Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Wierzchołki lodowych gór

Temat jest jak rzeka. Zatem tylko go dotknę. Mam jednak nadzieję, że wywoła dyskusję, a z niej być może wyniknie coś dobrego. Pytanie zasadnicze brzmi: po czym poznajemy dobrego gospodarza wsi, gminy, powiatu, miasta, województwa i kraju? Kryteriów oceny jest sporo. Główne to: jego umiejetność zarządzania ludźmi i doboru załogi, kreatywność, uczciwość, prezencja i komunikatywność, życiorys z którego można byc dumnym.



Ale też np. wygląd jego własnego podwórka, czystość i schludność niezależną od tego, czy podwórze to wyłożone jest kosztowną, granitową kostką, czy też wysypane żwirem.



Omawiany temat jest ważnym elementem obszaru, którym zarządza każdy gospodarz - drogami i całym systemem ich obsługi. Ten właśnie temat - jak wiele innych - jest bardzo szeroki, zwłaszcza dla tych, którzy z dróg korzystają na codzień. I nie idzie mi o tych korzystających z dróg pieszo czy środkami komunikacji miejskiej, choć oczywiście i oni mogą mieć niemało uwag. Idzie mi o kierowców. Sposób zarządzania drogami w Polsce jest tak bezsensowny, że szlag człowieka trafia niemal na każdym miejskim skrzyżowaniu. Oto przykłady drogowych bzdur.



Mieszkam w Czeladzi. Jak wielu mieszkańców tego miasta, codziennie wyjeżdżam drogą w kierunku Sosnowca. Pomijam już dwa czeladzkie skrzyżowania (na Piaskach), gdzie niewielkim wysiłkiem można by doskonale udrożnić ruch tylko poprzez domalowanie linii ciągłych i przerywanych oraz jej rozszerzenie o tylko jeden metr. Dojeżdżamy do przejazdu kolejowego w Sosnowcu. Kiedyś był strzeżony. Teraz nie jest, ale w miejsce barier postawiono znak "stopu". No i ludzie stają. Stają, mimo że żaden pociąg praktycznie tamtędy nie jeździ. A jeżeli już raz na ruski rok jakiś rzeczywiście przejeżdża, wówczas zawsze jest wraz z nim jakiś człowiek, który dodatkowo wychodzi na przejazd i wstrzymuje ruch. Codziennie przejeżdża tędy kilka tysięcy samochodów. Wyszacowałem, że gdyby zsumowć indywidualne straty czasu, wówczas przeciętny Kowalski traci miesięcznie kilka godzin życia, a w powietrze bez sensu idą spaliny z ponad tony paliwa. Na tym paliwie, zapłaconym z naszych prywatnych pieniędzy, zarabia państwo i Orlen, ale czy nie szkoda wspólnego środowiska?


Takich niepotrzebnych "stopów" jest znacznie więcej. Ograniczeń prędkości również - klasyczny przykład to "gierkówka" przed Siewierzem. Ograniczenie prędkości do 70 km/h stoi tam od lat, mimo że dwa lata temu przebudowano zakręt i spokojnie można już jechać dwukrotnie szybciej, a więc ograniczenia mogłoby w ogóle nie być. A już zmorą są niepotrzebne sygnalizacje świetlne. Albo niepotrzebne w ogóle, albo niepotrzebnie działające także po godzinach natęzonego ruchu. Nie regulują go już, a zmuszają do straty czasu i paliwa, kiedy o 2 w nocy trzeba stawać i czekać, choć wokół żywej duszy.
Po trzykroć zastanawiam się:


Zastanawiam się, dlaczego ktoś odpowiedzialny za te sprawy nie wymyślił np. ankiety skierowanej do sosnowieckich taksówkarzy (oni najlepiej znają bolączki dróg) i poprosił ich o szczegółowe rady dotyczące skrzyżowań, świateł, dozwolonej prędkości etc. Idę o zakład, że zastosowanie ich wskazówek, choćby tam, gdzie można to zrobić tylko poprzez zmianę znaków, a więc niewielkim kosztem, przyniosłoby dużo dobrego.


Zastanawiam się, jak o to walczyć. Jak pokonywać nieudolność, ignorancję, niefachowość i nie wiem jakich jeszcze użyć określeń wobec tych, którzy odpowiadają za te sprawy? Sam niestety dość często łamię te absurdalne nakazy i zakazy. Ale ryzykuję, narażam się na to, że zza niepotrzebnego znaku wychyli się nagle pan z lizakiem, zapłacę mandat i zarobię punkty jak jakiś pirat drogowy.


Zastanawiam się, czy może by tak zaapelować do kolegów z policji - także użytkowników dróg - by wstrzymali się z mandatami za łamanie ewidentnych bzdur. Ale to chyba naiwne myślenie - nie po to się przecież trafia do drogówki (ponoć każdy policjant o tym marzy), żeby nie wystawiać mandatów albo nie kasować łapówek za ich niewystawianie. A nie ma lepszego sposobu, niż właśnie chore reguły - w to im przecież graj. Jakże łatwo ustawić radar w miejscu, w którym chorym widem jakiegoś niekompetentnego urzędnika jest ograniczenie prędkości do 50 km/h, choć wszyscy bez szkody jeżdżą tam 70 km/h i szybciej.



Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy - ale to też tylko dotknięcie czubka góry lodowej naszej chorej ojczyzny. To aspekt zmuszania nas przez państwo do życia w kłamstwie. Niby drobiazg, że jest znak drogowy ograniczający prędkośc do 40 km/h. Niby drobiazg, że wszyscy jadą tam znacznie szybciej. Ale przecież gdzieś podświadomie powstaje odruch - oszukujemy, kłamiemy, omijamy przepisy. To drobniutki element (jest ich znacznie więcej i bardzo różnych) tego, że nasze państwo zmusza nas do życia w kłamstwie, a w naszej świadomośći i mentalności zaciera się coraz bardziej granica między uczciwością i nieuczciwością. Ten proces przepięknie trwa od bardzo wielu lat i nie widzę specjalnych szans, aby zniknął w IV RP.



Stanisław Pisarek



Autor: | 31/05/2006
Komentarze
#1 | Elżbieta dnia 29.08.2006 06:50
Z drogami różnie bywa... Zwłaszcza te życiowe bywają kręte. Ale to może być ciekawe; nigdy nie wiadomo, co kryje się za zakrętem Smile
Napisano we wtorek.
e.
#2 | S dnia 04.06.2006 08:27
Jeżeli już poruszony jest temat znaków drogowych to proszę mi odpowiedzieć na takie pytanie. Dlaczego jadąc np. ul.Gospodarczą od Grota-Roweckiego nikt nie ustępuje pierwszeństwa samochodom wyjeżdżającym z ul Zamenhofa mimo, że nie ma tam żadnego znaku informującego o tym, że Gospodarcza ma pierwszeństwo przejazdu. Wg mnie powinienem przepuścić samochody wyjeżdżające z mojej prawej strony tj. z ul.Zamenhofa.
#3 | aa dnia 02.06.2006 17:02
A moze zrobic liste niepotrzebnych znakow drogowych - sa ludzie co zrobia z tym porzadek - studzienki juz w wiekszosci sa betonoweSmile
#4 | Krzysztof Haładus dnia 02.06.2006 16:29
Stachu poruszył dwa powiązane ze sobą tematy. Jeden to kwestia pożądanych cech samorządowców. Drugi to zwrócenie uwagi na kwestie rozwiązań komunikacyjnych. Generalnie masz rację. Pytanie co z tego? Sam zresztą na końcu piszesz: "Ten proces przepięknie trwa od bardzo wielu lat i nie widzę specjalnych szans, aby zniknął w IV RP".

Nie zawracaj tu stary gitary jakimś malkontenctwem, tylko wysil się i postaw konstuktywne wnioski, zadziałaj, podejmij temat, doprowadż do pozytywnego finału. Stać w miejscu i marudzić potrafi wielu - najlepiej jeszcze to gadać do telewizora, pluć na kwacha czy na kaczki. Dokonać zmian - to jest sztuka - na którą takiego Pisarka powinno być stać. A nie tylko czarna propaganda. Aleee!
#5 | Moo dnia 01.06.2006 20:27
nie jest też problemem dawać hektary najlepiej położonych w mieście terenów pod wielopowierzchniowe magazyny, dzisiaj się mówi centra logistyczne. Strata dla miasta jest olbrzymia. Tak robi Prezio Górski!
#6 | l-ewa dnia 01.06.2006 19:36
Wszyscy potrafią? To ile hipermarketów ma Czeladż, DG, Będzin? - najwyżej po 1...
#7 | ZenonZ dnia 01.06.2006 18:57
Dobry gospodarz powinien przede wszystkim widzieć interes społeczności którą reprezentuje. Na przykład ściągniecie Hipermarketu nie jest problemem bo wszyscy w okolicy to potrafią. Dopiero sztuką jest ściągnięcie innych inwetorów, o których walcza wszystkie miasta w Polsce, a tylko nieliczne wiedza jak to robić - skutecznieSmile
#8 | vicky dnia 01.06.2006 18:32
może tak, jest wielu ludzi, którzy nie mogą być dumni ze swojego życiorysu
#9 | l-ewa dnia 01.06.2006 18:12
Ciekawam, co to znaczy: "życiorys z którego można byc dumnym"?
Dla mnie wcześniej wymienione cechy determinują dobry życiorys...
Czyżby chodziło o coś więcej? Organizowanie pielgrzymek, bali charytatywnych czy też obowiązek styropianowej przeszłości?
#10 | Terry dnia 01.06.2006 18:03
Dobry tekst Staszka. Witamy na stronce! To chyba debiut w necie?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.