Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Były pilot Tu-154 twierdzi że przyczyną katastrofy była awaria silnika

Ten silnik też mógł się im rozpaść uszkadzając instalację – twierdził w TVN24 kpt. Janusz Więckowski, który niegdyś był pilotem Tu-154M i miał tą maszyną w 1988 r. wypadek. – Zachowanie samolotu było bardzo dziwne – ocenił z kolei płk Piotr Łukaszewicz, były szef szkolenia Wojsk Lotniczych. Według wojskowego, nie jest jeszcze powiedziane, że mjr Arkadiusz Protasiuk – dowódca załogi prezydenckiego Tu-154M – w ogóle nie zareagował na komendę “odchodzimy” (wypowiedzianą przez drugiego pilota).

- W tym Tupolewie spędziłem 2,5 tysiąca godzin. Ta załoga też nie spędziła w tym samolocie mało. Oni byli doświadczeni – mówił w TVN24 kpt. Janusz Więckowski, emerytowany pilot LOT-u. Więckowski przypomniał, że prowadząc właśnie ten samolot miał w 1988 roku wypadek. – Leciałem z Paryża do Warszawy. Na podejściu była burza. Na skutek tej burzy spalił się nam się ten drugi silnik, który jest w kadłubie tego samolotu – wspominał pilot. I stwierdził, że pod Smoleńskiem nie było co prawda burzy, “ale ten silnik też mógł się im rozpaść uszkadzając instalację hydrauliczną”. – Wyraźnie to widać: oni potem nie mogą już nic robić. Jest włączony autopilot, oni obserwują co się dzieje i są w wielkim szoku. My do góry, a on nie idzie do góry. Nie ma mocy startowej. Samolot spada na ziemię – mówił Więckowski. Płk Łukaszewicz: Radykalne zwiększenie prędkości zniżania



- W ostatnim momencie lotu nastąpiło radykalne zwiększenie prędkości zniżania tego samolotu ponad wartość bezpieczną – mówił z kolei płk Piotr Łukaszewicz. – Myślę, że przyczyna katastrofy leży właśnie w tym miejscu – dodał. Według niego, zachowanie samolotu było bardzo dziwne, a wyjaśnienie, dlaczego maszyna zniżała się z taką prędkością, da odpowiedź, dlaczego doszło do katastrofy. – Załoga była bardzo zdeterminowana, aby wykonać to zadanie. Nie wierzę, że podjęłaby się tego w tych warunkach, gdyby piloci nie wierzyli, że uda się im to zrobić – ocenił płk Łukaszewicz.



Według Łukaszewicza, kapitan Protasiuk co prawda nie zareagował słownie na komunikat “odchodzimy”, ale mógł zareagować wykonując jakąś czynność. Właśnie dlatego – tłumaczył Łukaszewicz – potrzebne jest zweryfikowanie dotychczasowych informacji z danymi zawartymi w drugim rejestratorze. – Nie wiemy jaka była reakcja i czy w ogóle była jakaś reakcja. Do tego potrzebujemy zapis parametrów lotu: tego, czy obroty silnika zwiększały się, czy moc silnika została zwiększona, czy było pociągnięcie sterów na siebie – tłumaczył Łukaszewicz. – Te wszystkie parametry są zapisane w drugim rejestratorze – dodał były szef szkolenia Wojsk Lotniczych.



19 maja Międzypaństwowy Komitet Lotniczy we wstępnym raporcie wykluczył awarię techniczną samolotu. “Z zebranych dotychczas informacji wynika, że samolot był sprawny” – napisano we wstępnym raporcie.



“Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robić”



Pułkownik był również pytany o słowa Mariusza Kazany, szefa protokołu dyplomatycznego MSZ. – Na razie nie ma decyzji prezydenta, co dalej robić – mówił Kazana na wieść o trudnych warunkach atmosferycznych panujących nad Smoleńskiem. Łukaszewicz stwierdził, iż “chce wytłumaczyć to stwierdzenie w ten sposób”, że prezydent mógł zadecydować co najwyżej o tym, na którym lotnisku zapasowym chce wylądować.




Więcej na TVN24





Autor: Redakcja | 01/06/2010
Komentarze
#1 | Akcja: podaj dalej ! dnia 02.06.2010 14:10
NIE KUPUJĘ I NIE CZYTAM GAZETY WYBORCZEJ !

"Gazeta Wyborczar1; to wielki okręt sterowany przez jednego kapitana r11; Adama Michnika. Jedna z najbardziej opiniotwórczych gazet w Polsce, co wiąże się głównie z popularnością r11; od dawna zajmowane miejsce numer jeden pośród polskich dzienników w sprzedaży, dystrybucji i poczytności. Jakim cudem rGazetar1; osiągnęła taką popularność? Warto cofnąć się do roku 89 i obrad okrągłego stołu. Praktycznie każdy podręcznik do historii przekazuje nam jasny komunikat r11; przy okrągłym stole debatowali wybawiciele Polski - działacze rSolidarnościr1; - i zła, sprzedajna rkomunar1;. To jest prawda, szkoda tylko, że nikt nie wspomina, iż przy okrągłym stole zasiadała tylko jedna część rSolidarnościr1; - oddolnego ruchu złożonego z ludzi o różnych przekonaniach i ideach zjednoczonego do wspólnej walki z reżimem komunistycznym. Przy okrągłym stole piątki z komunistami przybijali przedstawiciele rSolidarnościr1; wyznający poglądy lewicowo laickie (jakże zbliżone do poglądów komunistycznych). Nierzadko więc osoby które miały dać wolność Polsce powiązane były w różnoraki sposób z reżimem komunistycznym. Taką osobą był właśnie Adam Michnik.

r[...]r0;Okrągły stółr1; był bardzo zręcznym zabiegiem wymanewrowania niepodległościowych, narodowych i chrześcijańskich nurtów r0;Solidarnościr1; z rzeczywistego wpływu na kształt Polski. Sukcesowi tych manipulacji sprzyjały wieloletnie zażyłości między r0;stołownikamir1; z obu stron stołu: r0;czerwonymir1; i r0;różowymir1;, najczęściej również byłymi r0;czerwonymir1;. Opinia publiczna w Polsce prawie nic nie wiedziała i dotąd niewiele wie o tym, jak bliskie były kontakty pomiędzy ludźmi z tzw. opozycji laickiej a czołowymi postaciami z otoczenia gen. Jaruzelskiego i premiera Rakowskiego. Ile osób wiedziało na przykład o starej komitywie między Urbanem a Michnikiem? Nieopatrznie napisał o tym Jacek Kuroń w książce Wiara i wina (Warszawa 1989, s. 274). Wspominał tam, jak to Urban załatwił Adasiowi Michnikowi pod pseudonimem felieton w jednym z tygodników. Jak to Michnik wraz z Urbanem umacniali przyjaźń w koktajl barku w Bristolu, popijając r0;harcerzykir1; (to jest r0;wyborowąr1; z grejpfrutem). Ujawniony później przez Jacka Kurskiego w telewizyjnym Refleksie szokujący dla milionów telewidzów fakt, że Michnik jechał z Urbanem jego samochodem na wspólną popijawę imieninową do r0;Olkar1; Kwaśniewskiego nie był więc początkiem nowej przyjaźni, lecz kontynuacją wieloletniej bliskiej zażyłości redaktorów naczelnych r0;Wyborczejr1; i r0;Nier1;. W czasie Magdalenki obie grupy Jaruzelskiego i Rakowskiego, i Geremka i Michnika połączył wspólny strach przed oddaniem podstawowych decyzji w ręce polskiego narodu, posądzanego przez nich o nacjonalizm, szowinizm i klerykalizm.[...]r1; - fragment artykułu - NASZA POLSKA NR 27/1996

W jakim celu powstała rGWr1;? Gazeta Wyborcza powstała zgodnie z uzgodnieniami Okrągłego Stołu, jako dziennik mający reprezentować solidarnościową opozycję w czasie kampanii przed wyborami do Sejmu Kontraktowego. My dobrze wiemy, że rGazetar1; od początku nie reprezentowała całej solidarnościowej opozycji, tylko jej zdecydowanie mniejszą, lewicowo laicką część. Byłych komunistów, lewicowców czy socjalistów. Bo kto siedział po stronie rSolidarnościr1; jak nie Aleksander Hall r11; tajny współpracownik SB czy choćby Henryk Samsonowicz r11; były członek PZPR? Lista uczestników obrad okrągłego stołu jest jawna i szeroko dostępna, każdy może więc sprawdzić kto bronił rnaszychr1; praw obradując z komunistami przy okrągłym stole czy w Magdalence.

Tu właśnie zaczęła się hegemonia rGazetyr1;, która pod pretekstem reprezentowania poglądów całej rSolidarnościr1; nie tylko zrzeszała nieświadomych ludzi (czytelników) o często innych przekonaniach, ale także zgarniała gigantyczne dotacje i fundusze jakie zagraniczne media przekazywały jej na ratowanie polskiej demokracji. Zagraniczne media nie wiedziały jednak, że rGazetar1; nie reprezentuje ogółu, a tylko jedną z jego stron, ludzie też tego nie wiedzieli, więc kupowali i czytali. Tak gigantycznej przewagi jaką posiadała rGazetar1; nad innymi mediami nie sposób było zmarnować. Wynikiem tego jest działalność rGWr1; aż do dziś, rpoprawność polityczno-światopoglądowar1; która jest taka, jaką tworzy ją ta właśnie gazeta. Jej lewicowo-laicka linia redakcyjna nie zniknęła i nadal przekazuje rjedyną i słusznąr1; prawdę. Bardzo zbliżona do linii redakcyjnej rGWr1; jest ta reprezentowana przez chociażby TVN r11; stację, której właścicielem są wywodzący się z komuny ludzie, z towarzyszem Walterem, który ratować miał wizerunek SB, milicji i ZOMO na czele.
#2 | Iwona dnia 02.06.2010 12:02
czy to na pewno był tam tylko kontroler, a może ktoś jeszcze?
#3 | mózg dnia 02.06.2010 12:00
0.17.40,2 (czasu moskiewskiego) - dowódca mjr Arkadiusz Protasiuk: "Nieciekawie, wyszła mgła, nie wiadomo, czy wylądujemy".
10.18.09,2 - głos "A" (niezidentyfikowany głos): "A jeśli nie wylądujemy, to co?". Kapitan: "Odejdziemy".
10.25.01,1 - w rozmowie z wieżą mjr Protasiuk informuje: "Jeśli można, to spróbujemy podejścia, ale jeśli nie będzie pogody, to odejdziemy na drugi krąg".
10.25.25 - wieża podaje koordynaty do schodzenia: "1-0-1, z kursem 40 stopni, zniżanie 1500".
10.26.19,1 - kapitan informuje: "W tej chwili w tych warunkach, które są obecnie, nie damy rady usiąść". Chwilę potem: "Spróbujemy podejść, zrobimy jedno zajście, ale prawdopodobnie nic z tego nie będzie". "Możemy pół godziny powisieć i odlecieć na zapasowe".
10.30.26,4 - wieża podaje koordynaty: "polski 101, kurs 79". Kapitan potwierdza.
10.31.05,9 - A: "podchodzi do lądowania". Wcześniej kapitan sygnalizuje: "Zostaję bez automatu" [ciągu - przyp. red].
10.33,40 - wieża pyta: "PLF 101, wysokość 500?". Kapitan potwierdza: "Podchodzimy do 500 metrów". Kontroler informuje: "Reflektory z lewej, z prawej, na początek pasa". Na wywołanie: "Polski 101, od 100 metrów proszę być gotowym do odejścia na drugi krąg", mjr Protasiuk odpowiada krótko: "Tak jest".
10.39.08,7 - wieża: "101-y odległość 10, wejście na ścieżkę". 10.39, a więc dwie minuty przed uderzeniem, wieża potwierdza: "8 na kursie i ścieżce" i "Pas wolny". Po chwili: "Podchodzicie do dalszej, na kursie i ścieżce, odległość 6".
10.40.06,7 - system TAWS ostrzega: "TERRAIN AHEAD! Ziemia przed tobą". Wieża: jesteście "na kursie i ścieżce". Drugie ostrzeżenie "TERRAIN AHEAD!", wieża: "na kursie i ścieżce".
10.41.02 - już po zderzeniu z drzewami pada komenda wieży: "Odejdź na drugi krąg". Trzy sekundy później zapis się urywa.
Kontroler poprowadził ich jak po sznurku ...do lepszego świata
#4 | !!!!!!!!!!!!!!! dnia 02.06.2010 11:51
Komunikat Radia Erewań: Obywatelu nie interesuj się! Wszystko jest w porządku! Poleciał z państwową wizytą samolot... prywatny, ale wojskowy Rząd wszystko przygotuje, ale nic nie zabezpieczy Samolot lądował 4, nie 3, nie 2 razy, nie no 1 raz, a może jednak 4? Piloci latali na nim 13 lat, ale nie znali samolotu, nie mieli uprawnień, nie znali rozyjskiego, ale jednak znali, nie mogli się dogadać, a się dogadali bez problemu. W kabinie była 1 osoba 16 minut przed i to nie ma nic wspólnego, to była kobieta, ale jednak facet, dyrektor, ale generał i nie 16 a minutę przed. Obywatelu nie interesuj się! Wszystko jest w porządku! Nakręcili filmik, ale kto? ten słyszał, ten nie słyszał co mu sie nagrało. Wypaliły BORowe pistolety, ale jednak je znaleźli i nie wypaliły, ale jednak wypaliły Obywatelu nie interesuj się! Wszystko jest w porządku! Samolot spadł o 08:56, ale może jadnak o 08:41, a może jeszcze wcześniej, a może... kto to wie. Wszystko działało do końca jak trzeba, ale skrzynek nie damy, choć wasze, bierzcie też nasze. Petentami jesteśmy, prosimy, a nic nie dostajemy, ale wspólpraca układa sie doskonale i do wszystkiego mamy dostęp. Obywatelu nie interesuj się! Wszystko jest w porządku! Macha Klich papierem zapisu rozmów z kokpitu "tu jest odpowiedź na przyczyny katastrofy", ale tam nic nie ma, żadnych zapisów Obywatelu nie interesuj się! Wszystko jest w porządku! NIE INTERESUJCIE SIĘ, NIE DOCIEKAJCIE, PRZYJMIJCIE PRAWDĘ AGENTÓW SŁUŻB PROWADZĄCYCH ""DOCHODZENIE"". ONI POWIEDZĄ WAM PRAWDĘ I TYLKO PRAWDĘ, BO ONI SĄ OD ZAWSZE PRAWDOMÓWNI! Za tydzień okaże się, że za sterami siedział ś.p. Prezydent, który pobierał lekcję pilotażu od dowódcy sił lotniczych, a piloci w tym czasie byli w WC... Chwilę po godz. 09ej feralnego dnia 10 kwietnia gdy dowiedziałem się co się stało w szoku zakrzyknąłem (sorry za słowo): "O ...! Jednak GO zabili!" Od tego czasu nic nie zmieniło tego zdania, a każda nowa ściema i zamydlanie tematu potwierdza coraz bardziej to co wypowiedziałem odruchowo. Kto zadaje sobie aż tyle trudu, aby zapętlić, ściemnić, pokręcić, rozwodnić, rozpuścić sprzeczne informacje? Komu najbardziej zależy aby żadne niezależne organa sie do materiałów nie dostały, żadnej miedzynarodowej niezleżnej komisji? Gdy ma sie czyste ręce, to robi sie wszystko aby to udowodnić... Gdy się nie ma czystych rąk, to... robi sie to co teraz...
#5 | Marta dnia 02.06.2010 09:19
anatomia dezinformacji?
#6 | anonim dnia 02.06.2010 09:11
Inny fachowiec twierdził, że to mogła byc rakieta klasy "ziemia-powietrze", taka wystrzeliwana z ramienia. A na miejscu katastrofy były oddziały Specnazu, których zadaniem było dobijanie rannych.Ewentualnie działo laserowe.
#7 | anonim dnia 02.06.2010 09:03
Relacja ta wprowadziła dziennikarza prowadzącego program w stan wyraźnej irytacji, a nawet osłupienia. Starał się więc jak najszybciej rozmowę zakończyć. Najwyraźniej hipoteza pana Więckowskiego zaskoczyła go i była wysoce niepożądana.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.