Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


200 nieznanych nazwisk na katyńskiej liście?

Dotarłem do dokumentu potwierdzającego egzekucję około 200 osób, których dotąd nie było na znanych nam listach ofiar katyńskich - powiedział historyk Tadeusz Kisielewski podczas sobotniego spotkania na Warszawskich Targach Książki. Historyk uważa, że w sprawie zbrodni katyńskiej nie wiemy jeszcze wszystkiego i wciąż pojawiają się nowe informacje.
Kisielewski twierdzi, że dotarł do dokumentu potwierdzającego, że w 1940 r. sowiecka służba bezpieczeństwa NKWD zamordowała w Smoleńsku 220 Polaków, którzy nie figurują na znanych listach. Byli to polscy duchowni, nie tylko katolicy, ale też protestanci, imam tatarski, kilku grekokatolików.



W dokumencie zawarta również jest informacja o miejscu ich pochówku - zamordowani leżą w kilku zbiorowych mogiłach na terenie Smoleńska, na terenie jednej z nich znajduje się obecnie park, na terenie innej wzniesiono pomnik ofiar faszyzmu.



Dokument, o którym mowa, zdobył latem 1940 roku wywiad Związku Walki Zbrojnej (później przekształconego w AK) od NKWD - najprawdopodobniej za łapówkę. Dokument uzyskany od NKWD był nieznany historykom przez 69 lat. Przechowywany był w archiwum pułkownika Jana Cieślaka, byłego oficera wywiadu ZWZ, a następnie jego syna Andrzeja.



Kisielewski był w stanie zlokalizować miejsca pochówku polskich ofiar dzięki zeznaniom, jakie uzyskał Oleg Zakirow, były major KGB (następcy NKWD), który w lipcu 1989 r. rozpoczął prywatne śledztwo w sprawie zbrodni katyńskiej. O tym, gdzie leżą Polacy, opowiadali mu bezpośredni sprawcy zbrodni, a także kierowcy smoleńskiego NKWD w latach 40.



- Jegor Poliakow i Piotr Klimow. Oleg Zakirow rozmawiał z nimi w 1989 r., zanim jeszcze jego zwierzchnicy zakazali mu zajmować się sprawą. Zakirow ustalił także, że nieznane do tej pory polskie ofiary mogą leżeć w Lesie Katyńskim, choć nie w żadnym z ośmiu odkrytych przez Niemców wielkich zbiorowych mogiłach. Jego zdaniem niektóre ofiary mogły być grzebane na tajnym cmentarzu koło smoleńskiego więzienia. W ostatnich dziesięcioleciach istnienia Związku Sowieckiego było to więzienie dla psychicznie chorych przestępców. W zbiorowych mogiłach w tych miejscach chowani byli zresztą także mordowani przez sowiecką służbę bezpieczeństwa obywatele ZSRR. Kisielewski dowiedział się też od innego funkcjonariusza NKWD, że w 1940 roku studenci medycyny wykopywali ze skweru na południu Smoleńska zwłoki i wykorzystywali je do medycznych doświadczeń.



- Po katastrofie Smoleńskiej, która wstrząsnęła także rosyjską opinią publiczną, szanse na otwarcie rosyjskich archiwów są większe niż kiedykolwiek. Jednak dokumenty dotyczące sprawy katyńskiej są także w archiwach innych krajów - można się ich spodziewać na przykład w archiwach brytyjskich i amerykańskich.



Film szkoleniowy z rozstrzeliwania



Kisielewski uważa też, że Sowieci nakręcili film szkoleniowy podczas rozstrzeliwania polskich oficerów w Katyniu, który miał być w latach 50-tych przekazany Korei Północnej jako instrukcja, jak postępować z jeńcami wojennymi - uważa Kisielewski powołując się na zbadane przez siebie akta CIA. Zdaniem historyka kopia tego filmu mogła zachować się w utajnionej części materiałów ze śledztwa, prowadzonego w sprawie zbrodni katyńskiej przez Rosjan.



- Rosjanie przekazali dotąd Polakom 67 tomów śledztwa prowadzonego przez rosyjska prokuraturę w sprawie mordów polskich oficerów w Katyniu, tyle że te akurat tomy nie były utajnione. Polscy badacze znają już ich zawartość. Tajemnicą natomiast pozostaje to, co kryją pozostałe 116 tomów tego umorzonego w 2004 roku śledztwa - mówił Kisielewski. Badacz przypuszcza, że zapewne będzie tam można znaleźć nazwiska tych ponad 30 polskich oficerów, którzy zgodzili się na współpracę z NKWD.



- Bardziej prawdopodobne jest jednak, że Rosjanie utajniając akta dochodzenia chronią rodziny bezpośrednich oprawców. W NKWD bardzo często stanowisko przechodziło z ojca na syna, ci ludzie ciągle pracują w KGB. Może też chodzić o fakt, że polski IPN nie zgodził się w na zakwalifikowanie sprawy katyńskiej jako zbrodni wojennej żądając uznania przez Rosjan tego mordu za ludobójstwo. Z punktu widzenia Rosjan sprawa przedstawia się następująco - kwalifikacja tej sprawy jako zbrodni wojennej ograniczyłoby listę poszkodowanych do Polaków. Uznanie jej za ludobójstwo stworzyłoby precedens, który w Rosji zaowocowałby posypaniem się setek tysięcy pozwów ze wszystkich stron dawnego imperium sowieckiego, które usiane było takimi grobami zbiorowymi jak w Katyniu - mówił Kisielewski.



Spotkanie z Tadeuszem Kisielewskim miało miejsce trzeciego dnia odbywających się Pałacu Kultury i Nauki Warszawskich Targów Książki i związane było z promocją najnowszej książki historyka zatytułowanej "Gibraltar i Katyń", którą niedawno opublikowało wydawnictwo Rebis.



bgr/ ola, TVN 24



Autor: Piotr Dudała | 14/05/2010
Komentarze
#1 | dnia 01.01.1970 00:00
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.



Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney