.2010 06:11
Nie idol, ale jeden z lepszych rzadzących, który przynajmniej próbował coś zrobic dla zwykłych ludzi, nie tylko bogatych. Wtedy budowano szpitale i szkołu, a nie plebamie ze złotymi dachami.
#10 | Sosar dnia 10.05.2010 15:20
Ha ha ha .... wszystko by się zgadzało !
I co tu komentować REDAKCJO ?

Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.




Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney