Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Gazeta Polska: To był zamach – mówią eksperci polski i niemiecki

Informacja, że Tu-154 podchodził do lądowania prawie do końca na autopilocie, potwierdza niemal ze stuprocentową pewnością tezę, że załogę wprowadzono w błąd przy użyciu tzw. meaconingu. Oznaczałoby to, że Lech Kaczyński z małżonką i pozostałe 94 osoby na pokładzie zostały zamordowane - pisze najnowsza Gazeta Polska.





Raport rosyjskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego (MAK), zaprezentowany w Moskwie przed kamerami telewizyjnymi, za katastrofę pod Smoleńskiem obarcza winą polskich pilotów, pozostawiając przy tym miejsce dla domysłów, że załoga uległa naciskom któregoś z pasażerów.



„Komisja Techniczna jednoznacznie stwierdziła – w czasie lotu nie doszło do aktu terrorystycznego, wybuchu, pożaru na pokładzie, niesprawności urządzeń technicznych samolotu. Silniki pracowały do samego zderzenia z ziemią. (...) Ustalono, ze w kabinie znajdowały się osoby niebędące członkami załogi. Głos jednej z nich dokładnie zidentyfikowano, głos innej (lub innych) poddawany jest dodatkowej identyfikacji przez stronę polską. Jest to ważne dla śledztwa” – czytamy w dokumencie. Ale mimo ogólnikowego charakteru i rażącej jednostronności w raporcie znalazły się istotne informacje, które podważają wersję Rosjan, wskazując przy tym, że tragiczna śmierć 96 Polaków – w tym prezydenta RP – wcale nie była konsekwencją nieszczęśliwego wypadku.



Kto zmylił autopilota?



Z raportu rosyjskiego MAK wynika przede wszystkim, że samolot prezydencki podchodził do lądowania na autopilocie, który sterował zarówno wysokością, ciągiem, jak i kursem rządowej maszyny. Co ciekawe, informacji tej nie podano podczas konferencji prasowej; znajdowała się ona tylko w pisemnej wersji dokumentu.



„Wyłączenie pilota automatycznego w płaszczyźnie wzdłużnej i automatycznego regulatora ciągu nastąpiło przy próbie odejścia na drugi krąg odpowiednio na 5 i 4 sekundy przed zderzeniem z przeszkodą (drzewem), które zapoczątkowało niszczenie konstrukcji samolotu” – informują autorzy raportu. To bardzo ważna informacja. Autopilot jest urządzeniem do automatycznego sterowania samolotem, pobierającym do tego celu dane z GPS i innych wskazań przyrządów pokładowych (na GPS opiera się zresztą cały nowoczesny „flight management system”, w którym zintegrowane są urządzenia nawigacyjne, podłączone do komputera pokładowego).



Ostatni etap przed lądowaniem na autopilocie to przelot przez kolejne, leżące obok siebie tzw. waypoints: 10 km przed pasem – wysokość 500 m, 8 km – 400 m, 6 km – 300 m, 4 km – 200 m, 2 km – 100 m – ten ostatni punkt to tzw. punkt decyzji i wysokość decyzyjna: jeśli pilot nie widzi tutaj pasa startowego, to musi zrezygnować z lądowania i polecieć na inne lotnisko. Tymczasem załoga polskiego samolotu (w tak trudnych warunkach pogodowych) wyłączyła pilota dopiero 5 sekund przed katastrofą, mimo że można to zrobić w sekundę, jednym ruchem ręki. Należy zaznaczyć, że waypoints przy lądowaniu są określone inaczej dla każdego typu maszyny i nie mają nic wspólnego z tym, gdzie lądujemy.



Dziennik „Fakt”, powołując się na rosyjskiego prokuratora, który słyszał rozmowy w kokpicie, napisał kilka dni temu, że parę sekund przed tragedią piloci – dotąd spokojni – zaczęli wołać: „Daj drugi... W drugą!”. Musiał być to po prostu pierwszy moment, w którym załoga zorientowała się, że jest w złym miejscu i na złej wysokości – prawdopodobnie minęli wtedy znajdującą się tam antenę NDB lub – jak czytamy w raporcie – uderzyli w drzewo. Dlaczego piloci schodzili spokojnie do lądowania na autopilocie i dopiero kilka metrów nad ziemią zorientowali się, że samolot jest tak nisko? Czy byli samobójcami? Dlaczego nie reagowali na wskazania urządzeń pokładowych, które – jeśli działały bez zarzutu, jak twierdzą Rosjanie – musiały informować ich, że są na wysokości 100, a potem 70 czy 20 m? Wytłumaczenie jest tylko jedno: autopilot opierał się na błędnych danych z komputera pokładowego, a piloci myśleli, że są znacznie wyżej.



źródło: www.wp.pl, Gazeta Polska




Autor: Redakcja | 25/05/2010
Komentarze
#1 | tak dnia 05.09.2010 07:47
Tak to był zach są dowody, obecny rząd niech trzesie porami
#2 | Andrzej dnia 27.05.2010 23:34
Mnie nic nie boli.Nie jestem ani czarny ,ani czerwony,ani zielony,- no może biały! Przyglądam się tej wojence spokojnie ,bez emocji ,bo jestem niezależny i mogę myśleć i robić co mi się podoba. Nie muszę patrzeć na polityków przez pryzmat swoich interesów ,więc widzę ich takimi jakimi są. Cieszę się ,że są jeszcze tacy ludzie ,którzy są dumni ze swojego miasta ,ja niestety już nie.I to tyle.
#3 | Alibi dnia 27.05.2010 12:08
Napisałem tak samo wartościowe rzeczy jak te co oglądam u Pospieszalskiego i te co czytam w Naszym Dzienniku.
Cieszę się, że Was to boli. Ma boleć. Wy robicie to samo.
#4 | PAWLO dnia 27.05.2010 08:47
Tak, tak wszystkich wolno krytykować tylko nie Czarnych, przecież to jest "wzór" do naśladowania. A co tez "spiskowców" że za tym stoją Rosjanie- nic na tym świecie nie może być za zgodą dwóch wielkich braci USA i Rosji. Jedni i drudzy dają ciche przyzwolenie HA, HA, HA Do Andrzeja a Ja byłem, jestem, będę dumny że mieszkam tu.
#5 | wyborca dnia 27.05.2010 06:55
Alibi, tyle masz w głowie co baran w torbie,hej!
#6 | anonim dnia 27.05.2010 06:46
To się wyprowadź do jakiegoś katolickiego miasta.Po co masz sie męczyć? Najlepiej do Torunia, będziesz miał blisko. Tylko portfel przygotuj, zbliża sie czas przeglądu Maybacha.
#7 | Andrzej dnia 26.05.2010 22:14
Czytając powyższe wpisy, panów PAWLO i ALIBI wiem na 100 %, że jesteśmy niestety w Sosnowcu ,a to nie jest wcale zabawne !
#8 | Alibi dnia 26.05.2010 19:25
PIS wiedział, że przegra wybory prezydenckie. Postawili wszystko na jedną kartę na zasadzie gambitu.
Poświęcają jednego z braci. Na fali powszechnej litości drugi wygrywa wybory.
Był to zamach za którym stał PIS.
#9 | anonim dnia 26.05.2010 17:10
Eksperci bliżej nie znani , a jeśli od p.Rydzyka to co , znaczy że matoł ,oszołom i jakich to nick Pawlo użyje jeszcze inwektyw żeby przedstawić swoje jedynie słuszne poglądy ???
Krytykuj merytorycznie , nie na oślep bo tak rodzi się faszyzm,komunizm i inne lewackie Gówno
posdrawiam brata Zagłębiaka
#10 | PAWLO dnia 26.05.2010 11:26
" To był zamach mówią eksperci polski i niemiecki" co to za eksperci, w tekście ani słowa o nich, tylko o słowach rosyjskiej prokuratury. No chyba że od O.Rydzyka.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.



Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney