Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak


Gosiewska: pasażerowie Tu-154 mogli zostać zamordowani

"W Polsce tych, którzy mówią o zamachu uważa się za wariatów. Prokuratura nie ma dowodów, żeby sprawdzić hipotezę zamachu, a mówi o tym tylko dlatego, żeby to ładnie wyglądało w mediach. Zamachu nie można wykluczyć" – powiedziała w drugiej części rozmowy z Onet.pl Beata Gosiewska. Na pytania o działania rządu przy wyjaśnieniu tragedii smoleńskiej Gosiewska stwierdziła: "Działania rządu przy »wyjaśnianiu« tragedii smoleńskiej mogę nazwać zdradą" i dodała, że pasażerowie Tu-154 mogli zostać zamordowani.



Jacek Nizinkiewicz: Czy hipoteza zamachu jest obecnie bardziej prawdopodobna niż wcześniej – tak jak twierdzi Marcin Dubienecki - mąż Marty Kaczyńskiej?

Beata Gosiewska: Tak, ja uważam, że raport MAK-u nie mówi o tym i prawdopodobnie nie zbada tego w wiarygodny sposób komisja Millera. Jak może komisja Millera wydać raport, nie mając dowodów, czyli czarnych skrzynek i wraku? Wiemy, że była mgła prawdziwa lub sztuczna.

 

- Uważa pani, że mgła mogła zostać sztucznie wywołana przez Rosjan?

- Nie wykluczam tego. Nie wiem. Chciałabym, żeby eksperci wyjaśnili ten fakt, ale nikt nie pobrał próbek z miejsca katastrofy, żeby to wykluczyć i obawiam się, że to się powoli staje niemożliwe. Raport MAK-u podaje, że jedyną przyczyną zderzenia się samolotu z ziemią był błąd pilotów. Już nie podaje, dlaczego piloci po komendzie "odchodzimy" nie odeszli. Eksperci mówią, że samolot spadający z kilku metrów nie może wyglądać tak, jak wygląda wrak Tu-154. Raport MAK pomija wiele ważnych wątków, do których nie będzie mógł się odnieść raport Millera, nie posiadając wraku samolotu.

- Dzisiaj jest pani w stanie powiedzieć, że dokonano zamachu na samolot z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie?

- To jest bardzo prawdopodobne. Można będzie to z pewnością stwierdzić, jeśli wszystko zostanie dokładnie sprawdzone. Przecież przy takiej pogodzie, przy tak prymitywnych przyrządach naprowadzających, nie powinno się pozwolić lądować głowie państwa. Zgoda na podejście do lądowania w gęstej mgle wydana w wyniku "nacisków" z Moskwy, połączona z podawaniem błędnych danych o położeniu samolotu - jeśli to było celowe działanie - to był to zamach.

- A kto mógł dokonać tego zamachu?

- W Polsce tych, którzy mówią o zamachu, uważa się za wariatów. Uważam, że najpierw należy wyjaśnić, jak doszło do tego, że z samolotu wykonującego, ze stosunkowo niewielką prędkością, próbę podejścia do lądowania i spadającego z wysokości kilkunastu metrów, "niewiele" pozostało.

- Przecież prokuratura sprawdza hipotezę zamachu.

- Działanie prokuratury w tym zakresie to fikcja. To tylko medialne doniesienia. Prokuratura nie ma dowodów, żeby sprawdzić hipotezę zamachu, a mówi o tym tylko dlatego, żeby to ładnie wyglądało w mediach. Dlaczego minister Miller trzy raz kopiował nagrania z czarnych skrzynek? W takich wypadkach pracuje się na oryginałach, a nie na kopiach, które są niedopuszczalne w trybie procesowym. Zamachu nie można wykluczyć.

- Ale kto miałby być zamachowcem? Strona polska czy rosyjska?

- A dlaczego pan pyta tylko o stronę polską i rosyjską? Przecież w Rosji było tyle zamachów terrorystycznych.

- Uważa pani, że Przemysław Gosiewski i inni członkowie załogi zostali zamordowani?

 

- Oczywiście. Nie chcę personalizować, bo mój mąż - jako on sam - na pewno nie był obiektem zamachu, ale uważam, że pasażerowie Tu-154 mogli zostać zamordowani.

- Przez kogo?

- Niech najpierw zostanie stwierdzony sam fakt celowego działania człowieka, a później można będzie wyjaśniać, czyje to było działanie.

- Dopuszcza pani do siebie, że błąd pilotów i złe warunki atmosferyczne mogły doprowadzić do wypadku?

- Przecież piloci nie zamierzali tam lądować, a tylko chcieli sprawdzić, jakie są warunki i ewentualnie zrobić podejście próbne. Piloci robili podejście, ale odchodzili, o czym rząd polski wcześniej nie mówił. To skandaliczna, niedopuszczalna manipulacja rządu. Mówienie o presji psychicznej też jest fałszywe, bo pilot chciał tylko sprawdzić, jaka jest sytuacja, a nie lądować. Przecież ci piloci lądowali w warunkach wojny i jakoś wytrzymywali presję. To lotnisko nie było przygotowane i nikt tego nie sprawdził. Premier Tusk i minister Miller nie powinni być sędziami we własnej sprawie. Międzynarodowi niezależni eksperci powinni badać przyczyny tej katastrofy.

- Polska strona w ogóle nie powinna się zajmować wyjaśnianiem tragedii smoleńskiej?

- Oczywiście, że nie. Przecież rząd polski jest stroną w tej sprawie.

- W dalszym ciągu domaga się pani ekshumacji ciała pani męża?

- Tak, w dalszym ciągu chcę ekshumacji, ale prokuratura nie ma dokumentów, na podstawie których może podjąć decyzję w sprawie ekshumacji. Cały czas czekam na reakcję na swój wniosek. W dokumentach stwierdzających tożsamość mojego męża nic się nie zgadza. Ani wzrost, ani waga, ani kolor oczu. Nie dostrzeżono choroby kośćca mojego męża, którą było widać gołym okiem. Te badania były przeprowadzane bardzo niechlujnie. Wielu badań nie przeprowadzono, ale przeprowadzono badania na sprawdzenie zawartości alkoholu we krwi pasażerów. Później okazało się, że te badania potrzebne były do manipulacji, którą zastosowano w przypadku gen. Błasika.

- Dopuszcza pani do siebie myśl, że w trumnie pani męża może nie być ciała Przemysława Gosiewskiego?

- Nie dopuszczam, ale wszystko się może zdarzyć. W trumnie widziałam tylko garnitur, zresztą nie mojego męża. Miały zostać przeprowadzone badania DNA sprawdzające, czy to jest mój mąż, ale nigdy nie dowiedziałam się, czy te badania zostały przeprowadzone.

- Zgadza się pani z Jarosławem Kaczyńskim, że politycznie i moralnie za katastrofę smoleńską odpowiada Donald Tusk, Bronisław Komorowski, Radosław Sikorski, Bogdan Klich i Tomasz Arabski i "muszą zejść ze sceny politycznej raz na zawsze"?

 

- Tak uważam. Premier powinien przeprosić za to, co się stało i powinien podać się do dymisji, żeby nigdy więcej do takiej tragedii nie doszło. Premier mówi o zaufaniu do instytucji państwa polskiego pod jego rządami - mój mąż zaufał i zapłacił za to życiem. Zapytany tuż przed odlotem, stwierdził: "Z prezydentem to chyba bezpiecznie..."

- Uważa pani, że gdyby Jarosław Kaczyński był premierem, to nie dopuściłby do tej tragedii?

- Uważam, że gdyby premierem była odpowiedzialna osoba, to nigdy nie doszłoby do tego, co się wydarzyło 10 kwietnia 2010 r.

- Ma pani za złe Jarosławowi Kaczyńskiemu i politykom PiS, że w trakcie kampanii prezydenckiej nie poruszali tematu katastrofy smoleńskiej?

- Mam za złe polskiemu rządowi, że nie domagał się międzynarodowej komisji ds. wyśnienia tej tragedii i opozycji, że nie naciskała na polski rząd od pierwszych godzin.

- Dlaczego politycy PiS nie naciskali na rząd od razu, ale dopiero po zakończeniu kampanii prezydenckiej Jarosława Kaczyńskiego?

- Nie wiem, nie jestem politykiem. Nie znam polityków. Mój mąż był politykiem, a ja politykę i polityków znałam z mediów i z przekazów męża. Mój mąż żartował, że im bardziej atakują go media, to tym bardziej wspierają go wyborcy. Wszyscy wiedzą, że on działał dla Polski i nie chciał rządu cwaniaczków.

- A nie ma w pani zacietrzewienia politycznego i nastawienia anty-PO?

- Ale ja nie jestem zacietrzewiona. Ja tylko chcę znać prawdę o tym, jak i dlaczego musiał zginąć Przemysław Gosiewski, mój mąż i ojciec moich dzieci.

- Zamierza pani kandydować do Sejmu z list PiS?

- Ani ja o to nie zabiegam, ani nikt mi tego nie proponuje. To dla mnie bardzo trudna decyzja. Jeśli zdecydowałabym się na to, to ze względu na poczucie obowiązku. 

- Dziękuję za rozmowę.

Koniec części drugiej.

Rozmawiał: Jacek Nizinkiewicz



Autor: Redakcja | 23/01/2011
Komentarze
#1 | Krzysiek Skóra dnia 26.01.2011 10:29
Z całym szacunkiem, ale mdli mnie i wiele osób na wieść o tragedii smoleńskiej. Jesteśmy krajem cywilizowanym w XXI wieku czy żyjemy w satrapii ciemnogrodzkiej? Ludzie opamiętajcie się, zachowujcie się tak żeby do śmierci z uśmiechem patrzeć w lustro a nie stawiajcie pomniki nikomu nic nie dające.
#2 | Współczująca dnia 23.01.2011 22:17
cytat z prasy:
Na nagrobku męża – Przemysława Gosiewskiego Beata Gosiewska kazała wypisać złotymi literami jego własne słowa: „Wdzięczność ważniejsza jest od pieniędzy”. – To była zasada, którą Przemek kierował się w życiu – tłumaczy.

Z tego, co pani Gosiewska od kilku miesięcy powtarza w mediach, wynika, że rodzina wicepremiera tej wdzięczności ze strony rządzących nie odczuła wcale albo bardzo niewiele.

Część rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej uważa Beatę Gosiewską za bohaterkę, która nie boi się publicznie powiedzieć tego, co i one po cichu myślą. Według innych, prowokowanie publicznych rozliczeń pomocy, jaką bliscy ofiar uzyskali od państwa, w przededniu rozmów o zadośćuczynieniach – kolejnym i największym zastrzyku finansowym, który mają otrzymać – może im tylko zaszkodzić. Prokuratoria Generalna, urząd zajmujący się wszystkimi roszczeniami wobec Skarbu Państwa, wysłała już zaproszenia do rozmów.

Wsparcie

28 października w „Kropce nad i” Beata Gosiewska wspominała, jak to jakiś czas temu premier Donald Tusk chwalił się, że rząd po katastrofie smoleńskiej zdał egzamin. „A ja widziałam, co się dzieje. Nikt mi nie pomógł tak naprawdę” – przekonywała. Choć jej mąż był zawodowym posłem – mówiła – nie dostała pomocy z Kancelarii Sejmu. Sama musiała załatwiać formalności związane z pogrzebem, dograć terminy w kościele i na cmentarzu, znaleźć przedsiębiorstwo pogrzebowe.

Brzmiało to łagodnie w porównaniu z jej wcześniejszymi wypowiedziami dla mediów, zwłaszcza prawicowych, ale występ w telewizji ma inny ciężar. Linie telefoniczne w instytucjach, które odpowiadały za pomoc rodzinom ofiar katastrofy, rozgrzały się więc do czerwoności. Służby podległe prezydent Warszawy Hannie Gronkiewicz-Waltz raportowały, że w Miejskim Przedsiębiorstwie Usług Komunalnych, które Beata Gosiewska wynajęła do przeprowadzenia pogrzebu, jej obsługą zajmowała się osobiście szefowa tej firmy; że na życzenie rodziny ciało byłego wicepremiera zostało w kondukcie przewiezione na mszę do Kielc (stolicy jego okręgu wyborczego) i z powrotem do Warszawy; że gdy szefowa MPUK powiedziała rodzinie, iż może nie sprostać zamówieniu 10 autokarów na uroczystości pogrzebowe – usłyszała, że tyle zostało zamówionych i tyle ma być; że na pogrzeb na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach ściągano specjalnie dla rodziny Gosiewskich dodatkowego meleksa z Łazienek Królewskich, żeby starsze osoby nie musiały się trudzić marszem do miejsca pochówku. Urzędnicy magistratu potwierdzają: owszem, Gosiewska sama uzgadniała terminy ceremonii i wybrała firmę pogrzebową, ale gdyby jej to narzucono, dopiero byłaby afera. Pracownicy Kancelarii Sejmu informują z kolei, że rodziny posłów, którzy zginęli pod Smoleńskiem, do czasu pogrzebów dostały do swojej dyspozycji samochody z kierowcami i że załatwiano za nie formalności.

Dziś Gosiewska twierdzi, że karawan do Kielc dano jej w ostatniej chwili i z łaski. Wypominanie meleksa i autokarów uważa za żenujące. O tym, że ma do dyspozycji samochód, poinformowano ją kilka dni po jego przydzieleniu: – Poprosiłam znajomego posła, by zapytał w Sejmie, czy mogą mi przydzielić dawnego kierowcę męża. Usłyszał od pracownicy kancelarii: „znowu będą jeździć po zakupy”. Tego kierowcę w końcu mi dano. Ale to było takie przeżute i zwymiotowane. Tak ta cała pomoc wyglądała – mówi.

702 tys. zł – kosztowała ceremonia powitania ofiar katastrofy na lotnisku Okęcie, przygotowanie hali Torwar i domu pogrzebowego na Cmentarzu Północnym do uroczystości żałobnych oraz przewiezienie tam trumien z Okęcia
647 tys. zł – msza za ofiary katastrofy na placu Piłsudskiego w Warszawie
6,16 mln zł – uroczystości pogrzebowe Lecha i Marii Kaczyńskich
3,4 mln zł – pogrzeby pozostałych ofiar
5,5 mln zł – wydały władze Krakowa na przygotowanie miasta do uroczystości
3 mln zł – władze Warszawy
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Znajdź nas na Facebooku

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney